Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 22 kwietnia 2016

Sezon grillowy uważam za otwarty. Na ruszt poleciał pierwszy całkiem nieźle zamarynowany przez PiS Paweł Kukiz. Pierwsza ofiara podsłuchowa obecnej kadencji stał się niewygodny dla pisowskiej władzy z dniem pogonienia z ugrupowania piątej pisowskiej kolumny Tak, tak... Obywatela dla którego naród ponad prawem, a prawo syna ponad narodem.

Sam język z nagrań jakoś mnie nie zdziwił. Kukiz nigdy nie był grzecznym chłopcem co było nie było wzbudzało także moją sympatię. Wolę ludzi głośno klnących niż małych, cichych i zdradzieckich sukinsynów. Co do treści nagrania... takiego Kukiza nocri lubi. Narodowców, nacjonalistów, cały ten polski Prawy Sektor trzeba trzymać krótko za ryj bo dając im czas oraz możliwości prędzej czy później zafundujemy sobie Wielką Polskę. Wielką w swej głupocie, szowinizmie, skrajnie odizolowaną od cywilizacji zachodniej brnącą ślepo w chore idee Dmowskiego, Tejkowskiego i Międlara. Wszystko to polane rzadkim, śmierdzącym pseudopatriotycznym sosem z garkuchni  Mariana Kowalskiego. Pomieszanie z poplątaniem pogańskich obrzędów i katolickiego ciemnogrodu.

Wracają do Kukiza i Kukiz15. Jakąkolwiek nadzieję na jakiś nowy rozsądny ruch polityczny straciłem tuż po tym jak na listach Kukiza znaleźli się narodowcy Bosak, Winnicki, Andruszkiewicz i inne cwane skinheady w garniturkach. Cholernie inteligentni, oczytani ale całą energię skupiający na nienawiści do wolnej Polski. Wolnej bo pluralistycznej. Wolnej bo nie grzebiącej ludziom w łóżkach czy modlitewnikach. Wolnej bo otwartej na inne nacje i kultury. Nie raz, nie dwa, nie trzy otarłem się o ruchy skrajnie narodowe będąc uczestnikiem Wielkiej Wojny Chuliganów w latach 90. Młodość ma swoje prawa. Młodość często chodzi swoimi ścieżkami na skraju przepaści. Dorosłość zawsze powinna prowadzić człowieka bezpiecznymi ścieżkami złotego środka. Najbardziej niebezpieczni są Ci którzy cały swój kapitał intelektualny inwestują w skrajne poglądy. Kukiz dał im możliwość pobrania dywidendy od zainwestowanych lata  temu środków. Tego Kukizowi nie wybaczę nigdy...

Grillowanie Kukiza jest na rękę władzy. Podobnie jak w latach 2005-2007 Kaczyński na ruszt rzucił Leppera i Giertycha. Dzisiejsze pieczonki mają dać PiSowi czas na przeprowadzenie kolejnych niebezpiecznych dla Polski zmian. Dać chwilę na spalenie w grillu zapisów monitoringu z sali sejmowej, na wyczyszczenie rządowych resortów z elementu animalnego przez który sprawy nie idą tak dobrze jak zaplanowano w głowie Prezesa. Grillowanie Kukiza ma tez jeden ważny cel: nie pozwolić by młodzi, którzy za nim w październiku i wcześniej poszli rozeszli się po elektoratach innych opozycyjnych partii. Teraz tylko trzeba z pomocą medialnej tuby propagandowej przekonać ich, że Kukiz to targowica przytulająca się namiętnie do Ryśka Petru. Do boju panie Kurski i Sakiewicz!

czwartek, 21 kwietnia 2016

Sąd Najwyższy Rzeczypospolitej Polskiej po raz kolejny stanął murem za Trybunałem Konstytucyjnym i wskazał drogę wszystkim polskim sędziom.  Miejcie odwagę przestrzegać i stosować prawo, które władza wykonawcza i ustawodawcza próbuje połamać, zniszczyć, zdeprecjonować.

"Niech zatem sądy występują z pytaniami prawnymi, kiedy widzą złe prawo i niech nie stosują tego prawa, jeśli otrzymają wyrok sądu konstytucyjnego, stwierdzający jego niezgodność z konstytucją, choćby wyrok ten nie został promulgowany w Dzienniku Ustaw!" - gazeta.pl

Obie zapisane w Konstytucji władze stały się bezwolnymi maszynami w rękach jednego człowieka. Trwają przygotowania do wielkiej bitwy z trzecią, nadal niezależną i nadal niepoddaną pauperyzacji moralnej z woli dyktatora.

Świętej pamięci Prezydent Lech Kaczyński mówił:

"Nawet jeżeli w moim przekonaniu każda władza może podlegać krytyce, a więc także i Trybunał, to jest to władza, której istnienie, kompetencje są co do zasady niepodważalne. To też niezwykle wzmacnia pozycję tych, którzy funkcje sędziów Trybunału objęli. Zdaję sobie sprawę, że między różnymi organami władzy, organami władzy sądowej, władzy wykonawczej, ustawodawczej bywają napięcia. To jest rzecz normalna w demokracji" ... "Jest również rzeczą normalną, że orzecznictwo Pań i Panów sędziów może być przedmiotem dyskusji. Ale nie zmienia to faktu, że ta dyskusja, szczególnie po wydaniu orzeczenia, ma jedynie teoretyczny charakter, ponieważ zgodnie z naszą Konstytucją orzeczenie takie ma moc powszechnie obowiązującą" ..."Trybunał Konstytucyjny był, jest i będzie organem władzy całkowicie niezależnym i, jak wszyscy w Polsce zauważyli, pilnie owej niezależności strzegącym. Nie sądzę, żeby cokolwiek mogło temu stanąć na przeszkodzie"

Nawet Lech Kaczyński nie przypuszczał , że jednak znajdzie się coś, a nawet ktoś kto stanie owej niezależności na drodze. Bardzo się mylił. Trudno mi cytować polityka, z którym nigdy nie było mi po drodze. Jednak tylko tak można dotrzeć do wielu opętanych pozornie dobrą zmianą obywateli. Innych autorytetów bowiem już nie uznają.

Obaj bracia byli według mnie zagrożeniem dla polskiej demokracji rodzącej się po 89 roku. Niestety dla Lecha głos jego brata zawsze był wyraźniejszy i trafiał mocniej do ludu. Lech Kaczyński dopiero stając się Prezydentem uzyskał pewien rodzaj niepodległości politycznej, która pozwoliła mu mówić także rzeczy mądre i wyważone. Unikając przy okazji języka nienawiści lub pogardy dla przeciwników politycznych, z których środowisko PC później PiS jest znane po dzień dzisiejszy. Tego brakuje aktualnemu Prezydentowi z pisowskiego nadania. Słynny już obrazek sprzed kościoła gdzie Pierwsza Osoba w państwie jak prowincjonalny urzędniczyna z czwartego szeregu, doprosić się nie może Prezesa o męski uścisk dłoni i choć odrobinę szacunku, jest symbolem upadłości tej władzy w moim kraju.

W podobny sposób domorosły dyktator deprecjonuje powagę rządu, a przede wszystkim sejmu polskiego, który od kilku miesięcy stał się jedynie maszynką do wywoływania napięć, sporów, społecznych protestów i poruty na arenie międzynarodowej.

Jeszcze tylko władza sądownicza pozostała odporna na zapędy autorytarnych rządów z trzeciego siedzenia. Już tylko ona może dać odpór łamaniu prawa, Konstytucji. Powiedzieć wyraźnie NIE pełzającej likwidacji w Polsce państwa demokratycznego gdzie zdobyta większość w wyborach powszechnych ma fundamentalne znaczenie. Samo wygranie wyborów nie jest zielonym światłem do ustrojowych zmian. Do tego należy zgromadzić większość Konstytucyjną, a nie z pomocą bezczelnych tricków  w stylu zero vacationis legis w ustawie o TK próbować zablokować ten arcyważny dla nas sąd konstytucyjny. To ostatni bastion wolności więc warto go wspierać.

Później zostanie nam Polakom, także tym obudzonym z narkotycznego snu, już tylko ulica, a tego nikt z nas przecież nie chce...


czwartek, 14 kwietnia 2016

W tytule cytat z nie byle kogo. Władysław Gomułka zwrócił się w ten sposób do Stanisława Mikołajczyka z PSLu gdy ten zarzucił partii władzy fałszerstwo wyborcze związane z unieważnieniem listy wyborczej. W jednym z ostatnich przemówień parlamentarzysta chłopski nie bał się wyrzucić z siebie oskarżenia:

"Tymczasem obywatel ma płacić szykanami stosowanymi wobec niego, groźbami, wyrzuceniem z pracy, z warsztatu, z gospodarstwa rolnego za swoje przekonania polityczne i przynależność partyjną (...) Musicie zmienić metody, musicie znormalizować stosunki, inaczej zostaniemy wszyscy - i my, i wy, z Polską słabą, zahamowaną w swoim rozwoju, zanarchizowaną, nieszczęśliwą. Narodem, który jakkolwiek pozornie będzie was słuchał, będzie równocześnie nienawidził i w cichości Boga prosił o koniec waszych rządów"

Mówił to gdy komuniści w Rumuni i Bułgarii właśnie rozprawiali się ostatecznie z opozycją. Jakiś czas później Mikołajczyk uciekł z Polski uznając, że jego pokazowa śmierć samej Polsce nie pomoże i że trzeba powalczyć o wolność za granicą. W Nowym Jorku na Kongresie Przemysłowców powiedział równie mocne słowa:

"Czy wiecie, co znaczy dla patrioty (...), dla człowieka, który walczył na froncie, dla bojownika z podziemia, który lata całe pod okupacją narażał swe życie, gdy przychodzi do niego obcy obywatel, ubrany w jego narodowy mundur (...), a mówiący obcym językiem lub złym akcentem - i tylko dlatego, że patriota ten ma swoje przekonania i nie chce zostać komunistą, rzuca mu w twarz wyzwisko - zdrajca"

Niech te słowa brzmią jak dzwony w ograniczonych umysłach twórców dobrej zmiany do samego końca ich nierządów. Minęło ponad 60 lat od haniebnych w Polsce wydarzeń gdy sowiecki okupant przy udziale polskich zdrajców instalował nam w Polsce dyktaturę wrzeszcząc wśród kapiącej z kłów śliny: Targowica z Londynu to zdrajcy Polski.

Dziś w Sieci krąży wśród chichotu gawiedzi lista europosłów głosujących w Parlamencie Europejskim za Polską przeciwko tworzącej się z każdym dniem dyktaturze. Lista zdrajców. Targowica. Nawet sobie gawiedź nie zdaje sprawy gdzie tkwi zło, które owładnęło Polską w październiku. Na razie liczy pod kołdrą srebrniki, które jak ochłap rzuciła im nowa władza za głosy. Jeszcze czują się wygrani choć z każdej strony napływają ostrzeżenia. Śle je Europa, śle Ameryka. Gawiedź głucha na argumenty nie słyszy...

...ciekawe będzie co zrobią jak już będzie trudniej obronić demokrację, Konstytucję, Trybunał Konstytucyjny, niezależne sądy. Może polecą na skargę do Churchilla?

To co dziś wydarzyło się w sejmie, na sali plenarnej przeznaczonej dla elity mającej za zadanie rządzić Polską w zgodzie z prawem i sumieniem dokumentuje tylko jak zła zmiana nastąpiła w polskiej polityce. Prawo moralne nade mną prawo karne pode mną - kiedyś symbol wolności dziś symbol głupoty i naiwności Kornel Morawiecki staje się  symbolem bezradności Parlamentu na jawne łamanie charakterów przez sejmową większość. Po prostu żal...

 

środa, 13 kwietnia 2016

Trwa histeryczny płacz frustratów z PiS nad rezolucją, którą przed chwilą  przegłosował Parlament Europejski. Rezolucji ws nierządu, który łamie wszelkie przyjęte przez Wspólnotę Europejską zasady państwa prawa. Gdy w w 2004 wyraziłem swoją zgodę na przystąpienie mojego kraju do Unii Europejskiej, jedną z potencjalnych zalet jakie w tym wydarzeniu widziałem była sytuacja która się dzieje właśnie teraz. Europa nie milczy gdy w moim kraju łamane są podstawowe zasady państwa prawa. Gdy łamana jest Konstytucja. Gdy demokratycznie wybrana władza z pomocą trików próbuje zmienić ustrój naszego kraju zapisany w świętych artykułach Konstytucji.

Politycy PiS ale i część polityków zgromadzonych w ruchu Kukiz15 biadoli, że polskie sprawy są wyciągane na arenę międzynarodową. Już mi się nie chce przytaczać przykładów z poprzedniej kadencji sejmu gdzie politycy PiS lub ludzie z PiS bezpośrednio związani skarżyli się często  na Polskę jakoby na kraj gardzący opozycją, łamiący zasady państwa prawa. Kto ma rozum i dwie sprawne ręce bez problemu w google znajdzie wycieczki posłów Ziobro czy Macierewicza do instytucji unijnych lub za Wielką Wodę. Nie o to tu jednak chodzi. Bo tak jak i oni mieli prawo w swoich sprawach zwrócić się do odpowiednich organów wspólnoty międzynarodowej tak i aktualna opozycja ma dokładnie takie samo prawo. Prawo wynikające z troski o kraj i Ojczyznę.

Zasady wpisane w traktaty dzięki którym mogliśmy przystąpić do wspólnoty europejskiej są wyraźnie. Państwa członkowskie mają pełne prawo kontrolowania zmian jakie zachodzą w prawie czy w ustroju poszczególnych krajów wspólnoty. To oczywiste i logiczne zabezpieczenie ma gwarantować Europie jedność prawną  by nikt spoza Unii nie zarzucił jej hodowania pod swoimi skrzydłami krajów autorytarnych czy dyktatur łamiących prawa ich obywateli. Dzisiejszą rezolucję stworzyły na podstawie opinii Komisji weneckiej zaproszonej do Polski przez obecne rządy, partie dominujące w Parlamencie Europejskim. Mające zdecydowaną większość. Przeciwko rezolucji zagłosowały partie faszyzujące, antysystemowe, antydemokratyczne, antyunijne,  proputinowskie mające na celu osłabienie Unii Europejskiej i jej naturalnego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Już tylko to mówi samo za siebie i ma większą wartość niż poszczególne zapisy tej rezolucji poparte przez środowiska liberalne, demokratyczne, prounijne.

Kaczyński zdobył mandat na administrowanie krajem, dbanie o ciepłą wodę w kranach i zmiany, wedle obowiązujących zasad i przepisów prawa. #dobrazmiana działa wbrew Konstytucji, a jej głównym celem jest likwidacja niezależnego od władzy Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa nazwana bezczelnie naprawczą miała za cel zablokować możliwość kontrolowania wprowadzanych przepisów i ustaw. Celem PiS jest pozbawienie Polaków ochrony przed złym, naruszającym ich wolności osobiste prawem. Na takie dictum acerbum Europa nie mogła się zgodzić. Chwała im za to. Europa  nie raz milczała gdy tworzyły się pod jej dachem dyktatury, które koniec końców sprowadzały na cały kontynent wojenną pożogę. Dobrze, że ten rodzaj  dziecięcej naiwności Europa ma za sobą. Szkoda tylko, że nowe procedury musi Wspólnota Europejska ćwiczyć na moim kraju. Kraju który do tej pory był stawiany za wzór demokratycznych, nierewolucyjnych przemian politycznych. Za wzór gospodarczy krajów byłego bloku wschodniego gdzie w ciągu kilkunastu zaledwie lat z ruin gospodarki socjalistycznej potrafiliśmy stanąć na szczycie wśród tych, którzy postanowili wrócić do normalności i dobrobytu. Kraju traktowanego jako nieagresywny i tolerancyjny. Kraju zdolnego przyjąć ponad 90 tysięcy islamskim imigrantów z ogarniętej wojną Czeczeni. Kraju w którym wystarczający rozdział państwa od Kościoła dawał szansę na kompromisy prawne ws moralnie trudnych bez przeginania w tą czy inną stronę. Kraju, który mimo problemów i wielu niesprawiedliwości przemian po 89 roku dawał szansę na rozwój jego poszczególnym obywatelom.

 

wtorek, 12 kwietnia 2016

...trochę to dziwne, że po uzyskaniu w 1989 roku niepodległości i odkłamaniu historycznych mitów o zbrodni sowieckiej w Katyniu, musimy w rocznicę tych wydarzeń debatować o katastrofie lotniczej, która wydarzyła się ledwie 6 lat temu i już dawno została wyjaśniona jej bezpośrednia przyczyna. Mam dziwne wrażenie, że dla obecnej władzy ważniejszym zadaniem jest pompowanie umysłów Polaków fałszywym przekazem ws zwykłej lotniczej katastrofy niż zadbanie o pamięć tysięcy polskich żołnierzy pomordowanych w sowieckich obozach jenieckich. ...no ale skoro retoryka współczesnej polityki woli drążyć temat wypadku w Smoleńsku to nocri również głos zabierze.

18 stycznia 2012 roku we wpisie IES vs MAK porównywałem stenogramy rosyjskiego MAK i polską wersję stenogramów czarnych skrzynek z Instytutu Ekspertyz Sądowych. Raport IES - do pobrania w pdf Zastanawiało mnie bowiem to, że MAK nie wykorzystał w swoim raporcie bardziej szczegółowego odczytu rozmów z kokpitu Tu-154 by jeszcze mocniej zabrzmiał ich wyrok: winę za katastrofę ponoszą piloci. Pokazałem tam Wam, że wiele zapisów wyraźnie wskazywało presję jakiej poddani byli piloci tutki. Wyraźnie pokazałem czytelnikom, że podstawowa zasada sterylności kabiny dowódcy statku powietrznego podczas podchodzenia do lądowania była wielokrotnie złamana. Stenogramy IES i raport Millera dużo mocniej udowadniał winę członków załogi niż raport MAK.

W zeszłym roku pojawiły się nowe odczyty czarnych skrzynek (link do dokumentu pdf) Nagrania poddano po raz kolejny procedurom rozdzielania ścieżek, czyszczeniu szumów i zakłóceń. Pojawiły się kolejne nowe słowa i zdania dające podstawę śledczym do jeszcze mocniejszych oskarżeń tych, którzy za ten lot odpowiadali. Pewnie dlatego temat nie był specjalnie drążony. Z każdym bowiem rokiem upływającym od katastrofy, społeczeństwo miało coraz silniejszy odruch wymiotny na słowa: "Smoleńsk", "Zamach, "Wybuch", "Katastrofa", "Generał Błasik". Z każdym też upływającym rokiem władzy zależało coraz mniej na udowadnianiu błędów proceduralnych w polskiej armii. Nie od dziś wiadomo, że nie da się połączyć polityki z wojskową dyscypliną. Zawsze na styku polityki i spraw armii rodzą się błędy, naginane są procedury, łamane podstawowe zasady bezpieczeństwa. Wielu politykom się bowiem wydaje, że mandat otrzymany  od społeczeństwa uprawnia ich do łamania wszelkich zasad ich władzę ograniczających. Doskonałym przykładem są działania polityków na pokładzie Tu-154 lecącego do Gruzji, świetnym choć tragicznym przykładem są działania polityków na pokładzie Tu-154 lecącego do Smoleńska. ...żeby już o Mirosławcu czy autostradzie A4 nie wspominać.

Wczoraj TVN24  w programie "Czarno na białym"zaprezentował po raz kolejny stenogramy tylko ubrane w animację komputerową z dodanym dźwiękiem. Można się czepić kilku szczegółów bo ja osobiście zaprezentował bym więcej słów które udowadniają szczególną presję jaka w kabinie wisiała jak mgła nad lotniskiem. Trzeba jednak oddać dziennikarzom tvn24, że umiejętnie pokazali jak w tamten tragiczny dzień politycy i wojskowi łamali podstawowe zasady bezpieczeństwa w ruchu lotniczym, podcinając gałąź na której wspólnie siedzieli. Niestety. Splot wydarzeń i okoliczności, które tamtego tragicznego dnia spotkały się  nad smoleńskim laskiem, doprowadził do największej w dziejach polskiej polityki tragedii, która zabrała prawię setkę ważnych dla kraju Polaków. Do tragedii, która zamiast uświadomić kolejnym pokoleniom jak ważne są procedury, bezpieczeństwo i higiena pracy, otwiera pole do politycznej tragikomedii by nie rzec błazenady.

Wszyscy debatują nad winą Tuska lub Kaczyńskiego, a nikt nie chce dostrzec prawdziwych przyczyn zapisanych w "Protokole z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 ".

Zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.


Za czynniki mające wpływ na przyczynę zdarzenia KBWLLP uznała:

a) niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;
b) brak reakcji załogi na komunikaty PULL UP generowane przez TAWS;
c) próba odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu zakresu pracy ABSU – automatyczne „odejście”;
d) przekazywanie przez KSL załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu DS, ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać załogę o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń;
e) niepoinformowanie załogi przez KSL o zejściu poniżej ścieżki schodzenia i zbyt późne wydanie komendy do przejścia do lotu poziomego;
f) nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36 splt na samolotach Tu-154M.


Okolicznościami sprzyjającymi zaistnieniu katastrofy były:

a) niewłaściwa współpraca załogi powodująca nadmierne obciążenie dowódcy statku powietrznego w ostatniej fazie lotu;
b) niedostateczne przygotowanie załogi do lotu;
c) niedostateczna wiedza członków załogi w zakresie funkcjonowania systemów samolotu oraz ich ograniczeń;
d) niewłaściwe wzajemne monitorowanie czynności przez członków załogi oraz brak reakcji na popełniane błędy;
e) nieprawidłowy dobór składu załogi do realizacji zaplanowanego zadania;
f) nieskuteczny bezpośredni nadzór DSP nad szkoleniem lotniczym w 36 splt;
g) nieopracowanie w 36 splt procedur dotyczących działania załogi w przypadku:
- niespełnienia kryteriów ustabilizowanego podejścia;
- korzystania z RW przy wyznaczaniu wysokości alarmowej dla różnych rodzajów podejść;
- podziału czynności w załodze wieloosobowej;
h) sporadyczne zabezpieczanie lotów przez KSL w ciągu ostatnich 12 miesięcy, w szczególności w TWA, oraz brak praktycznego przygotowania na stanowisku KSL na lotnisku SMOLEŃSK PÓŁNOCNY.

...i żadna speckomisja Antoniego Macierewicza tego faktu skutecznie nie zmieni. Oprócz raportu KBWLLP każda inna działalność czy to na blogach, czy w środowiskach politycznych jest jedynie żenującym spektaklem mającym na celu całą sprawę zaciemnić, zafałszować i sprowadzić do absurdu. Jest to czynione tylko i wyłącznie po to by kilka osób mogło na katastrofie smoleńskiej zarobić lub potraktować ją jako trampolinę do własnych politycznych korzyści. Przez takie działania po raz kolejny niczego się na własnych błędach nie nauczymy.

Masz pytania? Tu znajdziesz odpowiedź:

 



poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Przekaz dnia wśród elity władzy: Kaczyński przemawiał do innych Polaków niż przemawiał Prezydent Duda. Pan Magierowski i inny związani z obozem władzy wmawiają nam po raz kolejny, że Polacy dzielą się na sorty. Trzy sorty Polaków widzę od dziś, a w zasadzie od wczoraj.

Do kogo przemawiał Prezydent Andrzej Duda? Na pewno nie do tych, którzy przestali go słuchać w momencie gdy naginając prawo do granic możliwości ułaskawił nieskazanego prawomocnym jeszcze wyrokiem kolegę z partii. Jak to ładnie wtedy ujął: uwalniając sąd od niewygodnej, politycznej decyzji. Na pewno nie do tych co przestali go słuchać z dniem, w którym złamał prawo i Konstytucję w nieuprawniony sposób wpływając na wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Na pewno nie tych, którzy przestali go słuchać w dniu gdy iście pisowskim stylu bredził o dojnej ojczyźnie w czasie gdy jego partyjni koledzy namiętnie obsadzają się nawzajem gdzie tylko można nie patrząc na kwalifikację lub choćby zwykłą przyzwoitość ludzi honoru. Andrzej Duda nie przemawiał do najgorszego sortu Polaków, który śmiał postawić się w opozycji do obecnej władzy. Prezydent RP przemawiał do lepszego sortu Polaków. Przemawiał do tych, którzy w dniu wyborów zaufali PiS, że przeprowadzi dobrą zmianą odsuwając PO od władzy. Andrzej Duda zwracał się do tych, którzy widząc co się dzieje tuż po wyborach mają moralnego kaca. Głosowali za dobrą zmianą, a dostali nepotyzm i kolesiostwo do potęgi, chaos, spadające rankingi, coraz gorszą opinię o swoim kraju za granicą. Jakieś komisje weneckie, wizyty amerykańskich senatorów, padające klacze, kolejną dysputę o aborcji i aparat państwowy dostający coraz to mocniejsze uprawnienia do ich osobistej kontroli. To do nich zwracał się Prezydent Andrzej Duda chcąc ich uspokoić i pokazać jednoznacznie, że dokonali dobrego dla Polski wyboru.

Do kogo przemawiał Kaczyński? Do najjaśniejszego z sortów Rzeczypospolitej. Do sortu zaślepionego złotem kleru. Sortu zaczadzanego każdej niedzieli kadzidłem. Do świętojebliwych którzy wezmą za dobrą monetę każde nawet największe kłamstwo byle podane w pseudopatriotycznym sosie i przy pseudoreligijnym uniesieniu. Do sortu, któremu bez trudu można wmówić z pomocą szemranych "naukowców", że samolot eksplodował w powietrzu na kilometr przed słynna brzozą. Mimo, że dziesiątki ekspertów, którzy zjedli zęby na katastrofach lotniczych udowodniło coś zupełnie innego. Do sortu, którzy widzą większe zagrożenie w działającym Trybunale Konstytucyjnym niż w antyobywatelskich ustawach przepychanych na siłę przez sejm z pogardą dla uczciwej legislacji. Ustaw dających nadwładzę prokuratorom i służbom specjalnym. Ustaw dzięki którym prywatną ziemią chłopa będzie handlował bezkarnie tylko wójt z plebanem. Ustaw pozbawiających nas fachowców w służbie cywilnej gdzie jedynym kryterium zatrudnienia będzie wierność partii. Prezes Kaczyński przemawiał do sortu Polaków utożsamiających się z kreaturami pseudodziennikarstwa typu Stankiewicz, żądającej kary śmierci dla Donalda Tuska za źle przygotowaną wycieczkę polityków do Smoleńska. Wizyty, której tak naprawdę jedynym celem było zastartowanie kampanii wyborczej w wymienianym już wyżej pseudopatriotycznym sosie. Wycieczki zorganizowanej bez jakiegokolwiek logicznego planu, bez koniecznych zabezpieczeń i zwykłego zdrowego rozsądku. Tragedii, za którą odpowiedzialność ponosi cała POPiSowa wojenka i brak koniecznego otrzeźwienia po katastrofie w Mirosławcu.

Już wiemy do kogo przemawiał jeden i drugi polityk. Ja osobiście cieszę się z tego, że nie przemawiali do mnie...

środa, 06 kwietnia 2016

...nie pierwszy raz z resztą. W Polsce nie obowiązuje reżym prawny ułożony w źle uczesanych głowach pracowników tego czy innego ministerstwa czy też w małym, dusznym gabinecie tego czy innego Prezesa partii. W Polsce obowiązuje reżym prawny Konstytucji RP. Ustawy zasadniczej przyjętej lata temu i zaakceptowanej w ogólnonarodowym referendum przez konstytucyjną większość obywateli. To Naród postanowił jaki porządek prawny obowiązuje i to Naród może ów porządek zmienić w ramach obowiązującego prawa. 

Co może minister Ziobro Trybunałowi Konstytucyjnemu? Pan Ziobro może Trybunałowi Konstytucyjnemu panie majster skoczyć. Parafrazując znany skecz kabaretowy można dzisiejszą bezczelną akcję ministra Ziobry z listem do TK opisać. Kłamstwem jest, że sędziowie Trybunału nie stosują się do obowiązującego prawa i kłamstwem jest, że z tego tytułu cokolwiek im grozi ze strony Prokuratora Generalnego. Panie Ziobro podkreślić wężykiem: Trybunał Konstytucyjny ocenił punkty ustawy z grudnia jako niekonstytucyjne. Nie może więc TK działać na ich podstawie bo z dniem wydania wyroku przestały obowiązywać. List Ziobry do członków Trybunału Konstytucyjnego jest kolejnym elementem nieprawnego wpływania na Trybunał Konstytucyjny i jeśli ktoś dzisiaj łamie prawo to Zbigniew Ziobro. 

Nie pomylił się Grzegorz Schetyna mówiąc po spotkaniu z Kaczyńskim o świetle pancernego pociągu widocznym przez Petru w tunelu. To tylko prezydent Andrzej Duda potrzebował takiego kurtuazyjnego spotkania partii rządzącej z wszystkimi siłami politycznymi. Po to by mógł cokolwiek powiedzieć w temacie sporu wokół TK prezydentowi Obamie w Waszyngtonie, gdyby do rozmowy na ten temat doszło. To tylko nadchodząca wizyta sekretarza generalnego Rady Europy stała się powodem ogłaszania dobrej zmiany w konflikcie konstytucyjnym. Identyczne spotkanie odbyto przed wyjazdem premier Beaty Szydło do parlamentu europejskiego. Pisowcom się wydaje, że w Europie i na świecie politykę prowadzą naiwniaki mogące się na takie wizerunkowe szopki nabrać. Cały świat dziś widzi jak wygląda kompromis według Kaczyńskiego. Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

 

niedziela, 03 kwietnia 2016

Rok bez wpisu o aborcji byłby rokiem straconym... Tym razem jednak istnieje zagrożenie, że kompromis zawarty lat temu dwadzieścia z hakiem upadnie i zostanie nomen omen usunięty z polskiej przestrzeni prawnej.  PiS tak mocno uzależnił się od Kościoła, że dotychczasowe blokady przed grzebaniem w tej arcyniebezpiecznej politycznie materii najwyraźniej przestały istnieć. Nawet Prezes Kaczyński, który przy temacie aborcji krzywił się dość mocno z niesmakiem musiał tym razem pokazać swoje karty. PiS w wyborach osiągnął większość dającą fanatykom antyaborcyjnym nadzieję, na poukładanie polskiego prawa według ich chorych umysłów. Są tego tak pewni, że w projekcie ustawy, która niedługo  pojawi się w sejmie zaznaczyli ten rok:

USTAWA
z dnia ……………………………….. 2016 r.
o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny - projekt dostępny na stronach stowarzyszenia organizującego antyaborcyjną chryję. Nie linkuję z obrzydzenia...

Pozostawiono Prezesowi  miejsce do wpisania reszty daty. Panie Prezesie naród czeka! ...no i Prezes ma zgrzyt. Dobrze wie, że środowisko kościelne w tym temacie pola do ustępstw nie widzi. Tadeusz Rydzyk nawet nieżyjącą żonę brata Prezesa wysyłał na stół w celu jej eutanazji gdy zabrała głos w temacie kompromisu aborcyjnego z 1993 roku. W latach 2004 do 2007 PiS mógł się od ustawy antyaborcyjnej wykpić brakiem większości, koalicyjnymi problemami etc. Samoobrona by mu się na poparcie takiej ustawy raczej nie zgodziła. Tym razem PiS stoi nad przepaścią. Albo rzucą się w nią i spłoną w ogniu społecznego protestu i gniewu albo odejdą i będą musieli znaleźć kolejne miliony by nie rzec miliardy na "łapówki" dla Kościoła. Kler przymknie oko na ów grzech śmiertelny jedynie wtedy gdy oślepi ich złoto.

Mimo wszystko obstawiam wariant drugi. Dla kobiet może i lepszy ale dla Polski śmiertelnie niebezpieczny. Coraz szerzej PiS otwiera wrota do publicznego Skarbca dla pazernej bandy purpuratów. W imię politycznego błogosławieństwa rzeka srebrników i prawniczych kruczków umożliwiającym wysysanie krwi naszej płynie w kierunku Kościoła Katolickiego coraz szerszym nurtem. Za kilka lat gwarancją powodzenia biznesu w Polsce będzie jedynie koloratka na szyi.

Zmiana ustawy na całkowity zakaz aborcji jest tak na prawdę fundamentem do odbudowania się w Polsce lewicy. ...i to nie kawiorowej lewicy chlejącej namiętnie z Kościołem katolickim wódę na wspólnych biesiadach, a lewicy skrajnej, feministycznej, totalnie antykościelnej. Tym samym PiS wcielając w życie pomysły fanatyków antyaoborcyjnych rozpęta w Polsce wojnę, z którą znów długo sobie nie poradzimy.