Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 23 listopada 2012

Dla PiS polityka zagraniczna to polityka rywalizacji wewnętrznej. Tak było za czasów ministry Fotygi tak jest i dziś gdy na europejskich szczytach rozgrywa się bitwa o potrzebne Polsce pieniądze na rozwój. Nie ma znaczenia dla polityków tej partii czy coś jest dla Polski dobre czy nie - ważne by dowalić rywalom na domowym podwórku. Przecież potencjalna porażka Donalda Tuska stałaby się ich sukcesem. Tak myślą politycy mali i dziecinni. Zawsze w sprawach polityki zagranicznej polskie partie mówiły jednym głosem i potencjalni rywale wspierali się w trakcie rozmaitych pertraktacji. Tak było gdy wstępowaliśmy do NATO tak było gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Polacy mówili jednym głosem.

Poseł Hofman nie raz udowadniał, że do polityki trafił całkiem przypadkowo i na ładną buzię. Kilka dni temu wmawiał w zespół ze swoim prezesem, że już w zasadzie się sami z Brytyjczykami dogadali w czasie gdy Tusk nic nie robi. Dziś pokazuje, że negocjacyjny pat na salonach europejskich to  sukces jego partii. Sukces partii ... nie Polski.

W siedzibie PiS korki od szampanów jeszcze nie wystrzeliły. Czekają schłodzone na odpowiedni moment. Porażka Polski reprezentowanej na dziś przez premiera Tuska  byłaby sukcesem PiS. Już nawet nie ukrywają o co im w polityce przede wszystkim chodzi. 

BTW ...a propisowskie pelikany nadal wierzą, że o dobro Polski a nie swój prywatny interes oparty na przerośniętym politycznym ego.

czwartek, 22 listopada 2012

No i doczekaliśmy się. O Polską rację stanu walczy w zastępstwie nieudolnego rządu sam błogosławiony przez naród kilkoma ostatnimi sondażami Jarosław Kaczyński. Właśnie poinformował naród o sukcesie negocjacji z Brytyjczykami - głównym zagrożeniem przy tworzeniu nowego budżetu. Nad wyraz ostatnio aktywny przeciwnik polskiego premiera Donalda Tuska - Jarosław Kaczyński robi kupę dobrej roboty. Nie lęka się brytyjskiej flegmy - negocjuje. Naród przegonił go w hańbie z fotela Prime Ministra ale wrócił i negocjuje na europejskich salonach miliony - tfu... miliardy dla polskich dzieci, wsi i miasteczek....

Cameron postawiony pod ścianą przez eurosceptyków


Przed dzisiejszym szczytem Unii Europejskiej brytyjski premier David Cameron znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Wydaje się że nie może pójść na żaden kompromis w kwestii unijnego budżetu, gdyż czekałaby go porażka w Izbie Gmin i utrata elektoratu.

Już w końcu października okoliczności zmusiły Camerona do zapowiedzi, że zawetuje każdą próbę podwyżki budżetu Komisji Europejskiej. Premier przegrał w Izbie Gmin w głosowaniu nad stanowiskiem, jakie powinien zająć na szczycie. Zwyciężyli eurosceptycy, którzy chcą jeszcze więcej niż proponowane przez niego zamrożenia budżetu - bo zamrożenia go bez poprawki na inflację. 51 tych zbuntowanych konserwatystów z
awarło - jak to nazwała prasa - Pakt Ribbentrop-Mołotow z labourzystami w ławach opozycji.



...tak się zastanawiam od jakiegoś czasu. Kto bardziej zwariował - ja, że jeszcze próbuję to komentować czy oni wierząc, że Polska i 99% cywilizowanego świata ich nie ma w dupie... Pojęcia nie mam. Wiem jedno - panie Kaczyński pan lepiej tego swojego Nicponia znajdź i klapsa mu pan daj po pupie faszystowskiej, a nie się za rozmowy z Cameronem zabieraj. Z Brytyjczykami się nie negocjuje tylko ich trzeba solidnie docisnąć, a tego żaden polski superpremier nie zrobi. Co jak co ale Wyspiarzom Unia się już od jakiegoś czasu nie podoba i żaden polityk po tamtej stronie kanału sobie kuku nie zrobi idąc na rękę jakiemuś podrzędnemu opozycjoniście z rozbujanym ego.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że owe działania to świadomie zaplanowana akcja wyprzedzająca. Sprawa banalna i jakże widoczna nawet dla amatora. Tusk załatwi cokolwiek - to my (czyt. PiS) przecieraliśmy szlak do tego sukcesu. Tusk nie załatwi - mimo że my (PiS) działaliśmy na każdym froncie europejskich salonów Wasz nieudacznik "premier" Tusk i tak to spieprzył. Ot i cała filozofia politycznych karłów kopiących od lat w Polsce doły z gównem, w które potem wpadają sami aż po grzywkę. Żałosne z jednej strony ale mimo wszystko zabawne z drugiej. W końcu lubimy przecież cyrk i oglądanie klaunów.


wtorek, 20 listopada 2012

Setki dziennikarzy w pocie czoła zbiera szczegółowe informacje. Agenci ABW rozpracowują coraz szersze kręgi organizacji pragnącej wysadzić w powietrze polski parlament. Dziesiątki psychologów i socjologów kasuje złotówki za mądrości wylewane w mediach na temat podejrzanego sprawcy. Jego psychologicznego profilu i w temacie potencjalnych naśladowców. Z zakurzonych bibliotek wylegli na ulice historycy porównujący warszawskie wydarzenia z  tradycjami zamachów na władze w II RP. Przerażeni ludzie zza ciemnych zasłon obserwują puste ulice wypatrując podejrzanych panów w paltach z dużymi zawiniątkami...

...pytam się tylko: po co to wszystko? Sprawa jest czysta, a Polacy są bezpieczni. To był tylko zamach na PiS... nie pierwszy i pewnie nie ostatni...ot i cała filozofia Macierewicza.

"Jeśli mieliśmy do czynienia z realnym zagrożeniem, to miało być ono skierowane przeciw PiS jako najbliższym ludziom siedzącym pod lożą pana prezydenta i to mnie bardzo niepokoi..."

.a tak całkiem na marginesie ... jak to jest, że w Polsce nawet potencjalny zamachowiec musi być kretynem ?

 

sobota, 17 listopada 2012

"Liczę na poczucie ironii i dystans do siebie u koleżanek i kolegów dziennikarzy. "

Tymi słowy zakończył wywiad Filip Chajzer w natemat.pl jakiego udzielił bo osiągnięciu krytycznej masy swojego przezabawnego materiału dla DD TVN. Nie wiem jak koledzy i koleżanki ale firma nie doceniła jego poczucia humoru. Na twitterze najbardziej aktywny w dojeżdżaniu młodego dziennikarza był Jarosław Kuźniar, który od dzisiaj jest moim antybohaterem tego zawodu. Idiotyczne teksty i pewnie zamierzone błędy w nazwisku kolegi po fachu dają podstawy do pomyślenia że jego chyba najbardziej ów materiał zabolał.



Czy ktoś z powodu materiału rozstrzela TVN ? Nie - TVN sam się rozstrzeliwuje od kilku lat a paradoksalnie takie materiały jak ten:



...raczej ocieplają wizerunek stacji, która od jakiegoś czasu brnie w kierunku najsłabszej firmy telewizyjnej w Polsce. Wpadka Durczoka z ujebanym stołem była jak magazynek ślepaków panie Kuźniar. Rozmowa dziennikarki TVN i pani Richardson z Krzysztofem Bosakiem w TVN24 była jak przyklejenie sobie do czoła żółtej kartki - my nie jesteśmy profesjonalistami. 100% transmisja z marszu organizowanego przez narodowe gówniarstwo w Dniu Niepodległości kiedy w Polsce działy się cudowne patriotyczne rzeczy, o których się nie zająknęliście, była głupotą, która nie boli.

Niestety panie Filipie do poczucia ironii i dystansu potrzebna jest inteligencja, a z tym niestety ostatnio krucho także wśród osób mających się dziennikarzy i reporterów. Niestety dla pana i  szefowie  koniecznym w takich sprawach dystansem nie grzeszą. Jednak nie powinien się pan przejmować - to pan wygrał nie oni.

BTW Dziennikarską robotę (bo to już nie praca na poziomie tylko linia produkcyjna newsów dla idiotów) pięknie już kiedyś przedstawiał pewien kabaret:

...ewentualnie ten:


...a do pana Kuźniara mam pytanie: kiedy zamierza pan spełnić swoją publicznie wypowiedzianą obietnicę o  odejściu z TVN ?  ...he... panie ślepaki na TVN

czwartek, 15 listopada 2012

Definitywnie muszę sobie zrobić przerwę od zaglądania na portale Sakiewicza. Czuję, że wpadłem w pewnego rodzaju nałóg. Czytanie niezależnych od mainstreamu opinii robi mi z mózgu papkę. Substancję podobną tej, jaka wypełnia czaszki osób takich jak owi bohaterscy wojownicy o prawdę i sprawiedliwość  z Czeladzi bijący i wyzywający młodego chłopaka usiłującego zgrabnie polemizować z Antonim Macierewiczem. Tak a propos tej sytuacji z zagłębiowskiej miejscowości - reakcja posła Macierewicza na incydent bardzo mi się spodobała. Nawet jeśli była to tylko gra przed niezależną kamerą na spotkaniu zwolenników spiskowych teorii, to tak powinna wyglądać reakcja osoby publicznej na dziejące się bezprawie.

Czym nas dziś indoktrynuje  portal polskiego internetu drugiego obiegu ?  Kolejnym poszukiwaniem historycznego antypolskiego i prorosyjskiego spisku...

"W próbie umniejszenia rangi rocznicy Powstania Styczniowego widać paniczny strach rządzących, że tradycja powstańcza znowu zaczyna zasiewać duchowe ziarno. Że czuć ją na ulicach. W czasie marszów i modlitw w rocznice i miesięcznice smoleńskie. Że ona odżywa w Dniu Niepodległości. I że wreszcie – co najważniejsze – może zachwiać tą władzą, która obecnie rządzi. Platforma Obywatelska mieni się przecież partią „racjonalną”. Polityków PiS natomiast wyzywa się od szaleńców. Jeśli tak, to Powstanie Styczniowe stanowi po raz kolejny zagrożenie. Także dla Rosji, gdyż to Matuszka Rasija rozdaje teraz karty w Polsce." - za niezależna.pl

...a chodzi o projekt posłów PiS by przyszły rok uczynić rokiem Powstania Styczniowego. Oczywiście PO i RP działając na szkodę narodu polskiego ten szczytny projekt w komisji kultury obalili. Wydźwięk artykułu daje do zrozumienia, że to lęk przed rosyjskim okupantem współczesnej Polski każe im takie inicjatywy blokować.

"...czy teraz, w owej „nibywolnej” Polsce – odepchnięcie państwowego uhonorowania tak wielkiej rocznicy, tak wielkiego polskiego zrywu nie byłoby właśnie ironią losu? Czy nie stałoby się swego rodzaju kolejnym zwycięstwem Rosji, dokonanym naszymi własnymi rękami?"  ...w zasadzie to nie ma tego nawet jak skomentować...

... obok takich hitów jak: Rząd Tuska strzela do dzieci portal wypełnia się dzień w dzień  propagandą na najniższym z możliwych poziomów. Coś jak Pudelek dla narodowców, obrzydliwie opakowany w pseudopatriotyczny bełkot dla niepełnosprawnych umysłowo nazioli. Czas na odwyk moi drodzy bo jeszcze chwila i będę bredził jak Zawisza na marszu ideologicznie wspieranym przez polską prawicę Ziemkiewicza, Salonu i PiSu. Do końca roku tam nie zaglądam.




BTW od 0:30 do 0:45 Zawisza wymiata jak po jakimś mocnym skunie :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Wczorajszy marsz zorganizowany przez środowiska nacjonalistyczne zaskoczył mnie w dwóch sprawach. Po pierwsze organizatorzy i służby policyjne postarały się by przy okazji pochodu nie doszło do spektakularnych scen jak w roku poprzednim. Po drugie wszyscy znani nam politycy prawicy jak ognia unikali marszu który zgromadził tak wiele ich elektoratu. Pytanie dlaczego ?

Odpowiedź jest prosta - naród konserwatywny jest przez polityków PiS robiony w balona. Wychodzi bowiem na to, że od polityki patriotycznej w Polsce jest PiS, a od marszów i patriotycznych pieśni jest ONR i skin head w dresie. Śmietanka PiS nam w tym roku uciekła na Wawel pozostawiając Warszawę w rękach brunatnej młodzieży. Nie rozumiem jak prawica może pozwolić na to by symbolem polskiego patriotyzmu stało się charakterystyczne ramię z mieczem chrobrego. Symbol  bardziej kojarzący się ze skin headami i  kibolami niż konserwatywnym myśleniem polskich katolików. Wyraźnie widać, że wariant węgierski się bardzo Jarosławowi Kaczyńskiemu spodobał. Sytuacja polskiej  prawicy zaczyna bardzo wyraźnie przypominać sytuację tuż przed budapesztańskim przełomem. Viktor Orban sprytnie uderzał w patriotyczną nutę unikając jednak konfrontacji bezpośredniej. Od manifestacji i zadym była organizacja bliźniacza polskiemu NOP czy ONR - Jobbik. W sprytny sposób Orban unikał obrzydzenia bardziej centrowego elektoratu  jakie budzą  skrajnie nacjonalistyczne poglądy. Jednocześnie dzięki pomocy jaką Jobbik  uzyskiwała od silniejszego brata, Orban mógł liczyć na ich ciche wsparcie.

Kaczyński w Polsce popełnia dokładnie ten sam błąd licząc, że jego budapesztański sen się spełni i w Warszawie. Niby daleko ale jakże blisko Prezes PiS stoi przy chłopcach w dresach LonsDale, którzy dzięki jego wsparciu i politycznej akceptacji poglądów jakie reprezentują, mogą teraz błyszczeć w świetle fleszy i chwalić się rosnącą popularnością nacjonalistycznych poglądów. To jest największy grzech Jarosława Kaczyńskiego ostatnich lat. W chęci odzyskania władzy jest wstanie uruchomić pokłady nienawiści jaka tkwi w Młodzieży Wszechpolskiej, ONRze, NOPie i bojówkach kibicowskiej braci. Naśladując Orbana Kaczyński świadomie bądź nie, otwiera na oścież drzwi do tego czego jako Polacy powinniśmy się nie tylko wstydzić ale i obawiać. Filozofie nacjonalistyczne są atrakcyjne w odbiorze ale prowadzą na manowce całe narody.

...na koniec mam pytanie do wszystkich prawicowych dziennikarzy Rzeczpospolitej, redaktora Ziemkiewicza, Igora Janke oraz do  konserwatywnej w myśli części naszego społeczeństwa: cieszycie się, że za marszem, który tak Was raduje stoją tacy ludzie jak hailujący skinhedzi z ONR śpiewający jeszcze nie dawno:


Ciężkie buty, zimne twarze
Zimne oczy, pewny krok
Łyse głowy, tatuaże
Niezniszczalna siła "Oi!"
Oczyścimy kraj nasz cały
Pokonamy wszelki trud
Czy brudasy, czy pedały
Dla nich nie zabraknie kul

Jeśli tak to powiem tylko że jest mi Was żal. Oznacza to bowiem, że prawica w Polsce ma tylko taką twarz:

Wasze idee są gówno warte skoro do ich propagowania musicie się posiłkować takimi oto organizacjami.

BTW bardzo nie podobało mi się też jeszcze jedno z wczorajszego dnia. Obecność Romana Giertycha przy Prezydencie Komorowskim. Może liberalna Polska wierzy w cudowną przemianę założyciela Młodzieży Wszechpolskiej - ja nie wierzę. Nacjonalista pozostaje nacjonalistą do końca.

Na deser wywiady z może przyszłym rzecznikiem rządu Jarosława Kaczyńskiego w Waszej wymarzonej IVRP bis.


sobota, 10 listopada 2012

Przeczytałem dziś dość mocny wywiad, którego Dorocie Żuberek udzielił  profesor Kazimierz Kik. Profesor uważa, że polityków winno się karać za słowa. Odważne słowa padły na fali emocji wywołanej trotylową aferą Rzeczpospolitej, idiotyzmów jakie zaprezentował Jarosław Kaczyński podczas konferencji i dzisiejszą krucjatą przeciwko Zbigniewowi Brzezińskiemu . Czy faktycznie za takie słowa jakie padają prokurator dobrze zarządzanego państwa winien się Prezesem i każdym innym politykiem godzącym w dobre imię państwa polskiego zainteresować ?

"Wszyscy wiemy, że Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz dawno powinni siedzieć. Za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie. Nie jest nawet ważne, czy oni mają rację, czy nie. Tak długo, jak w Rzeczypospolitej będzie można rzucać bezkarnie kalumnie pod adresem najwyższych organów państwa polskiego, nie będzie rozwoju demokracji w Polsce. Pozwalamy sobie na zbyt wiele i stwarzamy atmosferę, że można pozwolić sobie na jeszcze więcej." - za tok.fm.pl

Nie jednemu z Was przez myśl przemknie - oczywiście, do paki z łajzą nie szanującą demokratycznie wybranych władz - jednak ja uważam inaczej. Słowa profesora uznaje za przesadzone. Wystarczy, że muszę utrzymywać za własne pieniądze bandę nierobów w wiezieniach dla alimenciarzy i złodziejaszków. Kolejnych kosztów na upośledzonych intelektualnie polityków wypełniających cele aresztów śledczych nie zniosę. Wystarczy, że moje pieniądze z podatków trafią co roku  w ramach subwencji także do takich partii jak PiS - wystarczy.

...z drugiej jednak strony pozostaje pytanie. Co zrobić by politykę w Polsce prowadzono na jakimkolwiek poziomie wyższym niż jest ona prowadzona teraz? Może paradoksalnie Kaczyński ma  rację. Może władza winna być silna i zdecydowana. Może rząd i premier winien trzymać twardą ręką naród za pysk, pacyfikować  upierdliwe i wywołujące zadymy manifestacje pałętające się między pomnikami w Warszawie. Może winien spowodować, że za słowo z trybuny sejmowej lub politycznej konferencji będzie można zaliczyć przysłowiową glebę przed organami silnego państwa i ponieść konsekwencje za swoje chorobliwe  histerie?

Mam jednak nadzieję, że swędzącą chorobę polskiej polityki wystarczy zaleczyć medialnym ignorowaniem ruchów skrajnych i pokazywaniem środkowego palucha w odpowiednim momencie demokratycznych wyborów. Historia bowiem pokazała, że silne, scentralizowane do bólu państwo staje się klatką bez wyjścia dla swoich obywateli. Wolę być raz na jakiś czas wkurwiony kretyńskimi występami polityków niż w ramach silnego państwa być spacyfikowanym wtedy gdy sam będę chciał zabrać głos w jakiejś ważnej dla mnie sprawie.

BTW jeszcze słówko w sprawie jutrzejszych obchodów Święta Niepodległości. Mam nadzieję, że zeszłoroczne Święto Bydła się nie powtórzy i życzę tego wszystkim. Także tym, którzy swoje uczucia będą chcieli wyrazić we wspomnianym marszu między pomnikami.

 

czwartek, 08 listopada 2012

Prawicowe środowiska opozycyjne coraz bardziej przypominają mi postać znaną z kreskówek. Akcja Rzeczpospolitej w zespół z PiS to jak wesoły odcinek tej prześmiesznej choć zakurzonej animacji. Jeszcze się nie zatrzymała fala uderzeniowa po eksplozji trotylu, a już spory tuman kurzu opada powoli na redakcję, która się dała wpuścić w taki kanał własnym pracownikom.

Dlaczego uważam, że i PiS w tym paluszki maczał? Ponieważ cała akcja z trotylem wyglądała na próbę świadomego zamachu stanu. Tylko ta partia może chcieć wykonać taką kombinację by powrócić do utraconej w hańbie władzy. To raz - a dwa chyba nikt nie jest wstanie przekonać mnie do tego iż dziennikarze przed publikacją nie powiadomili odpowiednich osób w partii Kaczyńskiego. PiS był do niej doskonale przygotowany,  a Kaczyński przeszedł sam siebie w swoim przemówieniu i bzdurach, którymi próbował przekonać nas do wysadzenia z siodła Donalda Tuska.

Dziwię się, że taka gazeta jak Rzeczpospolita nie jest w stanie dopilnować swoich pracowników i solidnie się przed publikacją mającą obalać rząd nie przygotować. Poseł Hofman próbował u Moniki Olejnik przyrównać tą ewidentną wpadkę dziennikarzy do amerykańskiej afery Water Gate ale w jego ustach zabrzmiało to jeszcze bardziej żałośnie niż w lutym 2011 gdy podobne bzdury opowiadał na konferencji z udziałem jego, Macierewicza i Mularczyka. Pamiętacie inwigilację śp. Lecha Kaczyńskiego ? Ja pamiętam tamtą Water Gate. Jeśli cokolwiek przypomina sytuację dziennikarzy Rzepy do słynnej afery amerykańskiej administracji to jedynie to że ... Strusia Pędziwiatra też nakręcili Amerykanie...

Dziennikarz Rzeczpospolitej chcący dokonać przełomu w polskiej polityce odpalił potężny ładunek trotylu. Jego pech polegał na tym, że podobnie jak kojotowi z kreskówki ów trotyl dyndał między jego własnymi nogami. Na efekty eksplozji nie trzeba było więc długo czekać. Dziennikarze i inni pracownicy gazety odpowiedzialni za wpadkę pewnie już nie długo będą tworzyć kolejne trotylowe bomby tyle, że  w mediach Sakiewicza bo  Rzeczpospolita się ich już pozbywa. Gazeta Polska się pewnie o nich zatroszczy - taki antyrządowy i antycywilizacyjny potencjał nie powinien się przecież marnować.