Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
środa, 31 sierpnia 2011

W sztabie wyborczym PiS wystrzeliły dziś korki szampanów bezalkoholowych i sypnęło się z sufitu konfetti. Czy to Jarosław Kaczyński postanowił się ożenić z posłanką Szczypińską w dniu wyborów ? Niestety nie. Wyjaśnienie jest mniej romantyczne od pisowskiej telenoweli z zeszłego bodajże roku. Komitety wyborcze Nowej Prawicy Korwina- Mikke i Prawicy RP Marka Jurka nie zdołały zebrać wystarczającej liczby podpisów w odpowiedniej liczbie okręgów. Lider Nowej Prawicy postanowił co prawda wystartować w okręgach w których zdołał się zarejestrować. Jednak nie uda mu się tego zrobić w całym kraju. Oznacza to prawdopodobnie symboliczne przekazanie głosów w wyborach 09 października 2011 dla   PiS.  Nawet jesli sami liderzy "nowych" prawicowych partii tego by nie zrobili ich potencjalny elektorat  i tak prawdopodobnie na PiS zagłosuje. Oznacza to nawet kilka procent (  w mojej sondzie na tą chwilę nawet około 8% ) więcej dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

Tym samym idea stworzenia nowej jakości na prawicy rozbiła sobie nos na twardym dnie polskiej sceny politycznej. Oznacza to że na prawicowym froncie nie zaszły żadne pozytywne i znaczące zmiany. Berło króla polskiej prawicy dzierży  nadal krypto-socjalista prezes Kaczyński. Dla Korwina Mikke to chyba największa porażka. Wynika z tego że nawet zgromadzenie podpisów pod listami sprawia jego komitetowi zbyt dużą trudność i staje się barierą dla bycia członkiem politycznej społeczności naszego kraju. Mam mieszane uczucia ponieważ czasami sympatyzuję z ideami prezentowanymi przez Korwina. Częściej się nie zgadzam z jego wizją prostego państwa ale jednak sympatię do niego czuję. Oprócz momentów gdy zaczyna bredzić a'la Macierewicz o wszelakich układach i spiskach . Z drugiej jednak strony uważam że demokracja w Polsce opiera się na stosunkowo łatwych zasadach i nieumiejętność spełnienia tych prostych wymagań dyskwalifikuje jak dla mnie kandydata na politycznego przywódcę.

Zapewne padną oskarżenia że media ustawione są pod Wielką Czwórkę i to jest bezpośredni powód porażki obu panów. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Jeśli można by mieć możliwość ułożenia teorii że TVP politycznie sterowana blokuje prezentację działalności takich partii jak NP czy Prawica RP tak pretensja jakoby stacje komercyjne również tym tropem idą jest dla mnie bezsensowna. Stacje komercyjne idą tropem oglądalności i pieniędzy. Skoro panowie Mikke i Jurek nie mają nic ciekawego takim stacjom do zaoferowania wyżej wymienione się do nich specjalnie nie wybierają. Ruch Palikota udowodnił że mając chęć można się świetnie zorganizować i być obecnym w mediach. Palikotowi pewnie łatwiej bo świeżo wypadł z obiegu wielkopartyjnego co nie zmienia faktu że i pan Korwin gdyby posiadał zdolności przywódcze na solidnym poziomie dałby sobie radę.

Reasumując. PiS ma radochę z porażki Mikke'go i Jurka. Nowe partie prawicowe mają zgryz jak tu zaistnieć gdy wszyscy wokół im tego nie ułatwiają.  A my ? A my mamy motywację by zagłosować tak aby cała nasza prawicowa trójca spotkała się przy ścianie płaczu  10 października po wyborach :D


wtorek, 30 sierpnia 2011

Daleko mi do organizacji typu Komitet Obrony przed Sektami pana Nowaka, który w swoim katolickim fanatyzmie zapomina często o zwykłej artystycznej wizji ludzi którzy z kolei bronią się jak mogą przed katolicką dyskryminacją. Dzięki temu panu i jego organizacji ominęło mnie kilka ciekawych spotkań muzycznych z gatunków black metal. Dzięki Jego działalności właściciele klubów muzycznych mają dziwaczny nawyk układania list koncertów na plebani. jak się trafi katolickie święto - nawet lekkiego rocka nie usłyszysz.

Pan Nowak zasłynął kilkoma akcjami które przynoszą mu splendor wśród słuchaczy Radia Maryja bądź czytelników Naszego Dziennika ale wśród ludzi normalnych lubiących mocne uderzenie do których i ja się zaliczam poważania nie ma. Gówno pana Nowaka powinno obchodzić czy nocri ma zamiar siąść przed czarną sceną pełną nagich tancerek z lejącą się "krwią" z każdej jednej szczeliny muzycznego klubu. Nocri bilet zakupił na imprezę zamkniętą i wara byle jakiemu fanatykowi religijnych symboli od woli nocri'ego.

Głośno się zrobiło o organizacji Łowców Czarownic Nowaka przy okazji koncertu Behemota i targaniu książki symbolizującej biblię chrześcijańską. Gwiazda zespołu Behemot trafiła pod sąd ale  w  zgodzie z obowiązującym świeckim na szczęście prawem zarzuty o religijne znieważenie oddalono. Nergal jako gwiazda na zamkniętym koncercie tylko dla ludzi wiedzących co sobą reprezentuje mógł się nawet na ową książkę zwymiotować i nikogo to nie powinno obchodzić. Jeśli już kogoś należało w tamtej sprawie pociągnąć do odpowiedzialności to osobę która mimo zakazu,  fragment koncertu nagrała i upubliczniła na ogólnodostępnym portalu.

Jednak dzisiaj dowiedziałem się że Władca Ciemności słynnego zespołu Behemot otrzymał propozycję stania się jurorem w telewizji publicznej. Uśmiałem się do łez wyobrażając sobie naszego słynnego Adasia od Dody z przegryzionym na wpół gołębiem w ręce opowiadającego o muzycznych zdolnościach uczestników show na "dwójce". Z całym szacunkiem ale po pierwsze: znam co najmniej setkę muzyków black , heavy lub death metalu którzy o muzyce mają tysiąc razy większe pojęcie od pana Nergala. Dwa: kariera zespołu Behemot - w pewnych kręgach legendarnego - to pasmo teatralnych gierek nie mające zbyt wiele wspólnego z prawdziwą ideą ciężkiej muzyki metalowej. Trzy: oficjalne i artystyczne ciumcianie się z królową popshitu jest dla mnie strasznym obciachem i jedynie potwierdza moje mniemanie o zespole i jego liderze. Cztery: zgoda na udział w tanim badziewiu za publiczne pieniądze jest kolejnym dowodem na strasznie kiepski lans Księcia Ciemności.

Na koniec zostawiłem sobie punkt 5. Nie podoba mi się że za pieniądze z mojego abonamentu który UCZCIWIE płacę telewizja publiczna organizuje byle jakie jakościowo show muzyczne które jedyne co wylansuje to postać Nergala. I z tego powodu protestuję i żądam przynajmniej ochrzczenia pana Diobeła z Behemota :D  ... i to publicznie w porze największej oglądalności przez samego Józefa Kowalczyka Prymasa Polski.

 

BTW - a jak już Nergal chce się lansić jak należy na scenie ciężkiego brzmienia z pomocą medialnego show to niech czerpie garściami z tego artysty bo jego własne pomysły były dobre w latach 80  Uwaga tylko dla widzów o mocnych nerwach i takich co to im horrory uczuć religijnych nie obrażają :D


Portal niezależna zaprezentował dziś fragment artykułu który ma się ukazać w Gazecie Polskiej w temacie już troszkę oklepanym bodajże w lutym chociaż pokazały się ponoć nowe dokumenty które wskazują na to że takowa inwigilacja śp. Prezydenta miała miejsce.

Z zaciekawieniem będę obserwował rozwój wydarzeń bo próby znalezienia Mega Petardy mającej na celu wysadzenie Polski w powietrze trwa już jakiś czas a potwierdzenie się informacji podanych w Gazecie Polskiej lont by zapewne odpaliły. Tytuł artykułu sugeruje że wydawca jest pewny swego i nie boi się procesu w tej sprawie więc jestem ciekaw jak się sprawa rozwinie.

 

Poczekamy , poczytamy - zobaczymy.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Z jednej strony nie dziwię się Kaczyńskiemu że nie chce brać udział w debatach których organizacji podjęli się wszyscy politycy z głównych sił politycznych w Polsce. Szczerze powiem że nawet bym ich nie oglądał i oglądał raczej nie będę. Dlaczego ? Ano dlatego że będą jałowe jak każda tego typu debata w ostatnim 20-leciu. Jak sobie przypomnę jakość dyskusji w programie TVP "Forum" gdzie po jednym członku każdej partii plotło trzy po trzy w jednym momencie a prowadząca/y dyskusję dostawała  epilepsji gałek ocznych to odchodzi mnie jakakolwiek chęć oglądania naszych politycznych gwiazd w telewizornii w spotkaniach typu Debata.

Podobała mi się propozycja Donalda Tuska - pojedynczych debat - fachowiec vs fachowiec. Oglądałem ostatnio debatę Palikot-JKM i powiem szczerzę że jedynie pewne  problemy techniczne przeszkadzały w jakości debaty tych panów. Przenosząc ten typ rozmowy polityków na arenę mediów publicznych czy też ogólnopolskich ten problem byłby w naturalny sposób wyeliminowany. Jednak ten typ debat został przez polityków zakrzyczany. Głównym zarzutem stała się marginalizacja innych podmiotów politycznych w Polsce. Śmiać mi się chciało z paniki Grzegorza Napieralskiego i członków legendarnego PJN płaczących jakoby byli spychani w polityczny niebyt.

MY TEŻ CHCEMY DEBAT !

Premier w zasadzie nie widział przeciwwskazań - debaty z PiS jedynie odpowiednio wypozycjonował bo było nie było wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują  że walka rozegra się ponownie między PiS a PO. Jednak jego słowa zostały skrzętnie wyciszone w przekazach medialnych. Pozostało wrażenie chęci debat jedynie z Kaczyńskim Jarosławem.

Propozycja Premiera była świetna jeszcze pod innym względem - stała się twardym orzechem do zgryzienia dla człowieka pamiętającego rozmowy z Donaldem Tuskiem podczas kampanii 2007 roku. Nie mogło się wydarzyć nic innego jak tylko odrzucenie rękawicy i wyprowadzenie kontry. W zasadzie na drugi już dzień PiS rozpoczął promocję Centrum Programowego do którego postanowił zapraszać ministrów rządu Donalda Tuska i wypuszczać na niekompetentnych urzędników Premiera profesorskie lwy. Miało to pokazać siłę partii PiS i jej pewność siebie oraz kompetencję swojego przywódcy. To główna linia walki Jarosława Kaczyńskiego - udowodnienie Polakom że Premier Tusk jest niekompetentny do rządzenia a Prezes się nadaje na to świetnie od lat. Do tej pory nie potrafią zrozumieć na jakiej podstawie sztab PiS i sam Prezes doszli do tak absurdalnych wniosków. 2 lata rządów PiS a rok Kaczyńskiego pokazał Polsce i niestety tez światu że to środowisko bo kompetencję tylko do jednego - obciachu. Mniejsza o to - ustalenie priorytetów partii zależy od partii i nic nam obserwatorom do tego. Jednak działanie jakie w ramach rozsiewania mgły wokół propozycji Donalda Tuska podjęła partia PiS z udziałem legendarnego już Centrum Programowego przyniosły efekt całkowicie przeciwny zakładanemu. Społeczeństwo zobaczyło strach w oczach PiS i kolejny pokaz autonomiczności tej partii i jej wyznawców. Autonomiczność granicząca z chęcią oderwania się od macierzy.

PiS od miesięcy usiłuje oderwać się od Polski i stworzyć ... specyficzne państwo podziemne. Własna komisja do badania katastrofy smoleńskiej , własne obchody różnorakich rocznic , własna telewizja , własne gazety ... typowa Autonomia Posmoleńska którą opisywałem już kilkakrotnie. Teraz dochodzą do tego własne debaty we własnym niezależnym od Polski studiu telewizyjnym. Co będzie dalej ? Własne wybory ? Własna armia ? Własna służba bezpieczeństwa ? ... wszystkie działania na to wskazują. Wybory w zasadzie zanim się odbyły już się stały niewiarygodne a słowa Tomasza Sakiewicza w jego ostatnim tygodniu na VOD Gazety Polskiej tylko ten trend myślenia potwierdzają. Nie ważne kto głosuje a kto liczy. Nic dodać nic ująć  - organizujcie więc swoje państwo , swoją konstytucję , swój własny hymn ( tyleż pięknych klubowych przyśpiewek można adoptować na ta okazję) , swoje własne komisje wyborcze i swoje własne wybory poprzedzone swoimi własnymi niezależnymi debatami z jednym małym ale ....

 

...róbcie to gdzieś gdzie nie będzie to przeszkadzać w budowie normalnego kraju dla normalnych ludzi.



niedziela, 28 sierpnia 2011

Powyższy tytuł to najlepsze hasło wyborcze jakie powinno na sztandarach wypisać Prawo i Sprawiedliwość. Przynajmniej było by wiarygodne patrząc na ostatnie wygłupy tej partii w mediach. Obserwując politykę już od wielu lat widzę Jarosława Kaczyńskiego na froncie. Front jedności przeciw wszystkim ustawił go w świecie polskiej polityki na pozycji wiecznego opozycjonisty. Jedynie społeczna wpadka w 2005 i zbieg okoliczności po aferalnych rządach SLD dał mu do ręki berło władzy. Nawet to nie zmieniło jego podejścia do polityki. W ciągu tych 2 lat zdążył obrazić się na wszystkich i obrazić wszystkich. W zaledwie rok doprowadzić do sytuacji gdy trzeba było rozpisać nowe wybory.

W tym roku wyborczym jest podobnie a wręcz obrzydliwie tak samo. Jarosław Kaczyński dobrze wie że nie jest wstanie rządzić samodzielnie. Naiwnych obywateli których propaganda spalonej ziemi może do własnych idei przekonać nie ma na szczęście  w kraju tak wielu by dać mu pełnię władzy. Jarosław Kaczyński dobrze wie że swoimi działaniami prowadzonymi od 89 ustawił się na pozycji człowieka  z którym nikt nie chce współpracować. Jarosław Kaczyński dobrze wie że nie ma już jakiejkolwiek zdolności koalicyjnej czyli rząd który ewentualnie musiałby stworzyć byłby rządem mniejszościowy co przy obecnym układzie politycznym musiało by się skończyć wyborami w ciągu kilku miesięcy jak nie tygodni. Jarosław Kaczyński dobrze też wie , że zmiana retoryki na bardziej ugodową i skłonną do kompromisu która by taką zdolność koalicyjną wytworzyła , odrzuciłaby od niego karny elektorat radiomaryjny i faszyzujący. Dobrze więc wie że musi prowadzić ciągłą wojnę. Wojnę ze wszystkimi.

Tym razem lufy pisowskich karabinów zostały wycelowane w ludowców. Uważam że rzecznik Hofman dobrze wiedział co czyni udzielając wywiadu i używając obraźliwych w stosunku do polityków PSL i rolników słów. Niedługo później partia PiS wysyła list do Unii Europejskiej z żądaniem zrównania dopłat do rolnictwa. Akcja reakcja - sprytnie wymyślona. Po pierwsze poseł Hofman krzywdy partii nie zrobił bo elektorat który pójdzie zagłosować na PiS spija z ust taki miód którym karmieni są od lat w mediach "patriotycznych". Po drugie stworzone zostało wrażenie że to właśnie PiS dba o interesy rolników jak nikt inny. Akcja powyższa został wymierzona w elektorat byłej Samoobrony którym język nienawiści do „establiszmentu” sprawia przyjemność. Akcja Hofmana to celowy zabieg z pomocą którego PiS chce utrzymać poparcie wśród słabszej części rolniczej braci. Działania PiS w ostatnich dniach nie mają na celu pozyskania nowego elektoratu na wsi lecz utrzymania za wszelką cenę tych którzy do wyborów z braku Samoobrony lub podobnej partii zapewne by nie poszli. Do tego elektoratu nie mówi się językiem wielkich słów , kolorowych obietnic - do tego elektoratu trafia jedynie twardy język wiejskiej zadymy i wywołanie takiej zadymy zostało Hofmanowi zasugerowane. Hofman jest zbyt sprytnym politykiem by wdepnąć na taką minę jak próbują to komentatorzy udowodnić. Jego słowa to efekt dobrze przemyślanej polityki i nie dam sobie wmówić że to była jego wpadka. Kolejne działania i słowa innych polityków łącznie z byłym peeselowskim działaczem Wojciechowskim tylko mnie utwierdzają w tym przekonaniu. To wszystko doskonale przemyślana akcja propagandy nienawiści która ma połechtać odpowiedni elektorat.

Język wojny i nienawiści to najlepszy i jedyny język jakim się może posługiwać PiS aby utrzymać rozłażących mu się po różnych nowych prawicowych partyjkach i organizacjach wyborców. Taka będzie kampania PiS bo tylko ona pozwoli Jarosławowi Kaczyńskiemu utrzymać poparcie na poziomie gwarantującym mu wysokoprocentową opozycję w nowym parlamencie. To jedyny cel prezesa Kaczyńskiego na dzień dzisiejszy - utrzymać  w ryzach elektorat który mimo że jest elektoratem karnym ale ... elektoratem niestabilnym. Jeśli tylko pojawi się partia czy organizacja która w słowach będzie twardsza a w czynach bardziej skrajna PiSowi zostanie standardowe dla polskiej konserwatywnej prawicy 15% - a to gwarantuje Kaczyńskiemu wegetację w polityce na jaką jest skazany od 89 roku. Dla polityka z takim przerostem ambicji nad możliwościami to pozycja niemożliwa do zaakceptowania więc wojna z całą Polską trwać będzie nadal.

sobota, 27 sierpnia 2011

Debaty debatami jak ich nie było tak ich nie ma a prezes Kaczyński już przegrał. Dlaczego ?

Ponieważ po raz kolejny ustawił się jako ubermensch polskiej polityki. Człowiek i partia która przegrywa wszystko łącznie z rozprawami sądowymi od kilku już lat uważa się za kogoś kto ma moralne prawo do "zapraszania" a raczej żądania przyjścia na specyficzne przesłuchania. Słuchając i oglądając spoconego z lęku przed rozmową z Donaldem Tuskiem Jarosława Kaczyńskiego wyobraziłem sobie jednego z bohaterów serialu Allo Allo Herr Flicka i jego super tajną bazę gestapo. Tam też chętnie zapraszano na rozmowy , śledztwa i zeznania a wszystkim rządził lekko pofyrtany ubermensch Herr Flick ...

Zapraszając na debaty w Centrum Programowym PiS prezes stwierdził " ... że ministrowie rządu Donalda Tuska będą zdawać sprawę z tego, co uczynili przez ostatnie cztery lata. "

Gdy dziennikarz spytał  kto jest potencjalnym rozmówcą ministra Rostowskiego Prezes odpowiedział , że magistrowi, czy też raczej bakałarzowi Rostowskiemu PiS przedstawi profesora.

Gdy słucham Premiera rządu w kontrze dla tej bezczelnej wypowiedzi wiem już dlaczego Prezes Kaczyński przegra kolejne wybory. I mam szczerą nadzieję że to będą  wybory ostatnie  w którym będziemy mieli wątpliwą przyjemność słuchać jego mądrości. Absolutnie zgadzam się z Donaldem Tuskiem - ministrowie i rząd nie są od biegania po partyjnych biurach i tłumaczenia się byle komu z tego co robią czy zrobili. Od tego jest społeczeństwo by rozliczyć rząd który wybrali w demokratycznych wyborach. Rozliczeniem rządu z jego pracy będą wyniki z 9 października, a nie przesłuchanki i połajanki pisowców w jakimś programowym centrum. Do pracy rządu , samego Premiera i całej PO mam wiele a wręcz  mnóstwo zastrzeżeń które spowodowały że mój głos raczej na ich listy nie trafi. Jednak gdy słyszę bezczelne wypowiedzi mało co znaczących  partyjniaków które w typowo dla nich sposób obrażają i z lękiem wycofują się przed wyzwaniem jakim  są debaty to cieszę się. Cieszę się ,  że w 2007 roku zdecydowana większość społeczeństwa oddała głos tak by owi partyjniacy nie stali się naszymi reprezentantami.

 

Dzisiejsze kampanie wyborcze to gra. Gra o elektorat. Czasem widowiskowa. Czasami jakby dopiero co oderwana od najpłytszej popkultury masowej ale jednak gra. Gra w której rywale muszą się wykazać sprytem , robić dobre wrażenie , mieć sporo do zaoferowania a także potrafić podejmować ryzykowne wyzwania. Debata z Donaldem Tuskiem z ostatnich wyborów była dla prezesa Kaczyńskiego traumatycznym przeżyciem. Wizerunek jaki Donald Tusk uzyskał w tamtej debacie praktycznie wygrał dla niego wybory. Jarosław Kaczyński wie o tym dobrze dlatego stara się propozycję premiera Tuska przykryć szarą pianą i idiotycznymi propozycjami wizyt ministrów w biurze Prezesa gdzie będą rozliczani z 4 lat. Kaczyński tym samym udowodnił że do gier wyborczych i politycznych się nie nadaje. Nigdy się nie nadawał i nie nadaje się nadal  więc...

 

...czas na emeryturę panie Prezesie !



piątek, 26 sierpnia 2011

Społeczność na Facebook "Polityka na blogach" oraz blog nocri'ego zaprasza wszystkich do wzięcia udziału w przedwyborczej sondzie internetowej. Sonda jest anonimowa. Oddać głos można tylko raz i co najważniejsze - nie potrzebujesz konta na portalu społecznościowym Facebook by móc  w sondzie zagłosować.

 

Serdecznie zapraszam wszystkich czytelników do wzięcia udziału w głosowaniu:

Osoby posiadające aktywne konta na Facebook proszone są o rozpropagowanie sondy oraz tworzącej ją społeczności "Polityka na blogach"

 

Wyniki sondy opublikuję 02 października 2011 czyli na tydzień przed wyborami. Mam nadzieję że zgromadzi się reprezentatywna grupa wyborców a wyniki mimo wszystko zaskoczą. W ostatniej blogowej sondzie wyborczej wygrał PiS przed PO a udział wzięła grupa ponad 1700 osób co już jakiś statystyczny pogląd na polityczne upodobania czytelników nam daje.

Wyniki poprzedniej sondy z marca 2011 dostępne tutaj: klik

 

czwartek, 25 sierpnia 2011

Sejmowa komisja śledcza d/s "nacisków" nie specjalnie mnie interesowała. W zasadzie od legendarnej komisji poszukującej Grupę Trzymającą Władzę każda następna była już tylko cyrkiem na bardzo kiepskim poziomie i  w żadnej nie urodziło się nic co by mogło zmienić nasz kraj. Praktycznie tylko pierwsza komisja dała jakiś pozytywny efekt.



Komisja ds Lwa Rywina wysadziła rządy Millera a całą postpezetpeerowską pseudolewicę usadziła w oślej ławce polskiej polityki na lata. Komisję Nałęcza , Ziobry i Rokity oglądałem jak polski serial kryminalny. Przesłuchania Adama Michnika czy Czarzastego wywoływały u znacznej części polskiego społeczeństwa spore zainteresowanie. Niektóre zdania które słyszeliśmy podczas obrad komisji stały się kultowymi zwrotami na miarę "Misia".  Wypowiedzi Renaty Beger do dziś budzą wesołość a mądrości Anity Błochowiak czy pana Lewandowskiego powalały. W tym wielkim polskim serialu trafił się nawet wątek miłosny gdy próbowano zeswatać posłankę SLD z młodym i walczącym z błyskiem w oku posłem Ziobro. Mogliśmy oglądać ewolucję poglądów profesora Nałęcza który z biegiem obrad przesuwał stołek w kierunku duetu szeryfów Ziobry i Rokity. Uwierzcie lub nie ale w pewien sposób fascynowała mnie praca owej komisji mimo tego , że pełno w niej było nieprofesjonalizmu , politycznej gry i horendalnych głupot. Jednak swoją pracą pokazała , szczególnie komuś kto był na bieżąco , pewne mechanizmy które od lat psuły i pewnie psują polską scenę polityczną do dziś.

Zeznania osób oskarżanych o spowodowanie zmian w ustawach dotyczących środków masowego przekazu łatwo można było ocenić i wyciągnąć stosowne wnioski. Obserwując pracę KRRiTV , jej wydziałów i ludzi bezpośrednio powiązanych z lewicowym biznesem można było zauważyć wszystkie nieprawidłowości które rozwalały polską rację stanu. Komisja Rywina miała swój medialny sukces i co jak co ale również  wymierne korzyści. Społeczeństwo zobaczyło jak nad ich głowami swoje machloje układają i realizują ludzie których owe społeczeństwo wybrało jako elitę.  Wszystkie kolejne komisje miały w zasadzie już tylko jeden cel - osiągnąć medialny sukces poprzedniczki i wylansować polityków zgromadzonych w Sali Kolumnowej sejmu. Komisja d/s śmierci Barbary Blidy była oczkiem  w głowie SLD które by chętnie zemściło się na prawicowych rządach z lat 2005-2007. Raport Ryszarda Kalisza  nie pozostawiał więc na członkach tamtego rządu suchej nitki a wnioski w nim zawarte miały jeden cel - utopić PiS. Jednak mimo szczerych chęci posła Kalisza na drodze do całkowitego zaciśnięcia  byłym ministrom rządu Kaczyńskiego politycznej ciasnej pętli na szyję stanął poseł PO Czuma. Ku zaskoczeniu wszystkich.

Wydawać by się mogło , że tuż przed wyborami atrakcyjne by było dla partii rządzącej pociągnąć temat nacisków i razem z Kaliszem walnąć w PiS z drugiej strony. Rozsądek Czumy jednak na to nie pozwolił. Skoro się nie da udowodnić bezspornie - bezsensem jest tworzenie wirtualnych szubienic dla byłych władców IV RP. Trudno by było się z posłem Czumą nie zgodzić. Skoro nie ma konkretnych i twardych dowodów bezsensem by było się wychylać jak choćby poseł Kalisz ze swoim projektem raportu w/s śmierci Blidy.

...trzeba być totalnym ignorantem i ślepcem by w rządach PiS w latach 2005-2007 nie widzieć rażących  nieprawidłowości i politycznego parcia na organy które z reguły winny być odpolitycznione. Przewodniczący Czuma miał  zapewne chęć nie ośmieszyć swojej komisji w oczach ludzi stawiając zarzuty a nie potrafiąc ich udowodnić materialnie. W przypadku komisji d/s Lwa Rywina nie udowodniono istnienia Grupy Trzymającej Władzę która z pomocą "lub czasopisma" próbowała wykręcić niezły numer na medialnym rynku , mimo że wszystko na takie działanie i istnienie takiej grupy wskazywało. W przypadku komisji d/s nacisków jest podobnie. Wszyscy wiemy jak było , bo obserwując scenę polityczną widzimy więcej niż przeciętny Kowalski , lecz próba udowodnienia pewnych zachowań i procesów jest trudna. Zbyt trudna.


Nie udała się jednak posłowi Czumie racjonalna gra raportem - inni posłowie PO postanowili  materiał zgromadzony wykorzystać i forsują poprawki ,które by jednak przekaz medialny z obrad komisji zmieniły. Nacisków nie było ale była presja - tak pokrótce można określić pomysły posłów zasiadających w komisji z ramienia PO. Nie podoba mi się zdecydowana reakcja Czumy w końcowym raporcie która dokumentnie wybiela takich ludzi jak były minister sprawiedliwości ale nie podoba mi się także reakcja posłów PO którzy próbują na raporcie jeszcze coś politycznego ugrać. Na tym polu żniw już nie będzie bo zboże zgniło ... pytanie więc brzmi czy raport z działalności komisji powstanie pod presją ... wyborów ? Mam nadzieję że nie a Platforma ogarnie ten drażliwy temat i nie będzie z siebie robić dziecinnych amatorów.



środa, 24 sierpnia 2011

To nie pierwszy już wyrok w wyborczym trybie który ma na celu przymuszenie polityków PiS do rzetelności. Podczas kampanii do wyborów na Prezydenta RP Jarosław Kaczyński stwierdził że PO chce prywatyzować służbę zdrowia i też dostał wyrok skazujący. Tym razem poszło o nieprawdy w podczas konferencji Hofmana i Poręby "Polska w bałaganie".

Jeszcze zanim zapadł wyrok - czyli w zasadzie wszyscy sobie zdawali sprawę że wyborcza paplanina nie wiele ma z prawdą wspólnego - głosy oburzenia przelały się przez media. "Zamach na wolność słowa" , "Zamach na pluralizm debaty publicznej" ... etc.

Wyrok pokazuje tylko jedno - do kampanii wyborczej nawet jeśli jest to tzw. antykampania trzeba się umieć przygotować. Skończyły się czasy wyborczego paplania trzy po trzy. Masz zarzut wobec konkurenta ? Podziel się nim z wyborcami ale ... niech to nie będą kłamstwa i insynuacje a rzetelna prawda. Prawda o którą tak ponoć dzielnie walczy Bractwo Małego Rycerza :D

...czy chcą czy nie , muszą pogodzić się z tym że wyborczy sąd 24 godzinny istnieje i każdy polityczny bełkot rozliczy. To działa w drugą stronę równie mocno więc jeśli ktoś uważa że jego polityczny przeciwnik kłamie by obniżyć wartość konkurenta niech składa stosowny wniosek a nie pierdzieli o tym że nie weźmie udziału w brudnej kampanii. Brudną kampanią jest używanie kłamstw i insynuacji a nie stosowne składanie wniosków o rozpatrzenie do 24h sądu wyborczego.

 

 kliknij i promuj :)



Twórzcie z nami jedyną taką stronę na portalu społecznościowym Facebook.

Znasz dobry blog polityczny? Znasz zajmującą i rzeczową notkę na tematy dotyczącej polskiej polityki?

Podziel się z innymi. Daj nam o tym znać na stronie "Polityka na blogach". Niech każdy może ją przeczytać !

 

pozdrawiam

 
1 , 2 , 3