Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
wtorek, 28 lipca 2015

Prezes PiS ma od lat problem z Viktorem Orbanem. Co rusz przywódca Węgier robi naszemu domorosłemu Napoleonowi psikusa jakimś wywiadem czy polityczną decyzją. ...a to porówna partię Fidesz do Platformy Obywatelskiej, a to wymieni ciepłe słowa z Donaldem Tuskiem, a to na przekór wszystkim strzeli misia z Władimirem Putinem. Słynne pisowskie: "Zrobimy w Warszawie Budapeszt" oparte jest na wierze w to, że próba skopiowania polityki Viktora Orbana w Polsce uda się z pomocą skrótu ctrl+c, ctr;+v... innego pomysłu PiS nie ma...

Kaczyńskiemu od lat marzy się wariant węgierski gdzie po kompromitacji podsłuchanymi rozmowami polityków lewicy doszło do protestu społecznego i potężnych zmian na scenie politycznej. Tylko czy Polacy na prawdę chcą takiej zmiany?

Partia Fidesz i faszyści z Jobbik doprowadzili Węgry na skraj dyktatury. Społeczeństwu spodobał się silny przywódca walczący z zachodnim kapitałem i znienawidzonymi mniejszościami narodowymi. Jednak z dnia na dzień bardziej rezolutni Węgrzy zaczęli zauważać zaciskającą się wokół ich szyj pętlę . Skrajna prawica zgromadzona w Jobbik, wyniesiona do parlamentu dzięki wsparciu Orbana, postanowiła w końcu zjeść rękę pana, który ją wykarmił. Odświeżona i przypudrowana partia faszystów już odniosła pierwszy sukces w wyborach uzupełniających, a jej przywódcy otwarcie mówią, że przyszedł czas na zmianę rządu i władzy. Czyżby Orban  musiał skręcić ostro w lewo by uśmiechnąć się do lewicowego elektoratu, który w najbliższym czasie zyska na znaczeniu? Sukcesy skrajnej prawicy zawsze mobilizują i budzą z uśpienia ludzi o lewicowych poglądach. To naturalna reakcja organizmu jakim jest państwo. Wzrost znaczenia lewicy budzi prawackie potwory i odwrotnie - sukcesy współczesnych faszystów dają paliwo do działania ruchom lewackim.

Na razie Orban uśmiecha się do Polski wskazując ją jako jedyny kraj, który po 89 roku uniknął poważniejszych błędów:

"Polska powinna być liderem Środkowej Europy. Polska jest silna jak nigdy w historii. Polska popełniła najmniej błędów spośród państw Europy Środkowej. Tworzy się pole do znakomitej współpracy" - igorjanke.salon24.pl - "Cieszył się (Orban), że postkomuniści praktyczne nie odgrywają roli w polskiej polityce, a o władzę walczą dwie partie centroprawicowe.  Powiedział, że Polska umiała się podnieść po katastrofie smoleńskiej, gdzie zginął prezydent i duża część elit.  „Teraz polskie elity się odradzają. Polska przeżywa swój renesans"

Trochę ten obraz Polski nie pasuje do ruin i zgliszcz malowanych przez pisowskich propagandzistów. Przypuszczam jednak, że Internetowy Komitet Politycznych Trolli już przeprowadza burzę mózgów jak słowa Orbana w odpowiedni sposób przetłumaczyć dla prostaczków by stały się orężem w politycznej wojnie PiS z PO

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Niespełna rok temu pisałem:

"Turcja – potęga militarna NATO. Azjatycki i islamski kraj aspirujący do członkostwa w zjednoczonej i silnej gospodarczo Unii Europejskiej. Stoi i patrzy jak Kurdowie wykrwawiają się w ważnym dla bezpieczeństwa także Turków mieście. Ja też patrzę… i widzę powstańczą Warszawę dogorywającą w ogniu rozpętanym przez nazistowskich oprawców i stojącą na Pradze Armię Czerwoną…" - Kurdów walka o wolność

...od tamtych słów sporo się zmieniło. Kurdowie nie walczą już tylko z ISIS w rozpaczliwej walce o wolność. Zostali zaatakowani przez Turcję. O ataku na pozycje Kurdów w Iraku poinformował rzecznik Partii Pracujących Kurdystanu. Chwilę później dowiedziałem się, że atak na Kurdów nastąpił także na linii frontu w Syrii.  Oczywiście Ankara zaprzecza by Kurdowie byli celem ich ofensywy ale z dwóch narodów większe zaufanie mam do powstańców Kurdystanu. Nawet do tych z PKK, którzy politycznie Kurdom mimo wszystko nie pomagają.  Już nie raz nie dwa Turcja pokazała, że wojna islamistów z reżymem Syryjskim i destabilizacja polityczna na północy Iraku jest im na rękę. Zupełnie nie na rękę jest natomiast Turcji rosnące znaczenie polityczne i wojskowe Kurdów. Kurdowie to w tej chwili główny przeciwnik dżihadystów i żywa tarcza chroniąca przed falą islamskich bojowników państwa ISIS tereny Iraku oraz Syrii.

Obawiam się, że znów USA przehandlowała kurdyjską wolność i krew tureckim handlarzom. Zdaję sobie sprawę, że pozycja Turcji tak w NATO jak i w Europie znacznie wzrosła od czasu ofensywy rosyjskiej na Ukrainie i ofensywy dżihadystów w Iraku i Syrii. Bazy wojskowe na terenie państwa tureckiego są istotnym elementem układanki na mapie zbliżającego się światowego konfliktu. Po I wojnie światowej obiecaną w Sevres niepodległość zabrano Kurdom z powodu odkrytych złóż ropy. Przed wojną w Iraku pozwolono oprawcom Saddama Husajna stłumić kurdyjskie powstanie. Dziś kolejne szemrane interesy wielkich tego świata nie chcą dopuścić do tego co  się Kurdom prawnie i moralnie należy od lat.

Trzymam za Was kciuki...

czwartek, 23 lipca 2015

Platforma Obywatelska uwija się jak w ukropie. Ustawy jak wiatr przelatują przez parlament i lądują na jeszcze niewysprzątanym do końca biurku Prezydenta Komorowskiego. Zapytam się tylko czemu akurat te ustawy? Ustawa o uzgadnianiu płci dotyczy w zasadzie promila obywateli naszego kraju. Ustawa o zapłodnieniu ustrojowym dotyczy większej ilości ludzi i niesie ze sobą także korzyści demograficzne ale to nadal jest projekt dotyczący tylko małej grupy obywateli. Ustawy antyprzemocowe czy o związkach partnerskich dotyczą tylko części społeczeństwa. Często niewielkiej. Konieczne wręcz niezbędne dla całego kraju i wszystkich jego obywateli projekty leżą zakurzone w sejmowych piwnicach lub podobnie jak mój podpis pod JOW zostały zmielone...

Ktoś powie - PO skręca na lewo bo potrzebuje nowego elektoratu. Niby racja. SLD za czasów Leszka Milera nie zrobiła tyle dla środowisk lewicowych co PO w ciągu ostatniego półrocza. Do tego dochodzi kiepska sytuacja partii nazywających się lewicowymi więc PO ma o co powalczyć. Tyle tylko, że tym samym Platforma pozbywa się tej części elektoratu, który w ostatecznym rozrachunku swoimi głosami zasili ich największego rywala - PiS. Pewnie po wyborach zostaną przeprowadzone odpowiednie sondaże, które taki przepływ nam udowodnią. Jednak po wyborach  to już będzie ciut za późno.

Ja obstawiam inny pomysł sztukmistrzów politycznych PO. Przepychając przez sejm i kancelarię Prezydenta RP mniejszościowe ustawy Platforma buduje specyficzne pole minowe, na którym po wygranych wyborach PiS będzie musiał zatańczyć karkołomnego oberka. Już odzywają się głosy jak to po wygranych wyborach episkopat z przedstawicielami ciemnogrodu będzie ustawy zmieniać, usuwać i obalać. Mina jedna po drugiej będzie eksplodować i urywać krótkie nóżki polityków uczepionych kieszeni biskupów. Dodatkowym atutem tych działań jest odkopanie przed wyborami drugiej, prawdziwej twarzy PiSu. Umiejętnie w ostatnim czasie ukrywanej pod maską nowoczesności i młodości.Przy okazji procedowania kontrowersyjnych ustaw wyłażą spod liści wszystkie uśpione na czas wyborów dziwnostwory.

W zasadzie idea sprytna i tylko specom od negatywnej kampanii pogratulować ale osobiście wolałbym by Platforma w takim tempie procedowała inne, istotne dla wszystkich  obywateli pomysły.  Uwalnianie gospodarki, zmiany w prawie podatkowym, zmiany w prawie pracy, zmiany gwarantujące rozwój.  Zmiany  dające ludziom chleb, a nie lewackie igrzyska.

 

 

Tagi: PIS PO
23:11, nocri , Polityka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 20 lipca 2015

Premier Ewa Kopacz dość sprytnie przygotowuje się do zbliżających się wyborów. Zaprosiła Jarosława Kaczyńskiego do debaty programowej i postanowiła wystartować z listy warszawskiej by właśnie z nim zmierzyć się podczas jesiennych wyborów parlamentarnych. To według mnie dobry krok choć ryzykowny. Polityk powinien być odważny. Choć gdy patrzę na tchórzostwo starego PiSu i nieuzasadniony niczym sukces mimo śmiesznej polityki chowania  po kątach liderów, to się zaczynam zastanawiać kto  zwariował? Ja czy Ci, którzy tej maskarady nie dostrzegają i w parze Duda Szydło widzą nową lepsza jakość polskiej polityki.

Wracając do pojedynku Kopacz vs Kaczyński. Prezes na zaproszenie pani Premier nie zareagował bo i nie mógł. Musi jak to mówi młodzież "palić Jana". Nietrudno się domyślić jak skończyłaby się debata energicznego polityka Platformy ze stetryczałym, kompletnie niemedialnym politykiem PiSu. Sam pojedynek wyborczy też dla prezesa PiS  nie będzie łatwą przeprawą. Przede wszystkim dlatego, że będzie musiał się publicznie pokazać i zabiegać o głosy. Twardy pisowski elektorat ze stolicy mu do zwycięstwa nie wystarczy. ...a im więcej Kaczyńskiego przed kamerami tym większa szansa nie tylko dla Ewy Kopacz w Warszawie ale i dla całej Platformy Obywatelskiej w Polsce. Krótko pisząc Platforma próbuje wywabić wilka z lasu. 

Śmiać mi się dzisiaj chciało z posła Jacka Sasina, który zarzucił Ewie Kopacz w rozmowie z Pawłem Olszewskim tchórzostwo jakoby uciekła do Warszawy z Radomia. Prowadząca program w tvn24 tylko delikatnie przypomniała, że właśnie niedawno zarzucano pani Premier, że boi się bezpośredniego starcia z prezesem PiS.

Nawet w przypadku porażki PO w zbliżających się wyborach zwycięstwo Ewy Kopacz w stolicy da mocny argument w późniejszych dyskusjach politycznych i punktowaniu PiS w publicznych potyczkach. Pozostaje więc tylko przygotowanie termosu z kawą, solidnej paczki popcornu i obserwacja kombinacji alpejskich sztabów wyborczych przed zbliżającą się bitwą warszawską. Może być ciekawie...

 

 

niedziela, 19 lipca 2015

Wakacyjny luz zbiera wśród młodych ludzi żniwo. Szpitale i SORy wypełniły się zatrutymi chemicznymi substancjami ofiarami narkotykowej mafii. Media grzmią, policja rozkłada ręce bo sądy wypuszczają handlarzy. Ewidentnie system się w temacie groźnych substancji psychoaktywnych pogubił. Próby wpisywania do ustawy kolejnych zakazanych substancji nie mają sensu bo mafia narkotykowa balansuje na granicy prawa doskonale co rusz to wprowadzając nowe kombinacje psychoaktywnych związków.

Nie będę się rozpisywał nad inteligencją tych, którzy faszerują się nieznaną sobie chemią i robią z resztek mózgu papkę. W zasadzie mam ich gdzieś. Ewolucja już dawno pokazała, że jednostki słabe nie potrafiące utrzymać się przy życiu prędzej czy później stają się dla natury użyteczni w formie nawozu, a ich popsute geny nie są kolejnym pokoleniom przekazywane. Nie jest mi żal też ich łkających we wszelakich telewizorniach rodzin. Skądś te popsute geny się w nich znalazły. Głupotą nie można się zarazić. Głupota przychodzi do nas w genach lub w wychowaniu.

Żal mi jednak tych wszystkich, którzy w imię solidarności społecznej płacą spore pieniądze na ratowanie bezmyślnych ofiar chemików cwaniaków. Dlatego ten wpis...

Każdy jeden praktycznie produkt, który można kupić na rynku potrzebuje różnego rodzaju atestów lub certyfikatów. Nawet najgłupsza zabawka ma kontrolowany skład plastiku czy aby nie jest rakotwórcza lub niebezpieczna dla użytkownika. Dlaczego dopalacze nie przechodzą przez sito kontroli? Przecież można zabezpieczyć rynek tak by dany artykuł przed wprowadzeniem na rynek musiał przejść odpowiednią kontrolę laboratoryjną, uzyskać atest lub certyfikat po którym producent ma prawo nim handlować. Każdy produkt zawierający izomery i homologi substancji psychoaktywnych przed legalnym wprowadzeniem na rynek powinien zostać skontrolowany i zaakceptowany przez odpowiedni instytut. To praktycznie zamyka wszelkie furtki dla legalnej sprzedaży narkotyków tego typu.

...

BTW śmieszą mnie apele do złagodzenia ustawy antynarkotykowej. Wielbiciele konopi już wyczuli dobry grunt do lansowania swoich urojonych tez. "Dajcie nam zdrowej i czystej marihuany to nie będziemy palić chemicznego gówna" ...dla marihuanistów każdy problem to żaden problem. Ot taki jest urok dymu z THC...

poniedziałek, 06 lipca 2015

Sondaże wskazują, że poparcie dla obietnic Prawa i Sprawiedliwości  systematycznie rośnie, a Prezes Kaczyński nie będzie musiał się martwić  o to by w nowym parlamencie z kimkolwiek się dogadywać. No co tu dużo pisać, wraca dumnie stara nowa IV RP. PiS nauczyło się wygrywać w dobrym momencie. Wręcz zadziwiająca jest zbieżność sytuacji, która do zwycięstwa ich prowadzi ale to nie temat na ten wpis.

Zwycięstwo w tych wyborach to pewnego rodzaju kłopot dla Polski liberalnej. Sukcesy polityczne PiS zbiegają się z poprawiającą się sytuacją gospodarczą na świecie. Jednym zdaniem: PiS ma szansę zgarnąć całą śmietanę bitą dzielnie przez PO i Tuska w okresie kryzysu. Można rządom Platformy wiele zarzucić ale mimo perturbacji finansowych na arenie międzynarodowej dość gładko płynęliśmy po spiętrzonej fali ekonomicznego tsunami. PiS, który nauczył się wiele w temacie politycznej propagandy dość łatwo przypisze sobie zbliżające się sukcesy i ekonomiczne górki. Choć to oczywiście nie będzie miało z przyszłymi decyzjami PiS nic wspólnego.

Realizacja nawet części pisowskich obietnic prędzej czy później była by możliwa także wtedy gdy u władzy była by inna partia. Lepsza sytuacja gospodarcza to większe możliwości rozdawania. Polska ma zwyczajnego pecha bo ekonomiczne górki trafiają się z reguły populistom. Pewnie dlatego mimo wielu sukcesów Polski  zrobiono zbyt mało by jeszcze bardziej poprawić los milionów Polaków.

Pełnia władzy w rękach socjalistycznej prawicy (jakkolwiek to brzmi) sporo zmieni. Po 20 latach Kaczyński doczeka się możliwości realizacji swoich wizji państwa. Znów ruszy centralizacja. Osłabione zostaną samorządy. Wywalona do góry nogami zostanie reforma emerytalna, której podstawy już naruszyły rządy Platformy. PiS dokończy dzieła zabierając resztę naszych emerytalnych oszczędności w imię solidarności społecznej. Zniszczony zostanie NFZ i utworzone prawdopodobnie kolejny centralnie sterowany nowotwór systemowy. Jeszcze kiedyś miałem nadzieję, że PiS rękami pana Sośnierza mógłby wrócić na dobrą drogę wskazaną przez premiera Buzka i odbudować dobrze działające regionalne Kasy Chorych zniszczone przez rządy Leszka Milera. Jednak gdy widzę chęć ograniczania samorządności w regionach nadzieję tracę.

Polska PiS to Polska centralnie sterowana z Warszawy i to największe według mnie zagrożenie dla przyszłości mojego kraju. Samorządy bowiem pokazują od lat, że potrafią dużo lepiej zadbać o mieszkańców swoich regionów niż robi to Stolica rękami rządzących. Jest mnóstwo świetnych inicjatyw pokazujących, że rośnie w Polsce świadomość społeczna. Polacy zaczęli zauważać, że samorządność jest dla nich lepszym rozwiązaniem niż ślepe państwo centralnie sterowane przez darmozjadów z Wiejskiej. PiS jest niestety gwarantem zatrzymania rozwoju samorządności w regionach. W imię źle pojętej solidarności społecznej rządy Prawa i Sprawiedliwości odbiorą regionom to co udało się w ostatnich latach im zbudować i odebrać władzy centralnej. To Prezes chce być ojcem sukcesu, a jego partia nie lubi konkurencji w rozdawaniu przywilejów.

PiS idzie po pełnię władzy i cała nadzieja już tylko w tym, że opozycja zgromadzi wystarczająco dużą reprezentację by nie mogli grzebać w Konstytucji.


czwartek, 02 lipca 2015

Na jednym z wystąpień pisowski kandydat na Premiera - Beata Szydło raczyła uszczypnąć urzędującą panią Premier słowami na temat złych diagnoz lekarskich, które często prowadzą do śmierci pacjenta. Ewa Kopacz miałaby być takim złym lekarzem, którego decyzje doprowadzą Polskę nad przepaść podobną tej, nad którą stanęli Grecy. Dziś z kolei od kandydatki PiS dowiedzieliśmy się, że winowajcą greckich kłopotów jest wspólna europejska waluta euro. W ślad za tą diagnozą poszło w świat żądanie by pani Premier wstrzymała Platformę w drodze do wspólnej europejskiej waluty.

Słuchałem słów Beaty Szydło z niedowierzaniem, a jej zapewnienia o tym, że zrobi wszystko by w Polsce euro nigdy się nie pojawiło wprawiło mnie w osłupienie. Czekam już tylko na deklarację wyjścia z Unii Europejskiej...

Napiszę tak. Jeżeli ktokolwiek spróbowałby wyleczyć Grecję z biegunki stosując się do diagnozy jej powodów zaprezentowaną przez doktor Szydło to Grecja z powodu sraczki by faktycznie nie umarła. Padła by dużo szybciej z powodu sepsy....

Tak na szybko kilka absurdalnych powodów dlaczego Grecja jest w miejscu jakim jest:

600 euro za brak spóźnień do pracy w państwowej firmie. 120 euro dla pracowników za korzystanie z (darmowej) stołówki. 870 euro dla urzędników za wysyłanie faksów. 69 euro dla kierowców za rozgrzewanie silników samochodów. 390 euro otrzymywał kierowca komunikacji publicznej za punktualne przyjeżdżanie na miejsce. Pracownicy żyjący z turystyki musieli pracować jedynie w sezonie, a na resztę roku dostawali wysokie zasiłki. Na emeryturę można było pójść nawet mając 53 lata.

"Pomysłowości nie można odmówić Grekom przede wszystkim w kwestii wynagrodzeń i benefitów. Tamtejszy rząd notorycznie przekraczał limity wydatków, a ich ogromna część była przeznaczona na transfery socjalne i wynagrodzenia w sektorze publicznym." - wynagrodzenia.pl

Tu jest diabeł, który siedząc wygodnie na Olimpie zanosi się śmiechem nad greckim losem. Eldorado za unijne pieniądze. Szklane domy zbudowane przez greckich populistów sypią się jakby były z kart.

Śmiałbym się wspólnie z diabłem trzymając w ręku bicz, którym można okładać naszych rodzimych demagogów i populistów. Jednak nie jest mi do śmiechu. W wyborach na Prezydenta Andrzej Duda obiecał tyle, że już nie da się chyba w jednej kampanii obiecać więcej. Beata Szydło i PiS próbują ten rekord  pobić. Polakom najwyraźniej grecki kryzys oczu otworzyć nie chce i radują się z darmowego sznura na którym się potem będą mogli wieszać.