Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
sobota, 31 sierpnia 2013

Jarosław Kaczyński jeszcze nawet dobrze wyborów nie wygrał, jeszcze nawet Donaldowi Tuskowi nosa nie utarł, a już Adam Hofman buduje mu pomniki. I to nie byle jakie pomniki. Młody polityk PiS tak pojechał w swojej miłości do Ojca Narodu, że postawił Kaczyńskiego na równi z najwybitniejszymi postaciami  XX wieku. Co jak co ale Prezesowi PiS bardzo daleko do ludzi, którym w tym kraju należy pomniki stawiać i jakim się stawia.

"Musimy mieć możliwość wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, ale to nie będzie nasz jedyny cel.Jeśli pomnik trwalszy niż ze spiżu ma zostać wybudowany, w państwie, z którego nasze dzieci będą dumne. Kiedyś będą pisać w książkach o Jarosławie Kaczyńskim tak samo jak o de Gaulle'u, Adenauerze, Thatcher czy Reaganie" - polskatimes.pl

Całość wywiadu z  Joanną Miziołek czyta się lekko, łatwo i przyjemnie czyli tak jak elektorat PiS lubi najbardziej. III RP jest be, IV wróci szybciej niż myślicie, a PiS będzie rządził samodzielnie bo koalicja to trudna droga to stworzenia Polakom dobrobytu. Pytany kto  będzie nam ów dobrobyt  budował Hofman wytłumaczył fot. MadeInja nam, że to nie ludzie tworzą rząd - to Prezes go tworzy, a kogo posadzi na najwyższych stanowiskach już istotne nie jest.

"Powodem, dla którego ludzie coraz bardziej wierzą, że to, co mówimy, stanie się prawdą, nie są poszczególne nazwiska w resortach. Tym uwiarygodnieniem jest determinacja Jarosława Kaczyńskiego. W związku z tym także przyszły rząd będzie tworzony tak, żeby ten program polityczny, który on przez wiele już lat przedstawia, został zrealizowany. Kwestia nazwisk ministrów z punktu widzenia obywateli jest drugorzędna"

Tym samym rząd można poskładać nawet z makaków byleby w centralnym jego miejscu zasiadł nasz rodzimy król Julian, który będzie realizował wielkie idee swojego nieżyjącego brata...

...po pierwsze: Jarosław Kaczyński nie nadaje się na premiera Rzeczypospolitej Polskiej. Nie nadawał się 10 lat temu, nie będzie nadawał i za kolejnych lat dziesięć. To typ człowieka, który o władzę jedynie potrafi walczyć ale zdobywszy ją nie potrafi jej z korzyścią dla Polski używać.

...po drugie: nawet najbardziej dla PiS korzystne sondaże nie dawały nawet cienia szansy na samodzielne rządzenie, a powolutku odbijająca się od dna lewica będzie  z każdym dniem podbierać PiSowi socjalistyczny i żądny darmowej wyżerki elektorat. Może w związku z tym nie starczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu głosów by mógł nawet w porozumieniu z PSLem cokolwiek w nowym parlamencie uzyskać.

...po trzecie: jeżeli sprawdzą się prognozy ekonomistów i specjalistów, którzy coraz częściej wróżą zakończenie się ekonomicznego kryzysu na świecie, to czas będzie działał tylko i wyłącznie na korzyść Donalda Tuska. Stabilna sytuacja gospodarcza nawet bez ekonomicznych fajerwerków jest gwarantem jego trwania przy władzy. Czary mary króla Juliana na to nie poradzą nic.

...po czwarte: nie istnieje coś takiego jak idee Lecha Kaczyńskiego. Lech Kaczyński od samego początku realizował idee swojego brata, któremu nie raz z resztą meldował wykonanie zadania. Słynne już idee Lecha Kaczyńskiego to wytwór wyobraźni środowiska PiS szukającego na siłę jakiś wyższych wartości na fundamentach, których można by budować wspomniany przez Adama Hofmana pomnik ze spiżu dla Jarosława Kaczyńskiego.


piątek, 30 sierpnia 2013

Dzisiejszy tytuł to słowa zawarte w preambule najsłynniejszej konstytucji świata. My Naród... to także słowa, którymi Lech Wałęsa rozpoczął swoje przemówienie w Kongresie Stanów Zjednoczonych. My Naród ...stworzyliśmy światowy symbol wolności i zwycięstwa nad komunizmem jakim stał się elektryk z gdańskiej stoczni, przywódca niepodległościowego zrywu  Solidarności

"Jeżeli widziałem więcej i dalej niż inni, to dlatego, że stałem na barkach gigantów." - Isaac Newton

Lech Wałęsa stał na barkach polskiego narodu - ludzi, którzy mieli dość ucisku, biedy, cenzury, gospodarczej zapaści, braku wolności słowa i niekończącej się inwigilacji oraz prowokacji tworzonych przez służbę bezpieczeństwa. Lech Wałęsa stał na barkach naszych ojców i dziadków, którzy dali nam tak długo oczekiwaną wolność. Niszcząc bezmyślnie tak wyraźne symbole tamtego okresu deprecjonujemy cały trud ówczesnych wojowników o ideały wolności.

"Pragnę, żeby wszyscy wiedzieli i pamiętali, że ideały które legły u podstaw tej wspaniałej Republiki Amerykańskiej i które trwają w niej do dziś żyją również w dalekiej Polsce. Przez długie lata próbowano odciągnąć ją od ideałów, Polska nigdy się z tym nie pogodziła i dziś sięga po wolność, która jej się sprawiedliwie należy. Wraz z Polską tą drogą idą inne narody Europy Wschodniej. Runął już mur, który był granicą wolności. Mam nadzieję, że narody świata już nigdy nie pozwolą na budowę takich murów."

...tymi słowy Lech Wałęsa zakończył swoją przemowę w Kongresie największej potęgi współczesnego świata. Jest wielu, którzy są przekonani, że tak jak przemowę tak i scenariusz na życie Lecha Wałęsy napisała Służba Bezpieczeństwa. Wielu na tym przekonaniu zbija swój polityczny ale i osobisty kapitał. Jednak całe to ujadanie nie zmieni historii, która się wydarzyła i dała naszemu narodowi chwilę chwały.

BTW ... Polacy zawsze potrafili kręcić doskonałe animacje. Zbliżająca się premiera filmu o Lechu Wałęsie właśnie taką doskonałą animacją jest promowana. Czekam na film.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Miałem o  referendum ws  odwołania prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz nie pisać. Nie jestem jakoś specjalnie z Warszawą  związany,  ideowo z panią Hanną też mi specjalnie nie po drodze ale dzisiejsze doniesienia medialne sprowokowały mnie do poniższego wpisu.

Referendum to obywatelskie prawo do wypowiedzenia się na jakiś temat. Nie obchodzi mnie, że PiS z taką łatwością przykleiło się do pomysłu  inicjatywy Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej i jej lidera lewicowca Piotra Guziała węsząc okazję na dojechanie Platformy Obywatelskiej. Tym samym obywatelskie referendum zamieniło się w polityczny cyrk, w którym wystąpić ma ochotę zbyt wielu klaunów. Nie obchodzi mnie też, że Warszawa od czasu zakończenia II wojny światowej chyba jeszcze nigdy tak szybko się nie rozwijała fot. tvn24  jak za dwóch kadencji Hanny Gronkiewicz Waltz.  Nie obchodzi mnie też, że Warszawiacy w jednym sondażu chętnie by panią prezydent odwołali, a w drugim z jeszcze większą chęcią by ją na kolejną kadencję wybrali. To wszystko jest nieważne...

Skoro znalazła się wymagana większość obywateli stolicy, która chce takie referendum przeprowadzić to psim obowiązkiem władzy jest to uszanować, zorganizować i zaakceptować wynik.

"W środę wieczorem obradował zarząd krajowy PO, rozmowy dotyczyły m.in. referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Premier ocenił, że referendum ma niewielkie szanse powodzenia, ze względu na próg frekwencyjny. Poinformował jednocześnie, że jeśli doszłoby do odwołania Gronkiewicz-Waltz, to zamierza właśnie jej powierzyć funkcję komisarza stolicy - poinformowali rozmówcy z władz partii." - polskieradio.pl

Jeżeli dzisiejsze medialne doniesienia się potwierdzą oznaczać to będzie, że Donald Tusk tej prostej zasady przestrzegać nie potrafi. Tym samym popełni spory błąd polityczny, który przy obecnym stanie zaufania do niego społeczeństwa może się stać błędem kluczowym.

Zapamiętajcie sobie panowie i panie politycy: jesteście urzędnikami z naszego nadania i jeżeli dojdziemy do wniosków, że się na stanowisko nie nadajecie to zostaniecie go pozbawieni czy Wam się to podoba czy nie. Demokracja gwarantuje Wam że robimy to w cywilizowany sposób, a nie drogą krwawej rewolucji i ścinania bezużytecznych głów. Tak więc lepiej będzie dla Was gdy zaczniecie szanować wyniki owych demokratycznych wyborów i przestaniecie ludziom demokrację obrzydzać.

środa, 28 sierpnia 2013

Janusz Palikot zapowiedział zmiany w swojej partii. Ma zniknąć jego nazwisko z nazwy, a program wyborczy stać się ciekawszy i skupić się na gospodarce oraz sprawach społecznych.

"Palikot na początku sierpnia zapowiadał, że na kongresie formacja zaprezentuje swoje propozycje (dot. systemu emerytalnego, służby zdrowia, edukacji, a także rozwoju gospodarczego), jak również zmiany w statucie, także organizacyjne. Jak mówił, to postulat zgłaszany przez działaczy, żeby bardziej zorganizować i usystematyzować pracę w terenie. - Po trzecie - zaproponuję pewnego rodzaju zmiany współpracy z innymi środowiskami politycznymi, w tym także Europą Plus"

Wtóruje mu Andrzej Rozenek:

"Chcemy pokazać tę drugą twarz Ruchu Palikota, tę mniej znaną, tę, która jakoś do tej pory nie potrafiła się przebić " - gazeta.pl

Czy polityczna nadzieja wielu osób mających poglądy lewicowe jest w stanie odbić się od dna, na którym się mimo świetnego wyniku wyborczego znalazła? Trzeba poczekać do października i kongresu Ruchu Palikota. W zgodzie z zasadą rebrandingu kosmetyczne zmiany loga czy nazwy, znaczącej w polityce partii politycznej  z RP nie zrobią. Trzeba czegoś więcej...

Ruch Palikota chciał być partią lewicową nastawioną na obronę wolności osobistej członków społeczeństwa - dodajmy tylko: źle pojętej wolności osobistej ale nie o tym dzisiaj - a stał się przystawką do głosowań dla PO i wesołą kompanią w damskich rajtuzach potrafiącą jedynie błaznować. Czy to w sprawie krzyża, czy to w sprawie narkotyków oglądaliśmy festiwal pustych obietnic, a nie byli w stanie nawet odwołać swojej byłej posłanki z funkcji marszałka. Bezsilność mimo znaczącej pozycji w sejmie była porażająca. Sporo słodyczy będzie musiał Janusz Palikot zapakować w swój  nowy program wyborczy by odzyskać społeczne poparcie. Zaufanie do niego tych, którzy w ostatnich wyborach oddali  swój głos na RP prawdopodobnie wisi na włosku. Ludzie oczekują konkretów, a nie tylko politycznych happeningów i lizaków przez szybę...

piątek, 23 sierpnia 2013

Obowiązująca od jutra nowelizacja kodeksu pracy budzi sporo emocji. Przedsiębiorcy czekali na nią dobrych kilka lat natomiast pracownicy od dobrych kilku lat się jej boją. Owocem tego strachu będzie akcja Solidarności we wrześniu. Związki Zawodowe od samego początku ostrzegają:  wprowadzone zmiany spowodują, że staniemy się niewolnikami w swoich zakładach pracy. Czy to może się zdarzyć?

Napisze tak - tu jest Polska - to się tutaj na pewno zdarzy. Kodeks pracy wprowadza co prawda pewnego rodzaju zabezpieczenia polegające na konieczności podpisania porozumień z załogą i kontroli nad tym PIPu ale czy jest ktoś kto w ten system zabezpieczeń wierzy? Śmiech mnie pusty ogarnia. Jeszcze tam gdzie funkcjonują silne związki zawodowe czyt. spółki skarbu państwa, taki zapis może i przyniesie oczekiwane rezultaty ale już pojęcie "porozumienie z przedstawicielami załogi" jest co najmniej śmieszne by nie na pisać żałosne. "Przedstawiciel załogi" nie mają nic do gadania i wie o tym każdy kto choć przez chwilę brał udział w tej fikcyjnej strukturze. Oznacza to tylko jedno: jak zakład będzie miał ochotę niekorzystne dla pracowników zmiany wprowadzić - zrobi to bez żadnych przeszkód.

Pytanie się nasuwa w tym miejscu samo czy aby na pewno jest to niekorzystne dla pracowników? Przecież ludzie czasami potrzebują pracować od 10:00 do 18:00 zamiast od 06:00 do 14:00. Przecież to im ułatwi życie bo przedszkole, bo dodatkowy etat, bo z żoną się wymienić będę mógł jak dzieciak chory... ble ble ble ... to jest możliwe i dziś. Nie trzeba było do tego kodeksu pracy nowelizować tylko pozwolić pracownikom tak jak do tej pory z pracodawcą się dogadywać. Akurat w tym temacie problemów raczej nie było.

Najważniejszym punktem  zmiany kodeksu pracy będzie jednak elastyczność. To jest to na czym firmom zależało najbardziej, a czego pracownicy się najbardziej boją.

"Nowe przepisy oznaczają, że pracodawca, u którego występuje zmienne zapotrzebowanie na produkty lub usługi (a tym samym na pracę wykonywaną przez pracowników), może planować większą liczbę godzin pracy w okresach dużego zapotrzebowania, a mniejszą w okresach niskiego zapotrzebowania. Ponadto, dłuższy będzie okres, w którym pracodawca może zrekompensować pracownikowi pracę nadliczbową czasem wolnym od pracy. ." - bankier.pl

Ten przepis spowoduje, że wynagrodzenia za nadgodziny pracownicy już nie zobaczą. To oznacza sporą obniżkę  pensji. Wielu z nas tylko nadgodzinami potrafiło w Polsce zarobić jakiekolwiek ludzkie pieniądze.  Zmian ma jeszcze jedne problem. To co trzymało jeszcze nieuczciwych pracodawców za mordy - 40 tygodniowy czas pracy - staje się fikcją. Pracownik w zgodzie z kodeksem pracy przepracuje w tygodniu dużo więcej godzin bez odpowiedniego dodatku, który mu się należał jak psu buda. W zamian otrzyma dni wolne za powiedzmy pół roku...

Napisze tak -  Piotr Duda ma we mnie sojusznika akurat w tym temacie... mam cichą nadzieję że rządzący pójdą jednak po rozum do głowy póki nie będzie za późno.

Taka szybka refleksja na weekend:

Pod Twoim oknem stoi sobie kataryniarz. Gra pięknie. Papuga się buja do rytmu. Jesteś szczęśliwy.

Mija godzina, dwie, trzy...

                                     ...na drugi dzień to samo.

                                                                           ...trzeci.

Tydzień mija jak kataryna napierdziela Ci przez okno, a wredne ptaszysko skrzeczy "Wrzuć piyniądza, wrzuć piyniądza!".

 

Dzwonisz po straż, policję, CBŚ ...panie zróbcie coś bo zwariuję albo zabiję jedno lub drugie. Niestety...

...władza ma to gdzieś. Dawno dawno temu zlikwidowano Straż Miejską bo się panoszyła, bo nic nie robiła, bo chłopakowi co tak pięknie grał na Monciaku w Sopocie grać nie dali bez zezwolenia. Policja ma ważniejsze sprawy, a CBŚ ... a CBŚ to nie od tego jest.

Sam sobie kuku zrobiłeś klepiąc namiętnie w klawiaturę "Wypier**** pasożyty ze Straży Miejskiej" ... posłuchali. Teraz Ty słuchaj katarynki i papugi do usranej śmierci.

 

Odkąd pojawił się w Polsce serwis You Tube, a do tego inna część potentata Google pozwoliła na prezentowanych tam treściach zarabiać żywą gotówkę, mamy wysyp lepszych lub gorszych vlogów. Tytułowy vloger Kocham gotować, w realu Paweł Ogiński, od kilku dni wisi na tapecie i stał się tematem dyskusji o wolność słowa w internecie. Jego test tatara z Sokołowa wywołał burzę jakiś czas temu ale dopiero teraz burza przemieniła się w nawałnicę. Firma bowiem rzuciła na blogera oddział wysportowanych prawników.

Rozprawa przewidziana jest na wrzesień ale ja nie o tym dzisiaj chciałem. Nie bardzo chce mi się bronić vlogera bo już  kilka miesięcy temu gdy zapoznałem się z materiałem zauważyłem, że chyba ciut przegiął pałkę. Inne jego testy także uderzyły bezpośrednio w firmę Sokołów tym samym w internecie pojawiło się podejrzenie, że za antyreklamą firmy może stać inny mięsny potentat. Piotr Ogiński naraził się tym samym na prawie pewną interwencję poszkodowanej firmy chociaż pewnie nie takie było jego zamierzenie. Nad firmą Sokołów też się nie będę pastwił bo ów proces to strzał w kolano i tego chyba tłumaczyć nie trzeba. Znam co najmniej jednego blogera, który na takiej awanturze wypłynął na szerokie wody internetu i zarabia w nim ciężkie pieniądze. Przyczepię się jednak to sprawy, która jakoś w całym tym zamieszaniu uciekła na plan drugi jeśli nie trzeci.

Co dalej z różowym tatarem z Sokołowa? Czy ów test vlogera  nie jest przypadkiem sygnałem dla odpowiednich służb w tym kraju by sprawdzić jakim cudem po obróbce cieplnej ponoć doskonałe mięso wygląda tak jak na załączonym obrazku z lewej strony? Czy polskie firmy produkujące żywność są w odpowiedni sposób kontrolowane? Przypuszczam, że niestety prawo zezwala producentom wyrobów mięsnych i wędlin wypuszczać na rynek takie oto cuda kulinarne powodujące na sam widok odruch wymiotny. Pewnie ilość chemicznych lub innego rodzaju składników konserwujących produkt jest zgodna z normami UE ale wierzcie mi ten test pokazał, że król jest nagi.

Na nic się zda sądowa batalia firmy z vlogerem. To o czym jako konsumenci czasami rozmawiamy teraz zostało nam pokazane. Teraz już wielu z nas rozumie dlaczego po spożyciu reklamowanych i renomowanych produktów odbija nam się papierem toaletowym i suszy jak menela na kacu. Jaki jest morał tej bajki o tatarze z Sokołowa?

Internet jest pełen dobrych blogów kulinarnych. Uczcie się gotować i jeść produkty, które przyrządzicie sami. To wcale nie jest trudne, czasochłonne ani nawet kosztowne.

 

@edit

 

Czytelnik zwrócił mi w komentarzu uwagę na dość istotną rzecz dotyczącą tego czego się najbardziej czepiłem czyli koloru mięsa po usmażeniu. Okazuje się, że rozwiązanie jest dość proste, a ja odnalezieniu tego w sieci nie sprostałem choś nie było to trudne. Uzupełniam więc blog o link do blogerki, która to zauważyła i opisała:

"(...)Generalnie każda różowa szyneczka go zawiera (bez azotynu sodu taka szynka byłaby szara – taki jest jej naturalny kolor). Już niewielki dodatek azotynu sodu daje pożądany efekt (około 12 ppm – część na milion) – tak więc jest go tam niedużo – nawet jeśli jakaś firma nie bardzo by się interesowała zdrowiem konsumentów to będzie go dodawać niewiele po prostu ze względów finansowych." - platyna.org

czwartek, 22 sierpnia 2013

Sezon ogórkowy nadal w pełni więc temacik dość luźny tym bardziej, że po przeczytaniu poniższego artykułu zdałem sobie sprawę, że sam otarłem się o taka awanturę. Pewna oto pani z prozaicznego powodu spóźniła się ze spłatą raty za prąd dostarczony przez Tauron. Żeby tego było mało podczas spłaty pomyliła się o 19 groszy. Prawnicy firmy postanowili klientce nie odpuścić win i sprawa trafiła na wokandę. Można się domyślić, że sąd nie miał specjalnie wyjścia i firmie Tauron przyznał rację tym samym 19 groszy zamieniło się w ponad pół tysiąca złotych różnych sądowo-skarbowych opłat.

"Właścicielka jednej z wrocławskich kawiarni zalegała z opłatą za jedną fakturę za prąd. Mimo że zawsze płaci na czas, dostawca energii wniósł sprawę do sądu" - gazeta.pl

Do sądu pretensji nie mam bo dura lex sed lex ale firma okazała się mieć prawników kretynów. Zarobili dla firmy 19 groszy powodując spadek wiarygodności i ogólnonarodową porutę w mediach. Jak tak sobie PRowiec Taurona zyski i straty firmy przeliczy to wyjdzie mu zapewne, że powinien kancelarii prawnej obsługującej firmę kopa w dupę zasadzić...

Sprawa zaintrygowała mnie też  z tego powodu: zdarzyło mi się odhaczyć w kajeciku zapłacony prąd, który w rzeczywistości zapłacony nie został. Po 2 miesiącach otrzymałem z firmy pismo, w którym prawniczym językiem uświadomiono mi mój błąd i postraszono konsekwencjami. Z racji tego, że długów mieć nienawidzę, a i konsekwencje zrobiły na mnie wrażenie, pędem udałem się do przedstawiciela firmy w naszym mieście. Uśmiechnięta i miła pani wytłumaczyła mi po cichu, że takie "straszne" pisma wysyłają specjalnie i żebym się nie przejmował. Enion ma dłużników co i kilka miesięcy zalegają ale firma takie sprawy załatwia spokojnie dając czas zapominalskim na poprawę. Dług zapłacony, sprawdzone konta w komputerze, do widzenia, miłego dnia i po sprawie.

Zdrowe ludzkie podejście? Jak najbardziej. Każdy ma prawo popełnić błąd.

Firma Tauron wychodzi najwyraźniej z innego założenia - nie ma przebacz. Dla 19 groszy warto wytoczyć największe działa. Pytanie się jednak pojawia czy dłużniczka otrzymała stosowne powiadomienia i czy czasami wysłanie takiej informacji nie należy do firmy obowiązków. Chociaż ... o czym tu mowa ... i bez takiego obowiązku to według mnie podstawowa ścieżka załatwiania spraw między firmą, a jej klientem.  Ciekaw jestem czy firma jakoś oficjalnie się odniesie do rewelacji gazety.pl

 

środa, 21 sierpnia 2013

Adama Hofmana dotknął anioł stróż i przypomniał mu, że kibole to nie sól ziemi tylko rozwydrzona, dobrze zorganizowana grupa, która społeczeństwu od lat stoi kością w gardle. Śmiać mi się trochę chce z tego nawrócenia PiSu bo jeszcze chwilę temu stawiali ich na równi z robotnikami Sierpnia, a przywódca jednej z grup stał się dla nich  więźniem politycznym.

"Rzecznik PiS Adam Hofman stwierdził na konferencji w Sejmie, że skala problemów związanych z bandytyzmem w Polsce uzasadnia powrót w skali państwa do idei zero tolerancji dla bandytów. - To jest idea, którą śp. Lech Kaczyński, jako mister sprawiedliwości, wcielał w życie, i to jest idea, którą można wcielać w życie w obecnym systemie prawnym z pewnymi modyfikacjami - przekonywał." - gazeta.pl

Pytanie się teraz nasuwa jakich to kibiców winno CBŚ (bo i taki dziwny pomysł się dziś pojawił)  ścigać. Wszystkich czy tylko tych co nie psioczą na rząd i Donalda Tuska?

Z własnego doświadczenia mogę panu Hofmanowi zagwarantować jedno. Jeżeli stadionowych chuliganów nie będzie się mobilizować swoim pobłażaniem, politycznymi deklaracjami o wsparciu ich parapolitycznej działalności, to problem sam zniknie. Kibol potrzebuje dwóch rzeczy - medialnego szumu wokół swojej działalności i wsparcia ze strony innych środowisk tworzących społeczeństwo. PiS i media Sakiewicza od kilku lat tworzą doskonałą pożywkę dla rozwoju wirusa chuligaństwa w szalikach. Dołączył do tego nawet Kościół Katolicki ustami niektórych swoich przedstawicieli.

Na dzisiejszą sytuację wpłynęło kilka podstawowych błędów.

Po pierwsze wsparcie medialne tuby propagandowej PiSu: Staruch jako ekspert telewizji niezależnej wypowiadający się w temacie wolności słowa. Tworzenie w medialnej rzeczywistości obrazu kiboli jako patriotów składających kwiaty na grobach bohaterów, wywieszających patriotyczne flagi i banery. Doskonale śpiewający hymn podczas spotkań reprezentacji. Wszystko to ma przykryć złe wrażenie jakie owi już podpici patrioci wyprawiają na ulicach polskich miast i niskoligowych słabo zabezpieczonych stadionach.

Po drugie wsparcie polityków uwiarygadniających swoimi słowami i postawami to, że wymachiwanie patriotyczną flagą podczas narodowego święta jest jak oczyszczająca spowiedź z tego wszystkiego co robią źle. 

Po trzecie - i to jest błąd współczesnych mediów i dziennikarzy biegających jak koty z pęcherzami za sensacją: medialny szum wokół nawet najmniejszych wydarzeń tworzonych przez kiboli. Zadyma w Łomiankach nie powinna się w ogóle w żadnym szanowanym medium ogólnopolskim pojawić. To samo wybryki kibiców "Niebieskich" w Gdyni. Została złamana podstawowa zasada, którą kilka lat temu wyciszono stadiony po latach apokalipsy - cisza medialna.

Po czwarte - i to uważam błąd tego rządu - zaprzestano notorycznego nękania nawet najdrobniejszych grup chuliganów. Tym samym dopuszczono do mobilizacji środowiska i  ponownej do niego rekrutacji młodzieży, która nie potrafi znaleźć innego rodzaju rozrywki. Ten problem był już rozwiązany z początkiem tego wieku i sam się o tym przekonałem na własnej skórze.

Nie istnieje w  Polsce gatunek kibol patriota z taką łatwością stworzony przez polityków PiS kilka lat temu. Dopóki tego nie zrozumieją tacy politycy jak Adam Hofman dopóty będą składać deklaracje zaprzeczające swoim własnym działaniom. Żaden patriota nie rzuci kamieniem ryzykując, że trafi niewinną osobę po drugiej stronie stadionu. Żaden patriota nie wywiesi obrażającej inny naród flagi. Żaden patriota nie będzie wznosił okrzyków pełnych nienawiści i ksenofobicznego jadu. Żaden patriota nie wklei w polską biało-czerwoną flagę faszystowskich lub innych zbrodniczych symboli. Żaden patriota nie będzie śpiewał narodowego hymnu w pijanym widzie. Patriotyzm tego typu żałosnych przedstawień nie znosi...

wtorek, 20 sierpnia 2013

PiS chce ratować czyt. zachęcić do głosowania na siebie, tych co swego czasu brali atrakcyjne kredyty we frankach szwajcarskich. Temat wałkowany był ponad 2 lata temu przez schodzącą powolutku z medialnej sceny partyjkę złożoną z byłych posłów Prawa i Sprawiedliwości wyrzuconych  przez prezesa Kaczyńskiego. Jednym słowem PiS odgrzewa w mikrofali kotlet, który już zdążył zakwitnąć uroczą pleśnią i śmierdzi niemiłosiernie.

Dla pomysłu Pawła Kowala i jego planktonu z PJN poświęciłem wtedy kilka wersów wolnego czasu. Dla PiS takiego czasu nie posiadam więc jedynie zacytuję tamto przemyślenie:

"Od lat Polakowi żal wydać na ubezpieczenie od zalania gdy jego dom stoi na terenach zalewowych. Od lat Polak woli nie utworzyć funduszu  dla własnego dziecka licząc na pełną i bezpłatną edukację. Świetnie zdaje sobie przecież sprawę, że dzieciak może sobie w przyszłości nie poradzić z uczeniem i pracowaniem jednocześnie bo bezpłatność edukacyjna na poziomie wyższym to już od lat fikcja. Polak woli nie ubezpieczyć się od wypadku, śmierci, choroby mimo, że zdaje sobie sprawę iż skok cywilizacyjny naszego narodu w ostatnim czasie powoduje  wzrost zagrożenia. Od lat Polak wchodzi w ryzykowne gry finansowe na zasadzie: jakoś to będzie. Zadłuża się mimo, że jego sytuacja finansowa nie rokuje tak by pozwalać sobie na życie ponad stan. Propozycja PJNu wpisuje się świetnie w antyedukację polskiego społeczeństwa. Wysyłamy populistyczny sygnał do obywatela. Ryzykuj - jak coś to pomożemy. I w tym widzę ryzyko takich propozycji jak ta przedstawiona przez PJN. Społeczeństwo Obywatelskie to nie system bezwarunkowego wsparcia i samopomocy w każdej sytuacji. Czasami musimy odpowiadać za własne błędy lub ryzykowne gry." - Galopujący frank a podrygujący PJN

...i to nadal jest  aktualne moi drodzy. PiSowi życzę świeższych pomysłów na mieszanie ludziom w głowach i nie psucia powietrza tchórzliwym populizmem do entej potęgi. Jeżeli chcecie pomagać komuś, kto sam się zdecydował na błąd to róbcie to z własnej partyjnej kieszeni, a od naszych pieniędzy wara.

 

 
1 , 2