Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
Blog > Komentarze do wpisu

Zmiękczanie marihuany

Od jakiegoś czasu można zaobserwować w mediach proces zmiękczania marihuany. Krok po kroku przekazuje się społeczeństwu informacje, które w sprytny sposób kształtują zafałszowany obraz tego narkotyku. Stopniowo narasta w społeczeństwu przekonanie, że dopisanie do legalnych, kolejnej substancji psychoaktywnej nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń, a wręcz przeciwnie.

Tym razem sieć obiegła informacja o leczeniu dziecka z pomocą substancji uzyskanej z marihuany. Za zgodą ministerstwa zdrowia wykonano tzw import kontrolowany leku z holenderskiej apteki. Lek ów jest jedyną nadzieją na leczenie ciężkiej odmiany epilepsji, a co za nią idzie mniejszych lub większych uszkodzeń mózgu powodujących niepełnosprawność osoby chorej. Kannabidiol pomógł już wielu dzieciom z epilepsją lekoodporną.

"dr Marek Bachański, który zdecydował się podawać pacjentom medyczną marihuanę, ucina krótko: - Traktujemy to jak lek" - gazeta.pl

Niewiele trzeba by zwolennicy legalizacji marihuany zacierali łapki, czyścili lufki i nieśli w Sieć kaganek oświaty: "Marihuana leczy!" Żaden z nich oczywiście artykułu nie doczyta bo nawet niepalący mający dużo lepszą koncentrację czytelnicy chwytają w mig góra dwa wersy, potem szybki zjazd na komentarze i z zaspokojonym "wiedzą" umysłem lądują na Pudelku zachęceni linkiem z gołym biustem lub męskim torsem jakiejś serialowej gwiazdki.

Za klasykiem: oczywistą oczywistością jest, że część substancji jakie znajdziemy w marihuanie, jej soku lub powstałym z niej dymie może być korzystna dla naszych organizmów i nie tylko. Spójrzmy na tytoń: nie od dziś panie domu używają wody z wymoczonymi w niej petami do likwidacji mszyc żerujących w ogrodowych kwiatach lub balkonowych doniczkach. Dym tytoniowy także może leczyć. Choćby zmniejsza ryzyko mięsaka Kapossiego - paskudnego nowotworu atakującego między innymi jamę ustną. Nikotyna może mieć też zbawienny wpływ podczas leczenia schizofrenii. Chroni także organizm przed wrzodziejącym zapaleniem jelita.

Alkohol leczy? Oczywiście. I to od tysięcy lat. Dziesiątki substancji leczniczych jest opartych na alkoholu. Im mocniejszy tym bardzie skuteczny w maściach czy kroplach. Nalewki ziołowe, cudowne wręcz właściwości piwa lub wina...

...tylko co to ma wszystko do legalizacji marihuany jako takiej? Kompletnie nic i autorzy takich artykułów dobrze o tym wiedzą. Ich praca polega jedynie na zmiękczaniu marihuany by można było ciut łatwiej przekonać większość, która pobudzona tak podanymi informacjami zmusi swoich polityków do zajęcia się odpowiednią zmianą prawa. Jeżeli taka zmiana miała by oznaczać legalizację narkotyku i zrównanie go prawem do innych substancji niszczących społeczeństwo od środka to mojej zgody na to nie ma.

...jestem całkowicie za stosowaniem leków uzyskanych z marihuany. Nawet by mi przez myśl nie przeszło zabraniać lekarzom badań, eksperymentowania i leczenia pacjentów nowymi metodami tylko dlatego, że na samym początku tego procesu było ziarno indyjskiej konopi. Jednak czym innym jest stworzenie leku z narkotyku, a czym innym oddanie narkotyku w ręce potencjalnych narkomanów.

środa, 11 marca 2015, nocri
Tagi: marihuana

comments powered by Disqus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/11 18:27:53
Narkotyk... i nic więcej nie trzeba. Morfina też stosowana w leczeniu bólu głównie i nikt chyba nie śmie tego kwestionować ani dopuszczać do użytku ogólnego. Tak powinno być z trawką. To ciągle jest narkotyk.
-
Gość: Eva70, *.elartnet.pl
2015/03/11 18:42:45
Podzielam Twoją opinię w zupełności, Nocri. Do tej pory nie mogę zapomnieć ofiar tzw. kompotu, czyli "polskiej heroiny", które widywałam w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Mam nadzieję, że nie dojdzie do legalizacji. Ważny jest każdy głos sprzeciwu.
-
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/03/11 20:05:10
"DROBNA"UWAGA dla zwolenników wolnych konopi,marihuana może być surowcem do uzyskania leku z wyboru,ale nie w postaci SKRĘTA.Poza tym aby można było ten lek uznać jako skuteczny potrzeba wielu badań randomizowanych na odpowiedniej liczbie pacjentów.To,że coś pomaga w pojedynczych przypadkach nie dowodzi,że jest zawsze skuteczne.Można zrozumieć osoby chore,które stosowały dostępne leki bez efektu,że szukają ratunku w metodach niekonwencjonalnych lub substancjach trudno dostępnych.Źle gdy chory zamiast stosować to co zalecą lekarze wierzy w różne porady internetowe i myśli,że oto znalazł się najwspanialszy lek tylko władza utrudnia jego dostępność.O cudownych lekach leczących nowotwory prasa co jakiś czas donosi,szczególnie w tzw.sezonie ogórkowym,a potem okazuje się,że albo jest to substancja medycynie już dawno znana,albo nie ma odpowiednich badań by można wprowadzić do lecznictwa.Pozdrawiam,MK
-
2015/03/13 09:31:37
Nocri - wiesz jakie mam zadanie o trawie ale nie zgadzam się z Tobą w tej sprawie. Po prostu niektóre substancje zawarte w konopiach można wykorzystywać do leczenia lekoodpornej padaczki. Kropka. To nie skręt czy fajka wodna z marihuaną. To lek podawany w kontrolowanych warunkach. A dzieci sam sobie wymyślają, że to ma coś wspólnego z ich życiem. Na pytanie czy chorują na AIDS, SM, astmę lub teraz padaczkę robią głupią minę... Najwięcej złego w sprawie narkotyków może zrobić histeryczne podejście. Najważniejsza jest rzetelność i prawda. Przekonałam się po wielu latach pracy, że nastolatki rozmawiają ze mną (i przyjmują argumenty) gdy są przekonane, że mam rzetelną wiedzę i można ze mną porozmawiać. Liczy się prawda i fakty. Przesadzanie w którąkolwiek stronę kończy się zamknięciem uszu na to co ma do powiedzenia rozmówca.
-
2015/03/13 11:03:19
...hmmm..ale ja mam to samo zdanie:

"...jestem całkowicie za stosowaniem leków uzyskanych z marihuany. Nawet by mi przez myśl nie przeszło zabraniać lekarzom badań, eksperymentowania i leczenia pacjentów nowymi metodami tylko dlatego, że na samym początku tego procesu było ziarno indyjskiej konopi. Jednak czym innym jest stworzenie leku z narkotyku, a czym innym oddanie narkotyku w ręce potencjalnych narkomanów."

Pisałem o tym, że artykuły taki jak ten na gazeta.pl są napisane tak by rzucić zwolennikom legalizacji kolejny "argument" do trollowania w Sieci.
-
2015/03/13 21:03:35
Sprawa jest banalnie prosta: Leki powstałe na bazie marihuany, to na ogół zawarte w kapsułkach określone dawki oleju, a nie spaliny roślinne. Marihuaniści kompletnie nie wiedzą o czym mówią. We współczesnej medycynie inhalacje stosuje się jedynie substancjami względnie obojętnymi dla organizmu, raczej po to, by oczyścić drogi oddechowe. Inhalacja spalinami z marihuany, to zanieczyszczanie organizmu. Wynika to z niemożności ustalenia dawki substancji czynnej podczas inhalacji. Dodatkowo spaliny z marihuany nie spełniają warunków na uznanie za lekarstwo ze względu na kosmiczną ilość toksyn i zanieczyszczeń w nich zawartych, podczas gdy lek, to pozbawiony tych substancji produkt.
Do tego dochodzi to, co napisała @Missjonash: Marihuaniści nie muszą leczyć SM, czy innych chorób, na które leki powstałe na bazie marihuany, za to cierpią na przewlekłą chorobę wynikającą z długotrwałego zażywania marihuany- uzależnienie od marihuany- jej dalsze przyjmowanie tylko pogarsza ich stan. Oni są grupą, która znajduje się na liście osób z przeciwwskazaniami do zażycia tych produktów. Na tej samej zasadzie, na jakiej nie podajemy penicyliny człowiekowi na nią uczulonemu. Jednak nawet chorzy na SM, czy inne choroby, przy których produkty powstałe z przetworzenia marihuany mogą dawać efekt leczniczy, muszą ją zażywać w sposób kontrolowany- W DAWKACH OKREŚLONYCH PRZEZ LEKARZA, bo nie dość, że środki te uzależniają, to mają działanie usypiające, więc mocno ingerują w codzienne życie.
-
2015/03/13 21:32:41
Hmmm :)) Ja tak tego nie odebrałam, ale pewnie jest możliwy inny odbiór tego rodzaju artykułów niż mój. :)) No i możliwe, że Cię nie zrozumiałam. A co do trawy to i tak od zawsze się zgadzamy!
-
2015/03/14 18:01:53
Ho, ho, ho :) Rosnie nam naprawdę utalentowany bloger ;) Mam przeczucie, ze niedlugo Twoj blog będzie mial te swoje przyslowiowe pięć minut i będzie naprawdę bardzo znany, a Ty razem z nim :) Nalezy Ci się to jak malo ktoremu blogerowi w naszym kraju :) Szczerze przyznaje, ze masz wrecz ogromny talent :) Serdecznie pozdrawiam
-
2015/03/15 09:59:07
Tak słynny jak ten butik z linku?
-
2015/03/17 17:42:28
szlag mnie trafia na widok ślepota prawodawców, którzy pojąć nie potrafią, że racjonalna polityka narkotykowa /w tym pewna kontrolowana forma legalizacji marihuany do celów rozrywkowych/ to jedyny sesnowny sposób ograniczenia zjawiska narkomanii /a dokładniej uzależnień i innych problemów będących skutkiem NADużywania pewnych substancji...
szlag mnie trafia na widok obłudy ludzki, którzy z uporem maniaka zaprzeczają, że alkohol /narkotyk silniejszy i bardziej szkodliwy od marihuany/ to "nie narkotyk" tylko "coś innego", oraz głupoty tych, którzy wszystkich/!!!/ użytkowników substancji innych, niż alkohol nazywają "ćpunami" /co w przypadku "maryśki" jest wyjątkowym nonsensem/...
ale jeśli chodzi o temat przewodni twojego posta, to MASZ RACJĘ...
medyczne /lecznicze lub wspomagające/ zastosowanie przetworów konopi /niezależnie od roli, jaką w nich pełni składnik THC/ to zupełnie osobna bajka, niż rola liberalizacji prawa jako jednego z oczywistych narzędzi profilaktyki i ograniczenia zjawiska narkomanii...
dlatego używanie tematu owej "medycznej marihuany" nie jest żadnym argumentem przemawiającym za koniecznością owej /kontrolowanej/ legalizacji... dlatego sam go nie używam nigdy, mogę najwyżej o tym pogadać podczas rozmowy na temat medycznych zastosowań takich, czy innych produktów pozyskiwanych z żywych organizmów...
-
2015/03/17 19:19:52
Widzę, że wielu zatrwardziałych przeciwników marihuany tutaj mamy. Ale jakby się tak przyjrzeć jej szkodliwości naprawde poważnie to można dość do wniosków, że nie jest ona groźna. Narkotyk? Owszem, według naszego prawa. Ale są ludzie, którzy nie traktują jej jak narkotyk i czerpią z tego korzyści. Marihuana jest po stokroć lepsza niż alkohol, ponieważ jej używanie nie niesie za sobą zagrożenia zdrowia.
-
2015/03/17 20:30:05
@Rafał...
w kwestii "nie niesie zagrożenia" odpowiedziałem Ci u Miss...
...
definicja prawna "narkotyku" jest czysto umowna /zresztą de facto w polskiej ustawie to słowo nie istnieje/... natomiast trzymając się definicji "zdroworozsądkowej", czyli "narkotyk = substancja, która coś zmienia umyśle", to MJ jest narkotykiem... tym bardziej jest nim alkohol. który zmienia jeszcze mocniej... z drugiej strony można za "narkotyk" uznać kawę, papierosy lub np. egzotyczny betel, ale ze względu na małą intensywność owych zmian przyjęło mówić "używka"... z MJ jest dziwna sprawa, bo stoi na pograniczu używki i narkotyków /alkohol, "twarde", niektóre "dopalacze"/... kompromisowo wielu mawia "paranarkotyk" i jest to dość niegłupi pomysł...
...
z kolei uparte negowanie, że alkohol to narkotyk niekoniecznie bierze się ze złej woli... po prostu jest to narkotyk specyficzny i objęty odrębnymi regulacjami prawnymi, stąd wspomniana wcześniej obłuda na ten temat często bywa nieświadoma... gdy dodać do tego oddzielanie alkoholu od narkotyków tworzone przez media /i niestety również przez wielu fachowców/, to wszystko staje się jasne...
a jeśli chodzi o MJ, wystarczy po prostu objąć ją po prostu nową, odrębną regulacją i po problemie... ale wytłumacz to debilnym politykom, którzy upierają się, że MJ to "prochy", do tego zażywane drogą iniekcji...
-
2015/03/17 22:13:09
@Missy...
pomijając dwie /nazwijmy to/ "nieścisłości", czyli:
1/ nazywanie zwolenników liberalizacji "marihuanistami", co sugeruje uzależnienie przez analogię do np. "morfinisty" /w rzeczywistości zaś ok. połowy wcale MJ nie używa/...
2/ nazywanie "uzależnieniem" każdej dysfunkcji psychicznej spowodowanej NADużywaniem MJ /podczas, gdy rzeczywistość jest mocno inna/...
to Woland ma sporo racji...
- osobnik, który ma problemy zdrowotne w efekcie nadużywania MJ jest w grupie ryzyka, w stosunku do której stosowanie preparatów uzyskanych z konopi może być przeciwwskazane... myślę nawet, że dotyczy to grupy większościowej, która używa MJ normalnie, nieproblemowo, ze względu na efekt kumulacji THC i warunkiem użycia medykamentu musi być pewna dłuższa przerwa /co akurat dla normalnego użytkownika nie powinno stanowić problemu/...
- w kwestii bezsensu używanie tematu "medycznej MJ" jako argumentu za liberalizacją prawa w stosunku do MJ "rozrywkowej" już się wypowiadałem... to są po prostu dwie oddzielne bajki... zaś w obliczu innych argumentów, argument o "medycznej MJ" jest jest zbędny, co więcej czasem wręcz kompromituje owego zwolennika...
zauważ przy okazji, że publikacje związane z Wolnymi Konopiami choć poruszają temat "medycznej MJ", to traktują go jako zupełnie osobny i nie plączą go do kwestii "liberalizacyjnych"...
-
2015/03/17 22:20:56
Na temat szkodliwości lub braku polecam zielone mity: zielonemity.republika.pl/
-
2015/03/17 23:23:05
@Nocri...
akurat ja znam tą stronę, oceniam jako dość wyważoną w /mało straszenia w stosunku do informacji/... natomiast fragment dotyczący /pseudo/"teorii bramy" czyli "od marychy się zaczyna", choć uczciwie stawia sprawę /"może, ale nie musi"/, to jednak zawiera pewne przekłamanie...
1/ w czasach, gdy Kotański mocno lansował tą "teorię" jako pewnik, praktycznie wszyscy pacjenci Monaru zaczynali od alkoholu lub prochów /barbiturany, benazodiazepiny/, albo wręcz od samych opiatów /morfina, syntetyczne opioidy, potem "kompot"/... choć pan Marek miał dobre intencje, to jednak kłamstwo nie wydaje się dobrym pomysłem na zapobieganie narkomanii...
2/ po jakimś czasie "scena narkotykowa" zaczęła się komplikować, pojawiła się na niej też marihuana, która wcześniej była jedynie ciekawostką... tu jednak nadal mamy zgrzyt, bo wciąż narkotykiem "inicjacyjnym" jest alkohol, ale że ten narkotyk nie funkcjonuje oficjalnie pod nazwą 'narkotyku", więc często jest to pomijane w wywiadzie... poza tym z faktu, że ktoś miał kontakt z MJ, a uzależnił się od mocniejszych substancji wynika tylko tyle, że MJ nie zaspokajała jego oczekiwań... zaś gdyby w ogóle nie istniała, to klient i tak by się uzależnił od "swojego" narkotyku... pomijany jest też fakt, a co najmniej bagatelizowany, że większość normalnych użytkowników MJ /czyli NIE narkomanów/ o sięganiu po mocniejsze środki nawet nie myśli /co najwyżej w formie jednorazowego eksperymentu dla zaspokojenia ciekawości/...
natomiast prawdą jest, że niektórzy użytkownicy MJ, sięgali po "browna" i czasem ze smutnym skutkiem... trzeba jednak pamiętać, że pierwszy "brown" wjechał na polski rynek jako "ekskluzywna, bezpieczna heroina do palenia", zupełne "coś innego", niż powszechnie pogardzany "kompot" i trafił najpierw do warstw bogatszych /artyści, dziennikarze/... potem dopiero trafił "pod strzechy", gdzie odkryto, że można go nie tylko palić, zaś pierwsi klienci, którzy się dali nabrać na marketingowy chwyt poszli się leczyć...
...
a tak nieco odbiegając od tematu, to czy wiesz, jak się fabrykuje do statystyk "uzależnionych" od MJ?... mechanizm jest dość prosty... przychodzi klient, który ma problem na tle jakiegoś narkotyku /niekoniecznie musi to być uzależnienie/... wystarczy, że słowem się zająknie próbował kiedyś jointa i jest to automatycznie kwalifikowane jako "uzależnienie mieszane /albo krzyżowe/" i tak idzie do statystyk z MJ jako jednym z głównych elementów...
nikt na to zjawisko specjalnie nie zwraca uwagi, bo byłoby to "niepoprawne" od strony propagandowej... "dobry obywatel" ma ćpać alkohol, a nie zawracać sobie głowy "ZŁEM"...
-
Gość: kocica, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/03/18 23:41:30
@pkanalia bardzo dokładnie przeczytałam wszystkie Twoje komentarze u Missjonash i tu u nocriego,prawie ze wszystkim się zgadzam.Masz rację,że alkohol to też narkotyk, tak jest określany w farmakologii.To,że w stosunku do alkoholu jest inna polityka nadzoru państwowego nie wynika tylko z powodów finansowych.Alkohol ma zastosowanie jako doskonały podstawowy rozpuszczalnik w całym przemyśle farmaceutycznym, w ogromnych ilościach i to bez akcyzy.Dodatkowo medycznie wykorzystywany do dezynfekcji.Obrót podlega oczywiście ścisłej kontroli ,ale jak wiadomo jest to substancja łatwo ulatniająca się i powstają straty już znacznie trudniejsze do ustalenia.Również otrzymywanie sposobami domowymi(pędzenie)jest całkiem proste.Gdyby zastosować takie same obostrzenia jak w przypadku innych narkotyków,policja nie miała by czasu na cokolwiek innego tylko wyłapywanie pokątnych producentów i handlarzy.Prohibicja w USA dowiodła,że nie ma to sensu.Natomiast całkowity zakaz sprzedaży nieletnim(tu podniosłabym wiek pełnoletności) i odpowiednie sankcje to dobra droga,potrzeba jeszcze zdyscyplinowanego społeczeństwa obywatelskiego,a z tym w naszym pięknym kraju jeszcze nie jest dobrze.Natomiast sprawa marihuany może być kiedyś złagodzona pod tym samym warunkiem jaki stawiam powyżej odnośnie alkoholu.Pozdrawiam,MK
-
2015/03/19 08:35:10
@Kocica...
uściślijmy... co prawda alkohol podlega odrębnej regulacji prawnej, ale nie krytykowałem tego nigdzie, co więcej, uważam za uzasadnione... jest to bowiem substancja specyficzna, mająca wiele innych, nienarkotycznych zastosowań /nie tylko medycznych zresztą/...
wkurzające jest za to maksymalnie ulgowe traktowanie alkoholu w przypadkach łamania prawa, gdy jego narkotyczne właściwości są istotą sprawy... u Missy opisałem pewien przypadek /nieodosobniony zresztą/, gdzie to wyłazi... za sprzedaż marihuany nieletniemu idzie się siedzieć, za sprzedaż alkoholu co najwyżej wylatuje się z pracy...
jakoś to tak funkcjonuje, że ludzie zaprzeczają, jakoby alkohol był narkotykiem albo stosują różne inne dziwaczne wygibasy, aby tylko nie przyznać tego wprost...
przykład z sali sądowej /akurat byłem na widowni/:
- czy pan zażywa narkotyki?...
- nie zażywam żadnych, ani tych legalnych, ani nielegalnych...
w gronie sędziowskim konsternacja i pada pytanie:
- to są legalne narkotyki?...
kurtyna!...
z drugiej strony mamy paranoiczne demonizowanie MJ, wrzucanie jej do jednego worka z "twardymi", podczas gdy intensywności działania i stopnie szkodliwości są po prostu nieporównywalne /np. potencjał uzależniający lub możliwość zrobienia sobie krzywdy (z zejściem śmiertelnym włącznie) w wyniku jednorazowego użycia/...
przykład prasowy /sprawa kierowcy z Kamienia Pomorskiego, 6 ofiar śmiertelnych/:
wstępne śledztwo wykazało, że sprawca był pod znacznym wpływem alkoholu i amfetaminy... dopiero po pewnym czasie niepytany dodał, że dwa dni przed wypadkiem palił MJ /na percepcję nie mogło to już mieć wpływu/... gdy to dotarło do mediów, świat dowiedział się, że "najarany marychą kierowca zabił 6 osób"...
...
wracając o alkoholu... kwestia finansów zapewne też ma coś na rzeczy, skoro z akcyzy do służby zdrowia trafia jedynie 10% przewidziane ustawą... tak swoją drogą słabi rachmistrze są w większości rządów, skoro na rozbudowę sił policyjnych wyrzuca się majątek, a żałuje na o wiele skuteczniejszą "politykę redukcji szkód" /czasem wręcz tępi/, która kosztuje grosze...
...
umowna granica 18 lat jako polska prawna definicja pełnoletności wydaje mi się optymalna /choć obserwacja pojedynczych przypadków może powodować sprzeciw/ i na tą chwilę nie wydaje mi się, by próby majstrowania w celu jej podwyższenia przyniosły dodatni bilans korzyści i strat...
pozdrawiam :) ...
-
2015/03/21 07:45:00
Także jestem przeciw ulgowemu traktowaniu łamania ustaw antyalkoholowych. Jestem równocześnie przeciw podążaniu tą samą drogą w temacie marihuany. I jedna i druga substancja musi być używana pod pełną kontrolą społeczeństwa bo mimo, że jest wiele innych substancji psychoaktywnych mogących generować koszty społeczne to te dwie generują ich chyba najwięcej.