Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
czwartek, 28 maja 2015

Mieszkańcy Poznania załamani! Obywatele krainy podziemnej pomarańczy liczyli, że zaplecze intelektualne PiS ze Stanisławem Mikołajczakiem przy udziale Prezydenta elekta Andrzeja Dudy wyniesie ich piękne ale pozbawione Ducha miasto na wyżyny dobrego smaku przy akompaniamencie religijnego uniesienia. Akademicki Klub Obywatelski im Lecha Kaczyńskiego i jego dzieło:

Chryste ratuj! Ratuj Polskę przed intelektualną paranoją Twoich zaczadzonych wyznawców. Błagam Cię ześlij Ducha Świętego i oświeć mroczne umysły tych, którzy w Twoim imieniu robią z Ciebie i z Twojego świętego dla wielu wizerunku pośmiewisko...

Chryste ratuj Polskę przed PiS...

poniedziałek, 25 maja 2015

Historia potrafi się powtórzyć. Ciekaw jestem czy i tym razem sprawdzi się myśl Hegla. Dwadzieścia kilka lat temu bracia Kaczyńscy  odnieśli wielki sukces polityczny gdy wbrew zdrowemu rozsądkowi i na przekór wielu wylansowali Lecha Wałęsę na Prezydenta III RP

"W 1990 roku forsowali jego kandydaturę na prezydenta. Jarosław Kaczyński założył Porozumienie Centrum i wspierał Wałęsę w staraniach o prezydenturę. Po wyborczym zwycięstwie Lecha Wałęsy Kaczyńscy weszli w skład Kancelarii Prezydenta. Jarosław został jej szefem, Lech - ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa nadzorującego pracę Biura Bezpieczeństwa Narodowego." - interia.pl

Nie trzeba było nawet długo czekać by ów radykalny obóz rozpalony do czerwoności obsesjami Antoniego Macierewicza doprowadził do wojny na górze i słynnej nocy teczek. 3 lata po wielkim sukcesie wyborczym braci Kaczyńskich kukły Prezydenta RP Lecha Wałęsy płonęły już żywym ogniem.

zdjęcie z wyborcza.pl

Czy Prezydent Andrzej Duda ma szansę stać się powtórką z historii tamtych mrocznych czasów? Wątpię choć nie jest to nie możliwe. Jeżeli spełni swoje wyborcze obietnice i będzie chciał być rzeczywiście Prezydentem wszystkich Polaków...

...nie no wygłupiam się. Andrzej Duda to trampolina dla Kaczyńskiego do bycia po raz drugi Premierem. Prezes prędzej Macierewicza spuści do politycznego szamba niż pozwoli mu na podcięcie sprężyn, które go mają na wymarzone stanowisko wystrzelić. Andrzej Duda jest złotym dzieckiem Jarosława Kaczyńskiego. Świetnie wykreowanym produktem marketingowym. To brand,  który ma przykryć wszelkie cienie. Ma swym młodzieńczym blaskiem zasłonić Polakom prawdę o Polsce, którą  Prezes cichutko szyje w tajemnicy przed wszystkimi.

BTW co bym sobie o naszym nowym Prezydencie nie myślał prywatnie, muszę mu szczerze pogratulować bo okazał się politykiem skutecznym. Ciekawy tylko teraz jestem czy jego skuteczność nie zakończyła się z dniem wyboru...


piątek, 22 maja 2015

Mój stosunek do Jednomandatowych Okręgów Wyborczych jest stałym czytelnikom znany. Pisałem już o nich nie raz. Chęć wprowadzenia JOWów była też głównym powodem dla którego kilka lat temu zagłosowałem na Platformę śp. Macieja Płażyńskiego,  Andrzeja Olechowskiego i Donalda Tuska. Niestety zostałem po wyborach "zmielony" ...pamięta ktoś akcję Pawła Kukiza? Brałem w niej czynny udział bo uznałem, że zostałem przez polityków PO oszukany. Mój podpis, który się znalazł pod wnioskiem o referendum w tej sprawie, został potraktowany przedmiotowo jako obiekt partyjnych ćwiczeń.

Andrzej Olechowski niedawno w szczerej rozmowie przyznał: "To były głównie ćwiczenia skierowane do aktywistów partyjnych, żeby nie kisili się w domach, tylko wyszli na miasto i coś robili. Pytania miały dotyczyć likwidacji Senatu, zmniejszenia liczby posłów, zniesienia immunitetu i wprowadzenia JOW-ów. " - dziennik.pl

Nie daruję Platformie tego jak i wielu innych zaniechań, przez które Polska nie jest taka jaka być powinna. Paweł Kukiz dał mi wtedy i daje dziś nadzieję, że temat JOWów pozostanie w sferze publicznej dyskusji. Dlatego otrzymał mój głos w pierwszej turze wyborów na Prezydenta RP.

Politycy próbują zaczarować Jednomandatowe Okręgi Wyborcze od lat. Na ich zlecenie "eksperci" wysyłają w świat medialny fałszywe opinie negujące zasadność wprowadzenia tego systemu wyborczego. Jednym z głównych argumentów przeciw jest potencjalna polaryzacja sceny politycznej i doprowadzenie do sytuacji gdzie tylko dwie główne siły polityczne walczą o władzę. Przeciwnicy JOW protestują bo obawiają się sytuacji, w której tylko PiS i tylko PO mają szansę na dobre wyniki wyborcze. Śmiać mi się chce z tych obaw gdy oglądam na przykład dzisiejszy sondaż CBOSu:

...bez JOWów polska scena polityczna dąży do polaryzacji. To naturalna kolej rzeczy. Minęła  w Polsce era małych partyjek. Cygarowych klubów złożonych z kilku polityków próbujących przy okazji formowania większości parlamentarnej urwać co nieco dla siebie. Polacy pokazują swoimi głosami, że z każdym rokiem dojrzewają politycznie i tylko wśród znaczących, aktywnych partii próbują znaleźć swoje miejsce. Wyborca już teraz wie, mając z tyłu głowy dantejskie sceny gdy polski parlament zalany był różnego rodzaju partiami X czy Piwa, że jego głos nie powinien być zmarnowany.

...niestety jest. JOW daje szansę na to by każdy głos był na wagę złota dla miejscowego polityka. To jednomandatowy okręg  rozliczy  w kolejnych wyborach jego działalność na rzecz tych, którzy go wybrali. To on będzie musiał swoją pracą pokazać, że warto na niego oddać głos. Na dziś o składzie naszej Rady Mędrców na ulicy Wiejskiej decydują tak na prawdę zarządy polityczne urzędujące w wygodnych biurach i restauracjach Warszawy. To one decydują czy nasz głos na kandydata jest im potrzebny czy może należy go poprawić odgórną decyzją. Tylko JOW daje Polsce szansę na prawdziwą demokrację. Dość patriokracji robiącej nam wodę z mózgu od 20 kilku lat. Dość strachu przed polaryzacją sceny politycznej.


czwartek, 21 maja 2015

"Ja słucham tego, co mówią do mnie moi rodacy, to oni są moimi ekspertami. Jesteśmy wielką wspólnotą, jest nas ponad 40 mln. Nie powinniśmy pozwolić, by prezydentem był człowiek, który spycha ludzi na margines." - Andrzej Duda - debata TVN

Nie chcę prezydenta, który nie wie co zrobić by było jego rodakom dobrze. Cóż mi po władzy, która musi się mnie pytać jak rządzić? Ja władzy nie pytam się jak żyć. Radzę sobie świetnie sam. Niech władza nie oczekuje ode mnie odpowiedzi na pytania, ekspertyzy etc. To ja oczekuję od nich polityki świadomej i polityki, która nie będzie przeszkadzać. Polityki, która jedynie będzie porządkować zasady i to co wokół mnie.

Pełna zgoda z Bronisławem Komorowskim: "Dojrzałego polityka poznaje się po tym, że słucha." Słucha ale się nie pyta. Słucha i wie co zrobić.

Z cytowanego wyżej przemówienia Andrzeja Dudy jasno wynika, że nie jest politykiem samodzielnym. Ja i zapewne wielu Polaków oczekuję od polityków na najwyższym stanowisku umiejętności podejmowania decyzji, za które tylko oni sami będą odpowiedzialni. Bronisław Komorowski ponosi w tych wyborach odpowiedzialność za swoje własne decyzje. Były lepsze, były gorsze, czasami ręka sama leciała do czoła... jednak to były JEGO decyzje. Czy Prezydent Andrzej Duda za kilka lat stanie przed nami i będzie się tłumaczył z porażek  lub będzie się chwalił rezultatami własnych decyzji? Nie. Nie będzie. Z jednego powodu: to nie on je będzie podejmował. Zrobi to za niego ktoś inny - prezydent cień Jarosław Kaczyński.

Ja na Kaczyńskiego nie zagłosowałbym nigdy. Nie zagłosuję w związku z tym także na Andrzeja Dudę.

 

pozdrawiam

Adam

poniedziałek, 18 maja 2015

Obserwuję tegoroczne wybory trochę z boku. Nie mam niestety czasu na mocniejsze zaangażowanie się w politykę i intensywne prowadzenie bloga jak to drzewiej bywało. Z polityki bowiem wyżyć mogą jedynie politycy. Niezależni obserwatorzy czy niezwiązani zawodowo z dziennikarstwem komentatorzy już niekoniecznie. Jednak świetnie widzę jak członkom PiS zależy na tych i następnych wyborach. Sytuacja gospodarcza i polityczna, która zaczyna się rysować przed Polską może być gwoździem do trumny  partii zorganizowanej w tej przedpotopowej formie.

Ktoś powie - wielu już wieszczyło koniec partii Kaczyńskiego. Sam to nocri robiłeś i racji nie miałeś. To prawda. Rzeczywistość zaprzeczyła logice. Kolejne polityczne porażki od haniebnych rządów z Lepperem, Giertychem i Rydzykiem powinny być dla Kaczyńskiego i jego świty jak spuszczenie wody w toalecie. Jednak nie były.  Dla Leszka Milera i lewicy postkomunistycznej społeczeństwo nie miało tyle wyrozumiałości. Polacy spuścili w kanały historii całą wielką baronową lewicę. Wystarczyła ledwie dekada by SLD utrzymywał się na powierzchni szamba już tylko z pomocą słomki z McDonalds'a ... a PiS ciągle twardo trzyma się w pobliżu tronu. Wbrew logice i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Wszystko przez to, że brakuje alternatywy, a wielu widzi w PiS jedyną szansę na odsunięcie PO od władzy.

Mimo wszystko uważam, że dla PiS  te i kolejne wybory to już ostatnia  szansa na jakikolwiek sukces polityczny. Formuła, w której Jarosław Kaczyński w zespół z Macierewiczem i z modlitwą ojca Rydzyka uratują Polskę przed III RP wyczerpała się. I to dawno.  Widać to szczególnie w tej kampanii gdzie cały "stary" PiS musiał się rozpłynąć jak kamfora. Zniknąć z pola widzenia pozostawiając na placu boju budzącego zaufanie młodego polityka, nieskażonego jeszcze smoleńską paranoją, antypolskim spiskiem i niemieckim kondominium. Starzy politycy PiS wiedzą, że aby cokolwiek osiągnąć muszą przebierać się, chować w cieniu swoje fobie, udawać przed światem, że są inni niż są w rzeczywistości. To jedyna szansa by odebrać władzę Platformie, przed którą wbrew pozorom jeszcze sporo szans na wyborcze zwycięstwa.

Polska gospodarka rośnie w siłę. Cały okres światowego kryzysu ominął nasz kraj, a prognozowane nieszczęścia okazywały się straszeniem nad wyrost i jedynie na bieżące polityczne potrzeby. W zasadzie trudno znaleźć w kraju ekonomistę, który z czystym sumieniem może powiedzieć, że Polska to zgliszcza i upadek jak nasz kraj próbują przedstawiać osoby związane z PiS i z  kampanią Andrzeja Dudy. Czy to efekt rządów Donalda Tuska i prezydentury Bronisława Komorowskiego? Tu już ekonomiści mają większe pole do dyskusji. Ja jestem pewien jednego - dość stabilna sytuacja polityczna w kraju na pewno temu pomogła. Gospodarka rozwija się jakby obok bieżącej polityki i to na pewno wielki sukces Polaków. Nie PO czy PiS czy innej politycznej organizacji ale Polaków, którzy potrafili w miarę spokojnie przejść suchą nogą przez okres światowego kryzysu finansowego. 

Jeżeli komuś mógłbym przypisać ów sukces osobiście to zrobiłbym to tym, którzy razem z Leszkiem Balcerowiczem przez lata tworzyli system kontroli nad instytucjami finansowymi. To działalność Narodowego Banku Polskiego broniąca Polskę przed zakusami politycznych populistów spowodowała, że gospodarka mogła rozwijać się bez przeszkód i bez czkawki, którą nie raz nie dwa chcieli jej zafundować politycy patrzący jedynie na słupki sondaży.

Tak jak ogólnonarodowe porozumienie ponad podziałami w temacie NATO czy UE dało Polsce sukces oraz stabilną sytuację  polityczną tak porozumienie ponad podziałami w kwestii ochrony polskiego pieniądza, budżetu i finansów publicznych dało Polsce pole do popisu w kwestii gospodarki. Efekt tego widzimy dzisiaj. Nawet tak durne z ekonomicznego punktu widzenia decyzje jak nacjonalizacja części OFE nie zachwiały polską gospodarką.

Jeżeli PiS nie zdąży odebrać władzy Platformie przed ewidentnie zbliżającą się "górką" mogą już jej nie odebrać nigdy. Oczywiście nie oznacza to, że PO będzie rządzić do końca świata i jeden dzień dłużej. Po prostu to nie PiS i ich zaściankowa polityka ciemnogrodu będzie mogła Platformie władzę odebrać. Przegrane przez PiS kolejne wybory parlamentarne dadzą nowej bezmilerowej lewicy i nowym ruchom liberalnym oddech i szansę na zbudowanie swojej pozycji. Socjalny elektorat, który naiwnie w  PiS widzi szansę na realizację swoich postulatów bez wahania odda swoje głosy nowym lewicowym ruchom  politycznym mającym szansę wyrosnąć na żyznej glebie pozostawionej przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Natomiast liberalny elektorat zmuszony w ostatnim czasie pokładać nadzieję na lepszą Polskę w partii Donalda Tuska znajdzie w końcu lepszą i pewniejszą jakość, której bez wyrzutów sumienia będzie mógł oddać swój wyborczy głos.

Warto więc moi drodzy aktywnie stanąć na drodze partii Kaczyńskiego i Dudy by dać Polsce szansę na narodziny nowej jakości rządzenia. Odgrzewane kotlety PiSu zapakowane w nowe ładne odpustowe pudełka mogą nam co najwyżej znów zafundować polityczną sraczkę, z której ledwo co wyleczyliśmy się 10 lat temu.

 

 



 

Tagi: PIS PO
19:09, nocri , Polityka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 17 maja 2015

Pierwszą debatę (druga w czwartek) zorganizowaną przez redakcje TVP i Polsat wygrał urzędujący Prezydent Bronisława Komorowski. Trzeba by było mieć dużo złej woli by stwierdzić cokolwiek innego. Dobrze przygotowany, mieszczący się w dostępnym czasie co do setnej sekundy, skupiony ale swobodny. Powiem szczerze - cały amerykański styl tak skrzętnie przez sztab Andrzeja Dudy przygotowany posypał się jak domek z kart. Bronisław Komorowski jest po prostu bardziej doświadczonym politykiem i w niejednej debacie brał udział. 

Za obecnym prezydentem stoi też jeszcze inny ważny szczegół - spójność życiorysu i jego politycznej drogi. Klasyczny face palm wykonałem gdy kandydat PiS w pytaniu próbował zarzucić Komorowskiemu jego młodzieńcze chęci zabicia milicjanta. Ktoś kto mu to pytanie wymyślił jest według mnie piątą kolumną Platformy w sztabie PiS. Nawet moja dorastająca córka spojrzała na mnie zaskoczona i zniesmaczona. To był cios poniżej pasa. Tyle tylko, że nie poniżej pasa urzędującego prezydenta. Andrzej Duda wykonał  alpejską kombinację miażdżącą jego własne genitalia. W kontrze obecny prezydent wyprowadził kilka celnych ciosów pokazując jak poglądy jego kontrkandydata zmieniają się i falują. Jak jego życiorys bliższy i dalszy nie współgra z obecną linią promowaną przy dźwięku patriotycznej piosenki i biało czerwonych baloników.

Tak na marginesie: zarzucenie komukolwiek radykalizmu w czasach wojny o wolność, wojny podziemnej z okupantem i z wrogim narodowi systemem to dziecinada. To jakby bohaterom Powstania Warszawskiego zarzucić planowania wyroków śmierci na zdrajcach narodu.

Prezydent Komorowski miał w tej debacie łatwiej - to na pewno. Urzędujący kandydat zawsze ma łatwiej gdy może zaprezentować opinii publicznej własne osiągnięcia lub realizację poprzednich obietnic czy planów. Za kandydatem PiS stoją tylko cienie. Cienie przeszłości IV RP, które Bronisław Komorowski umiejętnie telewidzom pokazał. Andrzej Duda nie ma żadnego doświadczenia i przygotowania do bycia politykiem samodzielnym i niezależnym. To jego największa wada przy całej sympatii, którą może budzić swoim wiekiem, wykształceniem czy amerykańską aparycją. Mimo dobrze przeprowadzonej i długiej kampanii wyborczej Andrzej Duda nadal pozostaje w cieniu Jarosława Kaczyńskiego, skrzętnie ukrytego Antoniego Macierewicza i dziwnie milczącego Tadeusza Rydzyka. To wymienione przeze mnie  osobowości kształtują politykę  partii, która sukcesem Dudy chciała podnieść się z kolan.

Jestem ogromnie ciekaw drugiego starcia, które odbędzie się tym razem w studio TVN. Czy sztab Dudy przeanalizuje pierwszą porażkę i wyciągnie wnioski? Czy znajdą sposób na zapewne dobrze przygotowanego Bronisława Komorowskiego? ...obejrzę z ciekawością.

 

piątek, 15 maja 2015

"W godzinach porannych zamaskowany sprawca wszedł do placówki SKOK-u i sterroryzował dwie kasjerki, które znajdowały się w środku. Następnie dokonał kradzieży pieniędzy. Obecnie ustalana jest kwota, którą skradziono" - tvp.info

"Nawet 80 miliardów złotych mogłoby kosztować wprowadzenie w życie najważniejszych obietnic Andrzeja Dudy. To aż jedna czwarta prognozowanych w tym roku dochodów budżetu państwa." - money.pl

Dziś w godzinach porannych na terenie Zagłębia Dąbrowskiego w województwie śląskim dokonano dwóch prób SKOKu na Kasę. Jeden napad udany. Sprawca uciekł z gotówką. Policja rozpoczęła obławę.

Drugi SKOK  na razie dotarł  jedynie do etapu planowania, a sprawca zamieszania wyjechał spokojnie z miasta w eskorcie policji i przy oklaskach zgromadzonego w centrum Dąbrowy Górniczej elektoratu.

Jaka jest różnica między obydwoma zdarzeniami? Spora - w pierwszym przypadku ucierpi co najwyżej ubezpieczyciel placówki, w drugim cały naród. Łącznie z tymi co w swojej naiwności myślą, że zgodny z prawem SKOK na publiczną Kasę poprawi ich byt doczesny.

Na całe szczęście do zrealizowania swoich planów Andrzejowi Dudzie potrzeba: wygrać wybory na prezydenta - to raz, pomóc wygrać wybory PiSowi do parlamentu - to dwa, zgromadzić większość w parlamencie - to trzy. Jest więc jeszcze trochę czasu by rozsądni Polacy zamontowali w swoich portfelach alarmy antywłamaniowe, zgromadzili wodę i zapasy, podciągnęli się w ekonomii nie dając się bałamucić głupim obietnicom lub ewentualnie przeprowadzili się do Czech - tam ostatnio żyje się i taniej i przyjemniej.

 

Tagi: PIS
19:27, nocri , Polityka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 maja 2015

Rzecznik PiS - pan poseł Mastalerek wykonał dziś w studiu TVP tradycyjną dla tej partii farsę. Wielce obrażony opuścił studio nazywając TVP Info - Komorowski Info mimo tego, że prowadzący zdążył mu zadać zaledwie jedno pytanie. Dodajmy, że dość neutralne i niezłośliwe. Nawet nie musiałem długo szukać by znaleźć na swoim blogu podobny wykon innego rzecznika tej śmiesznej partii. Pamiętacie wpis "Kobieta mnie bije!" ? Tam  w zgodzie z tym co zaplanowano pewnie na jakimś partyjnym spotkaniu poseł Błaszczak zagrał pierwszoplanową rolę w żenującej farsie.

W marcu 2011 roku rzecznikiem PiS wstrząsnęły naciski i chamstwo w stosunku do PiS. Tak wstrząśnięty rozegrał śmiałą scenę rozpaczy w Radiu ZET i programu Moniki Olejnik. Zebrał swoje manatki i opuścił studio wielce oburzony. Oczywiście po kilku dniach politycy PiS znów zawitali w programach znienawidzonej dziennikarki i cała ich farsa się skończyła. Tylko czy lemingi głosujące i fascynujące się tą partią zwróciły na to jakąkolwiek uwagę? Oczywiście, że nie. Koniec końców to lemingi. One nie zwracają uwagi na nic tylko maszerują ku zagładzie.

Dzień później poseł Giżyński sypnął się w Gazecie Polskiej i na jaw wyszedł fakt iż cała farsa w studiu dziennikarki Radia ZET była zaplanowana dużo wcześniej. Tak na marginesie: dziś zauważyłem, że Gazeta Polska szybko się dowodu na pisowski spisek pozbyła i link w cytowanym wpisie nie działa. ...no ale mają pecha bo z Sieci tak łatwo się treści usunąć nie da:

Wróćmy jednak do dzisiejszego wydarzenia. Czym według posła Mastalerka partia PiS została zmuszona do  farsy w studio TVP Info? Tym, że publiczna telewizja zasypuje nas lawinowo informacjami o aktualnym Prezydencie RP i pomija przemówienia Andrzeja Dudy. Czy mają prawo tak sądzić? Mają prawo ale powinni to udowodnić. Czas antenowy komitetów wyborczych w telewizji publicznej jest prawnie usankcjonowany i wystarczy zrobić lub zlecić odpowiednie badania, które rozbieżności w dostępie do mediów udowodnią. Są odpowiednie przepisy regulujące te kwestie i nie ma potrzeby by taki fakt zakomunikować, robić z siebie idiotę przed milionami telewidzów.

Druga sprawa. Urzędujący Prezydent zawsze będzie w lepszej sytuacji niż każdy z jego rywali jeśli chodzi o czas antenowy w publicznej i nie tylko publicznej telewizji. Ostatni okres kampanii wyborczej zbiegł się z narodowym świętem 3 maja, Dniem Flagi i pierwszomajowym Świętem Pracy. Czy tak trudno zrozumieć, że w takich dniach Prezydent ma prawo, a wręcz obowiązek do wygłaszania politycznych przemówień? Nawet jeśli wykorzystuje taki moment do wyborczej agitacji to w zasadzie nie ma możliwości mu tego zabronić. I piszę tu o każdym jednym Prezydencie, a nie tylko tym, który urzęduje dziś. ...a rzekomy brak Andrzeja Dudy w mediach publicznych po prostu pominę milczeniem bo kandydat PiS na stanowisko Prezydenta RP jest obecny na szklanym ekranie telewizorów od wielu miesięcy. Przypomnę tylko, że PiS jako pierwsi rozpoczęli kampanię wyborczą na długo przed zgłoszeniem się Prezydenta Komorowskiego i innych kandydatów do wyborczego wyścigu.

Dlatego uważam  grę posła PiS na oczach telewidzów za farsę. Najzwyklejszą i banalnie zagraną farsę. To ulubiony rodzaj komedii tak często grany przez posłów i polityków PiS. Szczególnie przed wyborami rośnie w tej partii uwielbienie dla owej teatralnej sztuki. Tylko trzeba sobie powiedzieć szczerze: z roku na rok i aktorzy słabsi, i konstrukcja farsy coraz mniej precyzyjna. Dziwi tylko, że widzom (czyt. elektoratowi PiS) dla których jest przeznaczona ciągle się podoba i wywołuje aplauz.

Tagi: PIS
23:16, nocri , Politycy
Link Komentarze (5) »