Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
czwartek, 28 listopada 2013

Bydgoski nieoficjalny festiwal Poezji Użytkowej zakończył się przyznaniem szeregu nagród i wyróżnień.  Słowa wierszy i pieśni patriotycznych przewalają się  przez umysły polityków. Joachima Brudzińskiego dotknęła dziś z samego rana Kalliope więc pobudzony głosowaniem radnych ws nazwy mostu pojechał na tweeterze jak się patrzy brygadówką:

"Nie chcemy już od Was uznania

Ni Waszych mów, ni waszych łez!

Skończyły się dni kołatania Do waszych serc,

j...ł was pies”

Rozbawiony internet zawrzał i posłowi PiS wyrychtował ripostę z Tuwima:

"Próżnoś repliki się spodziewał

Nie dam ci prztyczka, ani klapsa

Nie powiem nawet pies cię j...ł

Bo to mezalians byłby dla psa”

Kończący się rok tuwimowski obfituje lepszymi i gorszymi incydentami rymem podszytymi. Kogoś kto lubi bawić się słowem to cieszy. Dzisiejszy świat pisany prozą - często gnuśną, przesadnie ortograficzną, lukrowaną i poprawną, skupioną na górnolotnym stylu i przecinkach - jest do porzygania nudny. Klasyka napisana wprost, bez owijania w bawełnę i bez pompowania  balonów metafor zatrutym powietrzem, daje nadzieję na przyszłość. Dlatego też:

"Socjały nudne i ponure,

Pedeki, neokatoliki,

Podskakiwacze pod kulturę,

Czciciele radia i fizyki,

Uczone małpy, ścisłowiedy,

Co oglądacie świat przez lupę

I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,

Całujcie mnie wszyscy w dupę."

 

...i tym optymistycznym akcentem zakończmy dzisiejszy wpis bo pojadę bardziej, a jutro mi będzie wstyd.

 

BTW ... a komentarze poproszę z rymem :)

 

 

"Losy ukraińskiej Pomarańczowej Rewolucji nie spoczywają w rękach niemieckich czy innych europejskich przywódców. Losy ukraińskiej walki o wolną i demokratyczną Ukrainę istniejącą i trwającą z dala od wpływów rosyjskich nie zależą od polskich publicystów,  dziennikarzy i ich apeli. Losy ukraińskiej demokracji leżą w rękach samych Ukraińców - albo staniecie się godnym i gotowym narodem do politycznego samostanowienia  albo staniecie się po raz drugi jedną z republik matuszki Rosji." - Ukraińskie bojkoty i apele

Powyższe słowa pisałem w zeszłym roku w maju i nadal są aktualne. Z coraz większym zniechęceniem spoglądam na to co się na Ukrainie dzieje. Oczywiście trzymam kciuki za kolejny zryw Ukraińców i ich głośne wyrażanie chęci do powrotu na europejską ścieżkę. Jednak  dochodzę do wniosku, że Ukrainie bliżej mentalnie do Rosji i sowieckiej fałszywej przyjaźni... piszę te słowa ze smutkiem.

...i co moi drodzy? Po raz kolejny przerżniecie w politycznym pokerze szansę do normalność i rozwój? Dopóki więcej w Was miłości do putinowskiej dyktatury, dopóty lękać się będziecie ciężkiej pracy w europejskiej wspólnocie. Ukraina musi  najpierw uwolnić się w Waszych głowach. Jeżeli sami nie znajdziecie w sobie chęci do zmian nikt Wam nie będzie mógł pomóc. Działajcie, a dobrzy ludzie  sami się znajdą...a jest ich sporo.

sobota, 23 listopada 2013

Mówi się, że budżet praktycznie każdej prywatnej firmy chcącej czerpać korzyści z zamówień publicznych musi posiadać swoje subkonto pod wszystko mówiącą nazwą "łapówki". Korupcja to podstawowy problem każdej społeczności. Załatwianie sobie korzystnych rozwiązań przetargowych nikogo, kto ten biznes zna lub prowadzi, nie dziwi. Nikt o tym nie mówi wszyscy o tym wiedzą. E-afera to według mnie jedynie czubek góry lodowej, która mrozi polską gospodarkę od wielu lat.

Szef CBA Paweł Wojtunik sporo  namieszał w ostatnich dniach. CBA do tej pory kojarzone było ze służbą specjalną stworzoną na zamówienie polityczne, prowadzoną przez polityka Mariusza Kamińskiego. Jeśli cokolwiek się o działalności CBA pojawiało to miało z automatu wydźwięk pejoratywny. Prowokacje na granicy prawa, żenująca działalność różnych agentów Tomków i rozpaczliwe próby likwidacji CBA przez polityków lewicy. Ostatnie oświadczenia Pawła Wojtunika pokazują jednak, że działalność służby podległej rządowi ma sens i jeśli nie jest to tylko polityczna rozgrywka rządu z opozycją lub Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną to CBA ma szansę zapisać się co najmniej srebrną czcionką w historii współczesnej Polski.

Jaki widzę najważniejszy plus ostatnich wydarzeń? Od czasu usunięcia Mariusza Kamińskiego CBA wróciło z toru partyjnego organu służącemu jedynie do walki politycznej na tor służący Polsce i przestrzeganiu prawa. Śmieszą mnie zarzuty opozycji i ten cały wczorajszy cyrk w parlamencie próbujący wmówić społeczeństwu, że infoafera to afera rządu i Donalda Tuska. Gdyby tak było to o wszystkich przekrętach, o których traktują doniesienia szefa CBA dowiedzielibyśmy się dopiero wtedy gdyby do władzy doszli oponenci premiera. Sytuacja trochę jak z kiepskiego filmu - policja łapie złodziei, ale do więzienia wysyłać się chce policjantów.

Założenie jakie przyświecało twórcom CBA było słuszne - skala korupcji w Polsce po 89 roku była tak wielka, że standardowe służby już istniejące mogły sobie z nią nie poradzić. Rak korupcji rozlał się po polskich urzędach, najwyższych organach władzy ale i po najmniejszych instytucjach publicznych. Na styku  urzędu i biznesu korupcja tworzyła świat przestępczy. Polska po rządach postkomunistów Milera dorosła do podjęcia decyzji o rozpoczęciu regularnej wojny ze sprzedajnymi urzędnikami i biznesem, który próbuje się dorobić nieuczciwie na państwowym budżecie. Samo powołanie CBA budziło sporo kontrowersji. Przede wszystkim dlatego, że zabrali się za to ludzie, którzy dla władzy i zemsty na politycznych oponentach są w stanie zrobić wiele. Kolejne doniesienia z frontu ukazywały na czym najbardziej zależy służbom kierowanym przez politruków. Większość działań CBA było źle przygotowanych, źle przeprowadzanych i rzadko kończących się pozytywnym rozwiązaniem czyli skazaniem. CBA pod rządami Kamińskiego była traktowana przez społeczeństwo jak banda niepełnosprawnych umysłowo agentów wysyłanych na polityczne fronty IV RP i konferencje prasowe Ministra Sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Od tamtego czasu wokół CBA zrobiło się cicho. Wojtunik wysprzątał politruków, uszczelnił strukturę by szczegóły śledztw nie wypływały do mediów i nie psuły działań operacyjnych. CBA zaczęło działać po cichu i skutecznie. Infoafera to nie jest sprawa, która pojawiła się w ostatnich dniach. Działalność CBA w tej sprawie trwa już od dawna. Już w wywiadzie dla polityki Paweł Wojtunik wspominał o antykorupcyjnych działaniach w związku z informatyzacją. Wolałbym aby medialne show i polityczny cyrk w sejmie wywołany przez opozycję się nie wydarzył bo nie służy to wyjaśnieniu sprawy do końca. Jednak rozumiem, że coraz intensywniejsze aresztowania nie mogły umknąć uwadze mediów i w końcu oczywistą stała się konieczność wystąpienia szefa CBA przed kamerami.

...mimo to stoję, patrzę i nie wierzę, że ktoś może czynić obecnej władzy zarzuty iż ich służby specjalne wyłapują aferzystów. Skoro korupcja dotyka urzędników to przecież logiczne jest to, że działania służb stworzonych do walki z korupcją uderzą w urzędników rządzącej w danym momencie partii. Po to CBA powstało by na bieżąco władza potrafiła się oczyszczać z szumowin. Choć oczywiście rozumiem, że ktoś kto używał służby specjalnej jedynie do walki z opozycją nie potrafi tego ogarnąć. Natomiast próby zrównania ostatnich doniesień do afery Rywina jak to próbuje robić ówczesny premier Leszek Miler są co najmniej śmieszne. Nigdy nie dowiedzielibyśmy się o korupcyjnych próbach manipulacji ustawami gdyby nie konflikt świata dziennikarzy z rządzącą władzą. Afery Rywina nie ujawniły służby podległe Leszkowi Milerowi i warto by odbudowująca się po tamtej porażce gwiazda lewicy o tym pamiętała udzielając wywiadów w mediach w związku z ostatnimi wydarzeniami.

czwartek, 14 listopada 2013

..ach Ci warszawiacy. Zawsze coś takiego tam w stolicy sobie wymodzą, co  podzieli kraj na polityczne atomy. Po wojnie  wybudowali Pałac Kultury i Nauki w hołdzie jednej z większych kanalii współczesnego świata - Józefa Stalina. Do dziś ten architektoniczny potwór straszy i nikt nie wie co z nim zrobić. W nowej Polsce zamienili słynny stadion X lecia w wielki bazar wokół, którego strach było po polsku rozmawiać. Kolejnym cudem stała się słynna palma, która długi czas była powodem do drwin z warszawskiej pomysłowości. W ostatnich dniach symbolem, którym interesuje się cała Polska jest nieszczęsna tęcza spalona podczas marszu 11 listopada.

Symbolizować ma ona według prawicowych publicystów i ludzi takich jak Tadeusz Rydzyk szerzące się w Polsce pedalstwo, zamieniające miasto po mieście w tym kraju w Sodomę i Gomorę...

"Tęcza" Julity Wójcik - bo tak nazywa się twórczyni artystycznego projektu - w założeniu ma wywoływać radość bo jest czystym pięknem. Rozumiem myśl artystki - tęcza na niebie symbolizuje kończącą się nawałnicę i nadejście słonecznej pogody. Jest piękna bo stworzyła ją natura ze światła i wody bawiąc nasze oczy wszystkimi dostępnymi nam kolorami. Z jakiegoś powodu symbolikę tęczy przywłaszczyły sobie środowiska homoseksualne co przecież nie oznacza, że każda tęcza jest gejem. Stało się tak pewnie dlatego, że przynajmniej w teorii,  homoseksualiści mają lepsze wyczucie piękna i estetyki.

Pytanie jednak brzmi - dlaczego "Tęcza" w Warszawie, a wcześniej w Wigrach gdzie stała podpierając mury klasztoru Kamedułów  lub w Brukseli gdzie brała udział w projekcie artystycznym Fossils and Gardens musi się nacjonalistycznym pokrakom kojarzyć ze stosunkiem homo? Dlaczego w zasadzie wszystko im się z dupą kojarzy, a już z dupą geją prawie zawsze? Tyle że to pytanie bardziej do freudystów lub psychiatrów niż Was drodzy czytelnicy.

Po wydarzeniach 11 listopada zniszczona "Tęcza" rozpoczęła swoje drugie życie. Tak mało kto na nią zwracał pewnie uwagę i niedługo zniknęłaby z Warszawy czego nie można niestety powiedzieć o Pałacu Kultury.  Agresja nacjonalistycznych przygłupów i  polityczne wsparcie ich działań przez takich posłów jak Kownacki da artystycznej instalacji miejsce w naszej współczesnej historii. Ot taki paradoks - im bardziej czegoś nienawidzisz tym bardziej Ci to coś uprzykrza życie.

...a może tak czasami warto panowie prawicowcy z nadania wyluzować swoje napięte patriotycznym uniesieniem pośladki, olać temat i nie robić z siebie idiotów w mediach wszelakich tak w Polsce jak i zagranicą.

BTW ... jak tak dalej pójdzie to ojciec Rydzyk do walki z pedalstwem zażąda oddziału myśliwców F-16, które by w Polsce na bieżąco rozganiały chmury.  W końcu bez chmur nie ma deszczu, a bez deszczu nie ma tęczy. Mojemu ulubionemu zakonnikowi z Torunia dedykuję poniższy utwór:


środa, 13 listopada 2013

Były wiceminister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wyjaśnił w prostych słowach posmoleńskim dlaczego 11 listopada  w Warszawie odbył się Narodowy Dzień Bezmózgowców. Okazuje się, że opozycja organizująca przemarsz nazikarków przez Warszawę dała się wciągnąć w zasadzkę. Całkiem przy okazji do wilczego dołu Donald Tusk próbuje wepchnać Jarosława Kaczyńskiego. Na łamach niezależnej.pl Waszczykowski wyjaśnił wyznawcom PiS:

"Mieliśmy  do czynienia z prowokacją, a nawet zasadzką rządu polskiego na opozycję. Organizując Marsz Niepodległości wokół ambasady rosyjskiej wiadomo było, że może dojść do incydentów, zamieszek, które później można pokazać światu, że to opozycja jest odpowiedzialna za to i... nie jest w stanie sprawować odpowiedzialnych rządów. To była zasadzka rządu na opozycję, która się nie udała" - niezalezna.pl

Nie udała się zasadzka bo szczwany lis Kaczyński wyprowadził wojsko posmoleńskie ze Stolicy do Krakowa, unikając odpowiedzialności za wydarzenia, które od kilku lat dzieją się w Polsce za jego politycznym wsparciem i cichym przyzwoleniem. Wiedziałem, że wizyta na portalu Sakiewicza rozwieje moje jakiekolwiek wątpliwości. Padają tam zarzuty, że atak na rosyjską ambasadę sprowokowali policjanci, których tam nie było. Wychodzi na to, że gdy złodzieje mnie okradną to jest to nie wina ani moja ani złodziei tylko policji, która z nieznanych przyczyn nie stała pod moimi drzwiami. W ten sposób można wyjaśnić każdą szkodę co pewnie firmom ubezpieczeniowym będzie na rękę. Po co przeprowadzać kosztowne dochodzenia w sprawie wypadku, włamania czy innej szkody skoro za wszystko winna jest policja i co za tym idzie rząd.

Waszczykowski uważa też, że naturalne w takiej sytuacji przeprosiny władz Rosji za atak na ich ambasadę to histeryczna reakcja, która nie powinna mieć miejsca. Cała sprawa powinna zostać załatwiona kanałami dyplomatycznymi bez nagłaśniania. Już teraz rozumiem dlaczego posmoleńscy widzą w Waszczykowskim przyszłego ministra spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Choć jak sobie przypomnę, że to środowisko nie uznaje cichych porozumień, a za każdy nawet najdrobniejszy incydent antypolski domaga się odszkodowań, przeprosin i leżenia krzyżem to mnie pusty śmiech ogarnia.

 

wtorek, 12 listopada 2013

Jakaś nowa świecka tradycja zapisuje się od kilku lat gównianą czcionką na kartach historii Polski.  Media pełne smartphonowych filmików ukazujących prowokacje, burdy, zamieszki i uwolnione ze stadionów bandy bezmózgich jełopów na narodowych koksach. Sieć pełna wesołych choć czasami gorzkich w wymowie memów ukazujących bezsens obchodów organizowanych przez oenerowców i nopowców w Warszawie. Pytanie podstawowe przewalające się przez cały boży dzień: kto zaczął? Lewaki, rząd, policja czy faszyści?  Wszystko to podane w towarzystwie zdjęć płonących radiowozów, śmietników i miejskich ozdób... typowo polski ostatnimi czasy obraz narodowego Święta Niepodległości.

Brzydził mnie kiedyś przesłodzony obraz a'la amerykańskiego patriotyzmu - tej  wylewności, braku koniecznej zadumy i przesadnej, histerycznej radości z okazji narodowych świąt czy innych ważnych dla naszego kraju wydarzeń. Drażniły mnie obrazki z katowickiego Spodka pełne cukierkowych piosenek o Małym Rycerzu i polskich flag za 20 złoty sztuka wypełniających halę sportową po dach. Te biało-czerwone tłumy na Małyszu nie mające pojęcia z czym biel i czerwień winna się kojarzyć.  Teraz widzę, że myliłem się w swoje ocenie takiego patriotyzmu jak to mówiłem na pokaz. Nienaturalnego, sztucznego i napakowanego reklamami Coca-Coli. Myliłem się...

Obrazki z ostatnich lat, którymi wypełniają się media po 11 listopada spowodowały, że całkowicie zmieniłem zdanie. Po stokroć wolę słuchać hymnu śpiewanego przez młodzież i dorosłych uniesionych radością ze zwycięstw polskich siatkarzy niż słuchać wycia zamaskowanych szalikami i kominiarkami debili wymachującymi celtyckimi krzyżami na tle narodowej flagi Polski. Wolę przyłączyć się do kolorowego pochodu maszerującego według choreografii żywcem ściągniętej z amerykańskiej lipcowej ulicy. Dlaczego wśród wielu tysięcy osób starszych  pamiętających nierzadko czasy hitlerowskiej okupacji mogą swe wykrzywione mordy wydzierać łysi neofaszyści, którzy (o ironio)  są traktowani jako polscy młodzi patrioci.

Nie moi drodzy. Nie ma zgody na robienie obory ze Święta Niepodległości. Won z takim fałszywym patriotyzmem !

piątek, 08 listopada 2013

Dzisiejsze głosowanie w sejmie, po wczorajszych newsach z klubu poselskiego PSL, było już tylko formalnością. PSL mimo wahania i wewnętrznych sporów, postanowił dyscypliną zmobilizować swoich posłów do odrzucenia obywatelskiego wniosku o referendum edukacyjne. Co to oznacza dla wspomnianych w tytule i bronionych przez Ratuj Maluchy sześciolatków? W zasadzie może nie oznaczać nic. Referendum co prawda się nie odbędzie ale czy aby na pewno zostanie wprowadzony przymus posyłania młodszych dzieci do szkół?

Rząd reformę edukacyjną mającą zapewnić szybsze wejście na rynki pracy młodzieży i wsparcie zagrożonego systemu emerytalnego, wprowadza już dobrych kilka lat. Za każdym razem problemem stają się nieprzystosowane do zmian placówki edukacyjne. Reforma mająca wesprzeć także grono pedagogiczne, któremu spadająca ilość urodzeń w Polsce spędza sen z powiek, jest jak to zwykle w Polsce bywa przygotowana po łebkach. Na fali protestów rodziców dzieci, które jako pierwsze mają zostać poddane eksperymentowi Donalda Tuska i jego edukacyjnej ekipy z Super Nianią - Dorotą Zawadzką na czele, płynie sobie małżeństwo państwa Elbanowskich.  Do nich akurat mam jakoś małe zaufanie. Jeżeli potwierdzą się zarzuty dyrektorów szkół, którzy skarżą się na nieprawdziwe dane w raporcie przygotowanym przez Ratuj Maluchy cała społeczna dobrze zorganizowana akcja popłynie wartkim ściekiem do Bałtyku.

...i tak stoi człowiek na rozdrożu i nie wie czy wesprzeć słuszny według mnie postulat niezmuszania rodziców do posyłania swoich pociech do nieprzygotowanych na to placówek. Może jednak rację ma rząd i ministerstwo edukacji, a polskie podstawówki są w pełni do tego dostosowane i mogą przyjąć lawinę maluchów...

Jako obywatel nie widzę przeszkód by dzieci nawet młodsze mogły wcześniej rozpoczynać przygodę z edukacją i szkolić się na wartościowych członków naszej polskiej społeczności. Jednak jako ojciec widzę oczami wyobraźni tą maleńką świetlicą w mojej podstawówce wypełnioną 40stką lub większą ilością dzieci nie mających nawet możliwości schowania gdzieś swoich ciężkich tornistrów. W tym wszystkim mój dzieciak urodzony pod koniec roku... no powiem szczerze - kiepsko to widzę. Do tego jeszcze szczera do bólu opinia wychowawczyni starszej córki, która w prywatnej rozmowie przyznała rację protestującym rodzicom uznając pomysł ministerstwa na tu cytuję "tradycyjnie durny". Nie wiem czy większość anonimowych donosów na szkoły, które znalazły się w raporcie państwa Elbanowskich jest niezgodne z rzeczywistością ale wiem na pewno jak wygląda sprawa mojej szkoły i ona ani dla sześciolatków ani nawet dla siedmiolatków nie jest miejscem takim jak być powinno.

...a jeśli choć jedna szkoła nie jest do wprowadzenie takiej reformy przygotowana, to ignorancją władzy i dowodem na brak szacunku do utrzymującego ją społeczeństwa, jest próba przeforsowania źle przygotowanej reformy. Reformy, w której dodajmy na marginesie, o dzieci najmniej chodzi.

 

sobota, 02 listopada 2013

Współcześni interpretatorzy historii, szczególnie Ci na usługach Jarosława Kaczyńskiego, kojarzą zawarty w dzisiejszym tytule słynny choć przeinaczony  fragment wystąpienia  ówczesnego premiera rządu Rzeczypospolitej,  z odcięciem się III RP od zbrodni komunistycznej dyktatury. Ktoś inteligentny jest w stanie odnaleźć expose premiera Tadeusza Mazowieckiego, przeczytać i zrozumieć. Słowa są proste, nieskomplikowane i nie niosą ze sobą żadnych pułapek, spisków czy zdrady.

"Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania."

Na bezsensownej interpretacji lansowanej w prawicowych mediach swoją polityczną pozycję budował w III RP i Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński. Warto przypomnieć w tym miejscu, że bracia Kaczyńscy długo podczepieni byli pod skrzydła swojego politycznego żywiciela. Dopiero wypędzenie ich z Pałacu Prezydenckiego i odcięcie od wygodnego koryta spowodowało, że stali się głównymi oponentami Lecha Wałęsy. Z resztą szeroko pojęta zemsta to ideowy trzon tego środowiska do dziś. Tadeusz Mazowiecki natomiast swój wizerunek budował na  porozumieniu i przede wszystkim zrozumieniu geopolitycznej sytuacji Polski w tamtym okresie.

Tadeusz Mazowiecki był pierwszym premierem wolnej, odrodzonej choć umęczonej latami komunizmu i stojącej po szyję w gospodarczym kryzysie Polski.  Nikt mu tego z historii nie wymaże fałszywym piórem na zlecenie politycznych mocodawców. To jego spokój oraz odważne decyzje jego ministrów wyprowadziły Polskę na drogę do gospodarczego boom, drogi do europejskich struktur gospodarczych oraz militarnych. Dzięki reformom Leszka Balcerowicza nie pognaliśmy w kierunku Rumuni i Bułgarii, a zaczęliśmy doganiać lepsze po upadku ZSSR ekonomicznie Czechy i Węgry. Czy można znaleźć w jego politycznej historii jakieś ciemne plamy? Oczywiście ... rzeczą ludzką jest popełniać błędy. Z wieloma decyzjami jego rządu można się nie zgadzać i z jego rozumieniem polityki polemizować.

Z dzisiejszego punktu widzenia wiele reform czy zmian można było przeprowadzić lepiej, niektóre bardziej intensywnie, z niektórych zrezygnować wcale. Tyle, że czym innym jest dochodzenie do takich wniosków po latach, a czym innym jest podejmowanie decyzji na bieżąco gdy losy kraju wiszą na włosku.

...tylko, że tym co wywołali razem z Lechem Wałęsą wojnę na górze logiczne rozumowanie jest nie na rękę. Więc tego u nich nie znajdziemy...