Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
poniedziałek, 28 maja 2012

...pora ochłonąć i nabrać sił. Jak to mam w zwyczaju przynajmniej raz w roku się zawiesić tak i teraz czynię ;)

Do zobaczenia wszystkim...

 

Adam

 

sobota, 26 maja 2012

Dziś Marsz Wolnych Konopii. Po raz kolejny Warszawa będzie świadkiem walki młodzieży o prawo do przyćpania. Żal mi tego miasta. Jak nie mohery to taksówkarze. Jak nie opony Solidarności to jointy kanopielek spod znaku organizacji Wolne Konopie i Palikota. Nie dziwi mnie już  dlaczego mieszkańcy Krakowa aż piosenkę napisali "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa".

Wróćmy jednak do meritum dzisiejszego wpisu czyli Marszu Konopielek. Czemu Konopielek - ta organizacja działa jak tytułowa postać powieści Redlińskiego, która za cel postawiła sobie przynieść światło ciemnogrodowi. W imię poznania i postępu polskie konopielki kuszą człowieka ciemnego urokami jarania  ganji.

Organizacja Wolne Konopie zyskała kolejnego promotora. Były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski na łamach amerykańskiego "New York Times" dokonał specyficznego samobiczowania za swój własny podpis pod ustawą antynarkotykową. Według Prezydenta ustawa nie sprawdziła się, a doświadczenia z Czech pokazują, że narkotyk na własny użytek ma sens. Rzeczywiście czytając artykuł w Polityce, w którym podawane są korzyści zalegalizowania małych dawek i kilku roślin hodowanych na własny użytek...

"Z badań przeprowadzonych po roku od wprowadzenia tych zmian w prawie można wnioskować, że pozytywne. Zadawaliśmy pytania policji, prokuraturom i sędziom o doświadczenia ze stosowaniem nowych regulacji. Odpowiedzi były zgodne: że się sprawdzają. Pytani dobrze oceniali zwłaszcza łatwość stosowania nowego prawa i uproszczenie pracy. Poza tym od pewnego czasu zauważamy różne pozytywne trendy. Rzadsze są na przykład zarażenia HIV wśród uzależnionych od narkotyków. Z niedawnego sondażu przeprowadzonego wśród 16-latków wynika, że po raz pierwszy od 1995 r. spadła liczba tych, którzy używali marihuany." - za polityka.pl

...można odnieść wrażenie, że Czesi pojęli słuszną decyzję, a legalizacja pozwoliła im mocniej walczyć z narkomanią i ograniczyć używanie silniejszych substancji. Jednak czytając drugi artykuł w tej sprawie u człowieka myślącego powinien włączyć się pomarańczowy kogut:

"Ja bym chciał przestać, bo od trawki się bardzo wyizolowałem i mam straszne kłopoty z pamięcią – mówi 30-letni Kuba. – Ale na razie nie mogę. Może, jak się stąd wyprowadzę i nie będzie pokusy. Tymczasem chciwie wyciąga rękę po wodną fajkę, która krąży dookoła stołu."

"Ja sama trawki nie palę – raz próbowałam, ale czułam się potem fizycznie i psychicznie fatalnie. Ale robię z listków nalewkę i maść – są niezastąpione na opryszczkę i egzemę – mówi 35-letnia Lenka. Jej zarośnięty mąż w koszulce z zielonym liściem uśmiecha się pod nosem"

"Tegoroczne badanie Eurobarometru wskazuje, że Czesi w wieku 15–24 lat to najwięksi konsumenci trawki w całej Unii – pali co czwarty. Tylko połowa myśli przy tym, że marihuana stanowi wysokie zagrożenie dla zdrowia – średnia w Unii to 67 proc." - więcej polityka.pl

Jeśli dodamy do tego szybką historię pana Andrzeja D. czyli według Janusza Palikota - Julię Tymoszenko z Adamem Michnikiem w jednym wesołym polskim chłopaku przetrzymywanym przez diabelski rząd Donalda Tuska za prawdopodobne wprowadzenie w obieg 3 kg zielonego gówna - kogut powinien błyskać piękną czerwienią. Miły chłopak z perspektywami, elokwentny, zdolny, pojawiający się od dziecka w telewizji. Prymus w podstawówce ni stąd ni zowąd w średniej szkole traci chęć do nauki, a kilka lat później nie jest wstanie pracować dłużej niż przez wakacje. Gdzie zapalił pierwszy raz i kiedy ? U Jezusa na Starówce.... - czytaj na metro.pl

W zasadzie nic mnie już nie dziwi...

Nie dziwię się młodym ludziom wchodzącym w życie dla których marihuana stała się symbolem walki o coś. W dzisiejszych czasach brakuje ideologicznych wyzwań, z którymi młodzi mogli by się zmierzyć. Wojna ze starymi ? Odpada - często ich starzy są bardziej wyluzowani od nich - to pokolenie Solidarności i walki o wolność dla których Chrystus był kolorowym hippisem. Wojna z systemem ? Większość z nich nie ogarnia tematu polityki, a kandydatem na Prezydenta mógłby być równie dobrze Kazik Staszewski jak Jarosław Kaczyński. Pierwszą damą polskiego rządu mogła by zostać różowa Doda z Nergalem u boku. Polityka wchodzi aktywnie w ich życie dopiero gdy ktoś próbuje ograniczyć ich nielegalne zbiory plików na komputerze lub stara się czegoś zabronić co w innym kraju jest dostępne dla ich rówieśników.  Dlatego hasło Uwolnić Konopie robi na nich zapewne wrażenie.

Nie dziwię się politykom. W końcu populizm nie oznacza tylko bredni w sprawach ekonomicznych i rozdawaniu przywilejów na prawo i lewo byle tylko w czasie wyborów złapać kilka punktów za puste obietnice. Skoro rośnie podobno ilość zwolenników legalizacji narkotyków ten teren politycy także chcą zagospodarować. Trochę mnie zawiódł Aleksander Kwaśniewski, że tak łatwo uwierzył w siłę legalnej działki ganji na podstawie ledwie 2 letnich doświadczeń naszych sąsiadów. Miałem go jednak za rozsądniejszego zawodnika na polskim politycznym polu bitwy. Pogadajmy gdzieś tak po 10 latach działania czeskich narkotykowych przywilejów. Po 2 latach mogą się co najwyżej fałszywie ruszyć pewne statystyki. Potrzeba więcej czasu by zmiany systemowe zakorzeniły się i wydały swoje prawdziwe owoce.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------

więcej wpisów o marihuanie na blogu nocri'ego: -klik- zapraszam !



środa, 23 maja 2012

Dzisiaj całkiem obiektywne spojrzenie na sytuację polityczną tuż przed Euro2012. Zauważyłem bowiem spory niepokój wśród naszej politycznej gawiedzi. Nie mamy bowiem pewności czy mistrzostwa się nam udadzą czy nie. Sukces ma wielu ojców a do porażki nikt się nie przyzna więc politycy kombinują jak mogą aby przed samą imprezą się jakoś specjalnie nie określić.

Minister Nowak zapobiegawczo wolał zadeklarować, że problemy z budową autostrad nie skończą się przed imprezą. Prawym okiem jednak mrugał, że to wcale nie jest znów tak do końca powiedziane. Koniec końców sukcesem może okazać się świetnie zorganizowana sieć objazdów bo w światowej telewizji będzie widać przecież jedynie stadiony. Donald Tusk jakoś niespecjalnie pisze się od jakiegoś czasu do roli ojca chrzestnego tej imprezy. Jego wypowiedzi mają raczej charakter uspokajający emocje wokół Euro, a ewentualny sukces mistrzostw już zapisał w testamencie wszystkim Polakom. Teoretycznie to rozsądne podejście jednak polityk będący na 100% pewny sukcesu nie odpuściłby podpisania się pod wszystkimi zdjęciami zamaszystym autografem. To raczej chłodna kalkulacja na wypadek jakiejś ewidentnej wtopy podczas europejskiego festiwalu piłki nożnej.

Wczoraj o spokój zaapelował do rywali Jarosław Kaczyński z PiS sam deklarując iż na czas Euro2012 powstrzyma się od tradycyjnego dla opozycji marudzenia. Trochę się dziwię prezesowi bo chętnych do zepsucia mistrzostw w tym kraju jest sporo, a wszyscy są raczej kojarzeni (całkiem słusznie) właśnie z PiS i z prezesem Kaczyńskim. Tym samym szef największej opozycyjnej partii wymierzył sobie pistolet w stopę co już rozsądne nie jest. Nie może mieć bowiem pewności, że towarzystwo radiomaryjne czy Solidarność za cyngiel owego pistoletu nie pociągnie. Pierwsze środowisko jest raczej niezrównoważone, a atmosfera święta jakim jest impreza tej rangi w Polsce niespecjalnie ich obchodzi. Koniec końców europejska piłka nożna tak jak pochwały najnowszej historii Polski w niemieckiej prasie to dla nich tylko mydlenie oczu tuż przed kolejnym rozbiorem. Drugie środowisko natomiast reaguje na sytuację dość nerwowo, impulsywnie i bez koniecznej w takich chwilach refleksji. Piotr Duda może nie mieć aż takiego posłuchu wśród związkowców aby powstrzymać maszynę  kamieni, kijów i opon. Tym bardziej, że przewodniczący takich deklaracji jak prezes nie wygłosił, a wręcz przeciwnie dał sygnał, że protesty i zadymy są możliwe. Sporo więc ryzykuje prezes Kaczyński.

Każdy inny polityk w Polsce jakoś nie wyrywa się do tablicy. Żaden z nich ani specjalnie nie krytykuje polskich przygotowań ani specjalnie nie chwali. Politycy tkwią  w progach startowych. Wystrzałem do wyścigu o ojcostwo Euro2012 będzie dopiero ostatni gwizdek na finałowym spotkaniu. Wtedy dopiero sukces imprezy odnajdzie rodziców, a ewentualna porażka spadnie na głowy winnych. Może to i lepiej. W sporcie podobnie jak w gospodarce - im mniej polityki i polityków tym lepiej.

poniedziałek, 21 maja 2012

Futbol to wojna ! Dwie drużyny walczą w pocie czoła by pokonać rywala i postawić dumnie na jego skrwawionym truchle swoją prawą stopę. Wojna przeniesiona na trybuny daje efekty w postaci pobić, nie rzadko śmierci. Są kraje gdzie mecz piłki nożnej zawsze zakończyć się może międzynarodową rzezią. Są kraje gdzie po meczu wybuchały wojny. Już nie długo na polskiej ziemi pojawią się wojownicy pragnący dla kawałka złotej blachy wydrapać oczy. My radośnie witamy ich swojskim tanim winem, chlebem, solą jodowaną i ludową przyśpiewką. Niech się święci Euro2012 !

Piłka nożna  interesowała mnie tak do olimpiady w Barcelonie i późniejszym zniszczeniu tamtej drużyny. To co reprezentuje sobą tak polska liga jak i reprezentacja od tego czasu kompletnie mnie już nie bawi. Gdy zbrzydła mi polska piłkarska bitwa jakoś tak z automatu przestałem się interesować i światową. No może po za brytyjskim futbolem na najwyższym poziomie i tym co się na ich stadionach dzieje do dziś. Po  tym wszystkim co zrobiono z potencjalnie silną grupą piłkarzy,  mogącą zawojować świat już jako oficjalna reprezentacja Polski i z trenerem Wójcikiem,  na stadionie pojawiałem się już tylko w jednym celu. Bardziej interesowała mnie plemienna bitwa, która przy okazji meczów Zagłębia Sosnowiec i mniejszych regionalnych klubów rozgrywała się co środę i sobotę. Prześlicznej jakości mordobicia, gonitwy z policją, adrenalina ...wojna !

Pewnie obejrzę 3 mecze Polaków na polsko-ukraińskiej imprezie. Standardowy mecz otwarcia, drugi o wszystko i trzeci o marchewkę. Może z nudów jakiś półfinał lub finał i tyle...

Oficjalna reklama Euro2012 w Chinach przywraca mi nadzieję, że już nie długo ten sport może stać się atrakcyjniejszy:



...i to jest kurna wojna ! Tylko ja mam kurcze jedno pytanie - czy Chińczycy też sobie chcą zagrać na Euro2012 ? Tak to jakoś wygląda...

Obawiam się  jednej rzeczy.  Połączenie chóru Czerwonej Armii z improwizacją Szopena (Fantazja) może doprowadzić do wojny polsko-chińskiej. Mam nadzieję, że wiadome polskie siły patriotyczne wrażliwe na symbole i relikwie ową reklamówkę przeoczą i nie będą żądać od Donalda Tuska twardej reakcji i żądać przeprosin :)

piątek, 18 maja 2012

Richard Czarnecki pochylił się z troską nad sytuacją polityczną w Europie i z radością zatarł rączki. Donald Tusk będzie miał kłopoty bo główni rozgrywający w Unii Europejskiej odpadają jeden po drugim. Sarkozy już pożegnał się z Pałacem Elizejskim na rzecz socjalisty Hollande'a natomiast niemiecka chadecja wisi na jednym tylko włosku Angeli. Nad głową pani Merkel już stoją z nożyczkami SPD i Zieloni by dość dobrze radzącą sobie chadecką republikę federalną zamienić w socjalistyczny greenpeace dla ubogich.

Jakoś dziwię się europosłowi PiS, że ma tyle w sobie zadowolenia z sytuacji jaka się w Europie rozgrywa na naszych oczach. Krótki wzrok Richarda nie pozwala mu dostrzec pewnej prawidłowości. W Europie pod wpływem kryzysowych załamań gospodarczych do głosu dochodzi lewica, której łatwo z kryzysem "walczyć" z pomocą populistycznych haseł antykapitalistycznych. Europoseł Czarnecki ciesząc się z porażek partii prawicowych i chrześcijańskich nie zdaje sobie sprawy  z tego, że ewentualna klęska Donalda Tuska w Polsce oddała by władze akurat nie jemu. Chęć dowalenia głównemu przeciwnikowi swojego szefa Jarosława Kaczyńskiego przesłania naszemu uroczemu kameleonowi pewna dość oczywistą prawdę. Polskie społeczeństwo chcąc odebrać władzę Donaldowi Tuskowi nie pójdzie po pomoc do PiS. Elektorat Platformy prędzej zasili Ruch Palikota lub SLD niż odda Polskę po raz kolejny w spocone łapki panów z narodowo-katolickiej  partii, którzy już  tu nam raz swój oszołomski raj starali się stworzyć

Jak to dziś uroczo ujął redaktor Sakiewicz - zaczadzeni Platformą, z których z pomocą reżymowych medialnych sztuczek udało się po raz drugi  Donaldowi Tuskowi zrobić idiotów, nie są aż tak ślepi by nie wiedzieć gdzie tkwi zagrożenie dla Polski. Pan Czarnecki nie przewidział też innej sprawy - Donald Tusk to taki polityk, dla którego nie jest problemem dogadać się tak z szefem chrześcijańskich demokratów jak i  z lewicowym politykiem Francji lub Niemiec. Rzeczony polski europoker mógłby stać się klęską gdyby przy stoliku zamiast Donalda Tuska siedział Jarosław Kaczyński. Jakoś nie widzę  przywódcy narodowej, skrajnie religijnej i ocierającej się o nacjonalizm organizacji w partyjce pokera z socjalistami Europy Zachodniej.

Pominę milczeniem sugestie europosła Czarneckiego ukazujące prawdziwe powody dla jakich Donald Tusk podejmuje w Polsce polityczne wyzwania i stanął po raz drugi na czele rządu. Z wpisu posła Richarda wynika dość jasno, że celem polityki Donalda Tuska jest tylko i wyłącznie przyszłe stanowisko w strukturach europejskich. Śmiesznie takie zarzuty brzmią w ustach polityka, który dla bycia w centrum politycznych bitew jest wstanie zmieniać partie  jak paniusia rękawiczki. Odpuszczę też redaktorowi Sakiewiczowi jego felieton ukazujący czym dla niego jest istota demokracji i szacunek do jej wyników. Szkoda czasu na bzdury.

Sobota zapowiada się piękna - lepszy jest weekend bez takich polityków i ich pomagierów...


czwartek, 17 maja 2012

Poseł Hofman w swoim, a raczej w typowo pisowskim stylu domaga się przeprosin. Platforma, Premier, Prezydent i minister Gowin winni paść na kolana przed cysorzem Kaczyńskim i oddać mu co jego. Czyli fotel Premiera. Rzecznik partii PiS odnalazł bowiem ukryty powód przegranej PiS w wyborach. Łzy Sawickiej (takie same jak na tym demotywatorze) rozmiękczyły elektorat i spowodowały, że Platforma zmiażdżyła PiS w wyborach do parlamentu.

Przyczyna klęski jest więc już znana.  Kompletnie nie rozumiem redaktora Lisickiego. On z kolei twierdzi, że poparcie dla PiS  nie potrafi poszybować  w górę mimo ewidentnych wpadek rządu gdyż prezes Kaczyński używa zbyt wyrazistego, a wręcz publicystycznego języka. Ręce opadają - pieprzenie o Hitlerze i jego marzeniach z sejmowej mównicy w trakcie debaty emerytalnej pan Lisicki nazywa wyrazistością ? Bełkot o niemieckim dziennikarzu TVN lub brednie o Angeli Merkel pan redaktor porównuje do języka publicysty ? Gratuluję porównań - po zakończeniu politycznej kariery szef PiS ma najwyraźniej szansę w Uważam Rze na rolę wyrazistego publicysty.

Posłowi Hofmanowi, który tym razem uznał wyrok sądu za podstawę do przeprosin odpowiedziałbym tak: przeproście za Barbarę Blidę  i nagonkę na nią. Wasze ganianie układu było jak strzelanie z kałacha w tłum. Na kogo padnie na tego bęc. Wasz pupil Delfin, a od dziś Leszcz jak to pan poseł stwierdził o ministrze Ziobro, wyrywał się z każdą jedną sprawą przed kamery. Tworzył show by wbijać gwoździe do trumien, domagać się ekstradycji z USA ważnego ponoć świadka na podstawie dokumentów, które w Stanach rozbawiły wymiar sprawiedliwości do łez. Tworzyć wrażenie, że gabinety lekarskie pełne są bandytów mordujących ludzi. Walcząc z korupcją w całej Polsce zapomnieliście pilnować własnego podwórka by w samym sejmie Wasi posłowie nie handlowali publicznym groszem z posłanką Beger.

Przeproście rodzinę Barbary Blidy i wytłumaczcie im dlaczego kazano wywlekać ją  z samego rana w towarzystwie uzbrojonej gwardii, a dziś sąd uniewinnia głównego podejrzanego w tej sprawie - Alexis ze śląska. Przeproście Agorę za porównania do Trybuny Ludu. Przeproście naród za Macierewicza bredzącego o wybuchach tworzącego od 2 lat atmosferę ciągłego zagrożenia ze strony rosyjskiej. Przeproście za manipulacje waszych mediów tworzące wrażenie, że Polska to kraj zgliszczy na skraju wojny domowej, o którą nocami się modli co 5 Polak. Macie mnóstwo rzeczy, za które powinniście przeprosić zanim bezczelnie zaczniecie się domagać przeprosin od innych za swoje urojone krzywdy. Przeproście za IV RP.

...i przeprosicie...

Redaktorowi Lisickiemu odpowiem tak. Język Jarosława Kaczyńskiego nie jest wyrazisty ani nie śmierdzi nawet najpodlejszą publicystyką. To język nienawiści i skłócania narodu. Język dzielący na My i Oni, Solidarność i ZOMO, dzielący Polskę od prawie 30 lat. Język człowieka niepotrafiącego odnaleźć się w centrum polityki kompromisu i dialogu, szukającego poparcia wśród najbardziej zatwardziałych fanatyków szkodzących Polsce słowem i czynem. Poparcie dla partii PiS nie jest wstanie przeskoczyć wyżej od tego co ma ponieważ prezes pozbywa się z partii wszystkich, którzy by mogli ów zrównoważony elektorat do siebie przyciągnąć. Pozbył się Marcinkiewicza, pozbył się Radosława Sikorskiego, pogonił posłankę Kluzik i europosła Migalskiego, wygonił europosła Cymańskiego i Kamińskiego. Przejechał skrajnie prawicowym czołgiem po centrowo myślących członkach swojej partii, którzy stawali się zagrożeniem dla potęgi cysorza.  Pełen kompleksów człowiek nie zniesie w swoim gronie kogoś kto owych kompleksów nie posiada. Z punktu widzenia Polski jako kraju - stało się bardzo dobrze. Więc zgodnie z powiedzeniem - gdy widzisz, że przeciwnik popełnia błędy bądź kulturalny i nie przeszkadzaj mu w tym - nie przeszkadzam.

...róbcie swoje...




środa, 16 maja 2012

"Sprawiedliwości stało się zadość - tak wyrok sądu okręgowego ws. oskarżonej m.in. o korupcję b. posłanki PO Beaty Sawickiej komentuje lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Dodał, że oczekuje przeprosin dla siebie i b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego." - za wp.pl

Zgoda panie Ziobro ws wyroku na posłankę Sawicką. Spytam się tylko cicho: czy po wyroku uniewinniającym słynną Alexis nie należą się przeprosiny dla rodziny posłanki Blidy ?

 

...a w sprawie posłanki Sawickiej skazanej dziś za korupcję nocri zmontował taki oto democik:

 

głosuj na demotywatorach.pl

 

 

wtorek, 15 maja 2012

Jeszcze jeden wpis dziś tak na szybko bo sprawa rzekłbym pilna :)

Odwieczny przeciwnik Unii Europejskiej. Twórca radia szkalującego wszelkie formy jedności w ramach wspólnoty. Zapiekły antyeuropejczyk Tadeusz Rydzyk z dnia na dzień stał się globalistą i  euroentuzjastą :) Wystarczyło, że stanęły mu przed oczami uciekające postacie oglądaczy telewizji cyfrowej na legendarnych już multipleksach.

Myślałem że nic nie jest w stanie mnie już w sprawie TV Trwam zaskoczyć. Jakże się myliłem nie wierząc w porażające zdolności Naczelnego Pobornika  z Torunia. Już chyba tylko wielki kilkutysięczny marsz w "obronie" TV Trwam na ulicach Londynu i Paryża mógłby mnie od dzisiaj wprawić w osłupienie. Globalista Rydzyk ruszył zdobywać Europę...

Ja jednak proponuję Tadeuszowi Rydzykowi aby kolejnym razem spełnił wszystkie wymagane prawem warunki procedury przyznawania koncesji. Dostarczył wszelkie niezbędne dokumenty. Potrafił pogodzić się z tym, że jeśli inni nadawcy muszą potrafić, a także chcieć się rozliczyć i poddać kontroli finansowej to jego fundacja oraz działalność podlega tym samym przepisom.


...ech...

Kolejny odcinek mojej ulubionej serii wpisów "My informujemy Oni kłamią". Zastanawiam się już nawet nad cyklicznym pokazywaniem manipulacji, które są najwyraźniej ulubionym zajęciem dziennikarzy pozornie niezależnych.

Tym razem sprawa po raz kolejny dotknęła uwielbianej przez wszystkich czytelników katastrofy smoleńskiej. Wiem, wiem - też mam dość. Jednak taką rolę ma też ten blog by drążyć temat do bólu aby nie przylepiły się do  prawdy specyficzne, niezależne dodatki. 13 maja redaktor Sakiewicz otrzymał od Rosjan wyjątkowy wydawałoby się prezent, który z miejsca postanowił wykorzystać. W felietonie "Wróg ludu" wtłoczył w umysły słuchaczy i oglądaczy wrażenie jakoby rząd Indonezji po katastrofie rosyjskiego samolotu nie miał nic do gadania w sprawie badania przyczyn katastrofy tegoż samolotu na zboczu wulkanu.


W pewien sposób i na mnie ów felieton wywarł początkowo wrażenie. Patrzcie ludzie jak ruskie załatwiają swoje sprawy, a rząd Donalda Nic nie mogę Tuska nawet nie próbował zawalczyć po 10 kwietnia 2010 roku. Taki przekaz ma ów felieton i nie zdziwiły mnie komentarze czytelników  Sakiewicza, którzy dość ostro i w swoim stylu reagowali po tak podanej wiadomości. I co ? I nic. Jak to słynne radio Erewań pan Sakiewicz świadomie bądź nie minął się z prawdą o kilka przecznic.

"W Moskwie na Placu Czerwonym rozdają mercedesy" - grzmiała radziecka tuba propagandowa. Po kilku dniach okazało się że: nie w Moskwie, a w Leningradzie. Nie na Placu Czerwonym tylko w okolicach parku. Nie mercedesy tylko rowery i nie rozdają tylko kradną. Ot i cała filozofia manipulacji narodem. Ciekaw jestem czy po uzyskaniu dzisiaj informacji o tym że:

" Indonezja powołała się na prawo międzynarodowe. Chociaż wciąż trwają poszukiwania czarnych skrzynek z rozbitego samolotu, władze indonezyjskie odmówiły wydania ich Rosjanom, powołując się na prawo międzynarodowe, które stanowi, że śledztwo w sprawie przyczyn wypadku lotniczego musi toczyć się w kraju, w którym doszło do katastrofy.(...) dochodzenie będzie kontrolowane przez instytucje indonezyjskie. Rosja udzieli tylko wsparcia" - gazeta.pl

...redaktor Sakiewicz wyda oświadczenie prostujące brednie o rzekomej inwazji rosyjskich służb specjalnych pakujących i zabierających do Moskwy wszelakie ślady i szczątki rosyjskiego samolotu? Szczątki, które będą samodzielnie badać bez udziału komisji lotniczej z Indonezji. Wyda pan takie oświadczenie w ramach kolejnego felietonu ? Ja poczekam.


poniedziałek, 14 maja 2012

Przeczytałem dziś w Wyborczej peany na temat przewodniczącego związku zawodowego Solidarność. Jaki to on oblatany. Jak to potrafi ludźmi rozporządzać by głupot na manifestacjach nie narobili. Ogólnie rzecz biorąc Wyborcza wygłaskała i wylizała pana Dudę do błysku :)

Trudno mi się z tym nie zgodzić. Już dość dawno zauważyłem, że przewodniczący Duda to nie Janusz Śniadek znany z propisowskiej i żenującej postawy. Były przewodniczący został za swoje zasługi odznaczony orderem przynależności do partii PiS w czasie gdy Duda rozpoczął porządki w NSZZ Solidarność, które obserwowałem ze sporym  zadowoleniem. Nigdy nie negowałem potrzeby istnienia silnego i solidnego związku zawodowego będącego aktywną stroną w sporach z władzą i potrafiącego łagodzić konieczne kapitalistyczne reformy. Jednak w czasach przed przewodniczącym Dudą związek bronił jedynie siebie i swoich politycznych koneksji.

"...związek ów został poddany standardowemu dla naszego kraju procesowi gnicia. Zamiast na bazie legendarnej "Solidarności" budować nowoczesną organizację pracowniczą , która by zajęła się samopomocą dla rzeszy robotników zatrudnionych w dziesiątkach tysięcy powstających firm na Wolnym Rynku, rozpoczęto walkę. Polityczną walkę o dobre warunki wegetowania dla działaczy i władz związku. Najpierw pan Krzaklewski a potem pan Śniadek mieli ogromny wpływ na to że "Solidarność" przestała się kojarzyć młodym ludziom  z Gdańskiem , Strajkiem , Porozumieniami Sierpniowymi , likwidacją muru berlińskiego , rosyjskiej pieriestrojki a z hucpą , politycznym wiecami poparcia dla neoendeckich środowisk i prywatą działaczy." - W poszukiwaniu raju utraconego Janusza Śniadka

Nastał Piotr Duda i z jego ust w zeszłym roku usłyszałem słowa, które obudziły moją nadzieję:

"Smutne jest też to, że swoje prywatne interesy próbują przy tej okazji załatwić niektórzy działacze NSZZ Solidarność. W ten sposób działa np. wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność Stoczni Gdańskiej. Kolega Karol Guzikiewicz nie jest organizatorem obchodów, nie ma pojęcia o uzgodnieniach podjętych podczas spotkań organizacyjnych, nie wie, kto został, a kto nie został zaproszony, a mimo to ze szkodą dla związku eskaluje zamieszanie (...)  jako prawdopodobny kandydat do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości jest w tym momencie jak najbardziej zainteresowany wypromowaniem swojego nazwiska i zyskaniem uznania u partyjnych kolegów. Szkoda, że uderza przy tym w NSZZ Solidarność" - czytaj Normalna Solidarność

Protest przed sejmem pokazał, że Duda potrafi zapanować nad tłumem, a jego postawa  daleka jest od partyjniackich zagrań Śniadka. Martwi mni ecoś innego. Czytając dzisiejszy wpis na jego temat w Wyborczej czuję, że gazeta wykonała klasyczny pocałunek śmierci słowami:

"Jeśli linia Dudy weźmie górę w związku (wielu działaczy chciałoby działać po staremu, głównie wyzywać polityków PO od zdrajców), premier Tusk będzie miał w ''S'' przeciwnika, którego nie może lekceważyć. Kłopot może też mieć Jarosław Kaczyński, bo czyż Duda nie wyrasta powoli na przywódcę prawicy." - wyborcza.pl

Znając profil psychologiczny Jarosława Kaczyńskiego możemy sobie już wyobrazić jak zagotowała się dusza jedynego przywódcy prawicy w tym kraju. Jednak mam nadzieję, że Piotr Duda nie wpadnie na pomysł rozdrabniania się na drobne i wchodzenia do polityki. Solidarność potrzebuje kogoś kto potrafi ciut więcej niż palenie opon czy rzucanie petardami. Solidarność potrzebuje kogoś kto będzie potrafił wchodzić w dialog z władzą – jaka by nie była i z pomocą dialogu oraz kompromisu zadbać o interesy ludzi pracy. Solidarność potrzebuje Dudy, a Polska potrzebuje Solidarności - prawdziwej, normalnej, apolitycznej. Solidarności walczącej nie o związkowe przywileje, a o dobro ludzi, którzy nie potrafią się przed zakusami władzy sami skutecznie bronić. Polska potrzebuje Solidarności ale nie tylko w największych państwowych firmach gdzie najłatwiej związkom funkcjonować. Potrzebuje działań związków w małych  zakładach pracy, sklepach, punktach usługowych czy restauracjach fast-food gdzie często prawa pracownicze to fikcja. Tam Was nie ma, a być powinniście by kapitalizm, który jest jedyną drogą dla Polski do dobrobytu był należycie kontrolowany. Czy stać Was na to ?

W sprawie reformy emerytalnej nie zgadzam się z Solidarnością i Piotrem Dudą. Podobnie jak rządzący uważam, że zmiany w systemie emerytalnym są  konieczne ze względu na zmieniającą się demografię. Nie chodzi jednak tylko o symboliczne 67 lat - chodzi o system przywilejów, na które nas nie stać, a które powodują mnóstwo społecznej niesprawiedliwości. Obrona przed reformą nie jest obroną godną społecznej solidarności ponieważ wszelkie przywileje nadane w czasach populizmu i demagogii są czymś co dzieli, a nie jednoczy naród. Jednak mimo to widzę sens w działaniach jakie przeprowadza Solidarność. Jej akcja pod sejmem oprócz kilku politycznych incydentów wykonanych przez próbujących się przylepić do okrętu Dudy polityków była autentyczna i to się czuło. Oby sodowa woda przewodniczącemu nie uderzyła do głowy  gdy z różnych stron padną podszepty by rozpoczął karierę polityczną i wygryzł Kaczyńskiego. Zapewne takie propozycje padną jeśli już nie padły. Dotychczasowy samiec  alfa na prawicy nie wiele już przecież może i nie jeden w stadzie marzy by roznieść go na strzępy ;)

@edit

 

Dorzucam wywiad z Piotrem Dudą dla TokFM

 
1 , 2