Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
poniedziałek, 30 czerwca 2014

PiS ogłosił chęć jednoczenia prawicy. Chciałoby się napisać: bo to pierwszy raz? Eurowybory pokazały, że elektorat, którym mógłby Kaczyński cokolwiek w polityce jeszcze namieszać jest podzielony między kilka ugrupowań. Bez zjednoczenia, PiS na polskiej scenie na razie nie wiele znaczy, a na pewno nie tyle ile się Prezesowi marzy.

Problem polega na tym, że PiS tak naprawdę do dyspozycji ma jedynie tych, których się sam pozbył ze swoich kręgów. Kaczyński chciałby po prostu przejąć to co mu umknęło z partii przez ostatnie lata.  Przecież Solidarna Polska, PJN czy nawet to co próbował tworzyć odchodzący z PO Gowin to tak naprawdę odpady z PiSu. Według polityków PiS rozmowa z drugą siłą na polskiej prawicy Nową Prawicą Janusza Korwina Mikke nie ma sensu bo ten elektorat równie dobrze może zagłosować na Ruch Palikota... tiaaaa... sam się zdziwiłem. Chociaż w zasadzie nie powinienem bo Polacy swój rozum polityczny mają i nie zawsze jest on ściśle powiązany ze zdrowym rozsądkiem...

Jednak nie to jest ważne. Deklaracja taka eliminuje jakikolwiek związek z JKM co sam zainteresowany przyjął na swój sposób przepięknie porównując cały ostatni cyrk PiSu z  nieszczęsnym Glińskim do domu wariatów. Tak wyraźne odcięcie się od Nowej Prawicy to błąd Kaczyńskiego. To tam ucieknie mu w wyborach parlamentarnych sporo elektoratu, który byłby pomocny w próbie objęcia władzy w Polsce. Jak zwykle osobiste urazy i standardowe dla niego obrazy mogą stanąć mu na drodze do spełnienia swoich politycznych ambicji. Z ulgą dla Polski oczywiście.

BTW ... a Kaczyńskiemu ponowna kariera Janusza Korwina Mikke niespecjalnie leży. Może stąd ta niechęć. Prezes lubi być samcem alfa samodzielnie.



środa, 25 czerwca 2014

Na szczęście w tumulcie wokół "taśm" społeczeństwu umykają dziennikarskie prowokacje na innym poletku. W spokojniejszym politycznie czasie znów pierwsze strony dzienników i portali wypełniły by się hordami niepełnosprawnych umysłowo komputerowych graczy czychających na nasze życia.

brutalna gra komputerowa

"Paweł i Karolina, licealista i gimnazjalistka, poznali się w internecie. Zabijali w grach komputerowych, w końcu zaatakowali sąsiadkę dziewczyny." - gazeta.pl

Jakież to modne zwalić winę na część współczesnej kultury. Czym różni się dziennikarz doprowadzający do paniki na wieść o kontrowersyjnym przedstawieniu teatralnym, od dziennikarza siejącego strach przed komputerowymi grami. Według mnie niczym. Jeden i drugi warci tych samych pieniędzy.

Dodam tylko, że prawdopodobnie oboje młodych przestępców jadło w ostatnią niedzielę rosół z makaronem... 

Każde pokolenie ma swoją rozrywkę. Poczynając od mojego rozpoczęła się era  komputerowych gier. Ja dzięki nim otworzyłem się na świat, poznałem język angielski bez szkół i kursów na tyle by się dogadać z praktycznie całym światem. Poznałem ludzi, a nawet  zyskałem znajomych od Tokio do Las Vegas przez stolicę Iranu i Moskwę. Zainteresowałem się tym jak powstają, jak tworzyć kod. Najnormalniej w świecie otworzyłem swój zamknięty do tej pory umysł na nowe technologie.

Podobnie było zapewne z moimi rówieśnikami w czasach średniowiecznych rycerzy, światłych lat Odrodzenia czy apokalipsy II wojny światowej. Każdy czas ma swoją kulturę i jej specyficzne lub kontrowersyjne często części. Każdy wiek ma też swoje jednostki patologiczne, które pobudzone baśniami, obrazami, poezją, grami czy czymkolwiek innym działającym na nasze zmysły zabiją, zgwałcą, okradną czy pobiją. Jednak do głowy by mi nie przyszło nawet zakazać publikacji ohydnych przecież i w oryginale brutalnych Baśni braci Grimm. Czy mamy zamknąć Muzeum Prado i spalić dzieła Bosha bo jakiś niedorozwinięty lub źle wychowany przez rodzinę debil urwie śliczną główkę lub zgwałci brutalnie napotkaną białogłowę tuż po obejrzeniu Ogrodu rozkoszy ziemskich ...?

Pewnie wielu by chciało ale to na szczęście mniejszość choć często głośna jak ów kibice i biskup, którzy uparli się na "Golgota Picnic"

wtorek, 24 czerwca 2014

Powoli stygnie cienki rosołek podany przez kelnerów Putina na polskim stole w politycznej restauracji.  Wywar na skrzydełkach zalany maggi i zasypany sztuczną suszonką warzywną z przegotowanym do granic możliwości makaronem. Jakby to powiedziała Magda Gessler ... wygląd jest, ilość jest, smaku nie ma... i choćby się Błaszczak z Palikotem nawet na wódkę i małe co nieco umówili to obalić Premiera Tuska tym daniem się im nie uda.

Oczywiście mogę się mylić, a ukryte przed światem nagrania zawierają jeszcze taką bombę co to nie tylko Platformę ale i demokrację w tym kraju wysadzą. ...tylko, że nie bardzo w to wierzę. To nie ta władza, którą można by było wykończyć inwigilacją jak już w historii Polski bywało. 

Czemu Putina? Bo modne i na tytuł pasuje jak znalazł. Szczerze wątpię by sam Car Rosji maczał paluchy w aferce podsłuchowej w Polsce. Jeśli tak to znaczy, że stracił pazur kagiebisty, którym jest mentalnie  po dziś dzień. To nie ta bomba, to nie ten zastrzyk strychniny, nie ten strzał w potylicę, który by nam mógł zaserwować nasz bratni naród rosyjski gdyby tylko zechciał. Oczywiście cieszy współczesną władzę Federacji sytuacja, która się rozgrywa na naszych oczach od kilku tygodni ale zdają sobie oni sprawę podobnie jak i ja, że to co najwyżej utrudni kilka spraw ważnych do załatwienia ale ich nie zatrzyma.

Kelnerów mamy naszych, własnych, na usługach swojskiej mamony. I to nie tylko tych co samych nagrań dokonali. Wyłazi też kelnerstwo z młodych dziennikarzy marzących o czymś dzięki czemu zapamięta ich świat i spłyną profity. Jak patrzę na Anitę Werner rozpaloną do czerwoności możliwością wystrzelenia na szczyty polskiego dziennikarstwa nie mogącą uwierzyć, że pan Olechowski nie widzi nic zdrożnego w rozmowach prywatnych polskich politków to mi przykro. Przykro, że w pogoni za marzeniem można tak bardzo pokazywać swoją naiwność lub nas mieć za naiwnych. ...wybrałem panią Anitę dla przykładu bo ją wbrew pozorom bardzo lubię tylko się zawiodłem strasznie. Już nie wspomnę o pani Olejnik, której manifest polityczny na konferencji Premiera był jednym z bardziej żenujących jakie widziałem. Widzę dla pani Moniki miejsce w mediach Sakiewicza bo i styl i poczucie smaku podobne... aż dziwne, że tak bardzo. 

O kelnerach w opozycji nie wspominam bo w tym kraju nie ma opozycji ...nad czym tylko ubolewać. W mediach prezentują się co najwyżej kuchenni pomagierzy próbujący na robocie kelnerów zbudować swoją pozycję. Umaczani po uszy w gównie podobnie jak Ci, którym się próbuje stoliki w restauracji podebrać.

To co nocri - nie ma w ogóle sprawy? Oczywiście, że jest. Polska klasa polityczna nie jest klasą jest przedszkolem. To nie służby zawiniły ws knajpy Sowy. Od lat wiadome było, że są restauracje, w których się nie mówi, a jedynie je. Tylko, że nasze przedszkolaki wiedzą jak robić deale i listy ustawiać przed wyborami ale jak rządzić i jak chronić własne i nasze tyłki już nie. Tak jak prezydencka Tutka w 2010 roku spadła z powodu nie przestrzegania istniejących i braku wielu innych koniecznych procedur tak dziś na głowę Donalda Tuska spadł stygnący co prawda ale nadal tłusty rosołek z rąk kelnerów Putina. To pokazują taśmy Wprost - nieporadność polityków, których wybieramy i którym dajemy nasze państwo i nasze sprawy. To martwi od lat, a teraz jeszcze bardziej. 

...na marginesie. Uśmiecham się tylko gdy człowiek życzący w rozmowach przy piwku z kolegami wszystkiego co najgorsze swojej teściowej jędzy, oburza się na rozmowy Sikorskiego o gównianym sojuszu z USA. Ten sam człowiek, który na rodzinnych spotkaniach życzy swojej kochanej mamusi zdrowia, szczęścia i długich lat życia myśli, że to coś innego. Polityka niewiele się różni od codziennego życia ... ciekawe czy kiedyś to zrozumiemy... 

pozdrawiam