Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
piątek, 24 czerwca 2016

Brytyjczycy napędzeni populizmami i demagogią części swoich polityków zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Największy orędownik tego rozwiązania kabareciarz Nigel Farage wieszczy upadek struktur europejskiej solidarności gospodarczej i politycznej. Obserwując reakcje członków Wielkiej Brytanii może się okazać, że pod zdecydowanym przywództwem Niemiec Europa świetnie sobie bez herbaty i flegmy poradzi, a kłopoty dotkną przede wszystkim Brytyjczyków. I to nie tych co głosowali przeciw wyjściu ale właśnie tych co tak tłumnie do lokali wyborczych się udali by zagłosować "Leave". 


Młodzi, wykształceni, z wielkich miast, czerpiący z życia garściami poradzą sobie bez jakichkolwiek problemów. Dla nich Unia oznaczała ułatwienia w kontaktach z Europą, prowadzeniem swoich biznesów ...i w zasadzie tylko tyle. Oni nie potrzebują wsparcia polityków, socjalnej opieki, na nich nie robią wrażenia spadki giełdowe, walut czy notowań. To ludzie otwarci i globalni. Jak nie w GB to gdzie indziej. Już po społecznościowych wall'ach moich znajomych młodych brytyjczyków widzę pierwsze pomysły  związane z ewentualną emigracją do Australli czy Południowej Afryki, że o Stanach nie wspomnę. Dla nich taka decyzja to nic szczególnego bo ich życie przeważnie toczy się na walizkach, zmianach otoczenia, zmianach pracy, czy podróżach po świecie w poszukiwaniu wygodnego do życia i zabawy miejsca.

Gospodarcze i polityczne zawirowania wokół Brexitu już tego w wymiarze realnym dotkną przede wszystkim mieszkańców mniejszych miast i wsi. Pracowników  małych lub średnich firm utrzymujących się  na rynku z powodu dostępności taniej siły roboczej. Zawirowania dotkną też mieszkańców wsi, którym nagle się mogą pojawić przed oczami cła i inne obostrzenia w handlu z resztą Europy. Paradoksalnie Brexit uderzy przede wszystkim w tych co do niego dążyli.

Kolejnym problemem którego komiczny przywódca antyeuropejskiej partii stara się nie zauważyć to rozpad Wielkiej Brytanii. Szkoci, Irlandczycy z Północy ani myślą rezygnować z profitów bycia w Unii Europejskiej. To tam spływały dziesiątki milionów funtów z europejskich funduszy. Londyn im tego w żaden sposób nie wynagrodzi. Szkoci już planują kolejne niepodległościowe referendum. Może też wrócić wytłumiony problem z IRA...

Anglia staje przed wielkim wyzwaniem utrzymania jedności Korony co w dzisiejszej globalnej wiosce jest arcytrudne. Jak tak sobie pomyślę, że na czele stanie niedługo komiczny Nigel to zastanawiam się czy właśnie na moich oczach nie rozgrywa się największy dramat brytyjskiego mocarstwa od czasów Bitwy o Anglię...

 

...

BTW miałem coś przy okazji brexitu napisać o naszych władcach rojących sobie gdzieś tam w głowach plany Europa Plus ale odpuszczam. Pozostawiam Was jedynie z takim oto demotem i refleksją, że żyję w kraju gdzie najpierw głos w ważnej sprawie także dla Polski zabiera prezes partii, zwykły poseł na sejm, a dopiero potem Premier mojego kraju. ...że o braku zdecydowanego głosu z Pałacu Prezydenckiego nie wspomnę.



 

sobota, 18 czerwca 2016

Pomoc frankowiczom była jednym z głównych punktów kampanii wyborczej Andrzeja Dudy. PiS w swojej kampanii także z uwielbieniem głaskał "biednych oszukanych" przez rząd Tuska i banki kredytobiorców. Jednak po wyborach temat frankowych kredytów zaginął gdzieś między 500+, a koniecznością zrobienia "porządku" w Trybunale Konstytucyjnym. TNS Polska dla Instytutu Jagielońskiego zorganizowała więc badanie, które jasno pokazało dlaczego tak się stało.

badanie tns

TNS Polska na zlecenie Instytutu Jagiellońskiego

Łatwo więc zrozumieć, że rządom PiS niespecjalnie zależy na wywiązaniu się z obietnic wyborczych swoich i  Prezydenta. Tyle, że wspomniane badanie pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz. Frankowcy najwyraźniej zdają sobie sprawę, że to właśnie PiS zachęcał ich do brania kredytów we frankach negując działania Komisji Nadzoru Bankowego, która chciała bankom ten pomysł na zarabianie dość znacznie ograniczyć. Warto sobie przypomnieć jak to wtedy było by nie nabierać się na kłamstwa głoszone przez niezależna.pl

„Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość z niepokojem przyjmuje zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego tzw. „Rekomendację S” wprowadzające ograniczenia w dostępności do kredytów walutowych, których głównym skutkiem będzie zmniejszenie możliwości nabywania przez obywateli (szczególnie przez młode osoby) własnych mieszkań (..). Niekorzystnym skutkiem „Rekomendacji S” może być sytuacja, w której znaczna część średnio zarabiających Polaków nie będzie w stanie uzyskać dostępu do kredytu z powodu gwałtownego wzrostu jego kosztów. Wprowadzanie sztucznych ograniczeń tamujących naturalny rozwój rynku kredytów nie służy polskiej gospodarce, a już na pewno nie służy obywatelom. Po wejściu w życie tych zmian nastąpi dalsza monopolizacja rynku usług bankowych, a konsekwencje odbiją się na kieszeni klienta.” -  "Przypomnienie publicznej dyskusji o kredytach walutowych" - polecam opracowanie Komisji Nadzoru z cytatami wszystkich, którzy wtedy brali udział w publicznej dyskusji: pdf do pobrania źródło: KNF  ...i link do strony Prawa i Sprawiedliwości: Komunikat KP PiS dotyczący zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego...który jasno pokazuje jaki PiS miał stosunek do ostrzeżeń i konkretnych działań instytucji nadzorującej działalność bankową.

Wróćmy na chwilę do samego franka. Kredyty walutowe są ryzykowne i każdy o tym dobrze wie, a jeśli nie wie to może się dowiedzieć jeśli tylko chce. Każdy rozsądny człowiek tysiąc razy sprawdzi zanim wpakuje się w kredyt na lata. Tłumaczenie, że "banki namawiały bo zarabiały więc oszukały" jest co najmniej dziecinne. Z resztą spoglądając na badanie TNS śmiało mogę napisać: tak sądzi mniejszość kredytobiorców. Większość zdaje sobie sprawę, że to tango zatańczyła z bankami na własne życzenie.

Mimo wszystko politycy chętnie spoglądali na kłopoty frankowiczów czując potencjalny elektorat. Pierwszymi bodajże byli w 2011 roku  uchodźcy z partii PiS czyli legendarne PJN. Z tego co pamiętam to oni pierwsi postanowili się "oszukanymi" przez banki zaopiekować:

"Kowal wezwał rząd Donalda Tuska do dialogu i rozwiązania problemu wysokiego kursu franka szwajcarskiego. - Rząd musi reagować. Oczekujemy dialogu i ewentualnych propozycji w tej sprawie, ponieważ duża część Polaków nie wie, jak się wywiązać ze zobowiązań kredytowych - dodał." - Galopujący frank a podrygujący PJN

...ale najsilniejszy sygnał frankowiczom wysłał obecny Prezydent Andrzej Duda w swojej kampanii wyborczej w 2015 roku:

"W maju, w czasie kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich, Andrzej Duda obiecał frankowiczom, że jeśli zostanie prezydentem to w ciągu trzech miesięcy złoży w Sejmie projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów. Rozwiązanie miało być stosunkowo proste – zaciągnięte we frankach kredyty miały być przeliczone na złote, po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Efekt finansowy dla kredytobiorcy miał być z grubsza taki jakby dostał z banku kredyt w złotych, a nie frankach. - Tylko mnie pilnujcie – rzucił na spotkaniu z frankowiczami ówczesny kandydat na prezydenta." - newsweek.pl

Polityka PiS: oczernić, skłamać, obiecać, nie dotrzymać. Opozycja nie musi się specjalnie wysilać. Dobra zmiana sama się rozpadnie pod ciężarem setek kłamstw i fałszywych obietnic. Populizm i demagogia mają krótkie nóżki prędzej czy później stosujący ją politycy wybijają sobie zęby. ...a w Internecie nic nie zginie. Może czas wyłączyć nam Internet panie Kaczyński?

 

piątek, 17 czerwca 2016

Radosław Sikorski wczorajszego dnia rzucił dwa krótkie tweety obrazujące w 100% Polskę PiS i pozorną dobrą zmianę. Jeden pokazuje jak w bezczelny sposób można było przez lata wykorzystywać smoleńską katastrofę by po objęciu władzy nie zrobić nic by temat ostatecznie zakończyć. Drugi pokazuje logikę nowej władzy: odbudować coś czego odbudowywać nie warto, a jednocześnie topić to co przynosi wymierne zyski.

Przez 6 lat PiS z pomocą schizofrenicznych działań Antoniego Macierewicza i całej medialnej propisowskiej szczujni  wieszał, palił, karał, skazywał, oskarżał, udowadniał, że zbrodniarze smoleńscy z PO nie zrobili nic by temat katastrofy wyjaśnić. Nie zrobili nic by wrak do polski sprowadzić, a winnych po stronie rządowej i rosyjskiej ukarać. Z pomocą przemysłu pogardy i nienawiści PiS budował  pozycję niezłomnych, którzy tuż po wygranych wyborach rozprawią się ze zdrajcami z Polski oraz z zamachowcami z Rosji. Comiesięczny cyrk na Krakowskim Przedmieściu  stopniowo budował w części społeczeństwa niechęć do władzy, która "z tak ważnym dla narodu problemem sobie poradzić nie potrafiła". Katastrofa smoleńska i to co po niej się w Polsce działo miało być symbolem nieudacznictwa rządów POPSL. Udało im się ten efekt osiągnąć. Trudne są do dziś rozmowy z tymi, którym propaganda PiS wbiła do głów, że raz: katastrofa katastrofą wcale być nie musiała, a dwa: rząd nie zrobił nic żeby sprawę wyjaśnić. Są ślepi na fakty, fizykę, logikę... ruskim się przecież nie ufa...

Co się zmieniło po wymianie władzy? ...nic...minister Jaki już nie widzi potrzeby sprowadzania wraku, jakaś śmieszna podkomisja Macierewicza pobiera stosowne pieniądze za nic nie robienie, a cała sprawa smoleńskiej katastrofy sprowadza się do budowy pomników mniej lub bardziej szkaradnych w mniej lub bardziej nieodpowiednich miejscach. Z buńczucznej antyrosyjskiej postawy PiS nie pozostało nic. Wszystkim czekającym cudu w temacie katastrofy napiszę jedno:

CFIT - kontrolowany lot ku ziemi zdarza się zawsze tam gdzie brak kompetencji miesza się z brawurą, a przepisy i zwykłe zasady BHP są tylko po to żeby były.

Temat drugi wspomniany przez pana Sikorskiego obrazuje niekompetencję dobrej zmiany, a w szczególności brak kadr. Nie od dziś wiadomo, że kompetentne kadry PiS można na palcach rąk i nóg policzyć. Stąd też zapewne nierealne pomysły lub pomysły niemające większego ekonomicznego sensu się w programie tej partii pojawiają od lat. Rozdawnictwo bez pokrycia, podatki lub przepisy ograniczające wolność gospodarczą, z których wiele krajów dawno się wycofuje. Część tematów już wyłazi na wierzch jak choćby podatek bankowy, który za 2016 rok miał przynieść ponad 5mld złotych, a w pierwszym kwartale udało się z jego pomocą zgromadzić ledwie 300 kilkadziesiąt milionów. Już o podatku od supermarketów nawet nie wspomnę bo nadal go nie ma, a pierwsze pomysły pokazują, że najwięcej z jego pomocą zapłacą firmy polskie, a nie bezpośredni cel pomysłu: sieci zagraniczne. Podany przez Sikorskiego przykład odbudowywania placówki dyplomatycznej tam gdzie sensu nie widać nawet uzbrojonym okiem dokumentuje ślepotę ekonomiczną PiS i wiarę w pozory. Pozornie coś budujemy ale za chwil kilka okaże się, że budowla to dom na piasku bez solidnych fundamentów.

Taka placówka dyplomatyczna to pikuś, ledwo kilka baniek w plecy ale już programy typu 500+ to dużo większe zagrożenie. Po pierwsze, żaden polityk tego w przyszłości nie zlikwiduje bo oznaczało by to jego śmierć polityczną. Po drugie całość programu opiera się na socjalistycznej filozofii: dodrukujmy pieniędzy, będzie ich więcej, więcej wydamy to i więcej zarobimy.  Będziemy bogatsi. Program kosztowny bo oceniany jest na 20 kilka miliardów złotych rocznie, których w budżecie nie ma i być w najbliższym czasie nie będzie. Co nieco ludziom ulżymy ale do czasu gdy trzeba będzie z ich pomocą daninę na utrzymanie politycznego programu zebrać.

Wielu z mniej fanatycznych zwolenników PiS wierzy w Morawieckiego i chyba tylko w nim widzi jeszcze jakikolwiek sens dobrej zmiany. Ja to jestem tylko ciekaw jak komuś ze sporym ekonomicznym doświadczeniem przechodzą przez gardło takie populizmy jak 500+? Czyżby chęć uczestniczenia w polityce, dodajmy złej polityce jest wystarczającym środkiem znieczulającym przełyk?

 

czwartek, 16 czerwca 2016

Przed dobrą zmianą szambo co jakiś czas wylewało się ze stron uznawanych powszechnie za śmierdzące. Wystarczyło posprzątać, odpalić jakiś odświeżacz... Dziś bakterie typu coli urzędujące w tamtym medialnym szambie awansowały do publicznej telewizji i od razu czuć fekaliami. Ja już pomijam prorządową propagandę level hard jaką uprawiają starzy i nowi dziennikarze pod butem prezesa Kurskiego. Niestety taka jest rola publicznej telewizji w naszym pięknym nadwiślańskim kraju od lat, a w zasadzie od początków jej powstania. Jednak próba przeniesienia prawicowego szamba na publiczną antenę w wykonaniu TVP Info już może bulwersować.

Szambo od lat wspiera polski bandytyzm na stadionach czyniąc go czymś dumnym wręcz patriotycznym. Od lat Sakiewicz i inni głaszczą stadionowych kiboli peanami na część ich walki o pamięć Żołnierzy Wyklętych (dodajmy najchętniej tych ze skrajnie prawicowych organizacji). Szambo od lat stara się ludziom wmówić, że sport lub mecz piłki nożnej to wojna jednego klubu z drugim, jednego narodu z innym. Wychowani w tej atmosferze "dziennikarze" postanowili w publicznej telewizji zagrać przed meczem polskiej reprezentacji z Niemcami na podobną nutę:

"Podczas II wojny światowej, w stworzonym przez Niemców obozie koncentracyjny Gross Rosen, esesmani kazali rozgrywać więźniom mecze piłkarskie. W jednym z nich Polacy zagrali przeciwko Niemcom. Wygrali 1:0, a bramkę strzelił Zdzisław Lewandowski.

W obozie Gross–Rosen rozgrywki piłkarskie miały najpoważniejszy charakter, w szczególności od wiosny 1943 roku, kiedy pojawił się w nim Walter Ernstberger. Rozgrywki sportowe organizowane były przez władze obozowe dla uciechy esesmanów, którzy w ten sposób chcieli kontynuować swoje zainteresowania sprzed wojny" - niezależna.pl za TVP Info

...no normalnie ręce opadają. Jakim trzeba być debilem by korzystając z okazji święta piłki nożnej - bo tym są dziś mecze reprezentacji krajów Europy - zarabiać na polityce historycznej i ukazywać naszego dzisiejszego rywala jako bestię godną tej z okresu II wojny światowej. Porównywanie spotkań piłkarskich Polski z Niemcami do bitwy pod Grunwaldem uznawałem za dziecinne i nawet w pewien sposób zabawne. Jednak próbę przyrównania dzisiejszego meczu w Paryżu do meczu w obozie zagłady jest tylko i wyłącznie  skurwysyństwem. Brzydzę się Wami i Waszym  postrzeganiem świata...

czwartek, 09 czerwca 2016

Jak w tytule. Czy ktoś widział przewodniczącego niezależnego, samorządnego i największego związku zawodowego Solidarność? Przed wyborami można go było spotkać to tu to tam po wyborach zapadł się pod ziemię. Wstydzi się czy boi? Tak sobie pomyślałem pewnie walczy gdzieś w regionach o prawa pracownicze...

Pielęgniarki walczą o swoje - Solidarność i Duda kopią pod nimi doły na Radzie Dialogu Społecznego, które odbyło się w grudniu zeszłego roku:

"Wszyscy uczestnicy spotkania potwierdzili iż utrzymanie rozwiązań zapisanych w wyżej wymienionym rozporządzeniu nie jest możliwe, rozwiązanie to – jak ocenił Jarosław Lange członek Rady z NSZZ Solidarność w trakcie Rady Dialogu Społecznego narusza ład prawny, ład społeczny i ład pracowniczy." - pielęgniarki.info

Pewnie dlatego rząd miał w dupie protest w CZD bo wiedział, że Solidarność tego protestu nie będzie wspierać.

Górnicy z kopalni Makoszowy omamieni kiełbasą wyborczą przyszłej pani Premier Szydło na pół roku po wyborach mają dość czekania na obiecane działania. Związkowcy w ostatniej chwili jak klasyczne łamistrajki przyblokowali pomysły górników na protest. Górnicy chcieli zablokować autostradę A4 by pokazać rządzącym, że obietnice trzeba realizować.

Największy w historii protest celników organizowany przez ZZ Celnicy PL i pan Piotr Duda nie miał odwagi się na nim pokazać? Czyżby NSZZ Solidarność nie miała na uwadze dobra pracowników służby celnej? ...a może to właśnie działania rządu w tej sprawie postanowiła wspierać?

Już nie wspomnę o spektakularnych porażkach Związku Zawodowego Solidarność w prywatnych firmach gdzie brak wsparcia związkowego od lat doprowadził do tego, że prawa pracownicze są nagminnie łamane.Niech przykładem będzie tylko duży operator logistyczny na Zagłębiu gdzie z kiełkująca Solidarnością rozprawiono się w kilka tygodni.

Związki zawodowe w Polsce działają sprawnie jedynie w państwowych molochach gdzie dbają o często nabyte jeszcze w PRLu przywileje. Działają w miejscach gdzie struktury związkowe można tworzyć bez jakichkolwiek oporów ze strony pracodawcy. Działają tylko tam gdzie łatwo swoje działania nagłośnić lub gdzie zorganizowanie masowego protestu na ulicach Warszawy to kwestia dwóch telefonów.

...a Piotr Duda? Piotr Duda pewnie grzecznie czeka na prezydencką ustawę o przywróceniu poprzedniego wieku emerytalnego. Niech czeka siedząc grzecznie na taborecie przed Pałacem Prezydenckim. Może Andrzej Duda gdzieś między kolejna prawie prywatną wycieczką zagraniczną,  a kolejną ważną dla kraju mszą jakiś projekcik z serii "nie do zrealizowania" sejmowi podrzuci.

Pośmiejemy się razem...

...a jeszcze kilka lat temu pisałem z nadzieją:

"Jest nadzieja że Związek Zawodowy Solidarność zajmie się w końcu prawdziwa związkowa działalnością a nie polityczną hucpą i poniżaniem się przed małymi politykierami." - Normalna Solidarność

 

 

poniedziałek, 06 czerwca 2016

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu na partyjnej schadzce w dniu 4 czerwca gdy reszta Polski świętowała Dzień Wolności ogłosił wszem i wobec: rebelia atakuje ponownie. Według Kaczyńskiego wszystkie rządy prawicy katolickiej są traktowane od lat tak samo, a rebelianci układu z Magdalenki wysadzają prawdziwie demokratyczne wybory Polaków w kosmos.

W 1992 roku rebelianci czyli Wałęsa z Tuskiem w trakcie nocnej zmiany wysadzili jedyny po 89 roku demokratycznie wybrany rząd Jana Olszewskiego. W 2007 ta sama rebelia przy pomocy mainstremowych mediów i antypolskiej nagonki obaliła drugi prawdziwie demokratycznie wybrany rząd katolickiej prawicy. W 2016 Zjednoczone Siły rebeliantów krajowych i zagranicznych intensywnie pracują nad obalenie trzeciego w prawdziwie demokratycznych sposób wybranego rządu Prawa i Sprawiedliwości... no dobra poopowiadaliśmy sobie pisowskie bajki. czas na suche fakty.

Jest rok 1992. Antoni Macierewicz minister w słabym politycznie, mniejszościowym rządzie Jana Olszewskiego odpala ładunek, który kilka dni później wysyła premiera i rząd na  mniej lub bardziej zasłużoną emeryturę. Na nic próby Jarosław Kaczyńskiego przebłagania Unii Demokratycznej, w których przywódca PC był gotów poświęcić nawet postać Jana Olszewskiego.  Ładunek wybuchowy to legendarna już lista Macierewicza czyli dokument mający ukazać powiązania aktualnych polityków ze służbami komunistycznej bezpieki. Na liście znaleźli się również członkowie rządu Jana Olszewskiego, a także potencjalni koalicjanci jak Leszek Moczulski szef KPN. Lista Macierewicza to bomba z opóźnionym zapłonem pozostawiona przez komunistów. Trzeba być niezwykle naiwnym lub po prostu mieć złą wolę by na podstawie  dokumentów pozostawionych w archiwach SB czy UB próbować doszukiwać się prawdy historycznej. Świadomie lub nie Antoni Macierewicz przyczynił się do upadku rządu Olszewskiego bo pozostałe siły polityczne łącznie z prezydentem wybranym dzięki wsparciu braci Kaczyńskich postanowiły zakończyć proces dezintegracji młodej III Rzeczpospolitej. Kiepska sytuacja gospodarcza, rozdrobnienie sceny politycznej, brak możliwości dogadania się naszych politycznych elit ( Jan Olszewski sam chciał jeszcze w 1991 roku zrezygnować i poddać rząd do dymisji), ciągłe wojny na górze wywoływane na przemian przez braci Kaczyńskich i Lecha Wałęsę... w takiej to sytuacji Antoni Macierewicz postanowił wykonać to co mu się marzyło od lat - wywołać wojnę domową przez publikację pozostawionych z rozmysłem akt komunistycznych służb specjalnych. Rząd Jana Olszewskiego nie miał szans w tej sytuacji politycznej przetrwać ani jednego dnia dłużej.

Rok 2007. Dwa lata rządów wstydu i hańby doskonale podsumowanych w uzasadnieniu uchwały o samorozwiązaniu się sejmu tamtej kadencji, którą nie raz nie dwa cytowałem na moim blogu. Zacytuję i dziś.

"Od dwóch lat, od chwili objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, Polską wstrząsają narastające kryzysy polityczne, mające swe źródła w jakości koalicji rządzącej i sposobie sprawowania przez nią rządów. Nie ma miesiąca, żeby opinia publiczna – nie tylko krajowa, ale i europejska oraz światowa – nie dowiadywała się o niekompetencji, skandalach i korupcji, których źródła tkwią w układzie rządzącym.

Wczoraj, tj. 9 lipca 2007 r. ‐ w związku z podejrzeniem o korupcję, zdymisjonowano wicepremiera i ministra rolnictwa. Musiano też zdymisjonować ministra sportu, w związku z korupcją jego podwładnych. Przedwczoraj staliśmy się wszyscy świadkami skandalu, jaki wywołał toruński zakonnik ‐ o. Tadeusz Rydzyk, obrażając Głowę Państwa. Jego media są swoistym konfesjonałem dla polskiego premiera i ministrów, a on sam ‐ rodzajem guru dla partii rządzących. Nie spotkało się to z żadną reakcją pierwszych osób w państwie.

Nie tak dawno sejmowa komisja stała się miejscem kolejnej kompromitacji ministra spraw zagranicznych, który ‐ co się nie zdarzyło nigdy dotąd ‐ odmówił posłom informacji o rezultatach szczytu Unii Europejskiej. Samo spotkanie premierów państw UE w Brukseli dostarczyło ‐ i polskiej, i międzynarodowej ‐ opinii publicznej, dowodów na niekompetencję polskich władz i fałszywe pojmowanie interesu państwowego. Autorytet Polski wystawiono na szwank i kompromitację. To nie jedyny przykład działań w polityce zagranicznej, które przynoszą Polsce szkodę i ujmę. Bez mała rok temu Sejm stał się miejscem bezprzykładnej korupcji politycznej, ujawnionej przez media, która nie spotkała się z żadnymi konsekwencjami politycznymi czy karnymi.

To tylko kilka z licznych przykładów moralnej i politycznej degrengolady rządzących. Państwo w niepokojący sposób traci zdolność rozwiązywania problemów społecznych.

Od wielu tygodni trwa ciężki kryzys w służbie zdrowia, którego skutkiem są protesty lekarzy i pielęgniarek. Psuciu ulega system edukacji. Państwo stało się represyjne i wrogie swoim obywatelom. Coraz gorszej jakości prawo, stanowione jest na użytek celów partyjnych, często ideologicznych, a instytucje prawne podporządkowywane są rządzącej partii. W ten sposób złamano jedną z zasadniczych podstaw demokracji – trójpodział władzy. Państwo zostało politycznie zawłaszczone i przestało mieć charakter obywatelski.

Skutki polityki obecnej koalicji demolują świadomość społeczną, są niszczące dla materii społecznej i dla państwa; cofają nas cywilizacyjnie.

Sytuacja, w jakiej znalazła się Polska ‐ w wyniku polityki obecnej koalicji, zagraża naszej zdolności do realizacji międzynarodowych umów i zobowiązań, jakie wzięliśmy na siebie. Jest wśród nich Euro 2012.

Wnioskodawcy są przekonani, że zahamowanie narastającego kryzysu może nastąpić wyłącznie w wyniku skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów parlamentarnych."

Nic dodać ni ująć nie trzeba. Za powyżej uzasadnioną uchwałą zagłosował także Jarosław Kaczyński uznając swoją własną porażkę. Jedno tylko trzeba przypomnieć z historii tamtej władzy dumnie nazwanej IV Rzeczpospolitą. Polacy w wyborach kończących równie haniebne rządy Leszka Millera i kawiorowej lewicy spętanej setką afer w stylu afery Lwa Rywina, wybrali POPiS czyli koalicyjne rządy prawicowych liberałów i konserwatywnej prawicy mając nadzieję na dobrą zmianę. Niestety Jarosław Kaczyński nie zna słowa kompromis. PiS chciało zawłaszczyć wszystkie resorty siłowe oddając PO gospodarcze. Donald Tusk musiałby być idiotą gdyby na taki "kompromis" się zgodził. Do koalicji nie doszło, a PiS musiało rozpocząć współpracę z Samoobroną i LPRem. Nawet wtedy odwieczna chęć rozpętania wojny polsko-polskiej wzięła górę nad politycznym rozsądkiem i ministrowie Jarosława Kaczyńskiego postanowili temperować koalicjantów brudną grą służbami specjalnymi.  Wszelkie plany gospodarcze mniej lub bardziej rozsądne umierały duszone chęcią Prezesa bezwzględnej dominacji w polskiej polityce. Co ciekawe w upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego ponownie miał udział Antoni Macierewicz. Likwidacja WSI to doprowadzenie do sytuacji skrajnie niebezpiecznych dla naszych żołnierzy na misjach zagranicznych. Upokorzenie Polski przed sojusznikami zgromadzonymi w NATO. Jeden po drugim oskarżani w raporcie z likwidacji WSI odzyskują w polskich sądach dobre imię. Drugiego raportu nie chciał opublikować nawet śp. Lech Kaczyński uznając go za przepełniony domysłami bez dowodów. Po za tym padły oskarżenie w TV Trwam wobec ministrów spraw zagranicznych III RP o sowiecką agenturalność. Minister Macierewicz w niewiarygodny sposób się z tych oskarżeń wycofał: "Mówiąc o agenturalnej przeszłości byłych szefów MSZ, użyłem niewłaściwego skrótu myślowego" ... te haniebne wydarzenia jak i wiele innych doprowadziło do upadku rząd IV RP.

Rok 2016. Rząd Jarosława Kaczyńskiego przy udziale Premier Beaty Szydło przeprowadza w Polsce zmiany wbrew Konstytucji chwilę wcześniej blokując jedynego strażnika tego aktu Trybunał Konstytucyjny. Zrobiono to złą i świadomie w ten sposób napisaną ustawą ironicznie nazwaną "naprawczą". Ustawą, która bez koniecznego dla takich ustaw vacationis legis miała za zadanie sparaliżowanie jedynego w Polsce organu badającego zgodność ustaw z Konstytucją. Chwilę później przeprowadzane są ustawy naruszające wolności obywatelskie, prawa własności, dające nowe narzędzia służbom specjalnych, likwidujące służbę cywilną, ustawy naruszające podstawowe prawa pracy. Ustawy mające na celu zmianę ustroju Rzeczpospolitej mimo, że większość parlamentarna nie posiada większości do tego uprawniającej. Dorzućmy do tego nierozsądne plany gospodarcze. Rozdawnictwo bez pokrycia w budżecie. Rząd Jarosława Kaczyńskiego przy skromnym udziale premier Beaty Szydło ma się dobrze ale prezes już oskarża mityczną rebelię o kopanie pod nim wilczych dołów. ...pewnie tak na wszelki wypadek bo już w przyszłym roku ciężko będzie zebrać 20 kilka miliardów złotych na tylko jeden program: 500+, a gdzie reszta kiełbasy wyborczej? Bez wykonania skoku na resztę kasy z OFE czyli zrobienia tego za co poprzedni rząd PO i PSL dostał od narodu czerwoną kartkę lub podnoszenia podatków plany te sa nie do zrealizowania. Nie można tez nie wspomnieć o działalności Antoniego Macierewicza, który będąc ministrem Obrony Narodowej obraził już chyba wszystkich naszych sojuszników. Oskarżył oficjalnie Rosję o zamach na Lecha Kaczyńskiego bez choćby cienia jakiegokolwiek dowodu i po cichutku tworzy sobie swoją własną armię.

Ciekaw jestem kiedy i czy w ogóle Jarosław Kaczyński tak łatwo oskarżający wszystkich wokół mających inne poglądy polityczne o rebelię, zdradę, działanie na niekorzyść Polski, a na korzyść wrogim Polsce światowych mocarstw zauważy, że wybuchające wokół niego bomby to efekt działań jego własnych towarzyszy.

 

 

 

 

Tagi: PIS
13:07, nocri , Polityka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 czerwca 2016

Neologizm, który jest wpisany w środowisko  wspierające  PiS, w ostatnim czasie nabrał szaleńczego wręcz rozmachu. Dawniej ktoś krytykujący środowiska skrajnie nacjonalistyczne musiał się nieco więcej napracować by trafić na tapetę szczujni. Dziś wystarczy nawet próba zwykłego rozliczenia władzy z obietnic by wściekłe hieny szczujni wyłaziły z mroku i pluły jadem. Obleśna szczujnia wylazła poza niszowe portale pełne brandzlujących się nawzajem nacjonalistycznych trolli. Szczujnia rozsiadła się wygodnie nawet w sejmowych fotelach komentując na poziomie ćwierćinteligenta z niezależnej.pl aktualne wydarzenia polityczne. Słynne wieszanie zdrajców, czy strzyżenie posłanki Pomaski to tylko przedsmak tego co w Polsce się rodzi przy cichym wsparciu partii rządzącej. Szczujnia trafiła też przed kamery publicznej telewizji gdzie za nasze pieniądze programy publicystyczne wypełniają się gośćmi, którzy do tej pory nie wyłazili po za swoje bagniste terytorium.

Najintensywniej szczujnia atakuje tych, którzy do tej pory intelektualnie wspierali nową władzę. Jakby instynktownie hieny na usługach szczujni wiedzą, że to najmocniej uderza w idee Nowej Wielkiej Polski wstającej z kolan. Profesor Staniszkis, pan Bugaj zostali za swoje nierozważne ale co tu dużo pisać uczciwe słowa sprowadzeni do parteru, a szczujnia od najmniejszych karaluchów po tłuste hieny ruszyła do ataku lustrując, oskarżając, obrażając. Do wymienionych osób choć można by wymienić dziesiątki innych dołączyła blogerka blox - Kataryna publikująca też na salon24. Jej wywiad w Polityce był jak petarda wrzucona do szkolnego sracza. Gówno jest wszędzie. Rozlało się po forach, wykopach i demotach.

Kaczyński świetnie zagospodarował najbrudniejsze zakamarki internetu. Intensywne wsparcie PiS dla zorganizowanych grup internetowych trolli przynosi mu wymierne korzyści. Sieć opanowana jest przez agresywne bydło rzucające się bez rozkazu na każdego kto śmie mieć inne zdanie od fanatycznych wielbicieli dobrej zmiany. PiS nie zdaje sobie sprawy jednak z jednego ważnego szczegółu. Uwolnionej szczujni nie da się ani opanować ani szybko zneutralizować. To typ ludzi, którzy nie potrafią inaczej. Jak już PiS swoją Polskę marzeń wprowadzi usuwając wszystkich wrogów i przeciwników, szczujnia rzuci się w swym szaleńczym widzie także na tych, którzy w tej chwili rzucają im ochłapy do misek.

 

 

 

niedziela, 29 maja 2016

Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka wyrwał nas ostatnimi dniami od konstytucyjnej wojny prawników z PiSem. Tak to już jest, że nawet w czasie działań wojennych zwykli ludzie chcą żyć jak zwykli ludzie korzystając z chwil wytchnienia między bombardowaniami. Pożyjmy więc przez chwilę obok problemów dobrej zmiany z prawem i Konstytucją. Dziś temat służby zdrowia i dlaczego Polska  nie potrafi sobie z jej niewydolnością ustrojową poradzić.

W programie "Kawa na ławę" politycy doszli do konsensusu: służba zdrowia jest chora. Super. Normalnie trzeba było nam wydać miliony z budżetu na kampanie wyborcze, biura poselskie i luksusowe życie wybrańców narodu by usłyszeć tak dobrze postawioną diagnozę. Przedstawiciel PSL nawet zabłysnął pomysłem na rozwiązanie owych problemów - podniesienie składki zdrowotnej. Czyli po chłopsku - płać narodzie więcej jak chcesz się leczyć lepiej, szybciej i w godnych warunkach. Jedynie polityk reprezentujący Kukiz15 zaprotestował i wskazał, że od 25 lat politycy partiokracji nie potrafili uzgodnić nawet gwarantowanego koszyka świadczeń, który jest podstawą każdego normalnego systemu ochrony zdrowia.

W międzyczasie wiceminister Jaki trzepnął jak łysy grzywą o parapet informując wszystkich, że pielęgniarki w CZD i tak zarabiają więcej niż gdzie indziej. Z resztą problem zastali przychodząc do władzy po rządach PO i PSL. Głupotę jego wypowiedzi strofowała posłanka Nowoczesnej ale i od niej nie dowiedzieliśmy się jakie pomysły ma jej partia na gnijący od lat system. Neuman z PO coś tam bredził, że Platforma to już prawie system ochrony zdrowia uratowała ale im wyborcy nie dali jeszcze jednej szansy. Przedstawiciel prezydenta natomiast jakby obok dyskusji filozofował po swojemu. O wszystkim i o  niczym.

...i to jest podstawowy problem polskiej służby zdrowia. Nie ma odważnych polityków, którzy potrafili by przełamać lekarskie lobby działające od lat nad utrzymaniem chaosu w systemie który ich bezpośrednio dotyczy. Jedyną rozsądną reformę służby zdrowia przeprowadził w tym kraju Jerzy Buzek tworząc Regionalne Kasy Chorych. Perełką wtedy był zarząd Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych z panem Sośnierzem na czele. To on rozpoczął wojnę ze złodziejami w kitlach wyprowadzającymi z systemu miliony złotych przeznaczonych na refundacje. Sośnierz szybko stał się solą w oku złodziejskiego lobby. Kolejna władza (SLD) szybko pozbyła się i Sośnierza, i Kas Chorych wracając do systemu centralnego sterowania przepływem środków. Chipowe karty, które wprowadził na Śląsku Sośnierz przyniosły miliony oszczędności bo umarł u nas praktycznie proceder martwych dusz. Nawet pewna niedoskonałość systemu kart, którą można było w prosty sposób poprawić, nie była przeszkodą by całość systemu uruchomić we wszystkich regionalnych Kasach Chorych. Tym samym odcięto by lekarzom oszustom możliwość wysysania pieniędzy z systemu zdrowia.

Przypomnę  artykuł w Newsweek z maja 2004 roku, w którym dziennikarze TVN i Newsweek pokazali jak lekarze z małopolski kradli z systemu NFZ:

"W weekendy grupa krakowskich lekarzy organizowała w siedzibie firmy Medimed 2000 wesołe imprezki z panienkami i alkoholem. W przerwach między kolejnymi drinkami medycy wskakiwali na tzw. bieżnię i robili sobie testy wysiłkowe. Panienkom zresztą też. Potem podłączali się do aparatury EKG i USG, sprawdzając stan swoich serc. Ta niesamowita troska o zdrowie nie brała się bynajmniej z obawy przed zgubnym wpływem picia wódki. Lekarzom potrzebne były po prostu "podkładki", czyli jakiekolwiek wyniki badań, mające zamaskować gigantyczne wyłudzenia, których dokonywali, dopisując swoim pacjentom fikcyjne wizyty, badania i zabiegi. Wszystko po to, by odebrać z Narodowego Funduszu Zdrowia setki tysięcy złotych bezprawnych refundacji." - newsweek.pl

...w tym miejscu pytam się polityków dobrej zmiany - gdzie jest Sośnierz? Czemu to nie on jest dziś odpowiedzialny za Ministerstwo Zdrowia? Czyżby PiS bało się wojny z lekarską mafią? Wszystkie zarzuty jakimi próbowano za rządów SLD  zgnoić pana Sośnierza dawno poumierały w polskich sądach. Nie widzę więc żadnych przeciwwskazań by na czele ministerstwa stanął ktoś kto wie jak służbę zdrowia jeśli nie naprawić to w znaczący sposób poprawić. Chyba, że dobra zmiana nie oznacza naprawy i zabezpieczenia luk, przez które od lat rozkradane są nasze składki na zdrowie. Obawiam się, że tak jak pisowska walka z nepotyzmem oznacza wprowadzanie do spółek skarbu państwa swoich własnych przydupasów tak i korzyści z dziurawego systemu finansowania ochrony zdrowia mają zostać przejęte przez inną grupę złodziei w białych kitlach.



czwartek, 26 maja 2016

W grudniu 2015 roku pisałem:

"Od kilku tygodni trwają intensywne prace nad jeszcze głębszym podziałem Polaków. Sieć zalewana jest goebbelsowskimi prowokacjami. Przemowy polityków na manifestacjach i w wywiadach dzielą Polaków na lepsze i gorsze sorty. Czyżby ktoś chciał podpalić Reichstag?" - nocri.blox.pl

Trwają intensywne prace nad wznieceniem wspomnianego pożaru. Propagandziści TVP pytają: "Motyw polityczny?". Pytanie dotyczy próby zamachu na policyjne radiowozy w Warszawie, których chcieli dokonać jacyś mniej lub bardziej tajemniczy anarchiści. Dziennikarze rządowej tuby propagandowej starają się naprowadzić widzów Wiadomości na jedynie słuszne wnioski: anarchiści=przeciwnicy rządu=opozycja=KOD. Zgrabna migawka w 34 sekundzie materiału  z marszu KOD z obraźliwym dla Kaczyńskiego hasłem. Wielce obiektywny dziennikarz Paweł Lisicki w komentarzu przypominającym głupie słowa Żakowskiego o Hamasie. Kolejna migawka z demonstracji. Słowa profesora Stępnia o lejącej się krwi i po raz tysięczny wałkowanie głupich słów fejsbukowych trolli po wypadku prezydenckiej limuzyny. Kolejna migawka z marszu KOD. Tradycyjna wrzutka o Cybie i ksiądz pouczający naród o grzechu nienawiści. "...bo polityka to przede wszystkim odpowiedzialność." ...kończy przejęty sytuacją "dziennikarz".

Materiał Wiadomości to szczyt manipulacji i hipokryzji za publiczne pieniądze. Nie było już czasu na pokazanie posłanki PiS piszącej o goleniu posłanki Pomaski. Nie znalazła się sekunda antenowego czasu na komentarz innej pani poseł o stryczku dla zdrajców lub słynnej wypowiedzi Ewy Stankiewicz o pełniących obowiązki Polaka. ...a gdzie screenshooty ze stron niezależna.pl lub innych wypełnionych po brzegi nienawiścią do KOD, Platformy czy Nowoczesnej  portali? Na to już "dziennikarze" TVPiS czasu nie znaleźli. KOD od miesięcy jest obiektem ataków środowisk związanych z PiS lub z obecną formą władzy. Od miesięcy próbuje się spokojne, pełne humoru, czasami głupich lub prowokacyjnych haseł marsze upodobnić do Święta Bydła organizowanego w czasach rządów Donalda Tuska przez szeroko pojętych narodowców. Spędów wszelakiej maści agresywnych chuliganów palących wozy transmisyjne TVNu, pełne zamaskowanych kominiarkami kiboli i przepełnione nienawistnymi hasłami na transparentach. Pokażcie mi choć jeden KODowski marsz, który zakończył się chryją podobną tym z marszów narodowców. By nie być gołosłownym przypomnę tylko ostatnią awanturę w Gdańsku gdzie policja musiała siłą interweniować na nienawistnej demonstracji w opozycji do marszu środowisk LGBT.  Co ciekawe policji oberwało się od jej szefa ministra Błaszczaka, który konieczną tam interwencję nazwał grubą przesadą i pewnie kilka głów w dowództwie gdańskiej prewencji niedługo poleci.

Rządowa propaganda pewnie niedługo także wrocławskiego bombera powiążę z Komitetem Obrony Demokracji. W ten prosty sposób usłużni dziennikarze tworzą grunt do powstawania coraz to bardziej skrajnych emocji w społeczeństwie. Goebbelsowska propaganda kiedyś podpaliła Reichstag, który stał się symbolem zmiany systemu w demokratycznych Niemiec w III Rzeszę. Strach i nienawiść po tamtym wydarzeniu dała paliwo nazistom do rozpętania piekła we własnym kraju, potem w sąsiednich by w końcu podpalić praktycznie cały świat. Przestrzegam wszystkich ludzi pióra i mikrofonu przed brnięciem w to samo bagno. Pamiętajcie, że odpalane bomby zabijają wszystkich. Bez wyjątków i bez podziałów politycznych wśród ofiar.  Natomiast na szubienicach  w krótkim czasie skrzypią liny pod trupami także tych co je stawiali. Politycy: skończcie to wariactwo i przywróćcie ład i porządek. Żadna władza, przywilej czy zwykła chciwość nie jest warta ceny radykalnego podziału narodu i rozpętania wojny domowej.


wtorek, 24 maja 2016

Obserwując poczynania rządu Jarosława Kaczyńskiego można odnieść wrażenie, że aktorzy pierwszego planu w partii PiS chorują na jakiś rodzaj schizofrenii lub rozdwojenia jaźni. Dopiero co w piątek oddelegowana na stanowisko premiera Beata Szydło w  ognistym przemówieniu rozprawiła się z opozycją, Unią Europejską  i jej przedstawicielami. Dopiero co minister spraw zagranicznych mocno uderzył w Komisję Europejską i jej szefa za  rzekome oszustwa. ...i co? Minął weekend, a rząd i partia jak gdyby nigdy nic, pełni optymizmu, zasiedli do rozmów z tymi, których kilka dni wcześniej siarczyście zbluzgano...

...polityka wewnętrzna i zewnętrzna jest prowadzona w sposób całkowicie nieprzewidywalny. To jeden z najcięższych grzechów "dobrej zmiany". Wszędzie na świecie do ludzi nieprzewidywalnych podchodzi się z dużym dystansem żeby nie napisać, że się ich unika. Komisja Europejska postanowiła więc zachować się podobnie jak w przypadku kontaktu lekarza z nieobliczalnym wariatem. Ściszyła głos, unika ostrych słów by nie pobudzić u pacjenta agresji. Jednak za plecami lekarz trzyma wypełnioną środkiem uspokajającym strzykawkę, a tuż za drzwiami czają się rośli panowie z kaftanem bezpieczeństwa i uzbrojonym paralizatorem.

W zasadzie rozdwojenie jaźni jakie prezentuje środowisko Kaczyńskiego jest dla tych ludzi chroniczne. Walcząc głośno po dziś dzień z komuną akceptują żarliwych funkcjonariuszy aparatu represji tamtego systemu we własnych szeregach. Mówią kompromis zatykając decyzjami władz sejmu usta politycznym oponentom. Łamią prawo nazywając takie działania nowym lepszym prawem. Wycierają  gęby Konstytucją depcząc ją na każdym kroku od ustawy "naprawczej" dotyczącej TK po ustawę o ziemi polskiej, którą w imię obrony sprzeda  pleban cudzoziemcowi. Wrzeszczą o polskiej suwerenności, a oddają ją w ręce Orbanowi - politykowi równie nieprzewidywalnemu co Kaczyński.

Kłamstwo, insynuacja, obelga, dzielenie na lepszych i gorszych patriotów - oto dobra zmiana. Wszystko reżyserowane z Nowogrodzkiej jakby tylko i wyłącznie na potrzeby reżymowej publicystyki w telewizji Kurskiego. ...i tak jeszcze parę lat. Bez chwili spokoju w mediach, bez koniecznych zmian w polskiej gospodarce, bez koniecznych reform szykujących Polskę na nowe ekonomiczne wyzwania zmieniającego się świata, reform wyrywających nasz kraj z rąk socjalistów rozdających na prawo i lewo to co uda się naszą ciężką pracą zaoszczędzić. Zamiast otwierać Polskę na świat zamykamy ją ponownie w ciemnogrodzkim wyobrażeniu państwa narodowego skupionego wokół ołtarza i złotego cielca. Państwa zarządzanego jednoosobowo przy pomocy bezwolnych partyjnych dygnitarzy ze szczątkową inteligencją lub pozbawionych poczucia własnej wartości. Państwa przeżartego w niedługim czasie korupcją polityczną gdzie każdą jedną sprawę załatwiać się będzie z pomocą regionalnego sekretarza lub miejscowego proboszcza. PRL II tak samo jak poprzedni obrzydliwy tylko oparty na innych "wartościach".

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68