Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 28 lutego 2014

Czytuje sobie czasami blogi tzw lifestylowe. Dla mniej zorientowanych - grupa blogów traktujących o życiu prywatnym często bardzo prywatnym. Blogerzy rodzinni, kulinarni, małolaty zajmujące się modą, technokraci opowiadający nam o swoich przygodach z najnowszymi wynalazkami lub urządzeniami powszechnego użytku. Mnóstwo czasami bardzo ciekawych miejsc pełnych ludzi szczęśliwych. To zupełnie inny świat niż ten, w który kilka lat temu wszedłem i który w zasadzie polubiłem...

Czytuję, a nawet komentuję czasami u jak to się w mediach wszelakich mówi: najpopularniejszego blogera Kominka. Pewnie  wielu z Was nie wie nawet kto zacz ... Kominek to bloger, który potrafił odnaleźć się na styku Sieci i biznesu. Bloger kontrowersyjny ale potrafiący zgromadzić sporą publiczność, dzięki której stał się ikoną internetu - tego lifestylowego internetu. Pokazał, że na ujawnianiu swoich przemyśleń lub drobnych szczegółów z życia codziennego można świetnie zarobić tworząc z własnej osoby znaną markę. Rozpoznawalną i cenioną tak wśród zwykłych internautów jak i wśród osób budujących w Sieci swoje dochodowe biznesy. Jest człowiekiem jak mniemam szczęśliwym i spełnionym.  Z pomysłami na siebie i swoje życie, które bezwzględnie realizuje krok po kroku.

Nie on jedyny, internet jest pełen ludzi, którym się udało. Dziesiątki blogerów i vlogerów potrafiących wyciągać z sieci niezłe pieniądze i sławę. To całkiem inny świat od naszego. Nasz świat jest smutny, wiecznie napięty w oczekiwaniu na kolejny występ politycznych kretynów. 90 procent informacji, z którymi  się spotykamy to ponury strumień kolejnych wpadek, skandali i politycznej gry na najniższym poziomie.

Czuję się czasami jak jakiś obcy z odległej planety gdy zaglądam na blogi ludzi ... szczęśliwych. Ludzi dla których nie ma znaczenia czy Prezydentem Polski jest Bronisław Komorowski czy Angela Merkel. Ludzi często bez nawet szczątkowych poglądów politycznych uznających codzienne informacje prezentowane w Faktach czy Wiadomościach za nic nie znaczące brednie, które ich nie dotyczą. Czytam więc sobie o nowych iPhonie lub notebooku z 4 rdzeniowym procesorem, na którym mógłbym prezentować czytelnikom moje pasje lub puste butelki po zagranicznych winach i  zastanawiam się kto jest wygrany. Taki Kominek, który dzięki swoim umiejętnościom żyje pełnią życia w kolorowym kraju zwanym Polską czy ja bloger polityczny użerający się z debilami w komentarzach na Salon24. Człowiek narażający śmiertelnie swoje szare komórki wczytując się w wypociny różnych  sakiewiczów, semków czy  karnowskich. Tramp eksplorujący nasze polityczne pustynie bezmyślności i poruty. Komentator  szarej polskiej rzeczywistości.

...i powiem Wam szczerze: tamten inny świat jakoś mnie nie porywa. Jest ciekawy i zaglądam do niego z chęcią. Trochę jak do sosnowieckiego egzotarium by co jakiś czas ukoić skołatane nerwy widokiem pięknej nawet zimą palmiarni. Tyle tylko, że to nie mój świat...

czwartek, 27 lutego 2014

Wojska zaciężne samozwańczego hetmana wielkiego koronnego Jarosława Kaczyńskiego po sukcesach w Kijowie na Krym dotarły. Już rotmistrz Hofman obóz kazał rozstawiać i dobrego czarnomorskiego wina szukać. "Tu będziemy my tam czeladź, a tam psy pogoń" ... dyspozycje wydane więc można się udać z pułkownikiem Lipińskim na rozpoznanie. Gawiedź ciekawa przybyszów z zachodu w modnych piórach i płaszczach złotem przeszytych krzywdy nie robi. Zbyt głęboko się jednak nasze dzielne woje  w poszukiwaniu napitku i panien do zabaw rozpustnych zapuściły.  Nieufny naród ruski Krym od wieków zamieszkujący od szpionów wyzwał i do obozów przegnał jako żywo.

Czy ktoś mi może tak po ludzku wyjaśnić po jakiego grzyba pisowskie politykiery raisy sobie po Ukrainie robią? ...i to pewnie nie za swoje pieniądze. Od tego mam ministra spraw zagranicznych, który o polskie interesy w krajach ościennych ma zadbać. Z tego co wiem robi to świetnie i cały cywilizowany świat  już o tym mówi. Oczywiście Autonomia Posmoleńska zrozumieć tego nie potrafi i z radością przyjmuje fakt, że ich przedstawiciele w polityce biegają po ukraińskiej ziemi jak kot z pęcherzem. ...a to Kurski sobie sweetfoty na barykadach strzela, a to Kaczyński za podnóżek Kliczce robi. Teraz sfora świeżą krew poczuła  na Krymie. A jużci się tam ich słupki sondażowe poprawią jeszcze bardziej...

Ukraińska rewolucja nawet w połowie jeszcze nie zrobiona, a kandydatów na ojców sukcesu już jak psów pod domem suki z cieczką... Każdy w blasku zimnej wojny z Putinem próbuje wygrzać swoje stare kości zastałe od kilku lat w opozycyjnych ławach.

 

piątek, 21 lutego 2014

Ukraina zgromadzona na Majdanie ma pretensje do Unii Europejskiej, że jest stara, głucha i nic nie może. Uczestnicy ukraińskiej rewolucji mają żal do przywódców Zachodu, że dopiero krew, która  wylała się na ulicę obudziła świat i skierowała jego oczy na  rewolucję.

Moi drodzy ukraińscy przyjaciele to nie Europa jest winna przelanej  krwi demonstrantów. Od Pomarańczowej Rewolucji cała Unia Europejska była z Wami na dobre i na złe. W sposób bardziej lub mniej widoczny przywódcy europejskich krajów próbowali przyciągnąć Was do europejskich struktur. Działania Polski, Partnerstwa Wschodniego i ministra Sikorskiego przyniosły Wam wiele szans, z których  niestety nie potrafiliście lub nie chcieliście skorzystać. Nie dziwi mnie więc dzisiejsza emocjonalna reakcja polskiego ministra spraw zagranicznych, który wyprowadzony z równowagi bezmyślnością Waszych politycznych przedstawicieli jasno powiedział co się stanie jeśli nie dojdziecie do porozumienia z władzą. Tu i teraz.

Ukraina w bezmyślny sposób oddała władzę w ręce prorosyjskiego polityka, dla którego wydanie rozkazu użycia broni to jak splunąć. Sama zgotowała sobie swój los nie potrafiąc wykorzystać historycznej szansy na oderwanie się od rosyjskich wpływów. Cała rzesza polityków zachodniej i środkowej Europy próbowała Ukrainie w tym pomóc. Skoro dopiero teraz po ponad 20 latach w ukraińskich miastach padają pomniki sowieckiego oprawcy Lenina to w jaki sposób ma na Ukrainę patrzeć cały cywilizowany świat?

Jak my Polacy mamy przekonać społeczeństwa zachodnie, że chcecie żyć w wolnej Ukrainie skoro robicie tak wiele żeby wolną nie była? Nadal tkwicie mentalnie w sowieckim imperium. Jak można było zaprzepaścić ogromną szansę, która narodziła się wraz z Pomarańczową Rewolucją i oddać się ponownie pod karny bucior kagiebisty Putina? Jak można było ponownie sprzedać Ukrainę tym, którzy krzywdzili ją przez lata całe?

Europa może i jest stara ale na pewno nie jest głucha i na pewno może wiele. Tyle tylko, że wymaga pełnego zaangażowania nie tylko na ulicy gdy jest już trudno o konieczne kompromisy. Życzę Ukrainie mądrości by potrafiła wykorzystywać nadarzające się okazje... 

środa, 19 lutego 2014

Dzisiejsze wystąpienia w sejmie wprowadziły naród polski w jakiś dziwny trans. Kaczyński bił brawo Tuskowi. Tusk klaskał Prezesowi. Polska się zjednoczyła. Będzie POPiS ws Ukrainy... Jeśli ktoś myśli, że temat coraz bardziej krwawej rewolucji ukraińskiej zakończy polską wojnę domową to musi być przeraźliwie naiwny. Gra pozorów bo inaczej nie wypada. Spektakl rozpisany na kilka dni, w którym główni bohaterowie będą się grzać w blasku płonących barykad na Majdanie.

Mnie dzisiejsza debata nie dziwi - zgoda ponad politycznymi podziałami to podstawa dobrej polityki międzynarodowej. Polacy nie raz nie dwa to udowodnili. Cała polska droga do NATO i UE pokazuje, że są tematy dla których warto odłożyć w kąt waśnie i swady. Tyle tylko, że nie powinniśmy zapominać, że to jedynie polityczna szopka gdzie każdy ma swoją rolę do odegrania. Kurtyna opadnie, gaże zostaną wypłacone i wojna na noże między watahami wybuchnie ponownie.

Tak więc nie likwidujcie schronów i nie pozbywajcie się zapasów żywności oraz słodkiej wody. Nie długo horyzont znów rozbłyśnie eksplozjami politycznych pocisków artyleryjskich wystrzelonych z dział Macierewicza i Niesiołowskiego. Polska wojna domowa jest dla polityków PO i PiS potrzebna jak tlen. Bez niej mogłoby się okazać, że są nam całkowicie zbędni... szkoda, że do takich wniosków dojdziemy znów o kilka lat za późno...

środa, 12 lutego 2014

...czy ktoś wie gdzie się podziała matka Madzi ?

środa, 05 lutego 2014

Przez media internetowe przewala się dyskusja o pułkowniku Kuklińskim. Oficer Ludowego Wojska Polskiego przekazujący CIA informacje na temat Układu Warszawskiego w latach 70 i 80 wzbudza sporo emocji od lat. Lewica postpeerelowska uważa go za zdrajcę bo złamał przysięgi złożone przed sztandarem Polski Ludowej. Prawica hołubi bohatera walczącego z reżymem sowieckim. Kim jest pułkownik Kukliński? Zdrajca czy bohater?

Dyskusję wywołała zapewne zbliżająca się premiera filmu "Jack Strong" opisującego działalność amerykańskiego szpiega w Polsce. Rękę sobie dam uciąć, że dystrybutor sporo złociszy przeznaczył na nasze zastanawianie się w tym temacie. Z racji tego, że ze mną się nie podzielił napisze krótko:

Pułkownik Kukliński nie zdradził Polski bo nie Polska była celem amerykańskiej agencji wywiadowczej. "Mewa" nie zdradził Warszawy tylko Układ Warszawski. "Jack Strong" rozkładał od środka  Nadwiślański Kraj, a nie Polskę - Polski nie było od 1939 roku do 1989. 

Czy Kukliński był w takim razie bohaterem? Dla Amerykanów pewnie tak. Dla nas Polaków już niekoniecznie. Jego działalność nie miała jakiegokolwiek wpływu na losy Polski w sowieckim imperium, które było skazane na zagładę już dużo wcześniej. On po prostu co nieco pomógł wrogom naszych sowieckich przyjaciół.

Mam do pułkownika Kuklińskiego stosunek całkowicie obojętny. Natomiast film obejrzę z ciekawością bo raz, że gra tam mój ulubiony ostatnio aktor, a dwa lubię filmy dobrze oparte na wydarzeniach historycznych.

 

 

poniedziałek, 03 lutego 2014

...uff... kamień z serca. Koniec końców polskich prezydentów tak chętnie zabija Putin i jego GRU. Kolejnego politycznego zabójstwa  nasz kraj by już nie zniósł, a urząd Prezydenta powinno się zlikwidować bo bezpieczni na tym stanowisku są już tylko pozoranci rosyjskich służb specjalnych. Zapewne też dlatego  Jarosław Kaczyński  w wywiadzie dla Do rzeczy zadeklarował brak chęci zostania polskim Prezydentem. Już pominę fakt, że deklaracja Prezesa jest zapewne tyle warta co dawna obietnica: "Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem". Jeśli tylko będzie taka możliwość kandydatem PiS na najwyższy urząd państwowy zostanie nie kto inny jak Jarosław Kaczyński. Przecież to bardzo ambitny polityk...

Podobnie jak redaktor Lisicki uważam, że powód jest prosty: ewentualna przegrana w wyborach prezydenckich może odwrócić trend wzrostu notowań partii w sondażach dla wyborów parlamentarnych.

Kaczyński twierdzi, że Prezydent nie ma realnej władzy w naszym kraju. Jego ambicją są zmiany, których może dokonać jedynie z fotela premiera. To oczywiście dobre dla naiwnych tłumaczenie swojej decyzji. Władzę ma ten kto dowodzi rządzącą partią, a nie przypuszczam by urząd Prezydenta RP przeszkadzał Kaczyńskiemu sprawować wodzowskich funkcji w PiS. Nawet nieoficjalnie prezesem i głównym decyzyjnym w PiS będzie Jarosław Kaczyński. W przypadku zwycięstwa partii Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych ewentualna marionetka na stanowisku premiera nadal będzie machała łapkami tak jak Prezydent Jarosław Kaczyński za jej sznurki będzie pociągał.

Jarosław Kaczyński nie jest politykiem potrafiącym iść na kompromis nawet z własnym środowiskiem. Nie dopuścił by do sytuacji gdzie prawica mogłaby mieć innego kandydata na Prezydenta RP. Po ostatniej decyzji o braku chęci kandydowania elektorat prawej strony próbował zagarnąć Zbigniew Ziobro. Prezes szybko zdanie zmienił. Tym razem mógłby spróbować zrobić to samo Jarosław Gowin. Dla prezesa PiS byłoby to nie do zniesienia. Inny samiec alfa kryjący jego  lochy? ... no way... tego by nasz dzielny Mały Rycerz nie zniósł.

...i tak już całkiem na marginesie:

"Blokada jest rzeczywiście radykalna i jest wynikiem nowej fazy kontrofensywy ze strony PO. Jej politycy postanowili zrobić wszystko, by zablokować nasz przekaz. (...) Ta blokada jest rzeczywiście niesłychanie poważnym problemem"

Według Kaczyńskiego PiS poddany jest medialnej blokadzie przez co społeczeństwo ma utrudniony dostęp do jego genialnych planów restrukturyzacji państwa. Ja się tylko nieśmiało spytam gdzie ta blokada? Parafrazując znany dowcip o Leninie ja od co najmniej 10 lat boję się otwierać lodówkę by nie trafić tam na gadający łeb, któregoś z członków PiS. Jak sobie pomyślę co by się działo gdyby ową mityczną blokadę z PiS zdjęto to od razu mam ochotę pisać do Wolanda czy tam w Irlandii jakiegoś taniego mieszkania do wynajęcia dla sporej rodziny nie zna...

sobota, 01 lutego 2014

Stoisz w oknie. Na przeciwko Twojego domu stoi morderca  dziecka i uśmiecha się złowieszczo... scena jak z horroru Kinga. Życie pisze dużo bardziej przerażające scenariusze. Głośno się zrobiło  w sprawie morderców, którzy po zamianie wyroków kary śmierci na 25 lecia pozbawienia wolności, jeden po drugim będą opuszczać więzienne mury. Zabójca chłopców Trynkiewicz stał się synonimem zła, które w zgodzie z literą prawa wypuszczamy na wolność.

Społeczeństwo karmi się powtórkami z przerażającej wizji lokalnej i rozpaczliwymi apelami rodziców pomordowanych dzieciaków. Rząd kombinuje jak koń pod górę by w kilka dni naprawić to czym nie interesowano się przez lata, a poseł Niesiołowski przeprasza wszystkich za to, że system zawiódł i nie wykończył bestii jeszcze podczas odsiadki. W tym wszystkim najbardziej przewalone mają mieszkańcy Rudy Śląskiej gdzie według plotek już niedługo zamieszka Trynkiewicz. Dużo więcej nie trzeba by w społeczeństwie uruchomiła się panika i co za nią zawsze kroczy - bezduszna chęć wyeliminowania zagrożenia. Zabezpieczenia się przed złem nawet kosztem złamania  konstytucji i podstawowych praw każdego człowieka.

Bezduszna litera kodeksu nie pozostawia wątpliwości - ktoś kto odbył wyrok, na który został prawomocnie skazany winnym być przestaje. Każda próba ominięcia tego prostego choć niewygodnego przepisu jest niebezpiecznym precedensem, który w przyszłości może się niejednemu obywatelowi odbić poimprezową czkawką. Musimy odpokutować za grzech naszej dobroduszności...

Każde społeczeństwo ma swoje czarne owce. Czasami  zabijają one przedstawicieli reszty stada. Skoro w całej naszej wspaniałomyślności postanowiliśmy litować się nad mordercami naszych dzieci, to teraz nie mamy moralnego prawa narzekać gdy znów przed nami staną uśmiechnięci  i będą nam patrzeć prosto w oczy.