Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
czwartek, 31 marca 2011

Kolejna manipulacja medialna została szybko rozpracowana. Tym razem dziennikarze GW rozprawili się z rzetelnością Gazety Polskiej i portalu niezależna.pl.

Jak wywołać określoną reakcję społeczeństwa ? Najlepiej zagrać trumną , grobem , krzyżem , zniczem lub wieńcem. Naród który nawet jeśli jego religijność jest jedynie pokazowa i od wielkiego dzwonu -na wszelkie świętokradztwa i bluźnierstwo reaguje natychmiast. Wystarczy więc pokazać odpowiednio zmontowany obraz by Naród zareagował oburzeniem. Nie powiem , w pierwszej chwili po obejrzeniu materiału na niezależnej.tv targnęły mną emocję. Połączyłem się w słusznym zażenowaniu z osobami dla którym interwencja służb porządkowych była przedwczesna i niezrozumiała.

Zakończyły się obchody kolejnej "miesięcznicy" wydarzeń 10 IV 2010 roku. Mogę uważać owe "uroczystości" za co najmniej dziwne lecz nie mam prawa odmówić ludziom chęci na takie spotkania. Ludzie prędzej czy później zorientują się że są manipulowani a "uroczystości" mają tak na prawdę cel zgoła odmienny od uczczenia pamięci ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu. Tuż po "uroczystości" podjechały służby porządkowe w towarzystwie ochrony w postaci Straży Miejskiej i rozpoczęły sprzątanie zniczy , kwiatów , wieńców , zdjęć. Ktoś nagrywa całą sytuację. Akcja kończy się operator kamery próbuje zadać jeszcze kilka pytań otrzymuje niegrzeczną odpowiedź i film się kończy. Film opublikowany namiętnie komentowany tak na forach jak i w mediach. Członkowie PiS z samym Prezesem na czele rozpoczynają festiwal "Hańba przed pałacem". Winna oczywiście Hanna Gronkiewicz jako prezydent Warszawy - osoba odpowiedzialna za służby porządkowe i Straż Miejską. W mojej głowie rodzi się pytanie po co zostaje w tak perfidny sposób wywołana kolejna wojenka ? czemu służby tak żwawo likwidują miejsce pamięci przed Pałacem ? przecież PO strzela sobie w stopę. Powinni sobie zdawać sprawę , że takie akcje zostaną przez PiS upublicznione i odpowiednio ocenione , a świat pójdzie informacja:

Tusk i Gronkiewicz to świętokradcy i bluźniercy którym wadzi fakt czczenia śmierci Prezydenta Kaczyńskiego.

Tak pomyślałem , tak czułem oglądając ten film , czytając komentarze , słuchając Prezesa , Hofmana i reszty. Czułem też jednak że rzeczywistość jest inna. Nie myliłem się. Kolejna manipulacja padła na pysk. Nie 10 III wieczorem ale 11 nad ranem służby sprzątały miejsce na chodniku przed Pałacem jak co miesiąc zgodnie z przepisami. Nikt wieńca i zdjęć nie wyrzucał. Zostały zabrane przez organizatorów "uroczystości" - czyli panią Burzyńską gwiazdę Tańca Pod Krzyżem - edycja z zeszłego roku .

Cała idea filmu GP rozpadła się jak domek z kart. W dzisiejszych czasach nie łatwo jest kłamać i manipulować. Dzisiejszy świat jest medialny i globalny a każda manipulacja wychodzi prędzej czy później na światło dzienne.


Czy GP i niezależnej.pl jest choć trochę wstyd ? Myślę że nie. Niedługo pojawią się informację po raz kolejny zmieniające rzeczywistość na taką jaka pasuje Kaczyńskiemu , PiS-owi i  Rydzykowi w ich walce o władzę i profity z nią związane.

 

@edit

...niestety redakcja niezależnej.pl usunęła artykuł do którego kierował link.

Co ciekawe pojawił sie nowy  ... to się nazywa twórcza inwencja dziennikarska.

poniedziałek, 28 marca 2011

Nigdy nie pomyślałbym że na ewidentne tchórzostwo spojrzę z szacunkiem. W okresie młodzieńczym byłem czasami uczestnikiem sytuacji w których tzw. rejterowanie się oznaczało utratę wszelkich zdobytych honorów. Nie raz nie dwa stawaliśmy oko w oko z pewnego rodzaju niebezpieczeństwem gdzie z góry było wiadomo że się to dla nas dobrze nie skończy. Jednak o ucieczce nie było mowy. Morda nie szklanka a honor to honor. To było kiedyś gdy rozsądek wypierały buzujące hormony dorastającego chłopaka w Wielkim Mieście.

Tym razem na tchórzostwo Prezesa patrzę jako podatnik i obserwator życia politycznego dla którego debata nad immunitetem posła Kaczyńskiego byłaby żenująca. Raz że tyle czasu Prezes chował się za immunitetem obawiając się zapewne konfrontacji ze złotoustym outsiderem politycznym którego uczynił swego czasu wicepremierem na antenie TV Trwam. Dwa że Rycerstwo Niepokalanego walczyło by na mównicy jak lew o honor Wodza , a trzy że reszta parlamentu urządziła by sobie festiwal głupich żartów. A wszystko to w atmosferze czegoś wielkiego i doniosłego graniczącego o Niepodległość. Z góry wiadomo jaki by był wynik tego głosowania więc Prezes podejmując decyzje pokazania  kłębu kurzu po ucieczce przed linczem wykazał się zdrowym rozsądkiem. A o to w ostatnich miesiącach trudno więc tym bardziej mam szacunek do jego decyzji.

Dzięki temu Prezes oszczędził nam kabaretu za który wszyscy zapłacilibyśmy żywą podatkową gotówką. Czekam jednak z niecierpliwością na proces byłego premiera i wicepremiera. Znając zdolności pana Giertycha (patrz debata Kurski vs Giertych) mogę oczekiwać wesołego zakończenia i kupę przyjemności z oglądania przedwyborczego cyrku tym razem za ich własne pieniądze.

piątek, 25 marca 2011
Po wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" w którym Mistrz wyraził swoje zdanie na temat ogólnonarodowego cyrku wokół katastrofy prezydenckiego samolotu TU-154 rozpętała się na "niezależnych" forach i blogach politycznych PiS nagonka komentatorów:

"Jaka synekura dla Małysza?
Podobały mi się skoki Małysz, ale przecież traktowanie go jako autorytetu w innych dziedzinach poza skokami i dekarstwem jest szczytem durnoty. (...) Sądząc po ZABRANIU GŁOSU przez pana Adama może on celować w kategorii czysta polityka na minimum europosła. Pensja posła interesować go nie powinna jako zbyt niska. (...)Jeżeli pan Adam celuje w tym kierunku a poszlaki wskazują, że tak i jeżeli dostanie jakiś newralgiczny "odcinek frontu działania", to będzie mógł powiedzieć to, co dawno temu książę Talleyrand do swoich najbliższych kumpli, kiedy został po raz pierwszy ministrem: Panowie mamy forsę, mamy potężną forsę."


"Szanowny Panie Premierze! Zaproszenie na spotkanie naszego mistrza z Panem uważam za błąd. Adam Małysz jest niewątpliwie sportowcem wielkim, ale człowieczkiem małym i zwyczajnie słoma wychodzi mu z butów. Nie przypominam sobie, żeby ktoś pytał naszego Orła o katastrofę smoleńską, a tym bardziej o obchody rocznicy zamachu na śp Prezydenta. Wyrwał się tym komentarzem, jak przysłowiowy Filip z Konopi. Panie Prezesie, do ludzi pokroju Adama Małysza nie docierają żadne argumenty dopóki ich samych to nie dotknie. Szkoda cennego czasu na gnojka."

"Adam to skoczek.I nic poza tym.
W sprawach ważnych dla Polski nie powinien w ogóle otwierać ust.Za mądry nie jest i zawsze jacyś macherzy go zmanipulują.Dlatego powinie milczeć,i nie szkodzić Polakom.I inaczej stanie się pośmiewiskiem.Niech bierze przykład z mądrzejszych np.Pani Szewińskiej.No chyba ze ma ambicje robienie z siebie idioty."


więcej: w komentarzach do wpisu Jarosława Kaczyńskiego na Salonie24

Powyższe to tylko niektóre komentarze z wielu godzących w dobre imię Adama. Czy tak można ? czy nie powinniśmy reagować ?

Adam Małysz jest obywatelem tego kraju. Ma prawo do wyrażania swoich opinii na wszystkie tematy które go interesują. NIKT nie ma prawa zabraniać mu tego. NIKT nie ma prawa szkalować jego dobrego imienia na które zapracował przez lata ciężką pracą . Jako sportowiec i jako Polak , jako mąż i ojciec , jako patriota z wyboru a nie z nadania Adam Małysz powinien być nietykalny dla brudnych łap polityków , ich popleczników i fanatycznych zwolenników.

Żaden , absolutnie żaden polityk czy to z prawa czy z lewa , czy z PO czy z PiS , czy z SLD czy też innych sił politycznych nie raz już skompromitowanych nie ma PRAWA dyskredytować , wykorzystywać NASZEGO współczesnego bohatera do swoich banalnych i śliskich zagrywek politycznych.

Nie pozwólmy by kolejny autorytet został zdeptany i poniżony. Nie dajmy pozwolenia na szkalowanie Jego dobrego imienia bo przez ostatnie lata zbyt dużo szanowanych obywateli naszego kraju zostało w podły sposób oczernionych i zdjętych z piedestału przez siły wrogie zdrowemu rozsądkowi.

POLITYCY ! RĘCE PRECZ OD MAŁYSZA !!

Utworzone zostało także w tej sprawie wydarzenie na Facebook na stronie "Polityka na blogach" - zapraszam

 

wtorek, 22 marca 2011

Byłem dziś z żoną w sklepie. Tanim sklepie jednej z niemieckich sieci. Do "Biedronki" mam za daleko. Spokojne zakupy bez stresu liczenia każdego grosza. Ceny zaskoczyły żonę ( było nie było specjalistę do spraw finansowych w moim domu) pozytywnie. Czasem warto przejść się do innego sklepu w okolicy niż tego najbliżej i zobaczyć jak wolny rynek działa na ceny. W jednym drożej , w innym taniej , w jednym milsza obsługa w innym brudniej. Normalny świat wolnego rynku.
Jednak nie to dziś jest najważniejsze dla mnie. Dzisiaj ucieszyłem się z jednej rzeczy szczególnie.

...że nie mieszkam w Warszawie !

Dlaczego ? ...ano dlatego że mógłbym się dziś nadziać na Prezesa w doborowym towarzystwie. W zasadzie to jedynym dostępnym ostatnio mu towarzystwie. Za dużo to już Rycerzy Prezesa nie pozostało. Prezes co prawda się wybrał do najdroższego w mieście sklepu jak zarzucają mu dziennikarze a ja do takich nie chodzę więc pewnie bym na niego nie trafił ale ryzyko jest. Więc to kolejny powód dla którego nie mieszkam w Stolicy - można nieźle wdepnąć ;)

Fot. mypis  Rachunek Jarosława Kaczyńskiego Prezes starał się udowodnić jak to źle się dzieje w naszym kraju pod rządami przeklętych liberałów z PO. Zapakował więc w koszyk cukier ( jak spojrzeć na zdjęcia sztuk 2 ) , chleb , ziemniaki i inne produkty spożywcze aby udowodnić jak to podrożało nam wszystkim życie za panowania księcia Tuska. Udowodnił ?
Cen z ostatnich lat nie spisuję ale wiem , że dokonano pięknej manipulacji.  Świetnie  z resztą  zaplanowanej. To trzeba przyznać. Tak zwany "koszyk Jarka" stanie się pewnie podstawą kampanii na kolejne dni i wszystkie dostępne głosy partyjne będą temat klepać na wszelakie sposoby.

Cukier drogi jak diabli - fakt. Pytanie dlaczego i czy to wina Donalda Tuska i jego polityki ? A może inne czynniki wpływają na cenę cukru ?
Ziemniak drogi jak cholera - fakt. Pytanie dlaczego i czy to wina Donalda Tuska i jego polityki ? A może tak jednak co innego wpływa na cenę ziemniaka w Kraju Podziemnej Pomarańczy ? Niech to teraz Prezes Kaczyński z gwiazdą ostatnich konferencji Beatą Szydło udowodni. Niech  pokaże nam pięknie na wykresach  i w raportach jaką to winę ponosi polityka rządu na wzrost cen artykułów spożywczych. Nie uda im się. Każda manipulacja prędzej czy później odbija się o zwykłą matematykę. Co proponuje Prezes Kaczyński na rozwiązanie problemu wysokich cen ? Ano podniesienie jeszcze ich mocniej. W końcu trzeba będzie gdzieś budżet znów łatać skoro pada propozycja: dopłata drożyźniana dla najbiedniejszych.

Z własnego doświadczenia powiem tak. Za pieluchy Pampers dla córki ( oryginalne) 9 lat temu buliłem piękną "stówkę" lub 8 dyszek w promocji :) Dziś dla synka kupuję po 60 pln a 44 w promocji. Podrożało mi przez te było nie było 10 lat czy potaniało i kogo to kurna zasługa jest ?! Bo na pewno ani nie Premiera Kaczyńskiego ani nie Premiera Tuska. Im ich mniej w gospodarce tym lepiej dla gospodarki. Ona sobie świetnie radzi bez polityki która wisi na niej jak przyciężki garb powodując anomalie , które w zdrowej gospodarce wolno-rynkowej się nie zdarzają.

 

EDIT

Dziś prezes Kaczyński postanowił nam się wytłumaczyć na swoim blogu.

Oceniajcie :)

"Chcąc zwrócić uwagę mediów na poziom cen i sytuację ludzi, udałem się do zwykłego osiedlowego sklepu spożywczego."

PiS brnie dalej w kanał który sobie wykopał:

"Rzecznik PiS broni wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że w Biedronce kupują najbiedniejsi. - Powiedział w tej sprawie prawdę - stwierdził Adam Hofman. I dodał: - To Donald Tusk i jego beznadziejna polityka gospodarcza wpycha ludzi do kupowania w dyskontach."  - tvn24

poniedziałek, 21 marca 2011

Gdzieś  między wycieczką do USA celem auto-promocji na salonach czikagowskich a randką polityczną z Antkiem Mścicielem Macierewiczem nasza była ( dzięki Ci o Boże Jedyny !) minister spraw zagranicznych w rządzie byłego (o dzięki Ci po stokroć ! ) Jarosława Kaczyńskiego błysnęła na łamach wPolityce.pl paszkwilem na premiera polskiego rządu i jego decyzji w sprawie interwencji w Libii.

W krótkim wpisie Anna Fotyga próbuje udowodnić cztery sprawy. Po pierwsze że Premier naszego kraju (cytuję) "Donek" uniknął wizyty i rozmowy z premierem Cameronem ponieważ (cytuję) "dla naszego pieszczocha" mogłyby być krępujące słowa Brytyjczyka namawiającego naszego Premiera do zmiany decyzji w sprawie naszego braku w wojskowej interwencji. Teoria ładnie ułożona i ubrana w słowa jak na zwykłego blogera czy też komentatora forum przystało jednak od byłej urzędniczki i osoby aspirującej do najważniejszych stanowisk się wymaga ciut więcej taktu. Chyba że się jest młotem w rękach ważniejszej persony i wali się na oślep tak jak on sobie życzy.  Środowisko PiS domagało się szacunku dla Premiera i Prezydenta jednak swoimi zachowaniami i słowem udowadniają że stają na równi z przeklętym przez nich Palikotem.
Rozumiem Premiera że wyjazd do WB w sytuacji gdy rozpoczęła się było nie było wojna nie ma sensu jeżeli nie bierzemy w niej czynnego zbrojnego udziału. Ani Premier nie ma czasu na wyjaśnianie swojej decyzji ani Premier Cameron nie ma czasu na rozmowy o sprawach które Donald Tusk chciał w Londynie poruszyć.

Po drugie podaje powód dla jakiego powinniśmy wziąć udział w owej zbrojnej interwencji. Pani Fotyga stwierdza krótko:


"Prezes Prawa i Sprawiedliwości  Jarosław Kaczyński wypowiedział się w tej  sprawie  publicznie mówiąc, że społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do zdecydowanego działania."

Jak rozumiem zdanie polityka drugiego sortu , z piękną kolekcją porażek na  politycznym koncie powinno być dla władz naszego kraju wiążące. Skoro Prezes woła "do broni !" suwerenny w decyzjach Premier i Prezydent powinni zgodnie odpowiedzieć " Tak Jest panie Prezesie !" i rozkaz wykonać. Pani Fotydze wypadło gdzieś ze świadomości że jej idol decyzje mógł jakiekolwiek w sprawach naszego kraju podejmować jakieś ... 4-5 lat wstecz. Teraz co najwyżej może wpis na blogu popełnić lub jako poseł z interpelacją poselską na forum parlamentu wystąpić.
No ewentualnie dołączyć do cyklicznych wycieczek do USA w towarzystwie swoich „najlepsiejszych” i tam się na forum czikagowskim poskarżyć na złego (cytuję) "Donka" "pieszczocha".

Po trzecie: Całość artykułu vel wpisu vel wypocin byłej ( Chwalcie Pana Niebiańskie zastępy! )  minister spraw zagranicznych zawiera jednak inną niebezpieczną treść. Pani Fotyga udowadnia że decyzja Premiera - całkowicie słuszna ze względu na polityczną i finansową sytuację Polski - jest podyktowana niecnymi kontaktami z państwami ościennymi czyt. Rosja i Niemcy. Krótko pisząc - Premier Tusk jako protegowany rządów w Moskwie i Berlinie zdradził nasze (reprezentowane jedynie przez PiS) interesy narodowe. W skrócie - ZDRAJCA. Czy pani minister to w jakiś sposób udowadnia ? Nie , pozostawia nam jedynie domysł że tak musi być bo na to wygląda:

"Brawo! Przypomnijmy ten związek logiczny: zachowanie wybranych członków Rady Bezpieczeństwa, oświadczenie rosyjskiego MSZ, stanowisko Polski i wypowiedzi jej premiera.Tylko tyle, aż tyle."

Staram się nie pisać o kobietach źle. Tak jakoś mnie wychowano. Więc odpuszczam  pani Fotydze przykrych słów. Sytuacja w jakiej teraz się znajduje  jest najlepszą sytuacją jaka mogła się zdarzyć tak Jej jak i Polsce. To czwarta rzecz jaką była minister Fotyga udowodnić próbuje swoim wpisem. Co ciekawe czwartą sprawę Anna Fotyga udowadnia najlepiej i najrzetelniej z wszystkich innych.

 

@edit

Z obowiązku zamieszczam link do odpowiedzi Anyy Fotygi na ataki w sprawie jej wpisu na wPolityka.pl - klik

sobota, 19 marca 2011

"Co zrobić Prezesie ? Sypie nam się elektorat ! ...dlaczego nikt nas nie lubi ? " - spytał odważnie młody członek PiS na tajnym spotkaniu partyjnym z uwielbianym i dobrotliwym szefem partii.

"Młodzieńcze ! Ufaj mi bardziej niż matce. Twój Prezes ma plan o jakim się przebrzydłemu mięczakowi nie śniło."
- odrzekł spokojnie Prezes spoglądając w coraz to bardziej maślane oczy młodego nad wyraz przystojnego członka , który urzekł go swoją bezpośredniością ale i  bezwarunkowym oddaniem. - " ...nie ważne czy nas lubią mają się nas bać a trzoda ma czuć że jesteśmy jej jedynym wsparciem i ostoją w tym śmiertelnie niebezpiecznym świecie. Zbliża się koniec żałosnego tchórza który się śmie nazywać ... premierem."

"Jedynym Premierem w tym kraju byłem JA i będę znowu. Potrzebny nam tylko centroprawicowy elektorat. " - dodał wpatrzony w okna gabinetu. Młody adept politycznej szkoły życia Prezesa rozpłynął się w uwielbieniu.

"Co robimy ?" - ponury głos z ciemnego kąta gabinetu wywołał mrowienie na karku młodzieńca. Spojrzał  w kierunku  z którego wydobył się głos. Z cienia wyłoniła się lśniąca czaszka jednego z jego idoli. Bał się go okrutnie bo Ponury (jak mówiono na Forum Młodych) lubował się w wykańczaniu młodych członków zbytnio zbliżających się do Wodza.
" Przecież wiesz że po ostatnich akcjach żaden o zdrowym rozumie człowiek środka nie zagłosuje na nas." - dodał.

Prezes przerwał mu nerwowym skinieniem dłoni. "Achim ty się kurna nie wymądrzaj" - syknął wyraźnie zdenerwowany Prezes - " Mam ideę która to naprawi"

"Ilu mamy inteligentów w partii ? ... no wiem , że można na dwóch rękach zliczyć ! Ty mnie Achim nie denerwuj bo skończysz w PE albo będziesz musiał do Olejnik chodzić ! " - Prezes wściekle warknął na Ponurego posła PiS wiedząc że po ostatniej histerii mało kto lubi do tej jędzy chodzić. A trzeba !  Po tych słowach Joachim wycofał się w cień pokoju. "Ilu mamy inteligentów ?" - powtórzył pytanie Prezes tym razem patrząc na Młokosa.

"...no z 10 osób uzbieramy w razie czego. " - odpowiedziała niepewnie nowa prawa ręka szefa w sprawach kontaktów z mediami i ofensywą internetową. Naczelny bloger PiS. Ulubieniec radiomaryjnych dziewic.

"Wystarczy" odpowiedział spokojnie Prezes - "...wyganiamy ich z partii. Wymyślcie jakiś błahy powód dla mediów. Z nimi trzeba po cichu porozmawiać by się nie bali. Po Nowym Roku znów będą z nami ale o tym cicho sza !"

"...czemu ?!" - aż krzyknął z cienia Joachim ale po spojrzeniu we wściekłe oczy Wodza zamilkł potulnie z delikatnym jęknięciem.

"Niech inteligenty stworzą jakiś klub czy coś. Ma być bardziej PO jak samo PO. Potrzebujemy głosy tych przebrzydłych mięczaków z Centrum jednocześnie mamiąc trzodę Pobornika z Torunia. Karna kompania Radia Zawsze Dziewica to siła której nie można się pozbyć ot tak. Musimy trąbić a zagrożeniach. Potrzebujemy Radia by prowadziło trzodę do naszych bram. Z tymi "liberałami-inteligentami" nam się nie uda bo Dyrektor ich nie cierpi i tylko patrzy jak nam za nich dowalić. Jak dobrze rozegramy sprawę to do jesieni ten ich klubik się zamieni w siłę polityczną która nam da co najmniej 10%. Po wyborach wrócą do nas a my się rozprawimy z Tuskiem jak nigdy. TYM RAZEM NAM SIĘ NIE WYWINĄ !" - płomienie na twarzy Prezesa rozjaśniły pomieszczenie.

Jego towarzysze stali urzeczeni pomysłowością Wodza ! "To musi się udać ! IV RP jeszcze wróci ! Koryto czeka na nas - wyklętych i poniżonych przez demokrację już tyle lat. Ten pomysł musi się udać."

 

@edit

Zapraszam na II część opowieści: Projekt PJN - koszmar powraca

piątek, 18 marca 2011

Bergman w filmie "Szepty i krzyki" mówił ustami pastora: " Niebo jest puste i okrutne" . Śmiem twierdzić , że nie tylko tam Boga nie ma. Boga też nie ma pod Krzyżem. W zasadzie to w miejscu po Krzyżu , który na szczęście dla niego samego trafił w miejsce gdzie Bóg pewnie jest. Trafił w miejsce święte. W miejsce gdzie Bóg mógłby siedzieć sobie na ławeczce przed symbolem śmierci swojego syna i modlić się. Modlić się o rozum dla tego narodu , który w swej megalomani od niego odszedł tak daleko jak tylko się da.

Bergman robił piękne filmy. Boga w nich nie było jednak Boga się w nich szukało. Bóg pewnie lubi filmy Bergmana i się przy nich śmieje. Pospieszalski też robi filmy. Jednak jego ... Bóg opuścił. Nie mógł już patrzeć jak w jego imię z symbolem śmierci jego dziecka postawionym na sztorc robi się politykę z pomocą X muzy. Twórcy filmu czyli Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz twierdzą :

"...wydarzenia pod krzyżem stanowiły element wojny o kulturę i miejsce krzyża w przestrzeni publicznej, a także były sondowaniem, jak daleko można się posunąć w niszczeniu podstaw naszej cywilizacji" - za niezależna.pl

Twórcy filmu nie mylą się. To było dokładnie to. Cyrk pod pałacem był wojną. Był pokazaniem że symbol śmierci Chrystusa można sprowadzić do poziomu politycznej nagonki i wieszać na jego ramionach szmaty politycznych czczych deklaracji i wrednych kalumnii. Harcerze stawiając krzyż nie spodziewali się że ich spontaniczna akcja dla uczczenia pamięci ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu zamieni się w bagno politycznej rywalizacji o władzę. Gdy zrozumieli , że ich szczera do bólu akcja zamienia się w żenujące wydarzenie próbowali sytuację naprawić. Niestety symbol Krzyża przejęła już we władanie inna grupa , której prawdziwość krzyża przeszkadzała. Oni potrzebowali go do swoich niecnych czynów. Rozpoczął się uwłaczający wszelkim świętościom bój. Odarto Krzyż z symbolicznej niewinności. Sprowadzono do poziomu politycznego sztandaru. Koniec spektaklu nadszedł dopiero z chwilą przeniesienia krzyża w miejsce gdzie nabrał ponownie swoich świętych i religijnych cech.

Przed Pałacem Prezydenckim Boga nie ma i nie było. Jest tam gdzie ma spokój i ciszę. 10 IV 2011 też Go w miejscu Krzyża nie będzie. To nie miejsce dla Boga Sprawiedliwego. Będzie sobie pewnie siedział na ławeczce w kapliczce , próbując odciąć się od szaleństwa na zewnątrz. Potem wstanie i pójdzie spotkać się z Bergmanem by rozegrać ich cotygodniową partyjkę szachów. A polski cyrk ?  Nie Jego cyrk nie jego małpy.

czwartek, 17 marca 2011

Nadszedł czas podsumowania sondy jaką zamieściłem na blogu w trakcie jego tworzenia. Nie może być  traktowana jako badanie wiarygodne i na jego podstawie nie powinny być tworzone teorie wyborczych wyników na jesieni 2011 roku ale...


...było nie było jest to dość wiarygodny obraz poglądów politycznych ludzi którzy mój blog w ciągu ostatnich 3 miesięcy odwiedzili. Unikalnych wejść miał blog około 14000 z tego 1730 osób wzięło udział w sondzie i odpowiedziało na zapytanie:

"Na jaką partię bym za glosował gdyby wybory do parlamentu odbyły się na wiosnę ?"

Liczba ta to około 12% wszystkich unikalnych wejść na blog czyli wcale znów nie taka mała próba.

W sondzie  zamieściłem wybór pomiędzy najważniejszymi siłami politycznymi ostatniego roku oraz opcje "Inna" i "Nie wiem". W zasadzie z rozmysłem nie umieściłem opcji "Nie głosuję" ponieważ uważam że każdy obywatel posiadający prawo wyborcze powinien w ramach obywatelskiej odpowiedzialności za swój kraj na wybory się udać i zagłosować. Nie uczestnictwo nie jest dla mnie formą protestu (jak to lubią nie głosujący tłumaczyć) ale łatwą wymówką przed najzwyklejszym lenistwem i brakiem poczucia bycia częścią społeczeństwa obywatelskiego. Błędem natomiast było nie zamieszczenie opcji świadomego oddania nieważnego głosu. To jest forma protestu którą jestem w stanie zaakceptować choć z drugiej strony powoduje ona iż strona przegrana próbuje do owych nieważnych głosów dorobić z pomocą prostego słowotoku teorię manipulacji wynikami wyborów. Środowisko PiSopodobne nie potrafi zrozumieć że nieważne głosy w ostatnich wyborach to nie musiałby być  efekt kreciej roboty w komisjach wyborczych a najzwyklejszy objaw społecznego protestu. Protestu przed kanibalizacją polskiej polityki. (...ach jak ja lubię te gry słowem rodem z Prezesa).

Spoglądając na wyniki dochodzę do wniosku że mój blog odwiedza znacznie więcej zwolenników PiS niż innych opcji politycznych z PO na czele. Spowodowane to jest pewnie moją aktywnością na portalach "niezależnych" i "salonowych" Tak więc PiS uzyskało najlepszy wynik w ilości 557 głosów co stanowi 32% wszystkich głosujących. Platforma uzyskała wynik znacznie słabszy. Niby tylko 45 głosów mniej od PiS ale daje do myślenia. Trzeci wynik i to już dość sporo zaskoczenie jak dla mnie osiąga Janusz Palikot wraz z komitetem jego wsparcia - 15% głosów w ilości 255. Jest to dla mnie zastanawiające choć z drugiej strony jak przypomnimy sobie proces powstawania siły politycznej pod nazwą "Palikot" nie specjalnie dziwi. Skoro twór powstał w internecie winien od swych rodziców otrzymać solidny posag. I otrzymał. Po za pudłem znalazło się SLD ze 151 głosami "za" co stanowi 9% uczestników. Ten wynik już mnie tak nie dziwi. Okolice 10% to stała grupa wierzących że pod panowaniem Grzegorza Napieralskiego lewica może się stać znów znaczącą opcją polityczną tego Kraju.

PiS - 35% (602)
PO  - 32% (557)
RPP - 15% (255)
SLD -  9% (151)

Wynik mimo wszystko daje do myślenia.

wtorek, 15 marca 2011

"Jarosław Kaczyński postawił na dobro polskiej centroprawicy i odsunięcie od władzy Donalda Tuska, czyli dobro Polski i uznał, że jest możliwość takich powrotów. Nie dotyczy to jednak ludzi, którzy rozmawiali z Palikotem. To jest pewna granica, po przekroczeniu której takie osoby są dyskwalifikowane. Dotyczy to m.in. Pawła Poncyljusza i Joanny Kluzik-Rostkowskiej" - odpowiedź na pytanie dotyczące powrotu posłów PJN do PiS za Onet.pl

Dzisiejszy wywiad z posłem Hofmanem delikatnie mówiąc mnie rozbawił. Zastanawiam się nad kosmiczną prędkością z jaką środowisko PiS zmienia się w zależności od sytuacji na rynku politycznym. W zasadzie powinno się ich chwalić za umiejętność urealniania  poglądów , za pewnego rodzaju elastyczność. Coś mi to jednak za bardzo zalatuje hipokryzją. Z wywiadu z posłem dowiedzieliśmy się że Prezes Kaczyński chce zadbać o centroprawicę (?) ... jako "skrajnie prawicowy socjalista" nadaje się na to jak nikt w tym kraju. Boże chroń centroprawicowe środowiska przed takim wsparciem.

Już kilka środowisk z różnych regionów politycznych Prezes wsparł ostatnimi laty. Gdzieś na orbicie polskiej polityki można jeszcze ich przedstawicieli czasami dostrzec. Prezes jedną rozmową „rozkmninił”  projekt rolniczej samoobrony pod wezwaniem Andrzeja "Żadnej Nie Przepuści" Leppera. Biednemu hodowcy strusi z polityki pozostało jedynie duchowe wsparcie reżymu na Białorusi. Prezes swego czasu wsparł także po ojcowsku środowisko Młodzieży Romana Edukatora Giertycha. Po pośle LPRu pozostał jedynie ślad na YouTubie w postaci filmu z posiedzenia sejmu na którym w ostatnim rozpaczliwym ataku celnie trafił Tubę propagandową PiS - Jacka Kurskiego. Demolując go w taki sposób , że poseł PiS musiał się rejterować do Brukseli gdyż na rynku polskim już by za wiele nie zdziałał z łatą jaką mu poseł Giertych przepięknie przykleił.  Jednak nie zmieniło to faktu likwidacji środowiska tak bliskiemu radiu toruńskiego magika.

Co więc mogą oznaczać słowa "...postawił na dobro polskiej centroprawicy" ? Jedynie jej powolną ale efektowną marginalizację i podział na dziesiątki bytów. Z drugiej strony czy  centroprawica życzyłaby sobie wsparcia od tak skrajnego polityka ? Polityka który całe swoje polityczne życie złożył na ołtarzu toruńskiego oratora ? Słowa wywiadu powinny brzmieć: "...Jarosław Kaczyński postanowił wyrwać się z oblężonej liberałami Twierdzy Toruń i przypuścić rozpaczliwy atak celem odzyskania choć części elektoratu ze środowisk centroprawicowych." Dotarło bowiem do środowiska "strachów na lachy" , że przy pomocy stałego elektoratu rodem z Rodziny Radia Maryja władzy nie odzyskają i pozostaną na wieki pieniacką opozycją bez znaczenia.

W sprawie powrotów posłów PJN. Myślę że gdy ktoś posmakuje wolności już tak łatwo się z nią pożegnać nie chce. Po za PiSem działacze PJN mają przynajmniej szansę na własne zdanie i nie sądzę by chcieli się tego tak łatwo pozbyć. Jednak istnieje duże prawdopodobieństwo iż nie mając jakichkolwiek szans na politykę pod nazwą PJN będą w pokorze wracać pod but Jarosława. Z resztą  zawsze twierdziłem że pisowski projekt PJN nie ma szans. Ludzie się tak łatwo już nie nabierają na tricki Prezesa. Próba ugrania kilku głosów rozsądniejszego elektoratu spaliła się zanim sie dobrze rozpoczęła. Trzeba jakość wyjść z pozorami zachowania honoru z całej tej dziecinnej sytuacji wykreowanej na ubogich salonach IV RP.  Dodatkowo sporo pracy by Prezes załatwił red. Sakiewiczowi który zmuszony by został do kolejnej reorganizacji portalów GP i niezależnej.pl tak aby nie pozostały na nich głosy miażdżące środowisko PJN .  

Dzisiejszym wywiadem PiS ogłosiło nowe otwarcie. Nie będzie im łatwo i nikt im raczej nie będzie tego ułatwiać. Polska ma dość eksperymentów na żywym organizmie jakie próbują przeprowadzać na nich politycy skrajnych opcji. Polska potrzebuje spokoju i oddechu. Tego pan panie Jarosławie Jej nie zagwarantuje a próby zaklinania rzeczywistości z pomocą Wielkich Słów już na ludzi nie działają. Udowodnił pan już nie raz że nikt nie ma szansy na współpracę z panem. Panu się można tylko podporządkować i mówić to co pan zdecyduje się powiedzieć. Taka polityka jest jak najdalsza od idei centrum więc to środowisko już pana nie zaakceptuje. Nie są przecież politycznym samobójcami.


A jeśli są … to krzyż z nimi. Jakoś sobie damy radę bez nich :)

poniedziałek, 14 marca 2011

"Białoruska telewizja państwowa w programie publicystycznym przedstawiła Polskę jako kraj o imperialnych ambicjach, działający wbrew interesom Unii Europejskiej, a lojalny wobec USA. "

Czytając powyższą informację w Wiadomościach Onet poczułem się dumny ze swojej Ojczyzny. Wreszcie straszą nami dzieci !!  Toż to jeden z niewielu sukcesów jakie od lat próbuje wypracować polska polityka zagraniczna. Śp. Prezydenta Kaczyńskiego nie bacząc na niebezpieczeństwa wysyłano na linie frontu by mógł sztandar z białym orłem zatknąć gdzieś na byłym terytorium sowieckim. Co prawda nic nie zdziałał mimo ostrzału, a taki minister Radek kilkoma tajnymi depeszami postawił nasz kraj na skraju wojny z białoruskimi sąsiadami. „Drang nach Osten” Wszechpolski celem zagarnięcia jakże żyznej  i urodzajnej ziemi białoruskiej przy wsparciu Narodowo-Socjalistycznej Unii Europejskiej trwa w najlepsze pod rządami Donalda Tuska.

W obronie dziewictwa Białej Ruskiej królewny stanął zakon Rycerzy Carskiej Dumy w osobach Siergieja Markowa i Leonida Kałasznikowa, wiceszefa komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiego parlamentu. Jak przystało na "AK-47"  rosyjskiej komisji usłyszeliśmy przeraźliwą serię (podobną tej w górach Gruzji) bzdur w temacie polskiej polityki względem swoich wschodnich sąsiadów. Według nich polska polityka zagraniczna zmierza do restauracji idei Wielkiej Polski. Pewnie tej , która zagościła na salonach Moskwy swego czasu. Wydarzenie tamto doprowadza co roku , przy okazji święta naszego wypędzenia z Kremla ,  nowoczesnych nacjonalistów rosyjskich do narodowego szału.

Po przeczytaniu dopadły mnie jak głodne dobermany dwie refleksję. Pierwsza: najwyraźniej rząd Donalda Tuska jest bardziej propolski i bardziej agresywny w stosunku do Rosji niż rząd Jarosława Kaczyńskiego. W tamtym czasie rosyjskie władze patrzyły na Polskę z pewnym politowaniem widząc miotających się Braci co rusz to napinających wątłe muskuły imperialnych zapędów. Teraz czują się najwyraźniej niepewni i wysyłają na Białoruś - ostatni bastion strzegący Rosję przed najeźdźcami z barbarzyńskiej Polski - silną grupę pod wezwaniem która przekona naród białoruski iż mają stanąć murem przeciwko hordom polskich krwiożerczych bestii.

Druga refleksja jest smutniejsza. Słuchamy bredni jak owe białoruskie strachy na lachy i dochodzimy do wniosku , że podobnej polityki i w Polsce nie brakuje. Znaczna część polskiej polityki mimo już 20 letniego doświadczenia na arenie wolności nadal tkwi gdzieś w głębokim stalinowskim strachu przed złem wszelakim. Złem czyhającym tylko by nas dopaść , ograbić i oszukać. Ileż to razy słyszę o odwiecznym spisku mającym zboczoną ochotę na „wianuszek” Polski Zawsze Dziewicy ? Co rusz przez  media przewalają się jak japońska brudna i toksyczna fala tsunami rzekome rewelacje IPN-owskich archiwów ? Ileż to razy trzęsła się polska święta ziemia od eksplozji spisków i erupcji wszędobylskich agentów Matuszki Rosji i niemieckich wywrotowców ? Ileż razy ?

Wracając do Białorusi i do rewelacji podanych przez Onet - szkoda mi Białorusinów , że w dzisiejszych czasach nadal muszą patrzeć na wolność zza krat. Jednak mam świadomość tego , że gdyby chcieli się z tej matni wyrwać to zrobiliby to bez problemu. Wokół siebie mają mnóstwo wzorców jak się walczy o wolność - tylko czerpać pełnymi garściami i gonić dyktatora tam gdzie jego miejsce. Jednak do tego potrzeba ogólno-narodowej zgody, a tego na Białorusi nie ma.

 
1 , 2