Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
środa, 30 listopada 2011

Miałem coś napisać o jak to ładnie brzmi taśmach PZPN ale doszedłem do wniosku ... po co ?

W polskiej piłce rządzą piłkarze. Byli piłkarze. Świetni ... kiedyś świetni  ale ... ciągle piłkarze.

Inni piłkarze już tylko czekają w kolejce by rządzić polską piłką. Więc o czym pisać ? Już wolę poczytać o aferze która powinna być teraz bardziej w centrum zainteresowania mediów. Aferze która podważa wiarygodność polskich prywatyzacji i jest o 1000 razy bardziej groźna dla Polski niż jakaś tam kolejna afera w instytucji rządzonej przez ... piłkarzy.

...a takich piłkarzy w niedalekiej zapewne przyszłości:

Kryzys się skończył. Przynajmniej w Polsce. Dlaczego ? Ano dlatego , że politycy zaczęli się tuż po wyborach zajmować tym co umieją najlepiej czyli ... kampanią wyborczą. Śmieszne są te wszystkie wnioski o trybunał stanu , postulaty przywrócenia kary śmierci i wszystkie inne populistyczne zagrywki w opozycji.

Dyskusję o karze śmierci rozpoczął Kaczyński, a zakończył papież Benedykt XIV. Co jak co ale tak religijny przywódca , a wręcz Zbawiciel dla niektórych, z głosem władzy z Watykanu się przejąć powinien. Mój stosunek do kary jest już znany więc przejdźmy do kolejnej kampanijnej tradycji w polskiej polityce czyli wnioski o Trybunał Stanu. Z jednej strony SLD , chyba tylko by jakoś zaistnieć w cieniu Palikota, przypomniało raport z komisji ws. śmierci Barbary Blidy. Zakładał on , że tak Jarosław Kaczyński jak i Zbigniew Ziobro przed ów Trybunał powinni stanąć.

Czym była IV RP tym była , żadna propisowska propaganda tego nie zmieni. Czas wstydu i szarości w polskiej polityce. Egzotyczne koalicje z przestępcami , wszechwładna pozycja ojca Rydzyka i wsparcie dla TV Trwam. Populistyczne wydatki w stylu becikowego , obniżanie składek bez zabezpieczenia budżetów kolejnych. Skini  w TVP i na ministerialnych stanowiskach. Zero ruchów w służbie zdrowia i edukacji - bo chyba mundurki to nie to co dla Polski było  w tamtym czasie najważniejsze. Pytanie czy to wszystko co nawywijała partia PiS nadaje się pod Trybunał Stanu ? Nawet wszystkie działania służb specjalnych w tamtym okresie i ich przełożonych według mnie na Trybunał się nie nadają. Z resztą komisja naciskowa pod dowództwem członka PO to wyraźnie określiła. To prawda , że tak Ziobrze jak i Kaczyńskiemu kilka miesięcy lochu o chlebie i wodzie by się przydało - ale to raczej tak już prewencyjnie by się więcej za władze gdy o tym pojęcia nie mają nie brali. Wszelkie wnioski o Trybunał Stanu dla tych panów to syzyfowa praca kończącej się już powoli lewicy w eseldowskim wydaniu.

Pan Kaczyński , któremu SLD grozi postanowił pogrozić komuś innemu. Swojemu byłemu koledze z rządu  - Radosławowi Sikorskiemu. Jarosław Kaczyński na punkcie ministra spraw zagranicznych ma swoją prywatną obsesję i pewnie dlatego walnął z grubej rury Trybunału. Ponoć Sikorski postanowił oddać naszą wolność , suwerenność i dziewiczy wianuszek  niemieckiemu żołdakowi z Berlina. Z ciekawości przyjrzałem się przemówieniu ministra , które tak zbulwersowało tak PiS jak i ziobrowy PiSbis. Oprócz całkiem barwnego języka nie zauważyłem tam nic ciekawego. Federacyjne pomysły na UE są tak stare jak i sama Unia, a wystąpienie ministra traktuję bardziej jako zjawisko związane z ciut spóźnioną promocją polskiej polityki w ramach polskiej prezydencji. Sam pomysł federacji jaka by miała uratować UE uważam za chybiony ponieważ nie ma na to jakichkolwiek szans. Zbyt dużo w Europie istnieje podziałów by można stworzyć coś na wzór US. Pytam się więc tylko dlaczego trybunał Stanu ? PiS odpowiada, że Sikorski złamał konstytucję. Masakra jakaś - jakby podpisał jakiś dokument stwierdzający utratę naszej suwerenności mógłbym zrozumieć taką paniczną reakcję Prezesa ale ... za przemówienie pod Trybunał Stanu ? Nawet dla kogoś kto ma obsesję na czyimś punkcie taka reakcja to kolejny dowód na to że leki są niezbędne :) ...a już ten podział Polaków na tych co rzucają się na czołgi z szablą i tych co biorą nogi za pas – mistrzostwo świata a'la PiS. Może od razu zaapelować o karę śmierci ? Dwie pieczenie na jednym ogniu były by pięknie wysmażone.

No i tak moi drodzy - idiotyczne wnioski staną się pożywką dla mediów na kilka tygodni a rzeczywistej pracy tego parlamentu nie zobaczymy. Czekam na ustawy obiecane w expose a nie na idiotyczne wystąpienia panów z pikujących w dół partyjek.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Dążymy do niej bez warunkowo. Edukujemy nasze dzieci w sposób , który kiedyś byłby uznany za programowanie komputerów. Szybki i krótki kod wpychany w umysły naszych dzieci. Dlaczego ? Pisałem kiedyś w "Pustych pałach" , że edukacja zmierza w kierunku produkcji jednostek ukierunkowanych jedynie na przykręcanie konkretnej śrubki w konkretnym układzie ... i nic więcej.

 

Gdy ktoś krytykuje nowoczesny model kształcenia naszych pociech rozbija się o ścianę - jesteś ciemnogród. Ten system jest oparty na najlepszych zachodnich wzorcach. Jakie masz prawo go krytykować skoro się na tym nie znasz ?

Prawo zdrowego rozsądku. Pytanie się mi więc takie oto nasuwa:

Czy to są najlepsze wzorce ? ...:D


piątek, 25 listopada 2011

Sporo się ostatnio znów mówi o karze śmierci. Czytając wpis marzateli przypomniał mi się mój wpis z 2010 roku napisany pod wpływem obejrzanego filmu. Mocnego filmu...

Zapraszam na   Lovely Bones. W Polsce bardziej znane jako Nostalgia Anioła. Rzecz się dzieje w latach 70 w USA. Film opowiada historię zamordowanej przez seryjnego mordercę - pedofila 14 letniej dziewczynki. Dusza Susie utkwiła miedzy dwoma wymiarami - naszym padołem łez i cudownym Niebem. Niesamowite zdjęcia i wyobrażenie reżysera tego miejsca między światami. Dziewczynka poznaje życie i przeszłość swojego oprawcy oraz jego wcześniejsze ofiary a było ich mnóstwo. Pozostaje w duchowym kontakcie z rodziną i chłopakiem z którym była umówiona ale nie zdążyła się z nim spotkać bo...

W trakcie i po rozbudziły się we mnie dwie refleksje. Jaka kara dla tego typu zbrodniarzy jest sprawiedliwa i czy śmierć może jednak nie jest końcem wszechrzeczy dla nas.

Myśl pierwsza:

Postać mordercy jest filmie zagrana tak dobrze, że aż czuje się nienawiść do tego spoconego żądzą mordu człowieka. Wydaje mi się , że nie jest możliwe jakiekolwiek inne uczucie do tego typu jednostki ludzkiej. Nie jest. Życie dziecka urwane tuż przed pierwszym oczekiwanym pocałunkiem , tuż po uratowaniu życia własnemu bratu. Te roześmiane i ufne oczy, w których powoli zaczyna pojawiać się strach, a później przerażenie gdy dociera do Jej serduszka myśl, że z tym panem jest jednak coś nie tak ..... kurwa ... udusiłbym gnoja własnymi rekami. Kara jaka go spotkała po tym wszystkim , kara metafizyczna , taka ...  boska była dla mnie i tak zbyt szybka i zbyt bezbolesna. Kara śmierci dla tego typu ludzi to nie kara , to nagroda dzięki której uwalniają  się ze swojego zboczonego ciała. Ta kara powinna być inna....

...ale jaka ? ... nie wiem. Mimo tego że jestem osobą nie wierzącą i patrzącą na świat przez pryzmat matematyczno-chemiczno-fizycznego realizmu w takich chwilach marzy mi się aby Piekło jednak istniało. Nie takie bajkowe z ogniem ale takie prawdziwe Piekło dla takich indywiduów.

Każdy człowiek ma swój strach , rzecz lub sytuację która budzi w nim takie lodowate przerażenie. Piekło powinno być dla tych "ludzi" takim właśnie przerażeniem  na wieczność ! Przez wieczność i bez ustanku powinni się bać. Bez chwili wytchnienia. Nie ból fizyczny, który można nauczyć się nie odczuwać , ból duszy na wieki.

Myśl druga:

To dziecko zginęło na początku swej drogi. Zupełnie nie z własnej winy. Mogła nie wyczuć intencji sąsiada. Naiwność nie jest zbrodnią.  Naiwność dziecka jest jego cnotą. Znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Jej oprawca zaplanował wszystko w najdrobniejszych szczegółach w swej chorej wyobraźni. Nie była winna tej śmierci. Czy nie powinna jednak zaznać w zamian jakiegoś szczęścia. Ominęła ją pierwsza miłość , pierwszy pocałunek , ominęło ją mnóstwo cudownych rzeczy. Czy nie powinna jednak być jeszcze trochę szczęśliwa ? Tam gdzie trafiła było Jej dobrze , świat jak z bajki. Miała trafić niedługo w miejsce jeszcze lepsze. Inny cudowny wymiar gdzie nie ma zboczeńców , morderców dzieci , gwałcicieli. Wymiar stworzony przez jakąś Nad-istotę , miejsce pełne czystego szczęścia. Należało się to Jej.

Należy się to ludziom , którzy giną zbyt wcześnie , którzy nie zaznają pełni życia , umierają niewinni , Umierają bez czyjejś krwi na rękach. Z czystym duchem i niesprawiedliwie. Nie mogą swego życia przeżyć bo ktoś im go zabiera. Choroba , morderca. Im się Niebo należy. Właśnie dlatego że nie było im dane posmakować Nieba na Ziemi. Należy im się chwila Nieba.

W takich chwilach ... brakuje mi jednak owego uczucia ... wiary.

Czasami...



Linki do opisu filmu i książki:

Film : klik

Książka: klik

Tak moi drodzy. Ja nie mam oporów by akceptować karę śmierci.
Nie porównujmy kary śmierci do aborcji czy eutanazji. To zjawiska zupełnie odmienne. Ktoś kto broni życia nienarodzonych , ktoś kto  ma opory przed akceptowaniem eutanazji na życzenie nie ma obowiązku przeciwstawiania się karze śmierci. Jednak jak zawsze jest jakieś ale... mieszkam w Polsce , zdecydowałem że mój kraj stanie się częścią struktur Unii Europejskiej. Tym samym zaakceptowałem rozwiązania prawne które wykluczają w moim kraju tą było nie było okrutną formę rewanżu za zbrodnie. Skoro tak zrobiłem muszę się pogodzić z tym że wprowadzenie ponowne kary śmierci w polskim prawie jest nie możliwe. To efekt kompromisu który zaakceptowałem.

Nie potrafię więc zrozumieć powodu dla którego niektórzy nadal próbują na tym polu ugrać punkty. Łatwo grać na ludzkich emocjach więc to pewnie dlatego. Jednak działanie takie jest godne potępienia tym bardziej że jest nierealnym populizmem do potęgi. Wstyd mi panie Kaczyński za pana. Nie pierwszy raz z resztą.


czwartek, 24 listopada 2011

Czasami nie zauważamy małych rzeczy , które mają ogromny wpływ na naszą rzeczywistość. Widzimy tylko dosadne symbole , ogromne pomniki ludzkiej przedsiębiorczości. Wielkie miasta nad i pod ziemią. Nieskończony wszechświat z miliardami konstelacji. Oczami wyobraźni wypatrujemy z utęsknieniem nieskończonego Nieba a lękamy się przepastnych czeluści Piekła. Człowieku ! Wyluzuj w pędzie poszukiwań rzeczy Wielkich - spójrz na rzeczy małe bo choć małe i niepozorne potrafią zmieniać świat. Jak choćby ta jedna mała rzecz:

głosuj na demotywatorach.pl

 

Szkoda że wtedy gdy był potrzebny - nie został użyty !

 

O ile świat byłby prostszy i .. może lepszy (?)



środa, 23 listopada 2011

Missjonash poraziła mnie dziś pozytywnie tym co opublikowała. Ma kobieta rację. Czemu mamy się godzić na chamstwo  , olewanie obowiązków , niegodne zachowania i zwykłe lenistwo kogoś kto tak naprawdę jest przecież naszym PRACOWNIKIEM ?

Ledwo się ta kadencja zaczęła a już nie jeden z nas ma dość. Ja mam a Ty ?

Wydarzenie na Facebook

Masz dość obciachowych zachowań Twoich posłów ?
Masz dość chamstwa na sali plenarnej ?
Masz dość oglądania dużych chłopców i dziewczynek w politycznej piaskownicy rzucających sobie piasek w oczy ?

Wychowaj swojego posła !

Mamy dość ! Dopiero co wybraliśmy Naszych posłów a już musimy się za nich wstydzić !

Każdy z nas jest jednym z 15.050.027 pracodawców tych ludzi. ONI reprezentują Nas , Nasze poglądy , Nasze nadzieje i Nasze oczekiwania. Dość pobłażania dla dziecinady reprezentowanej przez naszych PRACOWNIKÓW

WYŚLIJ LIST DO POSŁA ! I zwróć mu uwagę na to, że nie życzysz sobie by w PRACY za którą mu płacisz zachowywał się jak cham i prostak. Zwróć mu uwagę że nie życzysz sobie by w PRACY za którą mu płacisz miał nie zajmować się tym do czego został powołany i przez Ciebie zatrudniony.

Treść listu którą możemy wysyłać do Naszych i nie tylko Naszych przedstawicieli stworzyła Missjonash Jona na swoim blogu. Warto jednak nie pozostawić tego tylko dla Naszych oczu i uszu.

PODZIEL SIĘ Z INNYMI ! ZASYPMY MAILOWE SKRZYNKI POSELSKIE ŻĄDANIEM SPEŁNIANIA SWOICH OBOWIĄZKÓW.

TO MY JESTEŚMY ICH PRACODAWCAMI ! WIĘC POKAŻMY NASZYM PODWŁADNYM CO NAM SIĘ NIE PODOBA.

Blog autora listu:

http://missjonash.blox.pl/2011/11/List-otwarty-do-poslow-RP.html


wtorek, 22 listopada 2011

Nepotyzm w TVP ! Politycy przejmują anteny medialne ! O na rany Chrystusa ! Co się dzieje ! Biada nam biada !

Jakbym tak w zeszłym miesiącu do Polski wrócił po 20 kilku latach to pewnie bym się przejął informacjami jakie podają nam media w sprawie nieprawidłowości w publicznej telewizji. Z racji tego że żyję w tym kraju non stop - pytam się " ...a o co chodzi? " Czy to pierwszy raz dowiadujemy się o nepotyzmie , chorych układach i politycznych naciskach w publicznej telewizji i publicznym radiu ? Nie. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni. Temat Telewizji Publicznej i związanej z nią problemów jest tak stary jak III RP. Nawet rzekomo najuczciwszy okres w historii Polski (sick!)  po 89 roku czyli  magiczna IV RP Kaczyńskiego co rusz przynosił nam niespodzianki z wnętrza tego państwowego molocha.

Najwięcej złego dla TVP zrobił chyba jej zarząd za czasów rządów SLD i Leszka Milera. Polityczna paranoja zarządców stacji oraz dżuma w postaci upolitycznionej do granic możliwości KRRiTV wytworzyły organ nie potrafiący już funkcjonować bez bata polityków. Stopień strachu na korytarzach TVP w czasach gdy rządził pan Kwiatkowski w zespół z członkiem KRRiTV  Czarzastym , doprowadzał pracowników stacji do palpitacji serca. Jeśli ktoś śledził komisję ds Rywina i przesłuchania obu panów to sam powinien sobie wyrobić zdanie w tym temacie. Robertowi Kwiatkowskiemu nie można zarzucić jednego - z TVP zrobił dbającą o kasę firmę patrzącą na słupki oglądalności i wpływy z reklam. Tylko czy o to chodzi w Telewizji Publicznej ? Dzięki jego "reformom" Publiczna stała się komercyjną firmą z dotacją państwową potrafiącą dzięki publicznym pieniądzom truć rynek reklamowy w całym kraju. Świetnie , że państwowa firma tak dobrze sobie radzi - jednak cierpią na tym jej widzowie którzy są zmuszeni niejednokrotnie do oglądania chłamu którego nie powstydziły by się najbardziej plugawe stacje komercyjne liczące tylko i wyłącznie na zysk.

Telewizja Publiczna jest pusta wartości a pełna polityków. Każdy polityk jest przekonany do tego iż aby mieć władzę , zdobyć władzę lub utrzymać władzę musi posiadać Telewizję Publiczną na własność. Każdy polityk ma także rodziny którym należy zapewnić godne życie. Każda państwowa firma jest idealnym miejscem dla takich delikwentów. To nie jest tylko problem Telewizji. To problem każdej firmy, w której byle jaki polityk może wpływać na kształt zarządu i jej władz. Dopóki istnieją firmy zarządzane przez ludzi wybieranych przez polityków dopóty nepotyzm będzie problemem w naszym kraju. Rozwiązanie ? Banalne - prywatyzacja tyle ile się da. Im mniej miejsc gdzie politycy mogą lokować swoich wybrańców tym lepiej dla nas.

Czy przykładowo w stacji TVN mógłby pracować kuzyn jakiegoś polityka PiS tylko dlatego że ów polityk tak sobie zażyczył na przykład szantażem politycznym ? Nie , nie mógłby. Czy w stacji TV Trwam mogłaby pracować żona jakiegoś polityka lewicy tylko dlatego , że ów polityk tak by sobie zażyczył ? Śmiech na sali. Jeśli jednak pan Minister Kultury z Platformy Obywatelskiej zażyczy sobie by pół jego ministerstwa i ich rodzin znalazło pracę w TVP to tak będzie i kropka.

Pani Schymalla postanowiła się z TVP pożegnać - zrobiła to w ulubiony sposób byłych dziennikarzy tej stacji - czyli odchodzimy i robimy się na wielce zbulwersowanych sytuacją w firmie którą opuszczamy. Ja takie zachowanie nazywam "szczekaniem przez dupę" - jak pies  z  podkulonym ogonem pędzi przez podwórko z łbem na własnym grzbiecie i ujada ile się da na kogoś kto go przegonił.

Gdy oskarżano panią redaktor o polityczne rozprawienie się z programem "Warto rozmawiać" to jakoś nie uroniła ani jednej łzy mimo, że teraz twierdzi iż zrobiła to z powodu politycznego nacisku. Gdy wypadał Karnowski z "Wiadomości" - zrobiła to podobno z powodów apolitycznych , to samo z Anitą Gargas. Teraz twierdzi że nie ma miejsca dla niej w tak upolitycznionej Telewizji Publicznej. Śmieszne ! - więcej na Frondzie.

"Tymczasem, od lat mamy do czynienia z – niszczącą naszą wieloletnią pracę i relacje międzyludzkie – praktyką najazdów na TVP grup politruków, powołujących się na wpływy „publicystów” lub „medioznawców”, którzy po sparaliżowaniu struktur firmy brakiem kompetencji, nepotyzmem i kumoterstwem, powracają do uprawianego wcześniej procederu niewybrednych ataków i spekulacji personalnych deprecjonujących rynkową pozycję instytucji, w której przed chwilą pracowali, wynieś li z niej wiedzę i znaczne korzyści finansowe. Teraz przeżywamy analogiczny najazd politycznego pionu jednego z resortów (wraz z żonami), który statutowo nie zajmuje się praktyką komercyjnej działalności spółki medialnej. Nie może zatem w żaden sposób górować wiedzą i doświadczeniem nad zawodową kadrą producentów, dziennikarzy, twórców telewizyjnych i administracją TVP. Niedopuszczalną praktyką tego „zespołu” jest narzucanie dyrektorom anten – bez ich wiedzy i zgody – zastępców i podwładnych, za których pracę i kompetencje wspomniani dyrektorzy ponoszą merytoryczną odpowiedzialność."  - całość w pdf

Skoro działamy w znanym i akceptowanym przez nas systemie , który jest systemem ohydnym i powodującym wiele złego w instytucji, w której działamy - żenujące jest plucie na ów system i instytucje dopiero gdy przestajemy z niej otrzymywać pensję. 20 lat pani Schymalla widziała i brała udział w nieprawidłowościach toczących jak rak publiczną Telewizję - nie przeszkadzało Jej to nic a nic. Sama była wartościowym pracownikiem potrafiącym na polecenie wykonywać rzeczy za które winna się wstydzić - i wstydzi się. To po jaką cholerę teraz robi się na bohatera ?

...i tym pytaniem zakończę.

 

 

PS - likwidacja Telewizji Publicznej funkcjonującej w tej formie to jedyny sposób na pozbycie się z niej polityków - społeczeństwo nie potrzebuje już do nabywania wiedzy o współczesnym świecie takiego medium. Świat medialny szeroko pojęty nie kończy się na TVP. Nawet w najdalszej z możliwie najdalszych bieszczadzkich wiosek dostęp do źródeł informacji jest praktycznie nie ograniczony. Jeśli ktoś chce wiedzieć co się w kraju dzieje - telewizji włączać nie musi. Publiczna danina w postaci abonamentu ( którą od lat płacę nie przerwanie ) winna trafiać jedynie do stacji dbających o poziom kultury społeczeństwa i wcale nie musi to być TVP Kultura jak twierdzi Jarosław Sellin w wywiadzie dla niezależnej.pl


PS2 – ten ps piszę żeby nie pozostało w czytelnikach wrażenie, że program „Warto Rozmawiać” był dla mnie wartościową pozycją. Nie był. Chodzi o zasadę.





poniedziałek, 21 listopada 2011

Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy!

JA ... Wasz Prezes i duchowy przywódca Naszego Wielkiego Katolickiego Narodu tylko chwilowo odsunięty od władzy przez politykiera marnego , tchórzliwego i oportunistę wszech czasów NIE JESTEM WINNY TEMU ŻE PRZEGRALIŚMY !

...winny jest:

1. Ziobro
2. Kurski
3 ...i jakaś św. Katarzyna

Uważam , że jesteśmy formacją "..., która domaga się w Polsce dobrze funkcjonującej, nie fasadowej, demokracji i pełnej praworządności, tzn. m.in. rzeczywistej równości obywateli wobec prawa i rzeczywiście wolnego rynku. Jesteśmy partią, która nie godzi się na istniejący zarówno w sferze życia publicznego, jak i społecznego oraz gospodarczego system przywilejów i nieuprawnionej dystrybucji dóbr."  ...a powyższe wartości opisuje świetnie moja stara maksyma...

"Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli" ... i tego się trzymajmy. Jacek Kurski zapewne by tego się  trzymał i byłby "...konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi"

Tak więc moi drodzy ... zostaliśmy po raz 6 zaszczuci przez wrogie nam media. Cóż z tego , że to Zbyszek Ziobro w zespół z Naszym Dziennikiem rozpętał rozłamową burzę - to przeklęty TVN i reszta establiszmentowych ośrodków medialnych temat pociągnęła i rozwinęła. Naród nie miał prawa dowiedzieć się o naszych problemach - miał słuchać i czytać o problemach Tuska i Schetyny. Problemy PiS winny zostać w kolegium politycznym i na łamach ND , którego czytają Prawdziwi Polacy których nie da się zmanipulować tak jak widzów TVN i Polsat.

...

listu dostępnego na blogu Salon24 nie wiele wynika i specjalnie nie wiele więcej się po nim spodziewałem. Nie ma w zasadzie żadnej refleksji Prezesa nad tym gdzie tkwi rzeczywisty błąd tego środowiska. Pisze się o rozłamach , św. Katarzynach i innych bzdurach - problemem prawicy od lat jest wiązanie się ze środowiskami które mają naturalną zdolność do wywoływania w społeczeństwie odruchu wymiotnego.

Środowisko Radia Maryja - wywołuje zrozumiałą alergię u 3/4 społeczeństwa. nie z powodu religijnego przesłania która tam znajdziemy ale z powodu zaangażowania się samego twórcy w polityczną grę i to grę na najniższym z możliwych sposobów. Jad i nienawiść wylewająca się z politycznych audycji tej stacji powoduje że katolik , wiara , religijność nie kojarzy się społeczeństwu z miłością , Chrystusem , przykazaniami , nauką Jana Pawła II i wieloma pozytywnymi aspektami religijnego życia które mimo tego że jestem ateistą szanuję i często biorę udział w dyskusjach na ich temat. Środowisko Radia Maryja społeczeństwu kojarzy się jedynie z antysemickimi wybrykami południowo-amerykańskiej części Polonii z Janem Kobylańskim i całym tym USOPAŁem. Środowisko to kojarzy nam się ze zdewociałymi pełnymi nienawiści twarzami starszych ludzi spod wzgórza Jasnej Góry atakujących wściekle "obce" ekipy telewizyjne mające rzekomo na celu sianie zamętu. Środowisko to kojarzy się z totalną bezradnością hierarchów Kościoła Katolickiego na wszystkie wybryki twórcy radia które polskiemu kościołowi przynoszą jedynie wstyd i sromotę.

Środowisko kiboli  - również idealnie wpasowywuje się w odrzucające od PiS odruchy. Kibic - postać barwna lecz ich cechy nie powinny  stawać się wzorem do naśladowania. Skoro próbowano różnego rodzaju zadymy podpiąć pod patriotyzm - to naród musiał wyczuć wałek jaki im PiS wciska. Wybaczcie ale bieganie za lewakiem z kawałkiem polskiej flagi i rzucaniem kamieniami w "niemieckie" media nie są objawem żadnego patriotyzmu  lecz objawem albo psychicznej choroby (gdy ktoś wierzy w to że tymi czynami staje się patriotą) albo czarnego poczucia humoru ...i to bym obstawiał jako były już kibol który wie po co jedzie na Cracovię z szalikiem Zagłębia - w życiu bym tego nie nazwał patriotyzmem. Chyba że regionalnym !  :D
Skoro szanowany przez naród pan Romaszewski próbuje w imię politycznej gry wcisnąć Narodowi kit porównując dymiących kiboli do robotników lat 70' walczących o wolność naszą i Waszą niech nie dziwi się Prezes Kaczyński że Społeczeństwo mu nie wierzy a sam stał się od lat liderem tych do których ma Naród najmniejsze zaufanie.

Środowisko GP - idealne wręcz medium na choroby trawienne. Skoro PiS i Prezes w ramach solidarności i łączenia prawicy zaufali Tomaszowi Sakiewiczowi i jego medialnemu księstwu to niech się nie dziwią że Naród nie zaufał im.

Środowiska związkowe -  Solidarność była cudem. Cudem który połączył robotników , inteligentów , studentów i zwykłych ludzi. Można zrozumieć że nie jeden polityk na bazie tej legendy chciałby zbudować też swoją. Naród jednak nie da się oszukać z dwóch powodów. Sam Prezes ma z prawdziwą "Solidarnością" i walką niepodległościową nie wiele wspólnego, a drugi powód to taki że to środowisko zostało poddane przez lata specyficznej degeneracji postaw. "Solidarność" lat 80 to nie AWS 90 czy Związek Zawodowy XXI już wieku. Solidarność zmieniła się w Naszość. Tylko my i nasze sprawy . Czy Solidarność walczy o prawa pracowników ? Poczytajcie Fiatowca jak związki walczą o pracowników na firmowych imprezach. Spójrzcie na firmy handlujące długami kopalń i kto zasiada(ł) w ich zarządach. Czy związkowiec Solidarności walczy z nieludzkimi warunkami pracy w prywatnych zakładach pracy ? Nie , związkowiec walczy w Państwowych i to do czasu aż mu zarząd firmy zapewni godne warunki do sprawowania swoich "związkowych" funkcji.
Związał się PiS i Prezes z "Nowoczesną " Solidarnością ? To niech się nie dziwi że naród mu pokazał środkowy paluch po raz kolejny.

Środowiska skrajnie prawicowe - skoro akceptuje iż patriotyczny skądinąd marsz organizują ludzie związani z ONR , NOP i podobnymi środowiskami które wyrosły na kompostowniku polskiego nacjonalizmu i szowinizmu narodowego nie powinno się dziwić gdy Naród nie kupuje tego wsparcia. Społeczeństwo znające historię tak współczesną jak i nie tak odległa nie nabierze się na słodkie patriotyczne słowa gdy wydobywają się z ust ludzi dla których wielu złych ludzi staje się bohaterami.

Podsumowując ciut przydługą refleksją na temat listu człowieka, który nie wiele już znaczy w polityce polskiej. Prezes w swojej megalomanii nawet nie był wstanie zauważyć prostych sygnałów dawanych mu przez jego własne środowisko. Sygnałów które w liście opisywał jako "rozłamy" - to nie były rozłamy to była ucieczka ludzi mających jakieś  idee od człowieka chorego wiarą w swoją nieomylność. Od człowieka na którym się poznali i zrozumieli że z nim nie zdziałają nic w temacie budowy na miarę prawicy XXI wieku.


W nawiązaniu do ostatniego wpisu Urzędnicza Samoobrona vs cięcia w administracji dzięki życzliwości Dr.Wolanda , który podsunął mi świetny kawałek z "Kiepskich" chciałbym zaprezentować Państwu paranoję XXI wieku "Nie masz bata na urzędasa" . Rozrośnięta administracja i urzędy to największe zło dręczące każde społeczeństwo.


Europejscy profesorowie za ciężkie pieniądze debatują nad prawdziwością wyrażenia na butelkach wody " Nasza woda nawadnia Twój organizm" i czy można go stosować w reklamie czy nie ? Paranoja ? Paranoja ale...

 

...na urzędasa bata nie masz - więc dziw się i płać.

 

Instytucje badają poziom szumu polskiego morza w Świnoujściu by wydać orzeczenie czy mogą tam być sanatoria czy też jest tam dla nich za głośno. Paranoja ? Paranoja ale..

 

...na urzędasa bata nie masz - więc dziw się i płać.

 

Właśnie podpisałem deklarację , która zapewnia panią urzędnik iż w piśmie w którym zadeklarowałem kwotę przychodu własnym podpisem i świadomością odpowiedzialności karnej za fałszywe dane ,  nie wprowadzam ją w błąd i mam świadomość owej odpowiedzialności. Jeden dokument jej nie wystarczył - ma pewność dopiero po dwóch. Paranoja ? Paranoja ale...

 

...na urzędasa bata nie masz - więc dziw się i płać.

 

Kumpel musiał do wniosku z dochodami za ostatnie 3 miesiące dołączyć numer telefonu ("...oczywiście STACJONARNY bo komórką można zafałszować ! " ) aby pani urzędas mogła sobie w jego kadrach potwierdzić telefonicznie to co miała na biurku przed sobą. A było to zaświadczenie o dochodach wypisane na wniosku pobranym z Urzędu z wszelkimi możliwymi podpisami i pieczątkami. Paranoja ? Paranoja ale...

 

...na urzędasa bata nie masz - więc dziw się i płać.

 

 

W tej całej urzędowej paranoi dziś zauważyłem jedno małe światełko w ciemnym tunelu urzędniczej próżni mózgowej. Prześlicznej urody urzędniczka wydziału ds ważnych i najważniejszych gdy odpowiedziałem cicho " nie" ze zwieszoną głową na jej pytanie:

"Czy ma pan akt ślubu ?"

Odpowiedziała z prześlicznym uśmiechem:

"...się pan nie martwi , poproszę mailem to mi go z tamtego urzędu podeślą."

 

PADŁEM NA KOLANA i jak by nie ściana urzędowego boxu to bym prześliczną urzędniczkę po rękach wycałował za danie mi nadziei na lepsze jutro...

 

 

PANIE DONALD TUSK - premierze z mojego nadania ! :

 

Jeśli pan w ciągu 4 lat nie doprowadzi do tego by urzędy wypełniały tylko tacy ludzie jak ta urocza pani, która potrafi działać w stylu "frontem do petenta" to WON z polskiej polityki. WON w ślad za tym karakanem co to go już od kilku miesięcy być w polityce nie powinno ! Po prostu WON !

 



sobota, 19 listopada 2011

Janusz Palikot w swoim wystąpieniu po expose Premiera Donalda Tuska wspomniał o jednej ważnej rzeczy. Rozprawą z nowotworem administracyjno-urzędowym i o znacznych oszczędnościach z tym związanych. Jako twarz Przyjaznego Państwa Janusz Palikot nie raz nie dwa wspominała o paranojach którymi rządzi się świat administracji i wszelakich urzędów. Trudno się  z nim nie zgodzić a wręcz nie zgodzić się nie jesteśmy w stanie. Jeśli choć raz ktokolwiek cokolwiek w jakimkolwiek urzędzie musiał załatwić dobrze wie o czym Palikot wspomina w swojej kontrze do expose Premiera.


Większość jeśli nie wszystkie urzędy rządzą się swoimi własnymi prawami a ściślej interpretacjami obowiązujących przepisów. To takie państwa w państwie rządzone przez osoby których jedynym podstawowym celem jest utrzymanie własnego miejsca pracy. Sposobów jest wiele. Wspomnę o podstawowym. Zawyżanie ilości petentów. Świetny sposób na przetrwanie każdego jednego choćby najmniej potrzebnego nam urzędu. W odpowiedni sposób urzędnicy wytwarzają fałszywe wrażenie - jesteśmy Wam strasznie potrzebni. Niezbędni wręcz. W jaki sposób legalnie zawyżyć ilość petentów którzy odwiedzają nasze biura a tym samym stworzyć wrażenie potrzeby istnienia danej instytucji ? Spowodować że jeden petent dla załatwienia jednej ważnej dla niego sprawy pojawi się w naszym urzędzie kilka razy zamiast raz. Czy udało Wam się załatwić cokolwiek w jakimkolwiek urzędzie za pierwszym razem ? To jak z egzaminem na prawo jazdy. Pierwszy raz idziesz zapłacić i zobaczyć jak to wygląda. W najlepszym przypadku za drugim razem będziesz zwycięzcą. Tak samo działa urząd.

 

Dajmy na to wykupujemy mieszkanie wynajmowane w MZBM. Właścicielem jest miasto czyli w Urzędzie  Miejskim winniśmy załatwić wszystko. Za pierwszym razem dowiemy się plus-minus jak wygląda procedura wykupu lokalu. Otrzymamy stosowne wnioski do wypełnienia i zostaniemy zobowiązani do dostarczenia następnym razem odpowiednich dokumentów. Zgodnie z instrukcją wykonujemy wszelakie kombinacje alpejskie przeprowadzamy kilka rozmów (każda w inny dzień oczywiście) by koniec końców otrzymać informację że zostaniemy powiadomieni telefonicznie co dalej. W założeniu urzędnika procedura konieczna do wykonania owego telefonu to z reguły miesiąc. Magiczne 30 dni. W między czasie okazuje się że rzeczoznawca który lokal powinien nam wycenić stracił możliwość wykonywania swoich usług dla miasta i Urząd Miejski musi wszcząć procedurę przetargu na nowego rzeczoznawcę. Mijają tygodnie zanim pojawi się u nas osoba mająca zamiar wycenić lokal , którego cena tak czy siak jest już z góry ustalona . Wycena to jedynie sprawdzenie przez rzeczoznawcę tego co ma w swoich dokumentach i porównanie z tym  co  my mamy w swoich. Cenę za metr ustala urząd i osoba wyceniająca po sprawdzeniu jedynie czy posiadamy w lokalu ściany  klepie cenę razy metry powierzchni  i wycena zrobiona. Miasto , a tym samym petent otrzymuje rachunek na kilkaset złotych wystawiony za dokonanie tej skomplikowanej usługi.

 

Pamiętacie że pani nam obiecała telefon ? Ja już zapomniałem. Okazało się że pani z UM również sobie o nas zapomniała. Miną więc  2 miesiące zamiast jeden zanim dowiemy się , że  nie mamy jednak wszystkich koniecznych dokumentów. Brakuje nam zaświadczenia o braku zadłużenia danego lokalu o którym jakoś zapomniano nam wspomnieć lub co bardziej przecież prawdopodobne by nie zapamiętaliśmy. Cóż z tego że lokal należy do Miasta a zaświadczenie wyda nam MZBM (czyli administrator – część samego Urzędu Miasta). Kolejne kilka dni obsuwy - człowiek pracujący  nie jest wstanie od ręki udać się do odpowiedniego urzędu. Tym bardzie że nie do końca jest pewien czy trafi dobrze. Jeden lokal MZBM odpowiada za sprawy wspólnotowe , drugi ( oczywiście na drugim końcu dzielnicy) odpowiada za sprawy MZBMowe , trzeci za sprawy wspólne między Wspólnotą a MZBM. Do każdego jednego trafiamy by okazało się na końcu, że takie sprawy to w Centrali. Centrala czeka na nas z otwartymi urzędniczymi ramionami ...ale nie w godzinie 11:00 -12:00. W tym czasie trwa zasłużona urzędnicza mega przerwa śniadaniowa , a budynek Centrali wyludnia się z wszelkiego rodzaju urzędników i petentów.  Mamy pecha - ten dzień nie jest nasz. Przyjdziemy kiedy indziej bo dzisiejsze szybkie życie nie pozwala nam na 45 minutowy postój w urzędzie. W kilka dni stajemy się jednak posiadaczami zaświadczenia , które na dobrą sprawę pani z Urzędu Miejskiego mogła załatwić w 5 minut z pomocą telefonu i komputera.  Czeka nas już tylko umówiona wizyta u notariusza który z racji tego że jest oblegany przez petentów wysyłanych do niego z Urzędu Miejskiego daje nam czas na relaks w postaci kilku tygodni. Przyszedł nasz moment chwały i z uśmiechem na ustach notariusz wręcza nam coś co kosztuje nas półtora tysiaka , a jego kosztowało może razem z 10 minut pracy. Ucz się synu na notariusza !

 

Całość procedury wykupu mieszkania trwa około 1 roku czasu jeśli mamy pecha a jakieś 3-4 miesiące gdy wszystko działa bardzo sprawnie. Pytanie brzmi czemu tak długo ?

 

Odpowiedź jest banalna w moim mniemaniu. Urząd w ten sposób broni siebie  a także innych urzędników innych urzędów. Co by było gdyby sprawę można załatwić w kilka dni z pomocą na przykład dwóch wizyt ? Mogłoby się okazać że spora część urzędników jest systemowi zbędna. Tak więc w urzędniczych umysłach na wieść o planowanych cięciach i ograniczeniach zapala się czerwona lampka ostrzegawcza i zaczynają pokazywać jak bardzo są nam niezbędni. Premier Tusk wali w stół pięścią: tniemy urzędy ! Urzędy rzucają na stół statystyki, które wyraźnie wskazują  znaczący wzrost spraw które muszą załatwić by naród czuł się pewnie i bezpiecznie. Jeden petent generuje ruch w kilku , czasami  w kilkunastu urzędach załatwiając  jedną banalną czasem rzecz. Mało tego - w jednym urzędzie potrafi pojawić się kilka razy tworząc zafałszowany obraz statystyk. Ilość spraw jaką urzędy załatwiają jest zapewne stała i nie wiele się zmienia od lat jednak urzędy gmatwając interpretacje przepisów , stosując specyficzny "strajk włoski" powodują znacznie większy ruch w interesie.

 

Statystycznie wykup mieszkania mógłbym w normalnym trybie załatwić w 3 dni z pomocą dwóch wizyt. Pierwsza wizyta to otrzymanie informacji co potrzebuję dostarczyć. Powinienem to załatwić także bez problemowo z pomocą internetu i e-urzędu. Na podstawie ustalanych przez UM cen powinna zostać dokonana wycena bez wizyty kogoś kto tego i tak nie robi. To że mieszkanie ściany ma UM może się dowiedzieć bezpośrednio u administratora który na bieżąco monitoruje podległe sobie lokale. Druga wizyta to dostarczenie oświadczeń , które pod sankcją i tak muszę podpisać więc wszelakie potwierdzenia z innych urzędów są zbędne - sam odpowiadam za to co podpisuję. Jeśli skłamię (świadomie czy nie ) czeka mnie kara więc po co dodatkowe potwierdzenia czegoś co i tak własnym nazwiskiem firmuję. Zaświadczenie o niezadłużeniu lokalu UM powinien otrzymać po jednym emailu ze stosownej komórki MZBM bez mojego chodzenia od biura do biura. Sprawy notarialne powinien notariusz załatwić jak należy a efekt jego pracy powinienem ujrzeć podczas kolejne drugiej wizyty w UM bez zbędnej "dziwnej" uroczystości odczytywania na głos aktu w siedzibie notariusza. I tyle wszelkie potwierdzenia przelewów , opłat etc. wysłane z pomocą  maila lub faksu bez zbędnego spacerowania po Urzędzie. Tak to powinno wyglądać tylko...

 

...nie będzie. Ponieważ Samoobrona urzędnicza do tego nie dopuści. Nawet tak zbędny urząd jak montypatonowskie Ministerstwo Głupich Kroków  staje się konieczną nam do szczęścia instytucją gdy o jego konieczności bycia będzie decydował urzędnik który w nim "pracuje". Dlatego też zapewne zdziwił się pan Premier Tusk gdy po jego zapowiedziach o cieciach w administracji i likwidacji stanowisk jego biura zasypały statystyki, które ukazał gwałtowny wzrost ilości petentów odwiedzających urzędy i powodujących zatory administracyjne. Zamiast redukcji konieczne stało się zatrudnienie nowych świeżych i chętnych do pracy urzędników.



 
1 , 2 , 3