Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
czwartek, 16 maja 2013

Każdy kto choć trochę mnie zna wie, wie że w temacie  przerywania ciąży jestem bardziej nieprzejednany niż niejeden moherowy katooszołom. Uznaję jednak obecną ustawę aborcyjną za  możliwy kompromis i będę krytykował każdy  ruch środowisk społecznych lub politycznych próbujący go zniszczyć. Amerykański przypadek procesu abortera Kermita Gosnella daje nowy argument przeciwnikom liberalizacji prawa aborcyjnego w Polsce.

Dlaczego? Ponieważ Gosnell złamał bardzo liberalne prawo i zapewne nie jest to jedyny przypadek. W Pensylwanii prawo umożliwia dokonanie aborcji do 24 tygodnia ciąży. Praktycznie 5 miesięczny płód może zostać w zgodzie z prawem zlikwidowany na życzenie. Powiem szczerze: nie wyobrażam sobie by takie prawo kiedykolwiek wprowadzono w Polsce i trudno nazwać by to było kompromisem. Można dyskutować na poziomie medycznym kiedy płód staje się człowiekiem, a kiedy jest tylko zbiorem komórek bez życia. Można  zasypywać się argumentami w tej według mnie niesmacznej dyskusji. Jednak wiara w to, że 23 czy 24 tygodniowy organizm w ciele matki  nie jest jeszcze człowiekiem w dzisiejszych czasach zakrawa na ciemnogrodzką herezję.

Nie mam zamiaru epatować na blogu zdjęciami i medycznymi formułkami udowadniającymi ten bezsporny fakt - napiszę tylko, że wcześniak urodzony w 24 tygodniu życia ma ponad 70% szans na to, żeby kiedyś zostać prezydentem Polski lub  całkiem a propo - Stanów Zjednoczonych. Współczesny poziom medycyny działa niekorzystnie dla fanatycznych wyznawców zbioru komórek mogących zostać usuniętych z ciała matki jak nie przymierzając szkodliwy pasożyt. Jesteśmy w stanie uratować tak wcześnie rodzące się dziecko. 

Skoro obowiązujące w Pensylwanii bardzo liberalne prawo aborcyjne  jest łamane, a  podziemie aborcyjne funkcjonuje dalej w najlepsze, jaki jest sens łagodzenia polskiej ustawy? Można uznać na podstawie tego przykładu, że propozycje usuwania ciąży na żądanie do 13 tygodnia nie przyniosą  likwidacji aborcyjnego podziemia w Polsce. Jest to przecież sztandarowy argument środowisk fanatycznie dążących do zaakceptowania w prawie aborcji na życzenie. Amerykański przypadek daje spore prawdopodobieństwo, że nawet łagodniejsza ustawa aborcyjna będzie w Polsce łamana w taki sam sposób jak jest łamana liberalna ustawa w Pensylwanii.

Prokurator żądał dla Gosnella kary śmierci. Zawarto jednak kompromis z adwokatami abortera i prawie pewne uśmiercenie lekarza za dokonane zbrodnie zamienione zostanie na podwójne dożywocie. Cieszę się, że tak się stało. Tak jak nie akceptuje bezsensownego zabijania czy jak to wmawiają nam aborcjoniści: likwidowania zbiorów komórek  tak nie akceptuję likwidowania ludzi przy pomocy kary śmierci. Wystarczająco dużo w dzisiejszym świecie jest bezsensownej śmierci by dodatkowo akceptować legalne zabójstwa zapisane na kartach kodeksów prawa.

 

piątek, 10 maja 2013

Na weekend pozornie luźny temat niezwiązany z polityką. Oglądając jakąś telewizję śniadaniową ...zabijcie mnie nie pamiętam którą... przy jednym z tematów zdębiałem. Strefa wolna od dzieci bo o tym traktuje dzisiejszy wpis wprowadziła mnie w stan osłupienia. Ja rozumiem, że może człowiekowi w kawiarni czy kinie przeszkadzać paląca papierosy osoba albo nachlany jak świnia i śmierdzący moczem ochlaptus ...ale dzieci? To już chyba lekka przesada...

W poszukiwaniu czegokolwiek w internecie natknąłem się na wpis pani Hanny Rydlewskiej "Strefa wolna od dzieci. Potrzebna od zaraz".

"W nowoczesnym społeczeństwie rodzice mają możliwość aktywnego spędzania czasu z dziećmi, również w kawiarniach lub w restauracjach. Knajpy przyjazne dzieciom są potrzebne i powinno ich być w Polsce jak najwięcej. Nie można jednak zapominać o potrzebach tych, którzy dzieci nie mają, mieć nie chcą i marzą skrycie o przestrzeniach wolnych od pieluch, smoczków i dziecięcych pisków. Kiedy pojawią się u nas kawiarnie ze strefami „wolnymi od dzieci”?" - natemat.pl

Ręce mi odpadły...czyli jest więcej takich osób niż te kilka pań w telewizji śniadaniowej ... i to na poważnie:

"Kawiarnie z salami „child free” znajdziemy wszędzie: od Londynu do Dubaju. Działają także „bezdzietne” hotele, w których muzyka może grać do późna w nocy, a w restauracjach mleko serwuje się wyłącznie w drinkach i kawie. W naszym kraju być może zbyt wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii obłaskawiania przestrzeni publicznej dla rodziców z dziećmi. Bojowego zapału do walki o prawa tych bez dzieci nikomu już nie starcza. Nieliczne samoorganizacje – na przykład grupy dyskusyjne na Facebooku, poświęcone problemom bezdzietnych – utyskują na to, że w Polsce „dziecięcy terror” trwa (uprzedzam: to cytat z jednej ze stron). Postanowiłam przynajmniej przerwać terror milczenia. I zachęcić restauratorów, by pomyśleli o klientach, którzy mają apetyt, ale nie mają dzieci. "

Powiem szczerze mnie to śmierdzi jakimś rodzajem faszyzmu. Tylko ograniczony umysł może wymyślić coś takiego jak miejsce child free ... taki umysł, który  w odpowiednim czas przeniesiony wymyśliłby nur fur Deutsche ...


...a może tak pójdziemy dalej droga pani Haniu? Niedługo światłe umysły Młodzieży Wszechpolskiej wylansują pomysł na gay free. Dlaczego chłopcy glanowcy muszą się użerać w bibliotekach z homoseksualistami. Uwolnić biblioteki od pedałów by młodzież patriotyczna mogła w spokoju i bez oczywistego obrzydzenia czytać myśli Nietzschego.

...w imieniu męskich szowinistycznych świń padną propozycje fat women free. Dlaczego budzące odrazę wśród rasy panów ...tłuste kobiety... pałętają się w parkach gdzie napchane testosteronem samce mają ochotę wypić w spokoju wino z kartonu bez oglądania roznegliżowanych obwisłych biustów i całych w rozstępach tłustych ud udających laski maszkaronów.


...ma ktoś jeszcze jakiś kretyński pomysł na jakieś free? Pewnie bym dziesiątki takich stref wymyślił ale już mi się nie chce na weekend denerwować. ...no może jedynie dodam, że na tym blogu jest strefa ganja free, a kretyn linkujący mi w komentarzach do sklepu z nasionami marihuany proszony jest o zaprzestanie tego procederu.

 

BTW ... uwierzcie, że gdy w mojej okolicy spotkam tą kretyńską wlepkę na jakimkolwiek sklepie, restauracji, pubie czy innym miejscu gdzie mógłbym spędzić wolny czas - zrobię taki raban, antyreklamę i ogólnie społeczny bojkot, że się właścicielowi odechce faszystowskich praktyk.

 

środa, 08 maja 2013

Obserwując zmagania Antoniego Macierewicza z Maciejem Laskiem przypominam sobie bajkę "Żuraw i Czapla" gdzie dwa ptaki łaziły jak posrane jeden do drugiego i piskląt z tego nie było. Mit smoleński kreowany dość umiejętnie przez Zespół Do Zarabiania Na Katastrofie W Smoleńsku postanowiono rozebrać na części pierwsze. Czy to się może udać?

Po pierwsze - już mitów greckich nie udało się odwołać. Jest mnóstwo osób nadal wierzących w Zeusa i jego setki dzieciaków pałętających się po Olimpie. Komisji Laska też nie uda się wyplenić głęboko już zakorzenionych wśród prostego ludu chwastów zasianych przez fanatyka teorii spiskowych z PiS.

Po drugie  jakakolwiek walka z takimi teoriami  powinna być prowadzona umiejętnie już od 10 kwietnia 2010 roku.  Działania rządu i komisji Millera ws katastrofy były delikatnie mówiąc nieprofesjonalne i na tym gruncie chwasty naczelnego ogrodnika u boku Jarosława Kaczyńskiego rosły, kwitły i się rozmnażały bez jakiejkolwiek kontroli. O co najmniej 3 lata za późno rząd zdecydował się rozwiewać helowe mgły  tworzone wokół śledztwa.

Wracając do próby spotkania się ekspertów jednego i drugiego zespołu. Komisja Laska próbuje bezskutecznie otrzymać dane wejściowe eksperymentów, które przeprowadzali eksperci Macierewicza. Nie dziwi mnie ten fakt, że komisja próbuje je poznać zanim do spotkania dojdzie. Nie da się przecież prowadzić dyskusji z kimś kto nie chce w żaden sposób pokazać jak jego tezy powstały.

Oczami wyobraźni widzę takie spotkanie - eksperci Macierewicza sypią  "faktami" jak z rękawa (nie ważne, że każdy jeden ekspert będzie przeczył sobie nawzajem jak to już bywało).  Komisja Laska nie będzie potrafiła się do nich odnieść w żaden normalny sposób bo nie mogli się do tego przygotować. Wszystko wśród kamer i  drwiącego śmiechu dziennikarzy "niezależnych". Cyrk na kółkach z Antonim w roli elokwentnego wodzireja. Czy Antoni Macierewicz wyobraża sobie, że można dyskutować na tematy fizyki, aerodynamiki, matematyki nie mając możliwości poznania materiałów adwersarzy co najmniej kilka dni wcześniej? Tak by móc je przeanalizować, sprawdzić, spróbować wyciągnąć podobne wnioski etc. Oczywiście że poseł sobie tego nie wyobraża - to inteligentny człowiek. Więc o co chodzi? Czemu Antoni Macierewicz blokuje dostęp do danych prof. Biniendy i innych? Najwyraźniej o to by kariera śledczego ws katastrofy smoleńskiej trwała jak najdłużej ...najlepiej do emerytury posła.

...a przynajmniej tak długo jak się to będzie Zespołowi Do Zarabiania Na Katastrofie W Smoleńsku opłacało...



Jak to zwykle w polskiej polityce bywa czas jedności na nazwijmy to prawicy minął  bezpowrotnie. Ledwo się Donald Tusk poślizgnął kilka razy na pozostawionych przez flejtuchów z public relations skórkach od bananów, a prawica już ruszyła do walki o przejęcie władzy nad duszami konserwatywnego elektoratu. Teoretycznie wszystko jest jak było - za mordę wszystkich trzyma Jarosław Kaczyński i propagandziści smoleńscy. Jednak jak bliżej się temu towarzystwu przyjrzeć, już nic nie jest jak dawniej.

Mit zjednoczonej prawicy wali się podobnie jak smoleński pomnik ...budowany przez chciwych politycznych celebrytów. Pozornie na obrzeżach politycznej walki dotychczasowych sojuszników trwa wielka bitwa medialna rozpoczęta przez Tomasza Sakiewicza. Widać wyraźnie że okopany jak Francuzi na Linii Maginota Tadeusz Rydzyk co jakiś czas  wypuszcza smrodzącego szczura, który ma jątrzyć i psuć szyki propagandziście z Gapola. Ojciec Dyrektor nie szczędzi też świnek samemu Prezesowi. Pamiętacie posła Giżyńskiego, który jako pierwszy podał w wątpliwość medialny cyrk Macierewicza w temacie katastrofy? Ja pamiętam. Tak samo jak to skąd poseł czerpał przez lata ideowe soki.

Także odepchnięty swego czasu jak niechciane dziecko Zbyszek Ziobro może znów poczuć delikatną dłoń ojca Pobornika na swym wysokim czole. Pobudzony  sygnałami rozgrzeszenia były Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w rządzie wstydu i poruty premiera Jarosława Kaczyńskiego zaczyna działać. W zeszłym roku forsował idee prawyborów na prawicy by wyłonić wspólnego kandydata na Prezydenta,  przy okazji kwestionując zasadność teorii spiskowych wokół katastrofy smoleńskie. W tym roku zlekceważył "partyjne" według jego słów obchody rocznicy katastrofy, a jego kolega ze studiów - mecenas Rogalski całkiem zgrabnie wyleczył się z jak to stwierdził, schizofrenii w jakiej żył przez ostatnie trzy lata. Prezes musiał się zagotować jak krewetka skoro Adaś Hofman postanowił Zbigniewa Ziobro rozstrzelać przy urnie z pomocą prawicowych wyborców.

Jak to zwykle bywa zaczynają się żreć chłopcy, którym się w transformacji ustrojowej nie powiodło, licząc na wywrócenie się rządu Donalda Tuska i przejęcie po nim władzy.

 ...a ja się tylko spytam: gdzie w tym wszystkim jest  eminencja Antoni Macierewicz? ...jakoś tak się w historii polskiej polityki układa od lat, że każdy jeden twór polityczny, który z pomocą Antka Mściciela postanowił budować swoją pozycję, znika ze sceny jak amfora. Czy Jarosław Kaczyński liczy na to, że jest odporny na klątwę Ponurego Antka? Po braku reakcji na brednie, którymi Macierewicz karmi elektorat wnioskuję, że tak właśnie jest i to mnie zdecydowanie cieszy najbardziej...

poniedziałek, 06 maja 2013

Skrzętnie budowany przez ostatnie trzy lata smoleński pomnik wali się jak domek z kart. Z mozołem tworzony mit zamachu na śp. Lecha Kaczyńskiego nie jest w stanie się obronić przed naporem prawdy. Sekta smoleńska traci już nie tylko zwolenników ale i kapłanów. Białe księgi Macierewicza okazują się jedynie pustymi okładkami. Mam nadzieję, że po długich trzech latach paranoi polskie społeczeństwo będzie mogło w spokoju zastanowić się nad całym systemem, który do katastrofy lotniczej w Smoleńsku doprowadził.

"Katastrofa smoleńska była zwyczajnym wypadkiem lotniczym. Na nic więcej w tej chwili nie ma dowodów (...) Główni odpowiedzialni za katastrofę zginęli na pokładzie tupolewa. Stawiam na zasadniczą winę po stronie polskiej (...) zawinił przede wszystkim system szkolenia pilotów wojskowych i "nieegzekwowanie przez nich podstawowych procedur bezpieczeństwa". - Ich brak wyszkolenia i pewna nonszalancja to tylko skutek ..." - gazeta.pl

Zawsze się zastanawiałem czemu tak wielu - czasami bardzo inteligentnych ludzi, jest w stanie tak długo zaklejać własnym honorem dziury w gównianych fundamentach, na których był budowany pomnik smoleński IV Rzeczypospolitej. Ktoś powie ...taka jest polityka i czasami trzeba z siebie robić kretyna by osiągnąć określony cel. ...jak sobie przypomnę wszystkie helowe bomby i inne chore teorie, o których chętnie wspominał mec. Rogalski w niejednym wywiadzie to mnie pusty śmiech ogarnia. Wczorajsza wypowiedź, tak dobitnie pokazująca, że przez ponad 3 lata robił z siebie idiotę dla  celu politycznego, mój śmiech zamienia w rechot. Nie on pierwszy z resztą machnął ręką na halucynacje Macierewicza i jego pożal się boże ekspertów od gumowych drzew oraz bezpiecznego lądowania samolotów na dachu. Po żenujących słowach Macierewicza o ofiarach, które wypadek przeżyły wielu polityków PiS zakryło ze wstydem oczy.

Teoria zamachu była dla tego środowiska istotna z jednego powodu. Zamach na śp. Lecha Kaczyńskiego mógłby się stać wydarzeniem, na którym można by było zbudować swoją siłę polityczną. Bohater zabity w skutek knowań wrogów Polski... zjednoczmy się Polacy bo wróg czyha na nasz piękny kraj... Obudź się Polsko!

Tyle tylko, że z katastrofy lotniczej Tu-154 nawet Antoni Macierewicz, spec nad spece od politycznej hucpy, nie był w stanie ulepić smoleńskiego pomnika. Sprawa była zbyt oczywista. Można co prawda doszukać się winy w administracji, która pośrednio do katastrofy doprowadziła, a za której niekompetencję odpowiada także premier Donald Tusk. Jednak nie zmieni to jednego - samolot rozbił polski pilot , który jak niestety wielu miało w zwyczaju, ostrzeżenia Pull Up! Pull Up! zinterpretował jako Oj tam! Oj tam!...

...i parafrazując Rogalskiego ...ktoś to w końcu musiał powiedzieć...