Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
poniedziałek, 31 marca 2014

A w polityce, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.

 

...szału można dostać. Kampania by się jakaś przydała taka na noże, watahy i dziadków z wermachtu lub coś... a jak już łysego z PiSu na listach PO widzę to mi się już nic nie chce Panie...

 

Jakoś nie mam nic ostatnio do powiedzenia więc się jedynie pochwalę, że Daleki Wschód patrzy na skrawek naszej polityki oczami nocri'ego:

ブロガーのNocriは,パリコトの成功が示すものはポーランド社会が必要とする,明確な変革だと考えている。

+3 do lansu...

 

piątek, 07 marca 2014

"Estoński minister spraw zagranicznych Urmas Paet bardzo ubolewa, że rozmowa z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton wyciekła, ale potwierdzamy jej autentyczność - oświadczyła rzeczniczka resortu Minna-Liina Lind. Zdecydowanie zaprzeczyła twierdzeniom, według których Paet oceniał udział opozycji w aktach przemocy. Według estońskiego ministra, celem rozmowy z Ashton było przekazanie emocji, nastroju i wydarzeń, z którymi zetknął się w czasie wizyty w Kijowie . Podkreślił, że doniesienia o snajperach w Kijowie muszą być zweryfikowane w toku rzetelnego i niezależnego śledztwa."

Mam taka nadzieję bo poniższa analiza nie wygląda na fake. Tym bardziej, że ja też zwróciłem uwagę na kilka szczegółów w niej pokazanych już w dniu kiedy na gorąco śledziłem masakrę na Majdanie.

Znów Viktor Orban wywinął numer naszym rodzimym patriotom. W czasach gdy cały praktycznie świat wspiera dążenia Ukrainy do niezależności i potępia władze Federacji Rosyjskiej łamiące prawa międzynarodowe, stosunek Orbana do tej sprawy jest pozornie zaskakujący. "Węgry nie są jego stroną, a sami Węgrzy mogą czuć się bezpieczni". - tvn24

Przecież to wewnętrzna sprawa Rosji. Czyż nie panie Premierze?

Orbanowi ostatnio wskaźniki wyborcze lecą i zbliżające się wybory parlamentarne znów mogą zmienić sporo w węgierskiej polityce. Trzeba się więc  odwołać do podstawowych instynktów politycznych Węgrów, a te nie mają nic wspólnego z solidarnością międzynarodową czy wspólnotą europejską.

Polityce Węgier i Polski od jakiegoś czasu daleko od siebie. Jakby tak z resztą na historię obu narodów spojrzeć to i drzewiej różnie bywało. Nie przeszkadza to wszystko jednak naszym skrajnie prawicowym środowiskom wspierać dumnie teraźniejsze władze Węgier. Sakiewicz jak widzę na niezależnej.pl znów organizuje wycieczkę zadżumionych na Węgry by wspomóc madziarski, prorosyjski patriotyzm gospodarczy.

Viktor Orban jasno i wyraźnie już jakiś czas temu określił węgierski stosunek do swojego Wielkiego Brata. Polityka Orbana stawia na współpracę gospodarczą z Rosją i nie ma nawet obaw  przed monopolizacją swojego rynku energetycznego. Dlatego też stanowisko Węgier ws kryzysu krymskiego nie mogło być inne, a sygnał wysłany w kierunku Moskwy miał być jasny i wyraźny. Nie zmienia tego późniejsza rozmowa węgierskiego sekretarza stanu z ambasadorem rosyjskim, który się od urzędnika dowiedział, że Węgry popierają suwerenność Ukrainy. W świat poszły słowa Viktora Orbana.





środa, 05 marca 2014

Krwiożerczy dziennikarze stęsknieni za porządnym newsem wypatrują niecierpliwie jatki na Ukrainie. WOJNA, WOJNA będzie WOJNA ... III światowa z resztą. F16 nad Lublinem! WOJNA ... ruchy artylerii po publicznych drogach! WOJNA. Lotniskowiec w Grecji! WOJNA ... no i gdzie ta pieprzona wojna?

W Sieci. W internecie już trwa od jakiegoś czasu. Doskonale przemyślana wojna informacyjna. Dziesiątki, setki, tysiące dobrze opłaconych internetowych trolli opanowało fora i portale zasypując plotkami, jątrząc i napuszczając na siebie innych komentatorów. Nagle świat internetu przypomniał sobie o Wołyniu, banderowcach. Nagle przezorni "historycy" przypominają nam, jak to w 1939 cały cywilizowany Zachód się od nas odwrócił. Ni stąd ni zowąd Polska sieć wypełniła się zwolennikami twardej polityki Władimira Putina  i kontestatorami polityków USA oraz Unii Europejskiej.

Newsweek sprawdził dane swoich "nowych" komentatorów i okazało się, że większość nieprzychylnych angażowaniu się Polski w sprawę Ukrainy komentatorów pochodzi ... z Niemiec, Grecji, USA a praktycznie żaden nie pochodzi z Rosji.

"Zatrudnieni w biurze pisali zarówno komentarze na blogach, mediach społecznościowych i artykułach. Gdy spytała się jak organizowana jest praca, jej koordynator powiedział „Odnosimy się do bieżących wydarzeń. Na przykład wczoraj wspieraliśmy pochwalnie burmistrza Moskwy, a dzisiaj 'sramy' na Nawalnego” (najsławniejszego rosyjskiego blogera i opozycjonistę). Komentator: Wczoraj wspieraliśmy pochwalnie burmistrza Moskwy, a dzisiaj 'sramy' na Nawalnego. Natalia Lwowa stwierdziła, że każdy komentator pisze dziennie nie mniej niż 100 komentarzy i zarabiają tyle co zwykły rosyjski copywriter: odpowiednik około 2400 złotych za miesiąc." - newsweek.pl

Powyższe to opis firmy działającej na terenie Federacji Rosyjskiej zatrudniającej osoby pomagające politykom w Sieci rozgrywać brudną wojnę informacyjną. Czy takie informacje w jakikolwiek sposób mogą zaskakiwać? Według mnie nie. Wystarczy spojrzeć na polską Sieć w okolicach ważnych wyborów. Nagle fora zostają zalane antyrządowym trollingiem. Demotywatory wypełniają się krzywymi zwierciadłami Donalda Tuska lub jego współpracowników, a Wykop zasypuje szybko jakąkolwiek pozytywną wzmiankę o Polsce. Oczywiście głównemu rywalowi Premiera dostaje się w Sieci równie często i mocno bo jak każda wojna tak i ta w Sieci ma swoje co najmniej dwie walczące strony.

 

poniedziałek, 03 marca 2014

Jakiś czas temu pojawiły się głosy próbujące zrealizować marzenie polskich dealerów samochodowych. Marzenie to polega na zabraniu Polakom możliwości zakupów używanych samochodów z zagranicy. Samochodów, na które było by nas stać. Prezes PZPM Jakub Faryś mówi nam tak:

"Wprowadzenie podatku ekologicznego pozwoliłoby wyciągnąć nasz kraj z tego złomowiska, jakim staliśmy się na tle Europy. Średnia wieku samochodu wynosi dziś w Polsce 14 lat. Zastąpienie akcyzy podatkiem zależnym od emisji spalin skłoniłoby wielu Polaków do kupowania nowych i kilkuletnich aut doprowadzając w ten sposób do wymiany parku samochodowego w naszym kraju. Podatek ekologiczny ograniczyłby też napływ starych nieekologicznych pojazdów, będących w większości w opłakanym stanie technicznym. W roku 2011, ponad 47 proc. sprowadzonych samochodów stanowiły auta ponad 10-letnie."

Już Kazimierz Marcinkiewicz wykonywał śmieszne ruchy w tej sprawie ale sejm ustawę o daninie obciążającej właścicieli starszych samochodów odrzucił. Tym razem peeselowski minister w rządzie Donalda Tuska próbuje ponownie odmłodzić samochody na polskich drogach. Wicepremier Piechociński uważa, że pomysły takie nie uderzą w najbiedniejszych Polaków. Oczywiście się myli. Najstarsze samochody kupują Ci, których na nie stać. Odebranie im tej możliwości pozbawi ich często jedynego dostępnego środka transportu. Dla kogoś kto za samochód może dać góra 3-4 tys. złotych dodatkowa opłata na poziomie 500 złoty to mur nie do przeskoczenia.

Jakub Faryś uważa, że podatek ekologiczny...

"Doprowadzi do stworzenia takiego mechanizmu, który spowoduje, że osoba, która teraz rozgląda się za autem o wartości 8 tys. zł dołoży 3-4 tys. zł więcej i kupi samochód z młodszego rocznika" - onet.pl

To bzdura. Ktoś kto decyduje się na zakup samochodu o wartości 8 tys zł już kupuje go ze świadomością, że dorzuci do niego kolejne 3-4 tys. złotych. Samochody w tej cenie są już po prostu zużyte i należy w nich sporo rzeczy wymienić. Dlatego też się na rynku wtórnym pojawiły. Nikt w pełni sprawnego samochodu przeważnie nie sprzedaje. Po 10 latach użytkowania zaczynają się pierwsze problemy z rdzą, jednostkami napędowymi etc - lepiej go sprzedać póki, jeszcze jakąś wartość ma. Nie ma sensu naprawiać bo jego cena mimo tych działań nie zatrzyma się w spadaniu.Ten dodatkowy koszt spada na nowego właściciela.

Inna bzdura w wypowiedzi pana Farysia to ceny. Samochody z rocznika 2005 nie schodzą poniżej 15 tys złotych, a jeśli już to można podejrzewać, że szykują się spore problemy po zakupie. Pomysły panów Farysia i Piechocińskiego zakładają, że zwolnione od podatku byłyby samochody co najwyżej 8 letnie. Zakładając, że ustawa byłaby wprowadzona w życie w 2015 roku dotyczyła by samochodów z roku 2007 - ceny w okolicach 30tys złotych czyli jakieś 25tys w przyszłym roku. Jeżeli ktoś jest w stanie na samochód przeznaczyć góra swoje 3 pensje netto 2500 złotych to nie ma możliwości by stać go było na dorzucenie dwu lub trzykrotności tej kwoty.

Czy jest więc rozwiązanie problemu starych samochodów na polskich drogach? Poprawi się byt Polaków to i samochody będą młodsze (co nie zawsze oznacza, że lepsze). Rządy Niemiec i Słowacji w 2009 wprowadziły premię do zakupu nowego samochodu. Warunkiem było zezłomowanie starego co najmniej 9 letniego. Efekty tego działanie pojawiły się praktycznie natychmiast:

"Według danych słowackiego rządu 66 mln euro wystarczyło na zezłomowanie i wydanie certyfikatów na dopłaty do 44 tysięcy aut. Dzięki temu zahamowano spadek sprzedaży a budżet państwa zyskał dodatkowe 18,1 mln euro. Wydał bowiem na dopłaty 47,7 mln euro, a otrzymał z podatku VAT i innych opłat 65,8 mln euro" - bankier.pl

Powyższy pomysł również wspiera dealerów nowych samochodów ale nie atakuje tych, których na lepszy samochód po prostu nie stać. 

Reasumując: Piechociński chciałby z pomocą kija wygonić biedniejszą część społeczeństwa ze swoich czasem ponad 10 letnich samochodów. Niech chodzą piechotą. Zdrowiej i ekologicznie. Szkoda, że zamiast słuchać bezsensownych propozycji takiego pana Farysia nie poszukał innych bardziej prospołecznych rozwiązań. Samochód nawet 10 letni potrafi być samochodem sprawnym i nie zagraża na drogach.  Z resztą to nie minister powinien decydować czy coś jest złomem czy nie. Od tego są coroczne badania techniczne pojazdów, które powinny wykluczać absolutny złom, który może innym użytkownikom dróg zagrażać. Propozycje podatku to kolejny skok na kasę uderzający w tych, którzy już i tak mają pod górkę w tym dziwnym kraju.