Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
Blog > Komentarze do wpisu

Kaczyzacja prawa

Taki termin przylgnie do rządów PiS jak swego czasu do zabaw z prawem przedstawiciela dworu Lecha Wałęsy - Lecha Falandysza. W zasadzie interpretacja Konstytucji jakiej dokonuje dobrazmiana  pachnie mi bardziej posłanką Pawłowicz ale termin kaczyzacja  lepiej się pisze. Co jak co ale to Jarosław Kaczyński jest królem dworu, który tym razem dorwał się do władzy i nie zawaha się jej użyć.

Przypomnijmy na szybko na czym polegała falandyzacja by zrozumieć na czym polega kaczyzacja przepisów Konstytucji. Lech Falandysz wykombinował w swoim czasie trick, który miał pomóc Lechowi Wałęsie pozbycie się dwóch członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Prawo nie przewidywało możliwości odwołania tych osób, jednocześnie wprost tego nie wykluczało. Nie było zatem w sposób jednoznaczny rozstrzygnięte  czy Prezydent może odwołać powołanych przez siebie urzędników czy też nie. Falandysz stwierdził, że jeżeli ktoś ma prawo kogoś powołać na stanowisko, to zgodnie z logiką uprawniony jest również do jego odwołania. Trybunał Konstytucyjny zabrał w tej sprawie głos stwierdzając:

"Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego z konstytucyjnej zasady legalności, jak również z zasady demokratycznego państwa prawa wynika jednoznaczny wniosek, że w przypadku, gdy normy prawne nie przewidują wyraźnie kompetencji organu państwowego, kompetencji tej nie wolno domniemywać i w oparciu o inną rodzajowo kompetencję przypisywać ustawodawcy zamiaru, którego nie wyraził. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie zajmował w sprawie przepisów kompetencyjnych stanowisko zdecydowane, stwierdzając wielokrotnie, iż przepis kompetencyjny: podlega zawsze ścisłej wykładni literalnej, domniemanie objęcia upoważnieniem materii w nim nie wymienionych w drodze np. wykładni celowościowej nie może wchodzić w rachubę..."

Wróćmy do dnia dzisiejszego choć zajrzymy też do czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. KRS w Konstytucji na podstawie artykułu 179 o sposobie powoływania sędziów jest organem odpowiedzialnym za wnioskowanie do Prezydenta w celu wyboru na stanowisko sędziego sądu powszechnego. Artykuł brzmi:

"Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. "

Kaczyzacja prawa daje Prezydentowi możliwość nie powołania sędziego mimo że literalnie w Konstytucji zapisane jest, że "sędziowie są powoływani" i tylko powoływani. Według mnie literalnie Konstytucja możliwości nie powołania sędziego na wniosek KRS Prezydentowi nie daje i tego powinniśmy się trzymać. Inaczej dajemy możliwość interpretacji prawa konstytucyjnego w zależności od widzimisię polityka. Zgodnie z tym co padło w uzasadnieniu wyroku cytowanego wcześniej. Przypomnę: "przepis kompetencyjny: podlega zawsze ścisłej wykładni literalnej, domniemanie objęcia upoważnieniem materii w nim nie wymienionych w drodze np. wykładni celowościowej nie może wchodzić w rachubę..."

Zwolennicy kaczyzacji prawa konstytucyjnego znajdą inne uzasadnienie do całkiem innej sprawy, w której to TK dał im paliwo do swojej interpretacji w tym przypadku:

"Taka interpretacja dopuszcza możliwość zaistnienia w realizacji przez Prezydenta jego kompetencji uzasadnionego opóźnienia, mogącego powstać na przykład w wyniku analizy kandydatur przedstawionych we wniosku KRS, czy konieczności wstrzymania procedury nominacyjnej ze względu na toczące się w sprawie
danego kandydata postępowanie dyscyplinarne. Tym samym pozwala na prawidłową realizację przez Prezydenta jego prerogatywy, umożliwiając mu dokonanie rzetelnej oceny
kandydatur przedstawionych we wniosku KRS. Jest spójna z ugruntowanym poglądem, że rola Prezydenta w procedurze nominacyjnej nie sprowadza się tylko do roli „notariusza”,
potwierdzającego podejmowane gdzie indziej decyzje (zob. L. Garlicki, op. cit.), lecz dokonuje on samodzielnej oceny przedstawionych mu kandydatur i w konsekwencji może
odmówić uwzględnienia wniosku KRS. Należy mu przyznać prawo odmowy spełnienia wysuniętych wniosków, jeżeli jego zdaniem sprzeciwiałyby się one wartościom, na straży których postawiła go Konstytucja (zob. P. Sarnecki, uwaga 10 do art. 126 Konstytucji, op.cit.)."

Sprawa dotyczyła skargi prezydenta Kaczyńskiego na ustawę z 2001 roku o ustroju sądów powszechnych gdzie jeden z przepisów dawał mu czas na powołanie sędziego w przeciągu miesiąca od złożenia wniosku przez KRS. Prezydent zakwestionował ten przepis jako niezgodny z artykułem 179 Konstytucji. Zwolennicy kaczyzacji prawa z lubością cytują w Sieci fragment uzasadnienia do wyroku (umorzenia) z dnia 5 czerwca 2012 roku Sygn. akt K 18/09 na podstawie uwagi 10 do artykułu 126 pomijając świadomie inny:

"W świetle przeważających poglądów przedstawicieli doktryny nie ulega wątpliwości, że co prawda swoboda działania Prezydenta ogranicza się do zajęcia stanowiska wobec kandydata zaproponowanego przez KRS, jednakże ujęcie kompetencji w zakresie powoływania sędziów w formę prerogatywy podkreśla, że Prezydent nie ma prawnego obowiązku uwzględnienia wniosku KRS, przy czym odmowa powinna mieć miejsce tylko w sytuacji nadzwyczajnej i musiałoby ją poprzedzać przedstawienie KRS zastrzeżeń przez zasiadającego w niej przedstawiciela Prezydenta (zob. m.in. L. Garlicki, uwaga 7 do art. 179 Konstytucji) "

Przypomnę, że Prezydent nie powołania 10 sędziów w żaden sposób wcześniej nie uzasadnił przez swojego przedstawiciela w KRS. Ba...przedstawiciel Prezydenta ale też i posłowie PiS (między innymi posłanka Pawłowicz i prokurator Stanu Wojennego Piotrowicz) będący członkami KRS nawet się nie zająknęli podczas głosowania nad kandydaturami.

 Spór na temat tego czy Prezydent może zakwestionować wniosek KRS i nie powołać sędziego trwa od lat i ilu znajdziemy prawników tyle w tym temacie będziemy mieli zdań odrębnych. Problem polega na tym, że piszący naszą Konstytucję nie przewidzieli, że pewna dowolność interpretacji poszczególnych jej przepisów może służyć walce politycznej, a właśnie to ma miejsce dziś i miało miejsce w latach prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Kaczyzacja prawa bowiem to nie wymysł dzisiejszej władzy ale konsekwentna walka z systemem i demokratycznym państwem prawa od 2005 roku gdy pisowscy dorwali się do władzy.  Najwyraźniej Konstytucja i ograniczenia władzy w niej występujące są jak czyrak na dupie polityków mających swoje czasami chore ambicje. Choć trzeba przyznać, że i polityków poprzedniej władzy łapki świerzbiły do kombinacji w obrębie przepisów Konstytucji.

Artykuł 179 Konstytucji daje obowiązek  oceny i przygotowania kandydatur na sędziego tylko i wyłącznie KRS. Jest to procedura żmudna i długa. Całość znajdziecie w linkowanym wyżej pliku PDF Polecam szczególnie punkt 9 uzasadnienia, który wyraźnie pokazuje dlaczego niektórych tematów nie da się określić szczegółowymi przepisami prawa. Tego już zwolennicy kaczyzacji nie cytują i nie linkują.

Gdzie więc tkwi problem? KRS sędziów nie powołuje bo to Konstytucja oddaje Prezydentowi, który jednocześnie nie ma żadnego wpływu na dokonany przez KRS wybór. Niestety wystarczy więc tylko zła wola jednej ze stron procesu by zablokować w zgodzie z literą prawa polskie sądownictwo. Dlaczego piszę o złej woli? Bo tylko ona taką możliwość daje. Logicznym bowiem jest, że środowisko sędziowskie ma największe kompetencję do decyzji kto nadaje się na sędziego, a kto nie. W procesie biorą też udział przedstawiciele suwerena. Trójpodział władzy jako istotny element państwa demokratycznego nie dopuszcza możliwości blokowania jednej władzy przez drugą. Założeniem trójpodziału władzy jest wymuszenie współpracy ale i nie dopuszczenie do przejęcia władzy totalnej nad państwem przez jedną tylko opcję polityczną lub jednego człowieka. Naruszenie tego fundamentu otwiera drogę dla opcji skrajnych. Kaczyński jest zbyt słaby by wprowadzić w Polsce dyktaturę i mimo mojej niechęci do jego osoby nie uważam by tak na prawdę chciał to zrobić. Jednak likwidacja bezpieczników jakie dokonuje podczas realizacji swoich lekko paranoicznych planów stworzenia nam Katolickiej Polskiej Republiki Ludowej jest jego największą zbrodnią. Kaczyński z pomocą swoich marionetek tworzy prawne precedensy na podstawie których ktoś o wiele sprytniejszy, z silniejszym charakterem i workiem złej woli stworzy nam Folwark Zwierzęcy.

 

sobota, 02 lipca 2016, nocri

comments powered by Disqus

Polecane wpisy

  • PiS - partia ideowa...

    ...trzeba przyznać, że kolejna odsłona IV RP pod mylącym tytułem #dobrazmiana uaktywniła obszary dotąd nieaktywne. Wśród moich znajomych politykierów jest niew

  • Polityk - zawód zaufania publicznego

    Jarosław Kaczyński wydał artylerii rozkaz ostrzału Sądu Najwyższego. Czasami Prezes i cała ta chora sytuacja z #dobrazmiana przypomina mi Władcę Pierścieni. Sa

  • Drużyna Pierścienia na wzgórzach Albionu

    W Harlow doszło do dwóch ataków na polskich emigrantów. Pierwszy z nich zakończył się tragicznie drugi bardziej na strachu i kilku siniakach. Dzielna Drużyna Pi

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Mania, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/07/02 13:06:21
Och myślę ,że on by bardzo chciał tę dyktaturę zaprowadzić i poprowadzić ( p. wywiad - zbawca na emeryturze ) , ale zdaje sobie sprawę ,że w tym kraju to tak naprawdę nie przejdzie(dodatkowo niemiłym zaskoczeniem była tak szybka reakcja w postaci powstania KOD ), jednak uprzykrzyć życie sporej części społeczeństwa to też coś, a do tego widzieć jaką ma władzę przemożną nad tym stadem marionetek i bezsilną częścią gawiedzi - i to chyba w chwili obecnej rajcuje go najbardziej , sądząc z jego min , zacieszania się czy to w sejmie czy to w różnych wywiadach