Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 31 sierpnia 2012

Tomasz Sakiewicz w swój znany i lubiany sposób zdiagnozował większość problemów dzisiejszej patriotycznej opozycji. Nie potrafią pisać. Nie tylko to panie Sakiewicz... nie tylko to.

"Nasze państwo powoli staje się popychadłem wielkich mocarstw, a ośmieszają nas nawet nieduże kraje, takie jak Litwa. Polską wstrząsa jedna z największych afer gospodarczych w ciągu ostatnich lat – w dodatku z udziałem syna premiera. Tysiące ludzi, głównie wyborców Platformy Obywatelskiej, zostało okradzionych ze swoich pieniędzy. Pod okiem służb specjalnych działała największa pralnia pieniędzy. Tymczasem rządząca partia cały czas utrzymuje przewagę w sondażach. Wniosek jest prosty: nieważne, jak cię widzą, ważne, jak cię piszą. I właśnie na to „pisanie" Donald Tusk rzucił wszystkie środki i swoich najlepszych ludzi. Tego jednego możemy się od nich nauczyć. Bitwy wygrywa się nie tam, gdzie chcemy je wygrać, ale tam, gdzie przeciwnik wygrać je pozwala." - niezależna.pl

Podstawowym problemem opozycji są  ich histeryczne zachowania, naiwność, nieumiejętność dokonania koniecznej analizy i co najgłupsze - rzucanie się na każdy news antytuskowy jak stado szczurów na kota.

Prosty przykład obserwujemy od tygodni - Marcin P. zapodaje gdzieś rozmyślnie tekst o synu premiera w OLT, a stado rzuca się jak szalone wiązać ów fakt z Premierem, PO i  władzą. I co?  Setki wypisanych słów, oskarżeń, pomówień lub bezsensownych zagrań jak słynny ipad Antoniego Macierewicza na mównicy dało tylko jedno - władza przyjrzy się w zgodzie z oczekiwaniami społecznymi napędzonymi przez opozycję parabankom. Tym samym główny dostawca gotówki dla sektora patriotycznego ma kłopoty. Ludzie po akcji z Amber Gold zaczynają zauważać i zastanawiać się dlaczego firma taka jak SKOK nie jest poddana solidnej kontroli KNF mimo, że działa jak bank od dawna. PiS tym samym nagłaśniając i drążąc bezsensownie temat AmberGold strzela całymi seriami po własnych stopach.

Sprawa AmberGold nie miała nawet cienia szansy na wysadzenie z siodła Donalda Tuska. Mimo to opozycja skupiła cały swój i tak lichy potencjał na tym temacie, zamiast szukać poważniejszych problemów, które by się pewnie znalazły same. Koniec końców władza PO to nie jest nasza władza marzeń.

Tomasz Sakiewicz pisze, że tysiące ludzi, głównie wyborców PO zostało okradzionych. Zastanawiam się czy Tomasz Sakiewicz zlecił jakiś sondaż wśród osób oszukanych przez Marcina P. i z taką łatwością oskarża zwolenników PO o łatwowierność, naiwność i bezmyślność. Ja obstawiam jednak, że ludzie oddawali  swoje oszczędności z innego powodu - oprócz chęci szybkiego i dużego zysku wmówiono im, ( a robi się to od lat) że nasze banki są niemieckie i oszukują nas Polaków na każdym kroku.  Tylko ludzie przekonani o zagrożeniach jakie na nich czyhają w niepolskich bankach mogliby tak nierozsądnie ulokować oszczędności w rękach, było nie było Polaka z krwi i kości. Pytam się więc czy zwolennicy PO boją się banków i są przekonani, że wszystkie zostały przez demona jewropejskiego imperializmu Leszka Balcerowicza oddane niemieckim okupantom? Po za tym jak to się o zwolennikach PO lubi powtarzać - czytają jak lemingi Gazetę Wyborczą i oddychają słowami Adama Michnika. Tak się składa, że to GW trąbiła od lat o tym, że właściciel Amber Gold to  kombinator z wyrokami za oszustwa finansowe. Więc ?

Chyba jednak myli się pan Sakiewicz. To najwyraźniej elektorat innej partii i czytelnicy innych gazet dali się tak wzorcowo wydymać na złotym interesie. Z resztą nie to jest najważniejsze. Pan P. oszukał naiwnych bez patrzenia na ich preferencje wyborcze. Naiwnością i bezmyślnością charakteryzują się głupcy i bez znaczenia są ich poglądy polityczne.

Naiwnością jest też myślenie, że dzisiejszą polityką rządzi dobry PR Donalda Tuska. Tomasz Sakiewicz chce się tego od zwolenników Donalda Tuska uczyć. Słusznie tylko to nie pisanie jest problemem opozycji. Pisać to się nauczy nawet szympans. Jednak myśleć, analizować i wyciągać słuszne wnioski już tak łatwo się nauczyć nie da. Gdzie może tkwić jeszcze problem bezradności partii opozycyjnych do rządów PO i PSL? Całkiem chyba przypadkowo Tomasz Sakiewicz ma w tym przypadku rację. Wybór pola bitwy zawsze był gwarantem przewagi nad rywalem. Sprawa Amber Gold udowadnia, że akurat ci generałowie wybierać pola do rywalizacji nie potrafią nic a nic. Wczoraj to udowodnili histerycznie wypędzając swoje dywizje wprost na pole minowe Donalda Tuska - mówcy co tu dużo gadać - pierwsza klasa :)



 

czwartek, 30 sierpnia 2012

W sprawie afery Amber Gold mam swoje zdanie i dzisiejsza debata tego nie zmieniła. Opisałem to wyraźnie w Sezon ogórkowy 2012 słowami:

"Porażająca to jest wiedza Polaków, którzy jak muchy do gówna lecą na bilbordy obiecujące im niewiarygodne zyski bez jakiegokolwiek ryzyka. To prawda, że prokuratorzy i sądy dali ciała pozwalając młokosowi doić niepełnosprawne ekonomicznie i nad wyraz naiwne grupy jednak czy jest to powód by ograniczyć nam najważniejszą z wolności? Wolność do myślenia i posiadania zdrowego rozsądku? Dlaczego u tak wielu z nas widzących reklamy Amber Gold zapaliło się czerwone światełko i dotarliśmy do informacji, których ponoć innym brakowało? Dlaczego tak wielu z nas nie dało się nabrać cwaniakowi podobnie jak nie daje się nabierać innym cwaniakom w tym kraju od lat? Czy nam jest potrzebny Premier, który wyjdzie i powie - rodacy ten jest oszust ...u niego jabłek nie kupujcie! Nie. Nie jest. My potrafimy odsiać ziarna od plew w systemie zwanym kapitalizm. Czasami dajemy się złapać na proste chwyty reklamowe jednak potrafimy schylić głowy, zakląć siarczyście, walnąć się w czoło i drugi raz błędu nie popełnić. Potrafimy przyjąć na klatę ból porażki bez jojczenia, że mnie władzuchna kochana i silna nie obroniła. ...i jeszcze jedno w tym temacie - nie mam zamiaru płacić na cymbałków, którzy oszczędności życia pooddawali jakiemuś cwaniakowi, więc niech mi się żaden sąd nie waży jakichś odszkodowań od Skarbu Państwa orzec bo wykopię dziadkowy karabin i te dwa granaty... "

Co do dzisiejszego otwarcia naszego polskiego cyrku ...ups...parlamentu. Najciekawszym dla mnie momentem było skierowanie kamery na ławy PiS. Odetchnąłem z ulgą. Prezes Kaczyński ma się dobrze, widać że jest w formie a co najważniejsze - żyje. Wbrew wielu pozorom martwiłem się jego nieobecnością i brakiem jakichkolwiek informacji o jego stanie. Tak po ludzku i bez złośliwości. 

Reasumując. Rozpaczliwa próba napompowania sprawy oszustw Marcina P. do afery mającej położyć ten rząd na łopatki jest nad wyraz dziecinna. Tak jak swoich klientów tak opozycję Marcin P. oszukał pierwszorzędnie. Pierwszych naciągnął na grube miliony, a drugich na marzenie o wysadzeniu z siodła Donalda Tuska.


wtorek, 28 sierpnia 2012

Po zadymie związanej z publikacją raportu komisji Antoniego Macierewicza pozostał niesmak i łzy. Możliwość zakupu usunięta ze stron Gazety Polskiej. Wydawca tłumaczy się, że nie ma tego co chciał sprzedawać o czym klientów informował mimo, że status pozycji walił po oczach "W magazynie". Tomasz Sakiewicz wylewa na papier i matryce LED naszych monitorów krokodyle łzy jaki to on biedny, ideowy i złamany w zniewolonym kraju. Jak wiele poświęcił, jak wiele stracił. Normalnie człowieka nachodzi myśl żeby go na obiad zaprosić za to wszystko co dla nas robi. Ogólnie padaka. Media jeszcze trochę się pożywią wpadką niezależnych i tyle...sprawy nie będzie. Lud zapomni i wybaczy.

O co tak na prawdę w ogóle chodzi. Chodzi o zasady którymi się zgodnie z zapewnieniami i oczojebnym banerem "My informujemy , oni kłamią" lansuje środowisko mediów pozornego drugiego obiegu. To w tym tkwi diabeł i problem, z którego powodu tak ja, a  zapewne i wywczas, ruszyliśmy ten cały książkowy bajzel. Środowisko Tomasza Sakiewicza od lat robi się na dziewice orleańskie polskich przemian. To oni są wykluczani, gnojeni. To tylko oni mówią prawdę o dzisiejszych czasach. To ich interpretacja historycznych faktów jest jedyną prawdziwą , szczerze polską i patriotyczną.

Nie raz, nie dwa - i pewnie niejednokrotnie jeszcze będę wyłapywał prowokacje i manipulacje, których się dopuszczają ludzie mających się za świętych. Pamiętajcie moi drodzy, że w dzisiejszych czasach aby być orleańską dziewicą nie wystarczy umieścić dumny baner na stronie internetowej. Trzeba mieć błonę dziewiczą o grubości pancerza współczesnego czołgu. Pilnujcie i stosujcie się do zasad, których bronicie to się Was nikt czepiać nie będzie. Ja mam dość hipokryzji polityków i ich pariasów w mediach wszelakich. ...i to bez znaczenia czy są to politycy władzy czy opozycji. Czy są to media mainstreamu czy drugiego obiegu. Mam dość hipokryzji Was wszystkich mających prosty lud za ciemny.


PS celem wyjaśnienia do akcji z książką - nie kupiłem  "28 miesięcy po Smoleńsku". Nie mam w zwyczaju płacić za coś co winno być ogólnodostępne. Zapewne przeczytam ów raport jeśli w ogóle się pojawi. Tak jak czytam każdy raport z lotniczych katastrof od lat bo wiąże się to z moim lotniczym hobby.  Jeśli więc ktoś będzie chciał owe cudo ode mnie pożyczyć - muszę odmówić z tej oto prostej przyczyny :)

Młody leżał na łóżku z otwartymi szeroko oczami analizując sytuację w jakiej się znalazł. Od czasu słynnego spotkania członków partii z Prezesem, po nie udanej prowokacji przedwyborczej zwanej "Projekt PJN", wiele się zmieniło. Kolejne wybory Prezes przegrał na własne życzenie. Kolejny raz partia zawiodła patriotyczny elektorat. Kolejny raz trzeba się było tłumaczyć w rezydencji Grzyba z nieudanych politycznych i biznesowych planów. Młody coraz krytyczniejszym okiem spoglądał na swojego mentora, którego od lat przecież traktował jak ojca.

W partii nie działo się dobrze. Coraz większa presja oddolnych struktur na konieczne zmiany powodowała, że psychika Prezesa rozsypywała się z każdym dniem. Jak dziś pamięta Młody obraz Prezesa w pidżamie robiącego  awanturę członkom partii podczas tajnego zebrania. Już wtedy w umyśle młodego polityka PiS pojawiła się rysa na nieskalanym do tej porze wizerunku jego politycznego guru. Czy Premierem i wodzem tego kraju może być ktoś kto sypia z misiem? Od tamtego też czasu pozycja europosła Piszczela rosła i rosła. Młody dla, którego Piszczel był wzorem, stawał się powoli mężczyzną. Piszczel umiejętnie przekonywał innych do koniecznych zmian. Zmian w których nie było miejsca dla skapciałego Prezesa, który najwyraźniej utracił wszelakie atuty do pozostania wodzem.

Jednak mimo coraz słabszej pozycji w partii i mocnych leków, Prezes był nadal samcem alfa o czym miał się Młody przekonać gdy jakimś cudem uniknął politycznej śmierci z rąk rozwścieczonego Szefa. Cały gniew i zgromadzone frustracje po nieudanych wyborach skupiły się na Piszczelu i jego poplecznikach. Nie pozostało im nic innego jak odejść z partii i nigdy więcej nie wrócić. Prezes nie znał litości dla ludzi, którzy w jego mniemaniu zagrażali jego pozycji. Wraz z posłanką Świętokrzyską, europosłem Cymesem i innymi młodymi wilkami Piszczel rozwiódł się z matuszką partią i rozpoczął działalność na własną rękę. Tylko przypadek spowodował, że Młody nie odszedł razem z nimi. Akurat wtedy Prezes wysłał go po zapas kociej karmy. Gdy Młody wrócił z zakupów - po Piszczelu pozostały już tylko mgliste wspomnienia i kilka rozbitych w furii  krzeseł. Partia już nigdy nie podniosła się po tym ciosie.

Od tamtego dnia ich organizacja staczała się coraz niżej. Idee,którymi PiS był wypełniona po brzegi rozmieniały się na drobne, a toruński Grzyb rozpoczął powolny proces zatruwania i pleśnienia patriotycznej partii. Partii, w którą Młody tak kiedyś wierzył. Znienawidzona władza Platformersów utrzymywała i rosła w siłę. Pojawiające się afery i aferki nie powodowały jakiegokolwiek spadku notowań. Młody i Ślimok robili wszystko by owe perypetie i kiepska sytuacja gospodarcza mogły zamienić się w skok notowań partii PiS. Bezskutecznie - ludzie nie wierzyli już w PiS, nie wierzyli w Prezesa. Odwrócili się od Antka Mściciela. Mieli gdzieś prezydencką katastrofę i wolność słowa w TV UNiebaBram.  Młody cierpiał... zesłany przez Prezesa w koszmarny wyborczy okręg.
Sny o potędze i władzy stawały się coraz rzadsze. Koszmary o kończącej się politycznej karierze coraz częstsze. Młody polityk PiS od kilkunastu tygodni nie sypiał praktycznie wcale. W jego zmęczonym umyśle z dnia na dzień prężyła się szatańska myśl - "Prezes musi odejść". Tylko to mogło zagwarantować, że ich marzenie o Wielkiej i Sprawiedliwej Polsce mogłoby się ziścić. Tylko polityczna śmierć tego człowieka da nowe życie dla partii, dla idei Wielkiej Polski Sprawiedliwej.

Dziś po kolejnej nieprzespanej nocy Młody podjął decyzję. Prezes musi zniknąć. Ślimok  jeszcze o niczym nie wie ale młodzieżówka - ta najbardziej partii oddana tylko czeka na rozkazy Młodego. Dziś wieczorem dokona się przewrót w partii. PiS po raz kolejny stanie się główną siłą odpierającą zakusy liberalnego pomiotu na władzę  w tym kraju. To on Młody stanie się nowym wodzem, a stary Prezes ukryty zostanie w miejscu odosobnienia. PiS budzi się z uśpienia. Obudź się Polsko !

Nie żyje król ! Niech żyje król !

Tagi: PIS
15:51, nocri , Polityka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 sierpnia 2012

...i o co ta cała awantura? Były poseł PiS, PJN i PO ujawnił, czym naraził się na zarzuty obrażonych Tomasza Sakiewicza i Bartłomieja Misiewicza, że wyżej wymieni chcą sobie zarobić na raporcie komisji stworzonej przez Antoniego Macierewicza do zbadania katastrofy smoleńskiej. Raport nie raport, jak zwał tak zwał. Zbiór znanych dokumentów poukładanych tak by stały się sensacją XXI wieku dla buszujących w zbożu zwolenników spiskowych teorii dziejów. Już sama legenda powstania tego dokumentu, a także słynne nazwiska uczonych rozgryzających z pomocą fizycznych eksperymentów i obliczeń zawiłości katastrofy, warte jest zapłacenia owych nieszczęsnych kilkudziesięciu złotych. *Zapłaciłem !

Oburzony Bartłomiej Misiewicz szef (jak to fajnie brzmi) Biura Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M (he,he) wysłał do niezależnej.pl oświadczenie w którym stwierdził:

"Ww. Raport do dnia dzisiejszego jest uzupełniany i trwają nad nim prace redakcyjne. Nie ma go więc na stronie internetowej, ani żadne wydawnictwo nie uzyskało zgody na jego publikację." - za niezależna.pl

Absolutnie zrozumiałe. Nie dziwię się, że aż tak twarde reakcje wychodzą z niezależnych mediów. Jak można sugerować, że niezależni chcą sobie na raporcie dorobić skoro ani nie jest skończony ani nikt go nie może wydać...zaraz, zaraz... co jest kurna !

...no to ja się tylko spytam o jedno. Co ja w takim razie kupiłem? :



* - chyba nie myślicie że zwariowałem ;)



sobota, 25 sierpnia 2012

Sondaże jak to sondaże - należy mieć do nich ograniczone zaufanie. CBOS podał wyniki przeprowadzonego przez nich sondażu i wyniki mogą zaskakiwać. Poparcie dla rządzącej partii utrzymuje się na stabilnym poziomie. Opozycja zmuszona jest oglądać platformerskie plecy już od dawna. Pytania się nasuwają dlaczego tak jest. Wystarczyła przecież jedna afera Rywina by eseldowski dywan zwinął się w kilka miesięcy. Wystarczyło kilka pisowskich wpadek by samorozwiązanie się sejmu i rozpad histerycznej i obrzydliwej koalicji LPR-Samoobrona-PiS stał się faktem.

Dlaczego więc afery i ogólnie zła sytuacja w kraju nie staje się początkiem końca partii Donalda Tuska? Odpowiedzi jest zapewne kilka ale jedna jakoś tak szczególnie przypadła mi do gustu. Może tak owe afery dla nas już takimi aferami nie są, a sytuacja wcale nie jest tak zła jakby to chciała widzieć opozycja? Społeczeństwo przez lata całe przyzwyczaiło się do błędów władzy. Afery nepotyzmu  i politycznego kurwienia się na urzędach państwowych nie są w stanie nas zaskoczyć. Tak się dzieje ciągle i praktycznie każda jedna polityczna organizacja w Polsce ma to za sobą.  Układy regionalne opanowane przez rodziny i drobnych polityków zwycięskiej partii to norma. Nawet tak świetojebliwa partia, za jaką próbuje uchodzić PiS, swego czasu ustami Jacka Kurskiego też to  zaakceptował:

"Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku "

Tak działa polityka oparta na kampaniach finansowanych z budżetu państwa. Setki ludzi angażuje siebie  w kampanię polityczną partii by móc potem czerpać profity gdy  partia do władzy się na ich plecach dorwie. Owe setki ludzi chce potem godnie żyć za państwowe pieniądze. Dlatego może na głosujących w sondażu niewiele wrażeń robią  doniesienia, o  układach pomorskich lub peeselowskiej polityce prorodzinnej w podległym im urzędach i agencjach. Przyzwyczailiśmy się do tego, a w partii władzy szukamy czegoś innego niż romantycznego pieprzenia o uczciwości, której tak na prawdę nikt nie przestrzega w politycznym światku od lat.

...no dobrze, ale Polska się przecież na naszych oczach rozpada. W naszym kraju rządzi agentura ruska i niemiecka. Taki obraz wyłania się z pełnych lęków przemówień prawicowej opozycji. Lewa strona też buduje swój obraz kraju, którym straszy naród. Przecież Polak nie jest wolny. Zabrania mu się sadzić i palić marihuanę. Przecież homoseksualna mniejszość jest w naszym kraju poddana straszliwym represjom, a ich wolność jest ciągle i ciągle ograniczana. Donald Tusk i jego partia to przekleństwo tej ziemi.

Tyle tylko, że takie uprawianie polityki przez  opozycję już na niewielu robi wrażenie. Statystyczny Polak ma w dupie to czy jakiś krzyż wisi w parlamentarnej sali czy też nie wisi. Statystyczny Polak patrzy na posła bredzącego o narodach multi-kulti co najwyżej z politowaniem wiedząc dobrze, że globalizacja i naturalna likwidacja średniowiecznych państw narodowych to tylko kwestia czasu i praktycznie żadne zagrożenie.  Statystyczny Polak swój kraj ogląda przez  własne okno i własny portfel. Jemu nikt kitu nie wciśnie o upadku państwa polskiego gdy w ciągu 20 kilku lat jego życie, a szczególnie życie jego dzieci tak znacznie poprawiło się jakościowo.  Statystyczny Polak to konsument. ... a ideologie? Wybaczcie ale w dzisiejszych czasach  ideologie są wyłącznie dla baranów. Życie jest zbyt krótkie by analizować je przez pryzmat   poglądów i ideologii. Statystyczny Polak ma ideologie w najgłębszych zakątkach własnego analu. Z życia się powinno korzystać, a nie je namiętnie analizować. Przecież to statystyczny Polak chodzi głosować więc i wyniki jego wyborów nie powinny nikogo dziwić.

Czy władza Platformy zasługuje na takie poparcie? Absolutnie nie. Jest to efekt znudzenia Polaków polityką strachu gdy nie ma się czego bać. Jest efektem znudzenia Polaków wirtualnymi problemami pozornych mniejszości gdzie tak na prawdę ich problemy kończą się na filozoficznych rozważaniach o wolności. Często źle pojmowanej. Bądźmy szczerzy - Platforma nie zasługuje na takie poparcie ponieważ nie robi nic czego byśmy jako społeczeństwo oczekiwali od partii reformatorów - tak nam przecież obiecywano. Jednak Platforma nie robi też nic co by nam ich rządy obrzydziło na tyle, abyśmy byli gotowi władzę oddać ... no właśnie komu?

czwartek, 23 sierpnia 2012

Głośna sprawa polskiej piosenkarki stanie się zapewne zaczynem do kolejnych prób uwolnienia marihuany spod restrykcyjnych paragrafów antynarkotykowych w Polsce. Powiem szczerze i to pewnie zdziwi wielu - sankcja jaką może otrzymać posiadacz niewielkiej ilości narkotyków jest błędem. Nadgorliwość ustawodawców w tym temacie dziwiła mnie od dawna. Z resztą nie tylko w tym przypadku. Wiele przestępstw czy wykroczeń jest karana w zły sposób. Dlatego też nigdy nie wsparłbym politycznie histeryków, którzy domagają się zaostrzeń sankcji i nakładania kar pozbawiania wolności za czyny, które należy karać w całkiem inny sposób.

Czy kara więzienia odstrasza młodych ludzi? Nie. Przyjęte początkowo twarde, a ostatnio złagodzone rozwiązania amerykańskie są błędem polskich polityków. Młody Amerykanin będzie bał się odsiadki i związanej z nią terapii mającej na celu wybicie mu z gorącej głowy pomysłów na stanie się konsumentem narkotyków i kolejnym klientem dilerów. Młody Amerykanin boi się nawet ściągać na testach w szkole. Ośrodki, w których odsiadują wyroki skazani za posiadanie narkotyków stworzono w USA  tak by spełniały swoją rolę. Marihuanista nie trafi do pospolitego więzienia tylko do ośrodka walki z narkomanią i tam będzie poddany całej serii terapii mającej na celu wybić mu ganje raz na zawsze z głowy.  Młody Polak nie będzie się bał wyroku, a kara tak na prawdę nie jest wstanie go niczego nauczyć. Raz, że istniejące prawo i potencjalne kary rzadko kiedy są stosowane. Dwa, Polak nawet skazany na odsiadkę w miejscu odosobnienia nie jest w żaden sposób poddany jakiejkolwiek edukacji mającej na celu zawrócenie go z drogi, która go w to miejsca zaprowadziła. Kara jaka grozi za posiadanie narkotyków w Polsce to błąd.

Czy świadomość braku tak naprawdę jakiejkolwiek kary za popełnione przestępstwo jest jakimkolwiek sposobem na walkę z narkotykiem? Oczywiście, że nie jest. Rzecznik Praw Osób Uzależnionych uważa najwyraźniej inaczej:

"W lipcu 2010 r. po poradę prawną zgłosił się student III roku Uniwersytetu Warszawskiego, Mateusz K. W 2007 r. został złapany przez policję za posiadanie 3,3 grama marihuany. Dobrowolnie poddał się karze i otrzymał bardzo wysoki – w stosunku do społecznej szkodliwości czynu – wyrok w wysokości 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 3 lat.Niestety, tuż przez upływem trzeciego roku próby został zatrzymany i przeszukany przez funkcjonariuszy policji. Znaleziono przy nim szklaną fifkę i foliowe zawiniątko z zawartością suszu roślinnego o wadze 1,3 grama netto, a badania fizykochemiczne wykazały, że jest to marihuana. Dla Mateusza oznaczało to 6 miesięcy pobytu w więzieniu. Z inicjatywy programu rzecznika do sądu został złożony wniosek o umorzenie postępowania karnego, w którym powołaliśmy się na orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 21 stycznia 2009 r. Dzięki interwencji Biura Rzecznika sprawa Mateusza K. została umorzona." - raport Rzecznika Praw Osób Uzależnionych

Powyższa historia opublikowana w raporcie z działalności rzecznika to idealny przykład bezsensowności obecnego prawa. Po pierwsze kara nieadekwatna do popełnionego czynu (i tu pełna zgoda z rzecznikiem), po drugie dziwne  zadowolenie kogoś kto ma służyć społeczeństwu, a doprowadził swoją działalnością do całkowitej i nieedukacyjnej bezkarności swojego klienta. Wspomniany student uniknął jakiejkolwiek kary i jakiejkolwiek edukacji. Nie sprowadzono go ze złej drogi ale wręcz pokazano mu, że może sobie nią podążać bez konsekwencji.

Dlatego uważam, że przepisy skazujące posiadaczy niewielkich ilości narkotyków niczemu nie przeciwdziałają, a wręcz zachęcają do eksperymentów najpierw z marihuaną, a z czasem z innymi środkami psychoaktywnymi. Jakie widzę inne rozwiązanie? Przymusowy wolontariat w ośrodkach leczenia osób uzależnionych. Praca u podstaw w najlepszym tego słowa znaczeniu. Co da lepszy efekt odsiadka w więziennym domu wczasowym na koszt podatnika lub odwieszony w nieskończoność wyrok za wyrokiem czy też widok otwartych ran zakażonych gangreną na udach i ramiona heroinistów lub podcieranie obesranych tyłków alkoholików w delirce? Edukacja potencjalnych narkomanów i narkotykowych eksperymentatorów jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Godziny spotkań z ludźmi, którym udało lub udaje się wyrwać z łap demona uzależnienia to o wiele lepszy sposób karania tych, którzy wbrew prawu próbują zniszczyć życie sobie,a w konsekwencji  i innym. Teoretycznie w polskim prawie istnieje od 2011 przepis, który kieruje takiego młodego człowieka do odpowiedniego ośrodka zamiast do więzienia ale... raz, że jako jego pacjenta,  a dwa  za jego zgodą.

Dlatego mam nadzieje, że przypadek Kory stanie się przełomem w polskiej wojnie z narkotykami i narkomanią. Dlatego mam nadzieję, że owe medialne show wokół Niej i Jej psa nie zostanie jedynie żałosnym przykładem polskich błędów w ustawodawstwie antynarkotykowym, dającym jedynie pole do popisu grupom mającym na celu uwolnienie marihuany na wzór holenderski, który do Polski nijak nie pasuje. Pytanie ktoś postawi - a jak ukarać kogoś tak świadomego zagrożeń jak dorosła osoba ze świecznika polskiej medialnej rzeczywistości? ...a kto powiedział że człowiek nie może się uczyć przez całe życie. Niejeden ośrodek Monaru czy Markotu byłby zachwycony z możliwości współpracy z tak sławną przecież osobą :)

 

@edit


PS - przed chwilą dotarłem do rozmowy w TVN24 która wywołała burzę w mediach elektronicznych. Powiem tak - dyskusja nawiedzonego histeryka z bezczelnym młokosem przy udziale  nieprofesjonalnego prowadzącego to symbol polskiej dysputy o penalizacji posiadania narkotyków. Całe to chaotyczne przedstawienie nikomu nic nie wyjaśniło ani nie przybliżyło tematu tak ważnego dla nas jako społeczeństwa. To był tylko medialny show dla kretynów. ...a można przecież inaczej.

Zielone mity
środa, 22 sierpnia 2012

Gazeta Polska Codziennie i portal niezależna.pl odnotowali powstanie dziwnego portalu reklamującego się tak:

"Jesteśmy portalem internetowym walczącym o społeczeństwo obywatelskie i wysokie standardy życia publicznego. Na naszej stronie będziemy zamieszczać informacje o tym, co władza chce przed nami ukryć. Realizując misję wolnych mediów jako instytucji powołanych do kontroli władzy w państwie demokratycznym, będziemy informować o wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu władzy zarówno centralnej, jak i lokalnej. W naszej działalności nie kierujemy się żadnymi sympatiami politycznymi. Jesteśmy lojalni jedynie wobec naszych czytelników, którym przedstawiać będziemy jedynie prawdę." - PolandLeaks.pl

Na głównej stronie portalu najbardziej zaintrygował mnie wywiad z emerytowanym katem islamskich terrorystów w polskiej filii Guantanamo. Opowieść o baterii zjeżyła mi włosy na przedramionach i karku. Reszta artykułów dostępna jest chyba nawet w wiejskich bibliotekach szkolnych więc sobie odpuszczam komentowanie "sensacji" dotyczących FOZZ czy sprawy Olewnika. Opowieść pracownika mrocznej willi w lasach Starych Kiejkut wyrywa z butów i na niej się skupimy.

"Zaczynało się od rozmowy. Próbowaliśmy wytłumaczyć terroryście jego złą sytuację. Najczęściej sprowadzało się to do komunikatu: i tak z ciebie wszystko wyciśniemy, więc najlepiej będzie, jeśli zaczniesz mówić po dobroci. Oszczędzisz sobie bólu a nam czasu. Niestety nie znam przypadku, aby to poskutkowało."

Odpadłem już po tym wyznaniu oprawcy talibów. Chociaż kwiatów na tej łące aż nadto. Uwielbiam dobre żarty ale scenariusz pisany ręką 15 latka z dostępem do sieci budzi w krtani co najwyżej żałosne ech

Ile wytrzymywali? (pyta podniecony nastolatek - dop. nocri)

Nie pamiętam przypadku, aby któremuś udało się wytrzymać cały dzień takiego przesłuchania. Najczęściej załamywali się po kilkudziesięciu minutach. Niektórzy szybciej.

Koniec końców jak stwierdził klasyk służb bezpieczeństwa kilkanaście lat temu:

Reszta wywiadu utrzymana w konwencji dialogów z Killera i Psów kończy się dumnym:

"Gdyby sprawa nie wyszła na światło dzienne, nie byłoby żadnych konsekwencji. Sami więźniowie nie mogą nas rozpoznać. Zrobiliśmy wszystko, aby zachować anonimowość. Bardziej boję się prokuratury, która ostatnio nawet  potwierdziła postawienie zarzutów za więzienia CIA w Polsce. Informacje o tym nie powinny przedostać się do opinii publicznej. Naród nie powinien o tym wiedzieć. Wywiad podejmuje wiele nielegalnych operacji, o których nie informuje społeczeństwa i tak powinno pozostać. Boję się, że po ujawnieniu afery z tajnymi więzieniami CIA, Polska została narażona na atak terrorystyczny."

Chciałbym zwrócić szanownemu agentowi na emeryturze, że gdyby nie paplał po próżnicy byle komu to by się nie musiał bać ujawnienia afery z więzieniami ;)

Reasumując ... w zasadzie nie ma czego reasumować...

Fake'm śmierdzi jak kozi ser capem to nasze polskie Leaks. Drodzy chłopcy walczący o społeczeństwo obywatelskie - nie wystarczy wrzucić na logo kilka kojarzących się powszechnie obrazków (WikiLeaks, Anonymouse) spreparować i to  w tak dziecinny sposób, wywiadu z katem z Kiejkut, wrzucić kilka innych odgrzewanych kotletów z psa pomieszanych z budą i liczyć na sławę. Jedno co mnie dziwi to reakcja polityków na pytania GPC. Czy pan Miodowicz nie raczył zauważyć że na jego oczach rodzi się tak ordynarny fake ? Reakcja polityków PiS na rzekomy wywiad z Agentem Wywiadu mnie nie dziwi bo ludzie Ci zwykli się nabierać na podobne bzdury od lat. Stąd zapewne tak wysoka pozycja w partii Antoniego Macierewicza z amerykańskimi ekspertami - ale jednak od Konstantego Miodowicza domagałbym się ciut więcej rozsądku lub chociaż  zapoznania się z komentowaną przez niego stroną.


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Sezon ogórkowy w polityce jest w tym roku wyjątkowo nudny. Sporo znudzonych dziennikarzy szuka prezesa PiS. Inni szukają złota Amber Gold jeszcze inni sensu wizyty niejakiego Cyryla. Pasek TVN24 mieni się złotym newsem od kilku tygodni przeplatając się co jakiś czas historiami o wyrzuconym z okna psie lub mocno podejrzanym zbliżeniem biskupów polskich z prawosławnymi oprawcami Pussy Riot. Nuuuudaaa !



Już nawet profesor Staniszkis nie była w stanie podnieść mojej powieki z wieczornej drzemki w fotelu stojącym w samym centrum rześkiego letniego powietrza. To poszukiwania silnego państwa myślącego za niemyślącą część społeczeństwa, dającego się nabrać jakiemuś biznesowemu siusiumajtkowi (nie pierwszy ponoć raz ) jest prawdziwie porażające pani profesor. Porażające. XXI wiek, a Polak nadal potrzebuje Wielkiego Brata, który mu skarpety zaceruje, ABW wyśle gdzie trzeba i powie w końcu jak żyć.

Porażająca to jest wiedza Polaków, którzy jak muchy do gówna lecą na bilbordy obiecujące im niewiarygodne zyski bez jakiegokolwiek ryzyka. To prawda, że prokuratorzy i sądy dali ciała pozwalając młokosowi doić niepełnosprawne ekonomicznie i nad wyraz naiwne grupy jednak czy jest to powód by ograniczyć nam najważniejszą z wolności? Wolność do myślenia i posiadania zdrowego rozsądku? Dlaczego  u tak wielu z nas widzących reklamy Amber Gold zapaliło się czerwone światełko i dotarliśmy do informacji, których ponoć innym brakowało? Dlaczego tak wielu z nas nie dało się nabrać cwaniakowi podobnie jak nie daje się nabierać innym cwaniakom w tym kraju od lat? Czy nam jest potrzebny Premier, który wyjdzie i powie - rodacy ten jest oszust ...u niego jabłek nie kupujcie! Nie. Nie jest. My potrafimy odsiać ziarna od plew w systemie zwanym kapitalizm. Czasami dajemy się złapać na proste chwyty reklamowe jednak potrafimy schylić głowy, zakląć siarczyście, walnąć się w czoło i drugi raz błędu nie popełnić. Potrafimy przyjąć na klatę ból porażki bez jojczenia, że mnie władzuchna kochana i silna nie obroniła.

...i jeszcze jedno w tym temacie - nie mam zamiaru płacić na cymbałków, którzy oszczędności życia pooddawali jakiemuś cwaniakowi, więc niech mi się żaden sąd nie waży jakichś odszkodowań od Skarbu Państwa orzec bo wykopię dziadkowy karabin i te dwa granaty...

Poszukując silnego państwa, które nas wszystkich przez okrutny kapitalizm poprowadzi, profesor Staniszkis razem z dziennikarzem TVN poszukiwali też prezesa Kaczyńskiego. ...a po co wywoływać wilka z lasu? Siedzi z podkulonym ogonem w krzakach i na jesienne przydługie wieczory czeka, to niech siedzi. Mnie tam on do szczęścia niepotrzebny tym bardziej, że już się na jego temat za dużo na blogach napisałem, a wart tego nie był. Ot, mały polityk z przerostem ambicji nad treścią jaką potrafi przekazać, przesypiający większość ważnych wydarzeń dziejących się w naszej historii. Newsweek i GW poinformowały, że w PiS ponoć jakaś nowa wojenka się rozgrywa o stołeczki przy Prezesie na rodzinnej wigilii u Ojca Rydzyka więc się prawicowcy od siedmiu boleści okopały po czubki czerwonych nosów i teren obserwują. Jedynie młokos jakiś i chłopskie bataliony  aktywne gdy głos w imieniu partii zabrać trzeba. Reszta nosa z lasu nie wystawia bo Prezes przytrzeć może. ...niedługo nazw braknie na nowe odłamy postpisowskiej prawicy. Dla nowej partii pana Hoffmana proponuje od siebie - Solidarni Inaczej. Zawsze to coś nowego, a ostatnio i trendy.

...a propo trendy. Hit sezonu ogórkowego to feministyczno-punkowe przedstawienie na deskach cerkwi prawosławnej w Moskwie, za które ukryte w kolorowych kominiarkach zbieraczy złomu laleczki otrzymały w nagrodę dwuletni urlop w syberyjskim łagrze. Niech mi teraz redaktor Sakiewicz z przewielebną Stankiewicz coś o totalitarnym państwie karzącym za słowo  napiszą to wspomniany wyżej karabin najlepszym wyciorem wyczyszczę by strzał był lekki i celny. Za każdy jeden numer GPC w takiej putinowskiej Rosji Sakiewicz  z ekipą by po roku łagru dostali, a w tuskowej Polsce mogą sobie pleść androny i sprzedawać je bez jakichkolwiek konsekwencji. Za numer z biblią taka Doda i jej czarnomszalny kochanek jeden blok dalej by na sztubie drewniaki polerowali, a w Polsce  - śmieszny wyrok robiący jej więcej dobrego niż złego. Przecież pismaki z Pudelka mieli co do zdjęcia cycków podczepić, aby oglądalność lekko skiśniętej ostatnio gwiazdce zrobić.

Całkiem niedaleko awantury z rosyjskimi  buntowniczkami rozgrywa się inna ogórkowa chociaż ponoć baaardzo istotna sprawa. Do Polski przyleciał Cyryl. W zasadzie to już odleciał ale drzwi dla Benedykta otwarte zostawił. Ot  i cała filozofia pojednania po blisko 10 wiecznej schizmie - przeciąg. Dziadkom mrozom się na starość zachciało z rzymsko-katolickimi biskupami jednać bo im ateizm chleb powszedni odbiera. Za 10 rubli na tacy więcej pojednaliby się pewnie i z samym Lucyferem w spółkę z nim wchodząc dla ratowania fabryki opium dla ludu jak zwykł Marks powiadać. Laicyzacja oprócz kilku zagrożeń, które łatwo można zdrowym rozsądkiem opanować daje przede wszystkim możliwość nieograniczonego poznawania świata więc o co chodzi? ...a tajemnica i ukryty cel pojednania? W sakiewkach się pusto robi więc to czego nie można było od setek lat połączyć, samo się do siebie zbliża.

Reasumując - sezon ogórkowy ad 2012 warto wreszcie zakończyć. Jakieś wybory by się przydały czy coś bo o tej nudnej letniej sielance nic ciekawego napisać nie można ;)

czwartek, 02 sierpnia 2012

Unikałem jak mogłem wiadomości dotyczących uroczystości upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego. Nie udało się... Od jakiegoś czasu coś co powinno łączyć Polaków - dzieli. Zastanawiam się czy jest sens pisania cokolwiek o bydle na cmentarzu. Tym bardziej, że w zeszłym roku pisałem i spokojnie mógłbym tamten wpis po prostu skopiować. W autonomii bydła nic się nie zmienia więc po prostu odświeżę tamten tekst, który pasuje jak ulał. Powtórzę go by ślad pozostał i aby pani Paradowska jednak zauważyła, że jest sporo osób, którym to zbydlęcenie obyczajów przeszkadza.

Bydło na cmentarzu 

Cmentarz od wieków był miejscem wolnym od brudów świata zewnętrznego. Cisza i powaga towarzyszy nam w czczeniu pamięci naszych zmarłych. Nie ma znaczenia czy cmentarz czy inne miejsce spoczynku zmarłych są miejscem religijnym czy od religii niezależnym. Są to miejsca skupienia , zastanowienia się nad naszym życiem. Miejsca filozoficzne , często smutne i tragiczne gdy groby tam znajdujące się powstały w obliczu ludzkiej tragedii. Takie groby odwiedzili dziś politycy, kombatanci, byli powstańcy i osoby związane emocjonalnie z Powstaniem Warszawskim. Ludzie, którzy chcieli w ciszy i skupieniu oddać hołd poległym kolegom, bohaterom Powstania Warszawskiego i walki o polską niepodległość.

Niestety cmentarz na Powązkach odwiedziło też bydło. Neoendeckie szczury, które od lat tworzą podczas uroczystości rocznicowych żenujący spektakl pogardy. Większość z buczących , gwizdających i obrażających uczestników uroczystości z patriotyzmem ma nie wiele wspólnego. Dla naszego kraju szczęśliwie są to nieliczne grupy frustratów dla których świętość takiego miejsca jest niczym. Polska polityka od kilku lat pozwala szumowinom pojawiać się w miejscach ważnych dla nas Polaków. Pozwala i często wspiera działania tych grup. Grup dla których zmarły biskup wyje w piekle , grup dla których każdy o innych poglądach jest żydem , masonem i polakożercą. Grup dla których szacunek do człowieka jest rzeczą zbędną tym bardziej gdy w ich mniemaniu inni od nich są gatunkiem podludzi i niepolaków. Grup, dla których Polska jest podzielona na MY i ONI. Grup, dla których historię można wywracać do góry nogami i wmawiać innym oczywiste historyczne kłamstwa. Grup, które w obliczy prawdziwej walki o wolność kryły się jak szczury w piwnicach bez chęci walki o wolność. Grup, które w dzisiejszej wolnej Polsce otrzymały prawo do szerzenia swoich kłamstw i lania jadu na prawdziwych patriotów i chętnie z tego prawa korzystają bez konsekwencji jednak tak potrzebnych.


Czułem obrzydzenie widząc i słysząc reakcję  szumowin uważających swoje działania za patriotyczny obowiązek.  Środowiska powstańcze od kilku lat błagają o spokój na cmentarzu i nie przychodzenie tam ludzi dla których szacunek dla zmarłych jest obcy. To nie powstańcy wyli wściekle na Premiera i pana Bartoszewskiego. Jestem przekonany, że buczącej hołocie bliżej  do szabrowników palonej Warszawy niż bohaterskich oddziałów powstańczych próbujących pokazać światu, że nasza Polska jeszcze nie zginęła.

Macie deja vu ? Ja znów miałem...