Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 29 marca 2013

Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy. Spędźcie je w gronie najbliższych i w towarzystwie prawdziwych przyjaciół. Bądźcie w te radosne dni blisko domowego ogniska, a daleko od politycznej zawieruchy i zimnego światła telewizyjnych ekranów.


Z nadzieją patrząc w przyszłość i z nienaruszoną niczym wiarą w Dobrych Ludzi serdecznie pozdrawiam

Pax et quies optat tibi...

Ha-nocri

 

 

czwartek, 28 marca 2013

Jeśli ktoś miał wątpliwości dlaczego i po jakim świętym nowy przywódca Stolicy Piotrowej przybrał imię Franciszek to po mszy Krzyżma Świętego nie powinien już mieć żadnych.

"Kiedy nakładamy na siebie nasz skromny ornat, dobrze by było, abyśmy odczuwali na ramionach i w sercu ciężar i oblicze naszego ludu wiernego, naszych świętych i naszych męczenników"

Jakbym czytał "Imię Róży" ... ciekaw jestem czy Franciszek przeprowadzi współczesne kapłaństwo przez wylewającą się z koryta Rzekę Chytrości do krainy ewangelicznego ubóstwa minorytów.  Gdzieś w głębi duszy ateisty tli się nadzieja, że religia chrześcijańska wróci do źródeł. Są miejsca na tym padole łez gdzie taka pogańska dusza ja ja potrafi znaleźć spokój i ukojenie. Są miejsca gdzie mogę posłuchać słów podtrzymujących na duchu. Czystych słów bez politycznego napięcia oraz nacjonalistycznych wtrętów ludzi małych i pustych. Miejsca gdzie mimo niewiary w rzeczy nadprzyrodzone człowiek czuje, że ten drewniany dom jest wypełniony bliżej nieokreśloną miłością do tego co ludzkie i nieludzkie. Miejsca gdzie wierzący odnajdzie Boga, a niewierzący spokój.

Mam nadzieję, że pontyfikat Franciszka wyniesie owe miejsca, których pełno przecież na świecie, ponad te wszystkie bogate ołtarze wzniesione ku czci Złotych Cielców przez pseudopasterzy, dorobkiewiczów i diabłów w ornatach. Czas na prawdziwą ewangelię Nazarejczyka. Tak więc ... Francis éxito!

środa, 27 marca 2013

Nie zgadniecie bez Googla kto to napisał:

 

"Niszczenie bogactwa kultur, które przeniknęły przez wieki do naszej tożsamości, ma ten model zakotwiczyć w świadomości kolejnych pokoleń. Nie ma nic bardziej sprzecznego z duszą naszego narodu jak nacjonalizm odrzucający tradycje I Rzeczypospolitej."

 

...szok...

Wczoraj w ciszy i bez wypełnionej patriotyczną napinką głową obejrzałem sobie "Pokłosie".  Film, który uzyskał miano antypolskiego gniota fałszującego historię świętego, pod każdym względem, narodu polskiego okazał się ...słabym widowiskiem. Zaczynam się zastanawiać czy zadyma młodego Stuhra z zawsze gotowymi na takie okazje prawicowcami nie miała jedynie na celu akcji promocyjnej samego filmu. ...a prawicowcy jak zwykle się dali w zadymę wkręcić.

W opisie wydania zauważyłem że wydawca uznał film za thriller, a opisywała go dumna sentencja "Najodważniejszy polski film" ...ech...

Bardziej to był dramat jak thriller. Dramatyczne było szczególnie ustawienie filmu tak by budził kontrowersje i pienił tych, dla których naród polski to symbol cnót wszelakich. Scena w knajpie gdzie nalany pracownik tartaku pyta głównego bohatera czy jest "...za Wisła czy za Startem?" była najgłupsza jaką w takim filmie sobie można było wyobrazić. Taka amatorska próba dowalenia kibolom, którzy z nacjonalizmów i antysemityzmów są przecież znani. Kompletnie nie pasowało to do obrazu który oglądałem. ...no i ten "Lech Wałęsa" Stuhra ...żenada. ...i to wszystko tylko po to by w odpowiedni sposób ustawić się do zadymy ze środowiskiem polskiej prawicy.

Widać w filmie zbyt wyraźnie chęć reżysera do wywołania politycznej rozróby. Sam scenariusz "Pokłosia" nie podobał mi się praktycznie wcale. Brakowało mi tam rzeczywiście thrillera podobnego temu jaki mogliśmy doświadczyć w "Dom zły". Film "Pokłosie" winien być utrzymany w konwencji kryminału z dobrze dobranymi fantastycznym perełkami by móc nazwać go thriller. Zabrakło Pasikowskiemu wyobraźni by stworzyć dzieło na miarę XXI wieku. "Pokłosie" to kolejny próbujący stać się historycznym dramatem nieciekawy film. Mam dość takich polskich dzieł  "politycznie poważnych". Była okazja do zrobienia ciekawego filmu ocierającego się o naszą polską trudną historię, który można by było sprzedać na świecie. Pasikowski okazję zmarnował.

Czas na kilka pochwał bo mimo wszystko film coś nam daje...

Krytycy zarzucają reżyserowi, że pokazał Polaków jako pazernych morderców pomagających faszystom w zagładzie narodu żydowskiego. Czy reżyser skłamał tworząc scenariusz "Pokłosia"? Trzeba mieć naprawdę dużo złej woli by stwierdzić kategorycznie, że tak. Jak w każdym narodzie tak i w polskim funkcjonują ludzkie mendy gotowe zrobić dla własnego dobrobytu wiele. Nawet wymordować sąsiadów tylko po to by zawłaszczyć ich ziemie. Czy rzeczywiście winniśmy się aż tak oburzać oglądając zapite mordy polaczków nienawidzących swoich sąsiadów żydków? Jeśli ktoś nie ma dystansu do takich spraw rzeczywiście powinien sobie "Pokłosie" odpuścić. Pasikowski słabym filmem daje jednak pole do poszukiwania prawdy historycznej tamtych mrocznych dni.

Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli - Jan 8:32

Paradoksalnie Pasikowski obalił tym filmem kilka stereotypów tkwiących w nas od dawna. Mit pierwszy - kler wspierający lokalny antysemityzm - proboszcz parafii to jedna z jaśniejszych postaci tego filmu potrafiąca jednym gestem i twardym słowem pokazać motłochowi jego miejsce. Postać pomagająca głównym bohaterom w dochodzeniu do prawdy.
Postać emigranta  z Chicago - kolejny jasny punkt w tym filmie. Stereotyp od lat wmawia nam antysemickie zboczenia polskiej emigracji zachodniej - ten film pokazuje, że coś w czym tak chętnie wychowywano młodego Polaka może zostać w odpowiednim momencie z jego duszy usunięte. Starszy brat głównego bohatera staje się wyzwolicielem prawdy ponad wszystko. Poznając ją całą nie bał się jej ujawnić. Nawet gdy owa prawda przestała być dla niego wygodna.

Tak - to my Polacy występujemy w tym filmie - pokazano tu nasze wady, przywary ale także cudowne przemiany i zdrowy rozsądek w chwilach ważnych. ... bojący się odebrania zagarniętej bezprawnie ziemi motłoch jest tylko tłem prawdziwej walki naszego narodu o prawdę. Całą prawdę, a nie tylko tą nam wygodną.

...tylko to już było - Agnieszka Holland i jej film "W ciemności" potrafił w cudowny sposób ukazać przemiany prostych i nie całkiem kryształowych ludzi w bohaterów tamtych strasznych chwil. Pasikowskiemu brakuje jednak dużo do jej umiejętności budowania napięcia i tworzenia filmów naprawdę odważnych.

BTW ...nie rozumiem także awantury o rolę młodego Stuhra i hejtowanie jego osobiście za postać, którą grał. Paradoksalnie  młodszy Kalina to równie ciemna postać jak cała reszta tej dziwnej wsi. Coś ciągnie go do prawdy ale gdy już sama prawda okazuje się nie pomyśli bohatera, następuje jego kompletny odwrót. Młody Kalina podobnie jak tak wielu polskich pseudopatriotów znając prawdę próbuje ją po prostu ukryć. Byle tylko nie splamić własnego honoru i honoru rodziny, która w tamtym złym czasie najzwyczajniej zawiodła.. Postać grana przez Maćka Stuhra jest według mnie nawet gorsza niż postaci drugoplanowe w tym filmie. Jako jedyny z całej wsi dostał dar od Boga dowiedzenia się jak naprawdę było ale go w ostatecznym momencie porzucił. Tak już jest moi drodzy, że prawda w oczy kole i nie każdy jest gotowy dzięki prawdzie  na wyzwolenie swojej własnej duszy.



wtorek, 26 marca 2013

Swego czasu po sherwoodskim lesie biegał zbójcerz w zielonych rajtkach. Łupił bogatych by rozdawać biednym. Legenda piękna, oparta ponoć na faktach, dająca biedocie całego świata nadzieję na lepsze jutro. Jakiś czas później pojawiła się rewolucja francuska, która w pień wycięła  świnie pasące się na krwi robotniczej braci. Głowy krwiopijców lądowały w wiklinowych koszach jak podgrzybki w sierpniu. Minęło trochę czasu pojawiła się kolejna tym razem mega wersja Robin Hooda mająca zamiar ułożyć świat tak by zapanowała sprawiedliwość społeczna. Co prawda do realizacji idei niemieckiego filozofa zabrali się Rosjanie co nie wróżyło im dobrze. Jednak była to dość skuteczna rewolucja. Czerwony sztandar sprawiedliwości i równości zakrył połowę Europy i kawał Azji. Dopiero Polacy całkiem przypadkowo i w zasadzie wbrew własnej woli przegonili to tałatajstwo w pizdu.

Dziś w zielonych gatkach przed państwem stoi Jarosław Kaczyński, a Jego Marion Szydłowska obiecuję równość społeczną i sprawiedliwość dziejową. Groty strzał socjalistów  PiS z wesołej kompanii Małego Jarka wymierzone są już w najbogatszych krezusów III Rzeczpospolitej, a zasadzka tylko czeka na wyborczy sygnał.

Panie Jarosławie - znowu pomysły na większe opodatkowanie najbogatszych? To już było i nigdy nie wychodziło. Nie wychodzi nawet takim postaciom w polityce jak prezydent Francji, a ma wyjść panu? Śmiem wątpić, tym bardziej, że jest to pomysł  od dawna śmierdzący padliną, Pomysł, który żadnych dodatkowych pieniędzy nie przynosił i nie przyniesie. Wydawało mi się, że dla kogoś kto ponoć w tym kraju podatki obniżał to jest dość zrozumiałe. Potrzeba chwili skłania do kolejnego szkodliwego populizmu politycznego?

Pieniędzy szukajcie w skomplikowanych prawie podatkowym dającym możliwość cwaniaczkom z klasy średniej uniknięcia płacenie podatków od zysków.  W tym kraju modą stała się strata. Wszystkie polskie  średnie firmy przynoszą od lat same straty. Nawet właściciele warzywniaków kupują lewe faktury podnoszące koszty byleby tylko wykazać, że nie zarobili nic co można by opodatkować. Polska na złodziejstwie od dobrych kilkudziesięciu lat stoi i kolejnego rozbójnika w zielonych gatkach nam nie trzeba.

...za dużo te wszyscy Robin Hoody nas kosztują. My potrzebujemy Chucka Norrisa, który ich wszystkich przykładnie zagarnie z ...obrotowego. Tylko jak to ludziom wytłumaczyć skoro im wmówiono że VAT i PIT dochodowy jest najbardziej sprawiedliwy...

poniedziałek, 25 marca 2013

Dzisiejszy felieton mojego ulubieńca wśród mediów prawicowych jest co najmniej ...dziwny...

"Pan Bóg może posługiwać się każdym, nie jest jednak przypadkiem, że największych rzeczy dokonuje poprzez szaleńców, mających wizję i chęć przebudowy świata. Taką wizję miał Lech Kaczyński, miał Józef Piłsudski, miało wielu polskich bohaterów."
- więcej

...szaleńcy Boga zmieniali ten świat kilkakrotnie. Za każdym razem kończyło się to hekatombą narodów i paradoksalnie śmiercią wszelkich chrześcijańskich wartości.

Druga sprawa: ... zastanawiająca jest opinia jakoby Lech Kaczyński miał jakieś szaleńcze wizje przebudowy świata. Co jak co ale to był wyjątkowo spokojny Prezydent z bardzo sympatyczną Pierwszą Damą u boku. Jedynie  polityka partii jego brata ocierała się szaleństwo.

BTW ...połączenie słów szaleńcy, wizje, Lech Kaczyński  i Józef Piłsudski uważam za niestosowne tym bardziej, że zbliża się rocznica katastrofy w Smoleńsku.