Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
niedziela, 30 września 2012

Cwaniak jak nie potrafi wygrać to próbuje zmieniać zasady. W polityce jest podobnie. Demokracja od lat wyklucza PiS i jego przywódcę z publicznych funkcji. Trwają więc rozpaczliwe próby zakwestionowania zasad gry, którymi rządzi się świat polskiej polityki. Próby niebezpieczne, a przynajmniej niepokojące.

"Demokracja staje się pozorem, staje się fikcją. A my nie chcemy fikcji." - powiedział Jarosław Kaczyński. Dodał co prawda, że chce demokracji ale ja się go teraz pytam no to jakiej ? Skoro wybrane w wolnych wyborach (które mimo usilnych prób nie udało się środowisku PiS zakwestionować) władze podejmują swoje decyzje, to podejmują je w ramach demokratycznych uprawnień. Można z nimi polemizować, można je krytykować ale kwestionować  i ukazywać jako pomyłkę społeczeństwa jest chamstwem. Według tej opozycji, która podczepiła się umiejętnie pod manipulacje zakonnika  z Torunia dzisiejsza demokracja to fikcja. Potwierdza to w swoich słowach kolejna postać - aktywna i głośna nad wyraz. Ewa Stankiewicz w swoich płomiennych wystąpieniach pod gmachem TVP mówiła:

"Jeśli to był zamach, zaplanowana eliminacja głowy państwa, to czy metody wzięte z demokracji mają sens?"

Więc jakie metody będą lepsze? W rewolucyjnej zadymie chciałaby pani Stankiewicz budować dobrobyt i wolność? Środowisku GP Tomasza Sakiewicza od dawna chodzą po głowie marzenia o kolejnej rewolucji, która by naprawił zepsutą według nich rzeczywistość. Tamta aksamitna była nie wystarczająca. Nie pokryła koron drzew setkami wisielców i nie zabarwiła Wisły krwią zdrajców i komunistycznych działaczy. Nie zrobiła jeszcze jednego - nie wystawiła na piedestał takich ludzi jak on i jemu podobni. To najbardziej boli i to według nich jest powód do kolejnej rewolucji. Umiejętnie to sączą  w umysły rozdrażnione obecnym stanem Rzeczypospolitej. Dodajmy że stanem wyobrażonym, a nie rzeczywistym. Polska na krawędzi przepaści to obraz chorej wyobraźni kiepskiego autora tanich horrorów. Tyle, że ten obraz łatwo sprzedać więc handel kwitnie.

Nikt nie kwestionuje prawa do wyrażania swoich poglądów lub zastrzeżeń do stanu dzisiejszej polityki czy władzy. Każdy z nas ma prawo, jednak kwestionowanie demokracji jako takiej jest niebezpieczne. Co w zamian moi drodzy? Czy jest inny system, który może demokrację zastąpić? Rozwiązań jest kilka - każde śmiertelne dla tego narodu. Co pokazała historia już wielokrotnie.

Wolę żyć w nie do końca doskonałej demokracji, którą można modyfikować i naprawiać niż w każdym innym systemie wymyślonym przez ludzi takich jak Kaczyński lub Stankiewicz.

 

ps ...a w sprawie marszu. Dobrze zorganizowana i profesjonalna impreza dla ludzi oszukanych i oszukiwanych już nie pierwszy raz. Oszukiwanych nie przez tych, których im się wmawia. Najzabawniejsze jest to, że tłum idący na pasku i zgodnie z wytycznymi zakonnika z Torunia śmie nazywać resztę społeczeństwa lemingami. Chociaż nie. To nie jest zabawne - to jest żałosne.

sobota, 29 września 2012

Miałem kiedyś stary ruski budzik. Taki z dwoma gongami na górze. Jak o 04:30 rozpoczynał swoją pracę bym ja do swojej zdążył, budziło się 3/4 klatki schodowej. Taka franca była głośna. Niestety dla sąsiadów i dla mnie do pracy wstawałem także w sobotę więc musiałem w ramach tworzenia dobrosąsiedzkiej atmosfery ruski budzik wywalić w diabły. Ludzie lubią pospać w soboty. Wolne soboty w wolnym kraju.

Dziś jest sobota...

Koniec spania moi drodzy. Czas się  w końcu obudzić. Już niedługo Warszawie rozdzwonią się jak wściekłe ruskie budziki. Najwięcej ich będzie na Placu Trzech Krzyży.

...a może przyszedł właśnie czas na decyzję podobną tej mojej...

piątek, 28 września 2012

...wczoraj z Sejmu.

Jak się z palikotowcami w niczym praktycznie chyba nie zgadzam, tak wczoraj opuściłem salę plenarną razem z nimi. Dziś dotarły do mnie wybiórczo informacje o czym nasi posłowie sobie wczoraj rozprawiali i jestem zadowolony z podjętej decyzji.

Temat  politycznej nekromancji po smoleńskiej katastrofie przestał mnie już interesować. 

 

...i tyle...

 

wtorek, 25 września 2012

Nie ustają w mediach pochwały  pisowskiego widowiska ekonomicznego. To prawda, że było przedniej jakości. To prawda, że naród zobaczył wreszcie coś więcej niż populistyczne bzdurne propozycje jakimi prezes PiS zabłysnął jakiś czas temu. To prawda, że podobne spotkania może nareszcie trafią na medialne ekrany i rozpoczną edukację ekonomiczną społeczeństwa. O uszy mi się obiło, że SLD zazdroszcząc PiSowi udanego widowiska odpala swoje - i bardzo dobrze. Wolę oglądać dzień w dzień twarze ludzi, którzy mają o czymkolwiek, jakiekolwiek pojęcie niż obrzydliwe gemby politycznych manipulatorów walących się po pyskach  ku uciesze pospólstwa i zdegenerowanych oglądalnością dziennikarzy. Można partii PiS pogratulować celnej politycznie zagrywki. Tak też czynię...

Tylko z tyłu czaszki tłucze się kilka pytań. Czy to coś zmienia?

Czy potencjalna władza w rękach PiS stała by się z tego powodu mniej szkodliwa dla Polski? Nie. Czy gdyby jakimś cudem jakiekolwiek propozycje zdroworozsądkowych ekonomistów pojawiły się w postaci reform gospodarczych władza w rękach Kaczyńskiego była dla nas mniej niebezpieczna? Nie. Chiny też uwolniły gospodarkę na tyle by móc pokazać światu swoją gospodarczą wolność i silny ekonomiczny rozwój. Czy z tego powodu Chińczycy mogą głośno krzyknąć - jesteśmy wolnymi ludźmi ? Nie. I w tym jest pies pogrzebany. Ludzie często oślepieni pozorną wolnością gospodarczą, perspektywą bogactwa oddają władzy to co najcenniejsze - możliwość wolnego wyboru. Zmanipulowani poddają się władzy totalnej.

Wyjaśnijmy sobie jedno. Pod ciepłą kołderką gospodarczej wolności, perspektywami szalonego gospodarczego rozwoju, leżą zimne i gnijące zwłoki tworu zwanego IV RP. Śmierdzące na kilometr ziobryzmem, kaczyzmem i zamordyzmem polityczne państwo policyjne z władzą skupioną w jednym środowisku i w jednych rękach. Państwo decydujące za nas o każdym jednym aspekcie życia. Państwo namiętnie dzielące się władzą nad człowiekiem z religijnymi, zdegenerowanymi moralnie instytucjami.  Państwo potrafiące na piedestał publicznego życia wystawiać najpodlejsze persony byle tylko się u władzy utrzymać. Państwo dające atrakcyjne złudzenia ekonomicznej szczęśliwości lecz zabierające rozum i wolność każdemu z jego obywateli.

Dawno wydawałoby się pogrzebany, przebity  osinowym kołkiem twór made in PiS wlał dziś do obywatelskich drinków klasyczną hiszpańską muchę. Ciekaw jestem czy damy się dzięki tej prostej chemii kolejny raz słodko wydymać.

 

*obrazek zaczerpnięty z muzeum IV RP gdzie zapraszam wszystkich tych, których pamięć lubi zawodzić.

środa, 19 września 2012

Wydarzenia, które towarzyszyły ekshumacji ciała Anny Walentynowicz miałem przemilczeć. Mam już dość polityki funeralnej prowadzonej przez partię opozycyjną i w zasadzie wypadałoby już tego w żaden sposób nie nagłaśniać.

Tyle, że  ...nie da się  ... nie da.

Odpuszczę sobie jakikolwiek komentarz do tej bulwersującej sprawy. Pozostawię Was jedynie ze słowami pana Deresza - męża jednej z ofiar smoleńskiej katastrofy:

"To polityczni awanturnicy. Każda wątpliwość dotycząca ofiar katastrofy powinna zostać wyjaśniona, ale nie w świetle kamer telewizyjnych i politycznej awantury, którą na cmentarzu wywołała pani Anna Fotyga. Jej uśmiech towarzyszący wizycie na cmentarzu był dowodem, że jej nie chodziło o skupienie, modlitwę czy chwilę ciszy a o wywołanie awantury politycznej." - wyborcza.pl


To wystarczy...

wtorek, 18 września 2012

Z cyklu: "Uwolnione myśli Tomasza Sakiewicza"

Czytam dziś takie oto coś:

"W ostatnich miesiącach budowane jest zaplecze do nowej partii prawicowej, która złagodzi opór Polaków wobec rosyjskiego imperializmu. (... )Moskwa najprawdopodobniej przegrała swoją szansę na zbudowanie silnego, nowoczesnego państwa. Rzutem na taśmę chce podtrzymać jego istnienie przy pomocy rosyjskich partii w krajach ościennych. Zapłacimy za to nie tylko ograniczeniem suwerenności, ale i potężnymi daninami na rzecz Kremla." - niezależna.pl

...i taka mnie jakoś naszła refleksja:

Czy Tomasz Sakiewicz nie jada czasem wątróbki u Dawida B.  zdetronizowanego króla dopalaczy? Przestaje już ogarniać błyskotliwość umysłu naszego prawicowego myśliciela :)

poniedziałek, 17 września 2012

Dużo się ostatnio pisze i rozmawia na temat prowokacji dziennikarza wobec sędziego i jej efektach ujawnionych w Gazecie Polskiej Codziennie. Wielu komentatorów próbuje cały niewątpliwy dramat tej sytuacji przekreślić opinią iż sama prowokacja była niegodna a i prowokator świnia. Nie potrafię zrozumieć tak myślących ludzi. Bez znaczenia jest dla mnie fakt kto sędziego wystawił - ważne, że sędzia został wystawiony.

O skorumpowanych lub politycznie uległych urzędnikach niezależnych wydawałoby się instytucji, słychać w Polsce od dawna. Nie było w tym kraju rządu ani partii politycznej, która po objęciu władzy nie próbowałaby trzymać pod butem niezależnych konstytucyjnie instytucji. Od lat też uważam to za przyczynę zła wszelkiego. Dlatego cieszę się z każdej jednej decyzji odcięcia władzy centralnej od samorządu, sądu, prokuratury etc. Urzędnicy przyzwyczajani są do politycznego lizusostwa i oddawania się politykom bez jakiegokolwiek skrępowania. Aparat urzędniczy sądów, prokuratur i innych ważnych instytucji prezentuje się czasami jak tani burdel dla spragnionych władzy absolutnej polityków. Jak do tej pory wiedzieliśmy o tym ale głośno o tym nie mówiliśmy. To błąd. Ignorowanie tych patologicznych zachowań prowadzi do tego, że stają się normą. Skoro wysoko postawionego sędziego można bez specjalnego wysiłku sprowadzić do pozycji znanej z przydrożnych lodów za 50 zeta, to można w tym w kraju wydymać każdego jednego urzędnika. Pan sędzia po jednym telefonie wypiął swój urzędniczy tyłek z zachęcającym mruknięciem, a dziennikarze i politycy próbują karcić prowokatora. Dlaczego ?

Nie obchodzi mnie przeszłość Pawła Mitera, jego wpadki, dziecinne zagrywki by znaleźć się na topie i działania na granicy prawa. Ujawnił coś co winno być ujawnione i piętnowane. Mieliśmy wątpliwą okazję obejrzeć i posłuchać  polityczne porno, w której główną rolę pospolitej dziwki zagrał szanowany wydawałoby się obywatel. Urzędnik ważnej i niezależnej konstytucyjnie instytucji. To nie prowokator jest winny tej sytuacji ale urzędnik dający wszystkim wokół sygnał, że jest gotów na najgorsze świństwa.

Życzę sobie więcej takich podłych prowokacji, które ujawnią światu wszystkie urzędnicze szmaty gotowe oddać swój honor na tacy politykom. I nie będę potępiał prowokatorów tylko tych, którzy w ramach pełnienia swoich obywatelskich obowiązków handlują swoim stanowiskiem dla prywatnych korzyści.

czwartek, 06 września 2012

Paweł Kukiz brał aktywny udział w kształtowaniu się mojej osobowości, a także poglądów politycznych. Słynne "ZCHN zbliża się"  w latach 90 dawało nadzieję, że tworząca się czerwono-czarna Polska jednak stanie się normalnym krajem. Ludzie upojeni wolnością dali się wypuścić z komunistycznego, a wpuścić w klerykalny kanał. Do dziś się Polakom trudno wyrwać z tego chorego układu. Biznesowo polityczne powiązania kleru i rządzących przez te wszystkie lata i tworzy nam brudne bagno pod nogami. Nie ma znaczenia czy przy korycie tkwią lewica, prawica czy liberałowie. Każda jedna partia rządząca w tym kraju za priorytet uznaje współpracę z Kościołem i żadna nawet nie próbuje oderwać czarnych od wspólnego koryta.

Czasy się zmieniają, a Paweł pozostał tym samym buntownikiem jakim był i tego mu zazdroszczę bo mnie by się już nie chciało. Trochę wbrew sobie pogodziłem się z tym czego nie da się  z tego kraju wypędzić.  Ostatnia płyta Kukiza zapowiada się bardzo atrakcyjnie chociaż ... sposób jej promocji nie bardzo mi się podoba.

Raz dlatego, że świadomie lub nie Paweł Kukiz daje się wykorzystać ludziom, którzy nie wiele się różnią od tych, z którymi dziś walczy.  Z dnia na dzień stał się bohaterem  samozwańczego drugiego obiegu, który przecież jest głównym obrońcą czarnej zarazy. Dwa, Paweł Kukiz wyraził żal, że jego utwory nie są prezentowane w publicznych środkach przekazu. Ja się tylko zapytam: panie Pawle, a kiedy były?  Czy punkrock kiedykolwiek miał swój czas w publicznych mediach? Media zawsze były i będą pełne popowego gówna, które się sprzeda. Stacje radiowe grające alternatywną muzykę umierają dożynane politycznymi decyzjami czerwonej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji od dawna błogosławionych każdorazowo wodą święconą. Śmierć RockRadia w czasach haniebnych rządów Millera jest tego doskonałym przykładem. Istotą punkrocka jest bunt i działanie po drugiej stronie więc nie rozumiem pretensji. Płyta "Siła i Honor" to płyta mam nadzieję ważna i kto będzie chciał do niej dotrzeć - dotrze. Dotrę i ja. Nie potrzebny nam jest poklask władzy by móc słuchać ważnych słów jej poczynaniom przeciwnych.

Dlaczego dziś piszę o Pawle Kukizie? Zaintrygował mnie swoim zaangażowanie w sprawę bliską także mojemu sercu. Podobnie jak wielu z nas zostałem zmielony. Potraktowany jak kretyn. Zrobił to Donald Tusk. Był czas, że dał mi nadzieje na zmianę tego co w polskiej polityce nie odpowiada mi o samego początku - partyjniackiej demokracji współpracującej namiętnie  z klerem. Po 89 roku utrwalił się system wyborczy powodujący wszystkie anomalie jakie dziś możemy obserwować. Tylko jedna partia od tego czasu dała realną nadzieję na zmianę tej patologii. Była to Platforma Obywatelska. Akcja zbierania podpisów pod projektem referendalnym w sprawie Jednookręgowych Mandatów Wyborczych była taką właśnie nadzieją, którą niedługo później brutalnie zamordowano w sejmowej niszczarce. Do dziś czuje niesmak i  żal oglądając obrazki takie jak ten:

Z tego powodu postanowiłem wesprzeć akcję zmieleni.pl i promować ją na tym blogu. Odbudujmy to co politycy Platformy Obywatelskiej postanowili zniszczyć, a przynajmniej nie chcieli uratować. Wierzę w to, że JOWy mogą zmienić chory układ polityczny w tym kraju promujący miernych polityków z partyjnego nadania. Dajmy mandat tym politykom, którym chcemy go dać, a nie ludziom wybranym pod partyjnym zielonym stolikiem. Niech polityk stanie się symbolem pracy u podstaw. Niech walczy o poparcie na lokalnym politycznym rynku, a nie dostaje mandat w nagrodę za wchodzenie w dupę partyjnym bossom mimo że nikt go w parlamencie tak naprawdę nie chciał.


 

poniedziałek, 03 września 2012

Wystąpienie partyjne Prezesa Kaczyńskiego wiele osób rozbawiło innych zdziwiło. Część komentatorów zabrała się za liczenie kosztów, a inni analizowali słowo po słowie treść przemowy by Prezesa złośliwie ukąsić na Twitterze. Należę do tych, którzy się zdziwili.

Zdziwiły mnie szumne zapowiedzi opozycyjnego expose jak to raczyła reklamować owe partyjne wystąpienie część naszych mediów i samych polityków PiS. Jesienna ofensywa, alternatywa i jedyna opozycja. Czekałem niecierpliwie i ....
Wszystkie propozycje, które padły wczoraj padają od czasu jak Jarosław Kaczyński zaczął przegrywać kolejne wybory za wyborami. Wczorajsze propozycje dostępne na stronie pis.org.pl nie różnią się od propozycji z ostatnich wyborów. Co najwyżej dorzucono punkty generujące dodatkowe koszty i takie, które są reakcją na wydarzenia ostatnich dni. To dziwne bo według słów Prezesa stan Polski, a tym samym stan finansów publicznych znacznie się w ostatnim czasie pogorszył. Tak więc biedniejący kraj ma wydawać na komfort życia obywateli jeszcze więcej? Wczorajszy  plan naprawy kraju różnił się wyraźnie od ostatniego w zasadzie tylko jednym - nie ma w nim słowa o katastrofie w Smoleńsku. Najwyraźniej partia doszła do wniosku, że temat smoleński jest głównym powodem ich ostatniej porażki. Kiedy partia PiS dojdzie jeszcze do wniosków, że cały ich plan naprawy tego kraju jest głównym powodem ich wielokrotnych porażek to może wtedy rozpoczną tak na prawdę nową drogę do bycia alternatywą dla Platformy Obywatelskiej. Jak na razie mamy nudne powtórki z rozrywki i żadnej refleksji że coś z propozycjami jest nie tak skoro społeczeństwo ich nie chce kupić od lat.

Zdziwiło mnie przede wszystkim to, że od jakiegoś czasu zapowiadano wręcz rewolucję postaw w PiS. Odejście od filozofii Zbigniewa Ziobry - jak to tłumaczył Adam Hofman  - miało być początkiem tej rewolucji, a wystąpienie Prezesa jej kulminacyjnym punktem. Okazało się, że w PiS nic się nie zmieniło od lat. Dostaliśmy odgrzewany kotlet z psa pomielony razem z budą, który wyborcy sumiennie odrzucają przy okazji każdych jednych wyborów. Nie było czego oglądać i nie było czego słuchać. Całą tą nową alternatywę pozostaje jedynie zostawić na pożarcie ekonomistom i ludziom potrafiącym liczyć publiczne pieniądze...