Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.

Polityka

czwartek, 24 listopada 2016

...trzeba przyznać, że kolejna odsłona IV RP pod mylącym tytułem #dobrazmiana uaktywniła obszary dotąd nieaktywne. Wśród moich znajomych politykierów jest niewielu. Rzekłbym nawet, że robię tu za odludka  i w zasadzie unikam schodzenia na polityczne tematy. "To nas nie interesuje", "Wszyscy politycy to złodzieje", "Jedna banda i z tej samej babki wnuki", "Nas to nie dotyczy" Tak mniej więcej kończyły się w moim towarzystwie dysputy o polityce. Kończyły. Jak już pisałem #dobrazmiana uaktywniła obszary do tej pory jałowe.

Zaczęły się pytania o Trybunał Konstytucyjny. Ludzie pytają o wiek emerytalny, jego obniżenie i ewentualne skutki za kilka lat. Coraz więcej postów na "niepolitycznych" ścianach portali społecznościowych o wchodzeniu durnej religii z butami w nasze przecież spokojne laickie życie. Ostatnio ciągle mam telefony: "Nie wiesz co się dzieje z #500plus bo nie wpłynęło na konto, a Ty tam te wiadomości oglądasz."

...chciało by się rzec. Trzeba było słuchać jak nocri ostrzegał. Polityka tylko udaje, że jest daleko od zwykłych ludzi. Przychodzi  i puka do drzwi o piątej rano znacznie szybciej niżby się to z perspektywy szczęśliwych ludzi mających ciepłą wodę w kranie wydawało. Śmiać mi się chce bo to nie tylko polska rzeczywistość. Wielu znajomych Brytyjczyków dopiero Brexit i zwycięstwo sił antyunijnych obudziło z letargu spokojnego, dostatniego życia. Szok i niedowierzanie... równe temu ze Stanów po wyborach i zwycięstwie celebryty z dziwną grzywką. ...ale jak to tak...

W różnych coraz częstszych dyskusjach na aktualne tematy pada ze strony zwolenników nowej władzy argument, że PiS to pierwsza ideowa partia, która władzę zdobyła. To ja się pytam wtedy na czym owe idee niby mają polegać. Nie jest trudno komuś kto w politycznym świecie żyje od lat większość tych błędnych przekonań zainteresowanym wyjaśnić...

1. ...bo PiS szanuje bohaterów...

O czym mowa? O mordercach białoruskich dzieci? O członkach faszystowskich w II RP organizacji tworzących podziemne siły zbrojne szkodzące przede wszystkim Armii Krajowej często kolaborujące z jednym lub drugim okupantem? Nie bądźmy śmieszni "Bury" to nie bohater, a ONR i NSZ zbyt często z  bohaterstwem nie mieli nic wspólnego. ...ale "Inka" była bohaterką. Była. I została uszanowana dużo wcześniej tylko poprzednicy nie robili z tych uroczystości partyjnych wieców. PiS nie ma monopolu na szacunek do bohaterów. PiS od lat próbował zawłaszczać historię pod swoje partyjne interesy. W zależności od elektoratu z którym w danej chwili próbował deal zawierać.

2. ...bo PiS w końcu dał ludziom pieniądze, przywrócił wiek emerytalny, zwiększy kwotę wolną od podatku. Chcą ulżyć zwykłym ludziom.

Łatwo się rozdaje pieniądze których się nie zarobiło lub których wręcz nie ma. #500plus jest jak oddanie żonie karty kredytowej bez limitu. Uczyni ją szczęśliwą do czasu gdy nastąpi blokada konta, a komornik wlezie na pensję męża. Program #500plus nie został w żaden sposób przygotowany od strony jego finansowania. Jeszcze go nie było, a premier Morawiecki i premier Szydło posypali się na konferencjach, że jest to program na kredyt. Dodajmy ogromny kredyt bo koszt roczny programu to około 20mld złotych.Pieniądze na #500plus rząd odbije sobie gdzie indziej i to nie będą banki, markety czy obcy kapitał. To będą ceny na stacjach, w sklepach, bankach, instytucjach finansowych czy ubezpieczeniach. Za każdą złotówkę otrzymaną w #500plus oddacie dwie. To nie idea to czysta kalkulacja.

Wiek emerytalny to program jeszcze prostszy niż #500plus. Ot szybka ustawa przywracająca to co było przed. Kilkaset tysięcy ludzi się ucieszy bo właśnie emerytura z bardzo odległej znów pojawiła się na wyciągnięcie ręki. Tyle tylko, że demografii PiS nie oszuka. Ilość ludzi w wieku produkcyjnym się zmniejsza, długość życia zwiększa. Cały świat przesuwa wiek możliwego przejścia na emeryturę w górę, my schodzimy w dół. Sprawa dla PiS banalna. Gdy pojawią się pierwsze ekonomiczne skutki i problemy z nimi związane PiS już nie  będzie rządził. Obniżenie wieku im więc w żaden sposób nie zaszkodzi. Wręcz przeciwnie: za kilkanaście lat da im pole do popisu w krytyce tych co akurat przy władzy będą i owe śmierdzące jajo im się na stole rozbije. To nie idea to czysta kalkulacja.

Kwota wolna od podatku? Wprowadzana właśnie zmiana dotknie tak niewielkiej liczby osób, że aż nie ma sensu o niej pisać. Ot łatwa obietnica do spełnienia...was to nie dotyczy. Kto z Was zarabia mniej niż 1000 miesięcznie? To nie idea to czysta kalkulacja.

3. ...bo PiS szanuje ludzi i ich wiarę... tak, tak mam wśród znajomych także dinozaurów jarających się intronizacją Chrystusa lub spadającym na ziemię opłatkiem. Niewielu ale są... tyle, że to spore nadużycie i dość łatwo można ich zachwyt bogobojnym Prezydentem czy klęczącą przed złotymi ołtarzami elitą PiS wygasić. Pontyfikat Prezydenta Dudy doprowadzać zaczyna do szału nawet najbardziej zajadłych zwolenników #dobrazmiana. Ludzie widzą obłudę klęczących polityków, którzy jeszcze kilkanaście lat temu wstecz całowali po dupie sekretarzy partii lub członków wojewódzkiego komitetu, a znak krzyża robili lewą ręką tylko na rodzinnych imprezach okolicznościowych jak chrzciny czy śluby. W międzyczasie rozwodzili się, zdradzali, bili żony i robili zbrzuchaconym dziewkom aborcję. Do dewotów z idealnie pasuje powiedzenie: "...cały dzień pod figurą, a diabła ma za skórą..." Ich idee nie mają nic wspólnego z chrześcijańską dobrodusznością, miłością do bliźniego. To polska wersja agresywnego katolicyzmu w najgorszej  z istniejących opcji. Zaciekły, ciemnogrodzki, oparty na wierze w złotego cielca i plebana, który wraz z wójtem ustawia życie chłopa wedle własnych przykazań. Przykazań, o których Mojżesz ani Bóg Ojciec nawet nie słyszeli... Zapomnijcie o nadstawianiu drugiego policzka, o życiu w zgodzie ze wszystkimi, o przebaczeniu. Każdy z nich pierwszy rzuci kamieniem w Chrystusa Pana, gdy ten ponownie się na tym padole łez pojawi. ...bo ciemna skóra, czarne włosy, dziwny akcent, terrorysta jebany... To nie idea to czysta kalkulacja. Elektorat jest taki sam. Łatwo go łechtać.

4. ...bo PiS chce dekomunizacji. Gruba kreska była największym błędem Mazowieckiego i Michnika. Uwłaszczyła komunę na naszym majątku...

O ile z drugą częścią tego zdania mogę się zgodzić i z perspektywy czasu uważam, że na przykład Czesi co nieco lepiej sobie z dekomunizacją swojego kraju poradzili o tyle pierwsza część budzi pusty śmiech. Partia PiS jest wypełniona funkcjonariuszami poprzedniego aparatu po brzegi. Już nawet nie piszę o tych na świeczniku ale piszę o tych na samym dole. W regionach, małych powiatach, wsiach i miasteczkach. Niech mi nie mówi o dekomunizacji ktoś kto ma w partii sędziego skazującego w komunie opozycjonistów lub prokuratora działającego w czasie Stanu Wojennego. Niech mi nie pisze o dekomunizacji ten co pod swoimi skrzydłami gromadzi najgorszy jak to sam mówi sort ludzi genetycznie uwarunkowanych do życia w państwie totalitarnym. Z lubością je tworzącym. Wyrzucają z Policji ludzi za rok pracy w Milicji rozdając na prawo i lewo posady tym co w PRLu żyli jak pączki w maśle...To nie idea to czysta kalkulacja. Proste hasło zabrać ubekom emerytury...każdy to kupi. Nawet ja kupuję.

PiS to nie partia ideowa. Z resztą takich nie ma. Są partie mniej lub bardziej populistyczne. PiS to partia skrajnie populistyczna. Zmieniająca się jak kameleon w zależności od tego w jakim środowisku szuka poparcia. Partia potrafiąca jedynie dzielić i rozdawać zastane dobra. Napychają złotem kieszenie aż im z nogawek leci sypiąc po drodze grosikami w suwerena.

...do czasu. każda naiwność kiedyś się kończy i przychodzi rozliczenie. Nie trzeba wiele by karty na stole ktoś przetasował i rozdał po swojemu. Dziesiątki durnych przepisów wprowadzanych właśnie przez PiS celem zwiększenia swojej władzy nad narodem  może w przyszłości być gwoździem do trumny tej partii i tych co ją bezrozumnie dziś wspierają. Z resztą nie tylko ich bo przyjdzie ktoś na prawdę zły, a nie tylko jak PiS głupi. Przyjdą na gotowe. Nie będzie Trybunału, nie będzie NGO, nie będzie wolnych mediów, niezależnych sędziów, nie będzie niczego...

 

poniedziałek, 12 września 2016

Jarosław Kaczyński wydał artylerii rozkaz ostrzału Sądu Najwyższego. Czasami Prezes i cała ta chora sytuacja z #dobrazmiana przypomina mi Władcę Pierścieni. Sauron siedzi na Wieży i co rusz kieruje gdzieś swoją ohydną armię trolli i ogrów by zawładnęła kolejny kawałek Śródziemia. Środowisko sędziów  znalazło się pod ciężkim ostrzałem pisowskich dział jak Mariupol na Ukrainie.

Na słynnej już z innego powodu konferencji z ust marszałka Terleckiego padły  zapewnienie, że rząd PiS zrobi porządek ze środowiskiem mającym tak niskie notowania zaufania u suwerena. To już któryś raz jak słyszę bezczelne kłamstwa z ust przedstawiciela zawodu, który ma najniższe zaufanie społeczne ever...

Według badań z czerwca tego roku przeprowadzonych przez GfK politycy osiągnęli zawrotny poziom 20% gdy w tym czasie sędziowie osiągają rezultat na poziomie 50%. Oczywiście propagandziści PiS trąbią i niskim zaufaniu, o tym że co drugi Polak sędziom nie ufa. Tyle, że jakie prawo moralne do podważania zaufania Polaków względem sędziów przedstawiciel tak podłego zawodu jak polityk? DWADZIEŚCIA PROCENT ...to jest i tak chyba jeden z lepszych wyników na przestrzeni ostatnich dwudziestu kilku lat.

Kaczyński lekceważąco mówi:"Sąd Najwyższy to instytucja, która pełniła rolę obrońcy starych układów" - tvn24.pl

Kto nie z nimi ten przeciwko nim. Zniszczyć, zaorać, zasiać nowe... czytaj usłużne aktualnej władzy. O ile do polityków zaufanie oscyluje w okolicy 10-20% o tyle zaufanie jakie budzi Jarosław Kaczyński jest od lat niezmienne. Prezes PiS lideruje wśród tych którym się nie ufa. Stąd też brak jego osoby w kampanii wyborczej gdzie na salonach brylował młody, wykształcony Duda i budząca sympatię mało znana suwerenowi Beata Szydło. W tym czasie Jarosław Kaczyński oglądał z Antonim Macierewiczem rodeo gdzieś ukryty w piwnicach Nowogrodzkiej. Czy Jarosław Kaczyński ma moralne prawo oceniać środowisko sędziowskie? Nie ma żadnego. Niestety ma prawo zmieniać Polskę z pomocą marionetek w parlamencie, rządzie i Pałacu Prezydenckim...

Nie ważne w jaki sposób do władzy doszedł. Taka rola  dyktatora - oszukać suwerena by go zniewolić. Najważniejsze jest jednak to, że nie wiele robimy by temu zapobiec.





środa, 07 września 2016

W Harlow doszło do dwóch ataków na polskich emigrantów. Pierwszy z nich zakończył się tragicznie drugi bardziej na strachu i kilku siniakach. Dzielna Drużyna Pierścienia z Polski  na polecenie Beaty Szydło... wróć... Prezesa Kaczyńskiego pędzi co tchu na wzgórza Albionu. Bohaterscy ministrowie wyruszyli w drogę by bronić honoru, czci i zdrowia polskich obywateli aktualnie tam zarobkujących. Jakby tego było mało sam Prezydent Rzeczypospolitej wystosował list do brytyjskich hierarchów kościelnych by Ci wsparli naszych rodaków modlitwą...

...wróciłem po wakacjach i najnormalniej w świecie nie wiem od czego zacząć. Dobra zmiana w ciągu tych dwóch miesięcy narobiła tyle głupot, że przebierać można jak w ulęgałkach. Jednak wyprawa ministrów Spraw Wewnętrznych i Zagranicznych do Wielkiej Brytanii plus bonus prezydencki przekroczyło moje najśmielsze wyobrażenie o niekompetencji czy wręcz głupocie polityków partii rządzącej.

Po pierwsze za łażenie po obcym kraju w specyficznie patriotycznych koszulkach innego kraju dostaje się wpierdol i to tyle w temacie pobicia Polaków w Harlow. Już sobie wyobrażam blond Niemca w koszulce z czarną wroną maszerującego po robotniczej dzielnicy Sosnowca. Głośnego, wulgarnego czy wręcz podpitego. No ludzie ... pięć minut by po Naftowej pochodził  by w ciągu dwóch kolejnych znaleźć się w Szpitalu Górniczym  na OIOMie...

Po drugie żenująca akcja polityków mająca na celu tylko i wyłącznie zwrócenie na siebie uwagi w ogóle nie powinna mieć miejsca w normalnym , cywilizowanym i nie mającym kompleksu niższości kraju. ...i te wypowiedzi ministra Błaszczaka o jakiejś kontroli brytyjskiej policji albo wyrazy zdziwienia, ze brytyjski wymiar sprawiedliwości wypuścił sprawców za kaucją... ręka sama do czoła leci. Klasyczny facepalm na takie dictum acerbum.

Tak na marginesie: sformułowanie "wyglądać jak półtora nieszczęścia" powinno w wikipedii otrzymać wizerunek pana ministra w awatarze... Jego dzisiejszy występ w Gościu Radia Zet tylko to potwierdza.

Na koniec zostawiłem sobie temat listu do biskupów jaki napisał Prezydent Andrzej Duda. Ja rozumiem, że jego służba dla Polski przypomina bardziej pontyfikat niż prezydenturę ale są granice zdrowego rozsądku. List do brytyjskich hierarchów mógłby napisać na przykład Prymas albo chociaż biskup z rodzinnych stron zaatakowanych Polaków. Jak już Prezydent chciał zabrać głos w tej sprawie to powinien zwrócić się do najwyższego rangą polityka w Królestwie lub nawet do samej Królowej. W krajach cywilizacji zachodniej mieszanie spraw kościelnych i świeckich jest uznawane za co najmniej faux pa. Ja to nazwę dosadniej : głupota.

Ja rozumiem, że dla elektoratu PiS takie akcje mają znaczenie bo są dowodem na jak to PiS mówi: wstawanie z kolan polskiej polityki zagranicznej. Rozumiem tez poniekąd samych polityków, że wiedzą co łechce ego ich wyborców ale do kurwy nędzy patrzy na nas świat i widzi to co widzi. Śmiesznych ludzi którym się wydaje, że ich pokazówki mają jakiekolwiek poza własnym grajdołem znaczenie. ...śmieją się z nas. Nie za głośno bo z wariatów się śmiać głośno nie wypada, a czasami wręcz strach. Jednak śmieją się i to boli. Quo vadis Polsko?

 

poniedziałek, 04 lipca 2016

Jeśli ktoś miał cichą nadzieję na to, że zapowiadana dobra zmiana będzie czymkolwiek innym niż tradycyjne dla Polski przejęcie władzy w  pezetpeerowskim stylu, to może ją porzucić. Jeśli ktoś miał nadzieję, że obok awantury z Konstytucją, Trybunałem, środowiskiem sędziowskim, przejęciem służby cywilnej, prokuratory i służb specjalnych PiS ma zamiar zadbać o polską gospodarkę, budżet i nasze finanse - niech ją porzuci. PiS intensywnie pracuje tylko i wyłącznie nad jednym:

"Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku" - Jacek Kurski w 2007r.  - wyborcza.pl

Slajd numer 27 zaprezentowany przez Mateusza Morawieckiego wiele w tym temacie wyjaśnia

Ten prosty trick otwiera drogę dla partyjnych "ekonomistów" do kolejnych ciepłych posadek na lata. Jeżeli w ostatnim czasie chorowaliśmy na  biegunkę w postaci nepotyzmu i partyjniactwa działaczy POPSL to z dobrą zmianą nasz organizm dopadnie najbardziej złośliwy czerniak. O ile ze sraczką można sobie było szybko poradzić wyborami o tyle nadciągającego nowotworu chemicznym atakiem przez lata nie wygonimy.

Państwowe spółki, firmy, fundusze to zło, które od lat ciągnie w dół naszą gospodarkę. To siedliska partyjnych pasożytów i ich bliższych i dalszych rodzin. To miliony złotych wyrzucane co miesięcznie w błoto na utrzymywanie zapewniających wdzięczność po wyborach stanowisk. To źródło korupcji, nepotyzmu, partyjniactwa i kolesiostwa. Wystarczy tylko popatrzeć na partie, które najgłośniej protestowały przeciwko prywatyzacji by zobaczyć przerażone twarze polityków, którym krok po kroku prywatny kapitał wyrywał intratne stanowiska. Większość z nich poza miłością do partii nie ma nic, a jak już się zdarzy ktoś sprytniejszy ze sporym kapitałem to po szybkiej analizie znajdziemy w jego historii tradycyjne dla partyjnych tuzów powiązania prywatnych spółek z publicznymi pieniędzmi.

Czy Polacy na prawdę zarabiają tak dużo, że za byle ochłapy w postaci 500 plus godzą się na zagarnięcie i zmarnowanie wszystkiego co przez długie lata wypracowywali? Całą kampanię PiS przeleciał wrzeszcząc wściekle o łamaniu umów państwa ze społeczeństwem, o konieczności dobrej zmiany w stosunkach politycy - Polacy. Robią to samo co krytykowali tyle, że jeszcze mocniej i jeszcze bezczelniej. Już pominę to, że przejmują spółki i nasze wspólne pieniądze przy pomocy totalnych ignorantów pchając na państwowe stołki pseudo ekonomistów lub ludzi znikąd. Miernych ale wiernych partii i Prezesowi.

...i jeszcze ten lamerski okrzyk w stylu populistów i demagogów najgorszego sortu "Balcerowicz musi odejść!"...żenujący spektakl, mierni aktorzy, siedzenia niewygodne, do tego niewychowane bydło żre popcorn i chlipie colą nad uchem. Pora sobie zrobić wakacje... innym też polecam. Do zobaczenia we wrześniu.

 

sobota, 02 lipca 2016

Taki termin przylgnie do rządów PiS jak swego czasu do zabaw z prawem przedstawiciela dworu Lecha Wałęsy - Lecha Falandysza. W zasadzie interpretacja Konstytucji jakiej dokonuje dobrazmiana  pachnie mi bardziej posłanką Pawłowicz ale termin kaczyzacja  lepiej się pisze. Co jak co ale to Jarosław Kaczyński jest królem dworu, który tym razem dorwał się do władzy i nie zawaha się jej użyć.

Przypomnijmy na szybko na czym polegała falandyzacja by zrozumieć na czym polega kaczyzacja przepisów Konstytucji. Lech Falandysz wykombinował w swoim czasie trick, który miał pomóc Lechowi Wałęsie pozbycie się dwóch członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Prawo nie przewidywało możliwości odwołania tych osób, jednocześnie wprost tego nie wykluczało. Nie było zatem w sposób jednoznaczny rozstrzygnięte  czy Prezydent może odwołać powołanych przez siebie urzędników czy też nie. Falandysz stwierdził, że jeżeli ktoś ma prawo kogoś powołać na stanowisko, to zgodnie z logiką uprawniony jest również do jego odwołania. Trybunał Konstytucyjny zabrał w tej sprawie głos stwierdzając:

"Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego z konstytucyjnej zasady legalności, jak również z zasady demokratycznego państwa prawa wynika jednoznaczny wniosek, że w przypadku, gdy normy prawne nie przewidują wyraźnie kompetencji organu państwowego, kompetencji tej nie wolno domniemywać i w oparciu o inną rodzajowo kompetencję przypisywać ustawodawcy zamiaru, którego nie wyraził. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie zajmował w sprawie przepisów kompetencyjnych stanowisko zdecydowane, stwierdzając wielokrotnie, iż przepis kompetencyjny: podlega zawsze ścisłej wykładni literalnej, domniemanie objęcia upoważnieniem materii w nim nie wymienionych w drodze np. wykładni celowościowej nie może wchodzić w rachubę..."

Wróćmy do dnia dzisiejszego choć zajrzymy też do czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. KRS w Konstytucji na podstawie artykułu 179 o sposobie powoływania sędziów jest organem odpowiedzialnym za wnioskowanie do Prezydenta w celu wyboru na stanowisko sędziego sądu powszechnego. Artykuł brzmi:

"Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. "

Kaczyzacja prawa daje Prezydentowi możliwość nie powołania sędziego mimo że literalnie w Konstytucji zapisane jest, że "sędziowie są powoływani" i tylko powoływani. Według mnie literalnie Konstytucja możliwości nie powołania sędziego na wniosek KRS Prezydentowi nie daje i tego powinniśmy się trzymać. Inaczej dajemy możliwość interpretacji prawa konstytucyjnego w zależności od widzimisię polityka. Zgodnie z tym co padło w uzasadnieniu wyroku cytowanego wcześniej. Przypomnę: "przepis kompetencyjny: podlega zawsze ścisłej wykładni literalnej, domniemanie objęcia upoważnieniem materii w nim nie wymienionych w drodze np. wykładni celowościowej nie może wchodzić w rachubę..."

Zwolennicy kaczyzacji prawa konstytucyjnego znajdą inne uzasadnienie do całkiem innej sprawy, w której to TK dał im paliwo do swojej interpretacji w tym przypadku:

"Taka interpretacja dopuszcza możliwość zaistnienia w realizacji przez Prezydenta jego kompetencji uzasadnionego opóźnienia, mogącego powstać na przykład w wyniku analizy kandydatur przedstawionych we wniosku KRS, czy konieczności wstrzymania procedury nominacyjnej ze względu na toczące się w sprawie
danego kandydata postępowanie dyscyplinarne. Tym samym pozwala na prawidłową realizację przez Prezydenta jego prerogatywy, umożliwiając mu dokonanie rzetelnej oceny
kandydatur przedstawionych we wniosku KRS. Jest spójna z ugruntowanym poglądem, że rola Prezydenta w procedurze nominacyjnej nie sprowadza się tylko do roli „notariusza”,
potwierdzającego podejmowane gdzie indziej decyzje (zob. L. Garlicki, op. cit.), lecz dokonuje on samodzielnej oceny przedstawionych mu kandydatur i w konsekwencji może
odmówić uwzględnienia wniosku KRS. Należy mu przyznać prawo odmowy spełnienia wysuniętych wniosków, jeżeli jego zdaniem sprzeciwiałyby się one wartościom, na straży których postawiła go Konstytucja (zob. P. Sarnecki, uwaga 10 do art. 126 Konstytucji, op.cit.)."

Sprawa dotyczyła skargi prezydenta Kaczyńskiego na ustawę z 2001 roku o ustroju sądów powszechnych gdzie jeden z przepisów dawał mu czas na powołanie sędziego w przeciągu miesiąca od złożenia wniosku przez KRS. Prezydent zakwestionował ten przepis jako niezgodny z artykułem 179 Konstytucji. Zwolennicy kaczyzacji prawa z lubością cytują w Sieci fragment uzasadnienia do wyroku (umorzenia) z dnia 5 czerwca 2012 roku Sygn. akt K 18/09 na podstawie uwagi 10 do artykułu 126 pomijając świadomie inny:

"W świetle przeważających poglądów przedstawicieli doktryny nie ulega wątpliwości, że co prawda swoboda działania Prezydenta ogranicza się do zajęcia stanowiska wobec kandydata zaproponowanego przez KRS, jednakże ujęcie kompetencji w zakresie powoływania sędziów w formę prerogatywy podkreśla, że Prezydent nie ma prawnego obowiązku uwzględnienia wniosku KRS, przy czym odmowa powinna mieć miejsce tylko w sytuacji nadzwyczajnej i musiałoby ją poprzedzać przedstawienie KRS zastrzeżeń przez zasiadającego w niej przedstawiciela Prezydenta (zob. m.in. L. Garlicki, uwaga 7 do art. 179 Konstytucji) "

Przypomnę, że Prezydent nie powołania 10 sędziów w żaden sposób wcześniej nie uzasadnił przez swojego przedstawiciela w KRS. Ba...przedstawiciel Prezydenta ale też i posłowie PiS (między innymi posłanka Pawłowicz i prokurator Stanu Wojennego Piotrowicz) będący członkami KRS nawet się nie zająknęli podczas głosowania nad kandydaturami.

 Spór na temat tego czy Prezydent może zakwestionować wniosek KRS i nie powołać sędziego trwa od lat i ilu znajdziemy prawników tyle w tym temacie będziemy mieli zdań odrębnych. Problem polega na tym, że piszący naszą Konstytucję nie przewidzieli, że pewna dowolność interpretacji poszczególnych jej przepisów może służyć walce politycznej, a właśnie to ma miejsce dziś i miało miejsce w latach prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Kaczyzacja prawa bowiem to nie wymysł dzisiejszej władzy ale konsekwentna walka z systemem i demokratycznym państwem prawa od 2005 roku gdy pisowscy dorwali się do władzy.  Najwyraźniej Konstytucja i ograniczenia władzy w niej występujące są jak czyrak na dupie polityków mających swoje czasami chore ambicje. Choć trzeba przyznać, że i polityków poprzedniej władzy łapki świerzbiły do kombinacji w obrębie przepisów Konstytucji.

Artykuł 179 Konstytucji daje obowiązek  oceny i przygotowania kandydatur na sędziego tylko i wyłącznie KRS. Jest to procedura żmudna i długa. Całość znajdziecie w linkowanym wyżej pliku PDF Polecam szczególnie punkt 9 uzasadnienia, który wyraźnie pokazuje dlaczego niektórych tematów nie da się określić szczegółowymi przepisami prawa. Tego już zwolennicy kaczyzacji nie cytują i nie linkują.

Gdzie więc tkwi problem? KRS sędziów nie powołuje bo to Konstytucja oddaje Prezydentowi, który jednocześnie nie ma żadnego wpływu na dokonany przez KRS wybór. Niestety wystarczy więc tylko zła wola jednej ze stron procesu by zablokować w zgodzie z literą prawa polskie sądownictwo. Dlaczego piszę o złej woli? Bo tylko ona taką możliwość daje. Logicznym bowiem jest, że środowisko sędziowskie ma największe kompetencję do decyzji kto nadaje się na sędziego, a kto nie. W procesie biorą też udział przedstawiciele suwerena. Trójpodział władzy jako istotny element państwa demokratycznego nie dopuszcza możliwości blokowania jednej władzy przez drugą. Założeniem trójpodziału władzy jest wymuszenie współpracy ale i nie dopuszczenie do przejęcia władzy totalnej nad państwem przez jedną tylko opcję polityczną lub jednego człowieka. Naruszenie tego fundamentu otwiera drogę dla opcji skrajnych. Kaczyński jest zbyt słaby by wprowadzić w Polsce dyktaturę i mimo mojej niechęci do jego osoby nie uważam by tak na prawdę chciał to zrobić. Jednak likwidacja bezpieczników jakie dokonuje podczas realizacji swoich lekko paranoicznych planów stworzenia nam Katolickiej Polskiej Republiki Ludowej jest jego największą zbrodnią. Kaczyński z pomocą swoich marionetek tworzy prawne precedensy na podstawie których ktoś o wiele sprytniejszy, z silniejszym charakterem i workiem złej woli stworzy nam Folwark Zwierzęcy.

 

sobota, 18 czerwca 2016

Pomoc frankowiczom była jednym z głównych punktów kampanii wyborczej Andrzeja Dudy. PiS w swojej kampanii także z uwielbieniem głaskał "biednych oszukanych" przez rząd Tuska i banki kredytobiorców. Jednak po wyborach temat frankowych kredytów zaginął gdzieś między 500+, a koniecznością zrobienia "porządku" w Trybunale Konstytucyjnym. TNS Polska dla Instytutu Jagielońskiego zorganizowała więc badanie, które jasno pokazało dlaczego tak się stało.

badanie tns

TNS Polska na zlecenie Instytutu Jagiellońskiego

Łatwo więc zrozumieć, że rządom PiS niespecjalnie zależy na wywiązaniu się z obietnic wyborczych swoich i  Prezydenta. Tyle, że wspomniane badanie pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz. Frankowcy najwyraźniej zdają sobie sprawę, że to właśnie PiS zachęcał ich do brania kredytów we frankach negując działania Komisji Nadzoru Bankowego, która chciała bankom ten pomysł na zarabianie dość znacznie ograniczyć. Warto sobie przypomnieć jak to wtedy było by nie nabierać się na kłamstwa głoszone przez niezależna.pl

„Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość z niepokojem przyjmuje zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego tzw. „Rekomendację S” wprowadzające ograniczenia w dostępności do kredytów walutowych, których głównym skutkiem będzie zmniejszenie możliwości nabywania przez obywateli (szczególnie przez młode osoby) własnych mieszkań (..). Niekorzystnym skutkiem „Rekomendacji S” może być sytuacja, w której znaczna część średnio zarabiających Polaków nie będzie w stanie uzyskać dostępu do kredytu z powodu gwałtownego wzrostu jego kosztów. Wprowadzanie sztucznych ograniczeń tamujących naturalny rozwój rynku kredytów nie służy polskiej gospodarce, a już na pewno nie służy obywatelom. Po wejściu w życie tych zmian nastąpi dalsza monopolizacja rynku usług bankowych, a konsekwencje odbiją się na kieszeni klienta.” -  "Przypomnienie publicznej dyskusji o kredytach walutowych" - polecam opracowanie Komisji Nadzoru z cytatami wszystkich, którzy wtedy brali udział w publicznej dyskusji: pdf do pobrania źródło: KNF  ...i link do strony Prawa i Sprawiedliwości: Komunikat KP PiS dotyczący zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego...który jasno pokazuje jaki PiS miał stosunek do ostrzeżeń i konkretnych działań instytucji nadzorującej działalność bankową.

Wróćmy na chwilę do samego franka. Kredyty walutowe są ryzykowne i każdy o tym dobrze wie, a jeśli nie wie to może się dowiedzieć jeśli tylko chce. Każdy rozsądny człowiek tysiąc razy sprawdzi zanim wpakuje się w kredyt na lata. Tłumaczenie, że "banki namawiały bo zarabiały więc oszukały" jest co najmniej dziecinne. Z resztą spoglądając na badanie TNS śmiało mogę napisać: tak sądzi mniejszość kredytobiorców. Większość zdaje sobie sprawę, że to tango zatańczyła z bankami na własne życzenie.

Mimo wszystko politycy chętnie spoglądali na kłopoty frankowiczów czując potencjalny elektorat. Pierwszymi bodajże byli w 2011 roku  uchodźcy z partii PiS czyli legendarne PJN. Z tego co pamiętam to oni pierwsi postanowili się "oszukanymi" przez banki zaopiekować:

"Kowal wezwał rząd Donalda Tuska do dialogu i rozwiązania problemu wysokiego kursu franka szwajcarskiego. - Rząd musi reagować. Oczekujemy dialogu i ewentualnych propozycji w tej sprawie, ponieważ duża część Polaków nie wie, jak się wywiązać ze zobowiązań kredytowych - dodał." - Galopujący frank a podrygujący PJN

...ale najsilniejszy sygnał frankowiczom wysłał obecny Prezydent Andrzej Duda w swojej kampanii wyborczej w 2015 roku:

"W maju, w czasie kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich, Andrzej Duda obiecał frankowiczom, że jeśli zostanie prezydentem to w ciągu trzech miesięcy złoży w Sejmie projekt ustawy o przewalutowaniu kredytów. Rozwiązanie miało być stosunkowo proste – zaciągnięte we frankach kredyty miały być przeliczone na złote, po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Efekt finansowy dla kredytobiorcy miał być z grubsza taki jakby dostał z banku kredyt w złotych, a nie frankach. - Tylko mnie pilnujcie – rzucił na spotkaniu z frankowiczami ówczesny kandydat na prezydenta." - newsweek.pl

Polityka PiS: oczernić, skłamać, obiecać, nie dotrzymać. Opozycja nie musi się specjalnie wysilać. Dobra zmiana sama się rozpadnie pod ciężarem setek kłamstw i fałszywych obietnic. Populizm i demagogia mają krótkie nóżki prędzej czy później stosujący ją politycy wybijają sobie zęby. ...a w Internecie nic nie zginie. Może czas wyłączyć nam Internet panie Kaczyński?

 

piątek, 17 czerwca 2016

Radosław Sikorski wczorajszego dnia rzucił dwa krótkie tweety obrazujące w 100% Polskę PiS i pozorną dobrą zmianę. Jeden pokazuje jak w bezczelny sposób można było przez lata wykorzystywać smoleńską katastrofę by po objęciu władzy nie zrobić nic by temat ostatecznie zakończyć. Drugi pokazuje logikę nowej władzy: odbudować coś czego odbudowywać nie warto, a jednocześnie topić to co przynosi wymierne zyski.

Przez 6 lat PiS z pomocą schizofrenicznych działań Antoniego Macierewicza i całej medialnej propisowskiej szczujni  wieszał, palił, karał, skazywał, oskarżał, udowadniał, że zbrodniarze smoleńscy z PO nie zrobili nic by temat katastrofy wyjaśnić. Nie zrobili nic by wrak do polski sprowadzić, a winnych po stronie rządowej i rosyjskiej ukarać. Z pomocą przemysłu pogardy i nienawiści PiS budował  pozycję niezłomnych, którzy tuż po wygranych wyborach rozprawią się ze zdrajcami z Polski oraz z zamachowcami z Rosji. Comiesięczny cyrk na Krakowskim Przedmieściu  stopniowo budował w części społeczeństwa niechęć do władzy, która "z tak ważnym dla narodu problemem sobie poradzić nie potrafiła". Katastrofa smoleńska i to co po niej się w Polsce działo miało być symbolem nieudacznictwa rządów POPSL. Udało im się ten efekt osiągnąć. Trudne są do dziś rozmowy z tymi, którym propaganda PiS wbiła do głów, że raz: katastrofa katastrofą wcale być nie musiała, a dwa: rząd nie zrobił nic żeby sprawę wyjaśnić. Są ślepi na fakty, fizykę, logikę... ruskim się przecież nie ufa...

Co się zmieniło po wymianie władzy? ...nic...minister Jaki już nie widzi potrzeby sprowadzania wraku, jakaś śmieszna podkomisja Macierewicza pobiera stosowne pieniądze za nic nie robienie, a cała sprawa smoleńskiej katastrofy sprowadza się do budowy pomników mniej lub bardziej szkaradnych w mniej lub bardziej nieodpowiednich miejscach. Z buńczucznej antyrosyjskiej postawy PiS nie pozostało nic. Wszystkim czekającym cudu w temacie katastrofy napiszę jedno:

CFIT - kontrolowany lot ku ziemi zdarza się zawsze tam gdzie brak kompetencji miesza się z brawurą, a przepisy i zwykłe zasady BHP są tylko po to żeby były.

Temat drugi wspomniany przez pana Sikorskiego obrazuje niekompetencję dobrej zmiany, a w szczególności brak kadr. Nie od dziś wiadomo, że kompetentne kadry PiS można na palcach rąk i nóg policzyć. Stąd też zapewne nierealne pomysły lub pomysły niemające większego ekonomicznego sensu się w programie tej partii pojawiają od lat. Rozdawnictwo bez pokrycia, podatki lub przepisy ograniczające wolność gospodarczą, z których wiele krajów dawno się wycofuje. Część tematów już wyłazi na wierzch jak choćby podatek bankowy, który za 2016 rok miał przynieść ponad 5mld złotych, a w pierwszym kwartale udało się z jego pomocą zgromadzić ledwie 300 kilkadziesiąt milionów. Już o podatku od supermarketów nawet nie wspomnę bo nadal go nie ma, a pierwsze pomysły pokazują, że najwięcej z jego pomocą zapłacą firmy polskie, a nie bezpośredni cel pomysłu: sieci zagraniczne. Podany przez Sikorskiego przykład odbudowywania placówki dyplomatycznej tam gdzie sensu nie widać nawet uzbrojonym okiem dokumentuje ślepotę ekonomiczną PiS i wiarę w pozory. Pozornie coś budujemy ale za chwil kilka okaże się, że budowla to dom na piasku bez solidnych fundamentów.

Taka placówka dyplomatyczna to pikuś, ledwo kilka baniek w plecy ale już programy typu 500+ to dużo większe zagrożenie. Po pierwsze, żaden polityk tego w przyszłości nie zlikwiduje bo oznaczało by to jego śmierć polityczną. Po drugie całość programu opiera się na socjalistycznej filozofii: dodrukujmy pieniędzy, będzie ich więcej, więcej wydamy to i więcej zarobimy.  Będziemy bogatsi. Program kosztowny bo oceniany jest na 20 kilka miliardów złotych rocznie, których w budżecie nie ma i być w najbliższym czasie nie będzie. Co nieco ludziom ulżymy ale do czasu gdy trzeba będzie z ich pomocą daninę na utrzymanie politycznego programu zebrać.

Wielu z mniej fanatycznych zwolenników PiS wierzy w Morawieckiego i chyba tylko w nim widzi jeszcze jakikolwiek sens dobrej zmiany. Ja to jestem tylko ciekaw jak komuś ze sporym ekonomicznym doświadczeniem przechodzą przez gardło takie populizmy jak 500+? Czyżby chęć uczestniczenia w polityce, dodajmy złej polityce jest wystarczającym środkiem znieczulającym przełyk?

 

poniedziałek, 06 czerwca 2016

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu na partyjnej schadzce w dniu 4 czerwca gdy reszta Polski świętowała Dzień Wolności ogłosił wszem i wobec: rebelia atakuje ponownie. Według Kaczyńskiego wszystkie rządy prawicy katolickiej są traktowane od lat tak samo, a rebelianci układu z Magdalenki wysadzają prawdziwie demokratyczne wybory Polaków w kosmos.

W 1992 roku rebelianci czyli Wałęsa z Tuskiem w trakcie nocnej zmiany wysadzili jedyny po 89 roku demokratycznie wybrany rząd Jana Olszewskiego. W 2007 ta sama rebelia przy pomocy mainstremowych mediów i antypolskiej nagonki obaliła drugi prawdziwie demokratycznie wybrany rząd katolickiej prawicy. W 2016 Zjednoczone Siły rebeliantów krajowych i zagranicznych intensywnie pracują nad obalenie trzeciego w prawdziwie demokratycznych sposób wybranego rządu Prawa i Sprawiedliwości... no dobra poopowiadaliśmy sobie pisowskie bajki. czas na suche fakty.

Jest rok 1992. Antoni Macierewicz minister w słabym politycznie, mniejszościowym rządzie Jana Olszewskiego odpala ładunek, który kilka dni później wysyła premiera i rząd na  mniej lub bardziej zasłużoną emeryturę. Na nic próby Jarosław Kaczyńskiego przebłagania Unii Demokratycznej, w których przywódca PC był gotów poświęcić nawet postać Jana Olszewskiego.  Ładunek wybuchowy to legendarna już lista Macierewicza czyli dokument mający ukazać powiązania aktualnych polityków ze służbami komunistycznej bezpieki. Na liście znaleźli się również członkowie rządu Jana Olszewskiego, a także potencjalni koalicjanci jak Leszek Moczulski szef KPN. Lista Macierewicza to bomba z opóźnionym zapłonem pozostawiona przez komunistów. Trzeba być niezwykle naiwnym lub po prostu mieć złą wolę by na podstawie  dokumentów pozostawionych w archiwach SB czy UB próbować doszukiwać się prawdy historycznej. Świadomie lub nie Antoni Macierewicz przyczynił się do upadku rządu Olszewskiego bo pozostałe siły polityczne łącznie z prezydentem wybranym dzięki wsparciu braci Kaczyńskich postanowiły zakończyć proces dezintegracji młodej III Rzeczpospolitej. Kiepska sytuacja gospodarcza, rozdrobnienie sceny politycznej, brak możliwości dogadania się naszych politycznych elit ( Jan Olszewski sam chciał jeszcze w 1991 roku zrezygnować i poddać rząd do dymisji), ciągłe wojny na górze wywoływane na przemian przez braci Kaczyńskich i Lecha Wałęsę... w takiej to sytuacji Antoni Macierewicz postanowił wykonać to co mu się marzyło od lat - wywołać wojnę domową przez publikację pozostawionych z rozmysłem akt komunistycznych służb specjalnych. Rząd Jana Olszewskiego nie miał szans w tej sytuacji politycznej przetrwać ani jednego dnia dłużej.

Rok 2007. Dwa lata rządów wstydu i hańby doskonale podsumowanych w uzasadnieniu uchwały o samorozwiązaniu się sejmu tamtej kadencji, którą nie raz nie dwa cytowałem na moim blogu. Zacytuję i dziś.

"Od dwóch lat, od chwili objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, Polską wstrząsają narastające kryzysy polityczne, mające swe źródła w jakości koalicji rządzącej i sposobie sprawowania przez nią rządów. Nie ma miesiąca, żeby opinia publiczna – nie tylko krajowa, ale i europejska oraz światowa – nie dowiadywała się o niekompetencji, skandalach i korupcji, których źródła tkwią w układzie rządzącym.

Wczoraj, tj. 9 lipca 2007 r. ‐ w związku z podejrzeniem o korupcję, zdymisjonowano wicepremiera i ministra rolnictwa. Musiano też zdymisjonować ministra sportu, w związku z korupcją jego podwładnych. Przedwczoraj staliśmy się wszyscy świadkami skandalu, jaki wywołał toruński zakonnik ‐ o. Tadeusz Rydzyk, obrażając Głowę Państwa. Jego media są swoistym konfesjonałem dla polskiego premiera i ministrów, a on sam ‐ rodzajem guru dla partii rządzących. Nie spotkało się to z żadną reakcją pierwszych osób w państwie.

Nie tak dawno sejmowa komisja stała się miejscem kolejnej kompromitacji ministra spraw zagranicznych, który ‐ co się nie zdarzyło nigdy dotąd ‐ odmówił posłom informacji o rezultatach szczytu Unii Europejskiej. Samo spotkanie premierów państw UE w Brukseli dostarczyło ‐ i polskiej, i międzynarodowej ‐ opinii publicznej, dowodów na niekompetencję polskich władz i fałszywe pojmowanie interesu państwowego. Autorytet Polski wystawiono na szwank i kompromitację. To nie jedyny przykład działań w polityce zagranicznej, które przynoszą Polsce szkodę i ujmę. Bez mała rok temu Sejm stał się miejscem bezprzykładnej korupcji politycznej, ujawnionej przez media, która nie spotkała się z żadnymi konsekwencjami politycznymi czy karnymi.

To tylko kilka z licznych przykładów moralnej i politycznej degrengolady rządzących. Państwo w niepokojący sposób traci zdolność rozwiązywania problemów społecznych.

Od wielu tygodni trwa ciężki kryzys w służbie zdrowia, którego skutkiem są protesty lekarzy i pielęgniarek. Psuciu ulega system edukacji. Państwo stało się represyjne i wrogie swoim obywatelom. Coraz gorszej jakości prawo, stanowione jest na użytek celów partyjnych, często ideologicznych, a instytucje prawne podporządkowywane są rządzącej partii. W ten sposób złamano jedną z zasadniczych podstaw demokracji – trójpodział władzy. Państwo zostało politycznie zawłaszczone i przestało mieć charakter obywatelski.

Skutki polityki obecnej koalicji demolują świadomość społeczną, są niszczące dla materii społecznej i dla państwa; cofają nas cywilizacyjnie.

Sytuacja, w jakiej znalazła się Polska ‐ w wyniku polityki obecnej koalicji, zagraża naszej zdolności do realizacji międzynarodowych umów i zobowiązań, jakie wzięliśmy na siebie. Jest wśród nich Euro 2012.

Wnioskodawcy są przekonani, że zahamowanie narastającego kryzysu może nastąpić wyłącznie w wyniku skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów parlamentarnych."

Nic dodać ni ująć nie trzeba. Za powyżej uzasadnioną uchwałą zagłosował także Jarosław Kaczyński uznając swoją własną porażkę. Jedno tylko trzeba przypomnieć z historii tamtej władzy dumnie nazwanej IV Rzeczpospolitą. Polacy w wyborach kończących równie haniebne rządy Leszka Millera i kawiorowej lewicy spętanej setką afer w stylu afery Lwa Rywina, wybrali POPiS czyli koalicyjne rządy prawicowych liberałów i konserwatywnej prawicy mając nadzieję na dobrą zmianę. Niestety Jarosław Kaczyński nie zna słowa kompromis. PiS chciało zawłaszczyć wszystkie resorty siłowe oddając PO gospodarcze. Donald Tusk musiałby być idiotą gdyby na taki "kompromis" się zgodził. Do koalicji nie doszło, a PiS musiało rozpocząć współpracę z Samoobroną i LPRem. Nawet wtedy odwieczna chęć rozpętania wojny polsko-polskiej wzięła górę nad politycznym rozsądkiem i ministrowie Jarosława Kaczyńskiego postanowili temperować koalicjantów brudną grą służbami specjalnymi.  Wszelkie plany gospodarcze mniej lub bardziej rozsądne umierały duszone chęcią Prezesa bezwzględnej dominacji w polskiej polityce. Co ciekawe w upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego ponownie miał udział Antoni Macierewicz. Likwidacja WSI to doprowadzenie do sytuacji skrajnie niebezpiecznych dla naszych żołnierzy na misjach zagranicznych. Upokorzenie Polski przed sojusznikami zgromadzonymi w NATO. Jeden po drugim oskarżani w raporcie z likwidacji WSI odzyskują w polskich sądach dobre imię. Drugiego raportu nie chciał opublikować nawet śp. Lech Kaczyński uznając go za przepełniony domysłami bez dowodów. Po za tym padły oskarżenie w TV Trwam wobec ministrów spraw zagranicznych III RP o sowiecką agenturalność. Minister Macierewicz w niewiarygodny sposób się z tych oskarżeń wycofał: "Mówiąc o agenturalnej przeszłości byłych szefów MSZ, użyłem niewłaściwego skrótu myślowego" ... te haniebne wydarzenia jak i wiele innych doprowadziło do upadku rząd IV RP.

Rok 2016. Rząd Jarosława Kaczyńskiego przy udziale Premier Beaty Szydło przeprowadza w Polsce zmiany wbrew Konstytucji chwilę wcześniej blokując jedynego strażnika tego aktu Trybunał Konstytucyjny. Zrobiono to złą i świadomie w ten sposób napisaną ustawą ironicznie nazwaną "naprawczą". Ustawą, która bez koniecznego dla takich ustaw vacationis legis miała za zadanie sparaliżowanie jedynego w Polsce organu badającego zgodność ustaw z Konstytucją. Chwilę później przeprowadzane są ustawy naruszające wolności obywatelskie, prawa własności, dające nowe narzędzia służbom specjalnych, likwidujące służbę cywilną, ustawy naruszające podstawowe prawa pracy. Ustawy mające na celu zmianę ustroju Rzeczpospolitej mimo, że większość parlamentarna nie posiada większości do tego uprawniającej. Dorzućmy do tego nierozsądne plany gospodarcze. Rozdawnictwo bez pokrycia w budżecie. Rząd Jarosława Kaczyńskiego przy skromnym udziale premier Beaty Szydło ma się dobrze ale prezes już oskarża mityczną rebelię o kopanie pod nim wilczych dołów. ...pewnie tak na wszelki wypadek bo już w przyszłym roku ciężko będzie zebrać 20 kilka miliardów złotych na tylko jeden program: 500+, a gdzie reszta kiełbasy wyborczej? Bez wykonania skoku na resztę kasy z OFE czyli zrobienia tego za co poprzedni rząd PO i PSL dostał od narodu czerwoną kartkę lub podnoszenia podatków plany te sa nie do zrealizowania. Nie można tez nie wspomnieć o działalności Antoniego Macierewicza, który będąc ministrem Obrony Narodowej obraził już chyba wszystkich naszych sojuszników. Oskarżył oficjalnie Rosję o zamach na Lecha Kaczyńskiego bez choćby cienia jakiegokolwiek dowodu i po cichutku tworzy sobie swoją własną armię.

Ciekaw jestem kiedy i czy w ogóle Jarosław Kaczyński tak łatwo oskarżający wszystkich wokół mających inne poglądy polityczne o rebelię, zdradę, działanie na niekorzyść Polski, a na korzyść wrogim Polsce światowych mocarstw zauważy, że wybuchające wokół niego bomby to efekt działań jego własnych towarzyszy.

 

 

 

 

Tagi: PIS
13:07, nocri , Polityka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 maja 2016

Strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka wyrwał nas ostatnimi dniami od konstytucyjnej wojny prawników z PiSem. Tak to już jest, że nawet w czasie działań wojennych zwykli ludzie chcą żyć jak zwykli ludzie korzystając z chwil wytchnienia między bombardowaniami. Pożyjmy więc przez chwilę obok problemów dobrej zmiany z prawem i Konstytucją. Dziś temat służby zdrowia i dlaczego Polska  nie potrafi sobie z jej niewydolnością ustrojową poradzić.

W programie "Kawa na ławę" politycy doszli do konsensusu: służba zdrowia jest chora. Super. Normalnie trzeba było nam wydać miliony z budżetu na kampanie wyborcze, biura poselskie i luksusowe życie wybrańców narodu by usłyszeć tak dobrze postawioną diagnozę. Przedstawiciel PSL nawet zabłysnął pomysłem na rozwiązanie owych problemów - podniesienie składki zdrowotnej. Czyli po chłopsku - płać narodzie więcej jak chcesz się leczyć lepiej, szybciej i w godnych warunkach. Jedynie polityk reprezentujący Kukiz15 zaprotestował i wskazał, że od 25 lat politycy partiokracji nie potrafili uzgodnić nawet gwarantowanego koszyka świadczeń, który jest podstawą każdego normalnego systemu ochrony zdrowia.

W międzyczasie wiceminister Jaki trzepnął jak łysy grzywą o parapet informując wszystkich, że pielęgniarki w CZD i tak zarabiają więcej niż gdzie indziej. Z resztą problem zastali przychodząc do władzy po rządach PO i PSL. Głupotę jego wypowiedzi strofowała posłanka Nowoczesnej ale i od niej nie dowiedzieliśmy się jakie pomysły ma jej partia na gnijący od lat system. Neuman z PO coś tam bredził, że Platforma to już prawie system ochrony zdrowia uratowała ale im wyborcy nie dali jeszcze jednej szansy. Przedstawiciel prezydenta natomiast jakby obok dyskusji filozofował po swojemu. O wszystkim i o  niczym.

...i to jest podstawowy problem polskiej służby zdrowia. Nie ma odważnych polityków, którzy potrafili by przełamać lekarskie lobby działające od lat nad utrzymaniem chaosu w systemie który ich bezpośrednio dotyczy. Jedyną rozsądną reformę służby zdrowia przeprowadził w tym kraju Jerzy Buzek tworząc Regionalne Kasy Chorych. Perełką wtedy był zarząd Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych z panem Sośnierzem na czele. To on rozpoczął wojnę ze złodziejami w kitlach wyprowadzającymi z systemu miliony złotych przeznaczonych na refundacje. Sośnierz szybko stał się solą w oku złodziejskiego lobby. Kolejna władza (SLD) szybko pozbyła się i Sośnierza, i Kas Chorych wracając do systemu centralnego sterowania przepływem środków. Chipowe karty, które wprowadził na Śląsku Sośnierz przyniosły miliony oszczędności bo umarł u nas praktycznie proceder martwych dusz. Nawet pewna niedoskonałość systemu kart, którą można było w prosty sposób poprawić, nie była przeszkodą by całość systemu uruchomić we wszystkich regionalnych Kasach Chorych. Tym samym odcięto by lekarzom oszustom możliwość wysysania pieniędzy z systemu zdrowia.

Przypomnę  artykuł w Newsweek z maja 2004 roku, w którym dziennikarze TVN i Newsweek pokazali jak lekarze z małopolski kradli z systemu NFZ:

"W weekendy grupa krakowskich lekarzy organizowała w siedzibie firmy Medimed 2000 wesołe imprezki z panienkami i alkoholem. W przerwach między kolejnymi drinkami medycy wskakiwali na tzw. bieżnię i robili sobie testy wysiłkowe. Panienkom zresztą też. Potem podłączali się do aparatury EKG i USG, sprawdzając stan swoich serc. Ta niesamowita troska o zdrowie nie brała się bynajmniej z obawy przed zgubnym wpływem picia wódki. Lekarzom potrzebne były po prostu "podkładki", czyli jakiekolwiek wyniki badań, mające zamaskować gigantyczne wyłudzenia, których dokonywali, dopisując swoim pacjentom fikcyjne wizyty, badania i zabiegi. Wszystko po to, by odebrać z Narodowego Funduszu Zdrowia setki tysięcy złotych bezprawnych refundacji." - newsweek.pl

...w tym miejscu pytam się polityków dobrej zmiany - gdzie jest Sośnierz? Czemu to nie on jest dziś odpowiedzialny za Ministerstwo Zdrowia? Czyżby PiS bało się wojny z lekarską mafią? Wszystkie zarzuty jakimi próbowano za rządów SLD  zgnoić pana Sośnierza dawno poumierały w polskich sądach. Nie widzę więc żadnych przeciwwskazań by na czele ministerstwa stanął ktoś kto wie jak służbę zdrowia jeśli nie naprawić to w znaczący sposób poprawić. Chyba, że dobra zmiana nie oznacza naprawy i zabezpieczenia luk, przez które od lat rozkradane są nasze składki na zdrowie. Obawiam się, że tak jak pisowska walka z nepotyzmem oznacza wprowadzanie do spółek skarbu państwa swoich własnych przydupasów tak i korzyści z dziurawego systemu finansowania ochrony zdrowia mają zostać przejęte przez inną grupę złodziei w białych kitlach.



wtorek, 24 maja 2016

Obserwując poczynania rządu Jarosława Kaczyńskiego można odnieść wrażenie, że aktorzy pierwszego planu w partii PiS chorują na jakiś rodzaj schizofrenii lub rozdwojenia jaźni. Dopiero co w piątek oddelegowana na stanowisko premiera Beata Szydło w  ognistym przemówieniu rozprawiła się z opozycją, Unią Europejską  i jej przedstawicielami. Dopiero co minister spraw zagranicznych mocno uderzył w Komisję Europejską i jej szefa za  rzekome oszustwa. ...i co? Minął weekend, a rząd i partia jak gdyby nigdy nic, pełni optymizmu, zasiedli do rozmów z tymi, których kilka dni wcześniej siarczyście zbluzgano...

...polityka wewnętrzna i zewnętrzna jest prowadzona w sposób całkowicie nieprzewidywalny. To jeden z najcięższych grzechów "dobrej zmiany". Wszędzie na świecie do ludzi nieprzewidywalnych podchodzi się z dużym dystansem żeby nie napisać, że się ich unika. Komisja Europejska postanowiła więc zachować się podobnie jak w przypadku kontaktu lekarza z nieobliczalnym wariatem. Ściszyła głos, unika ostrych słów by nie pobudzić u pacjenta agresji. Jednak za plecami lekarz trzyma wypełnioną środkiem uspokajającym strzykawkę, a tuż za drzwiami czają się rośli panowie z kaftanem bezpieczeństwa i uzbrojonym paralizatorem.

W zasadzie rozdwojenie jaźni jakie prezentuje środowisko Kaczyńskiego jest dla tych ludzi chroniczne. Walcząc głośno po dziś dzień z komuną akceptują żarliwych funkcjonariuszy aparatu represji tamtego systemu we własnych szeregach. Mówią kompromis zatykając decyzjami władz sejmu usta politycznym oponentom. Łamią prawo nazywając takie działania nowym lepszym prawem. Wycierają  gęby Konstytucją depcząc ją na każdym kroku od ustawy "naprawczej" dotyczącej TK po ustawę o ziemi polskiej, którą w imię obrony sprzeda  pleban cudzoziemcowi. Wrzeszczą o polskiej suwerenności, a oddają ją w ręce Orbanowi - politykowi równie nieprzewidywalnemu co Kaczyński.

Kłamstwo, insynuacja, obelga, dzielenie na lepszych i gorszych patriotów - oto dobra zmiana. Wszystko reżyserowane z Nowogrodzkiej jakby tylko i wyłącznie na potrzeby reżymowej publicystyki w telewizji Kurskiego. ...i tak jeszcze parę lat. Bez chwili spokoju w mediach, bez koniecznych zmian w polskiej gospodarce, bez koniecznych reform szykujących Polskę na nowe ekonomiczne wyzwania zmieniającego się świata, reform wyrywających nasz kraj z rąk socjalistów rozdających na prawo i lewo to co uda się naszą ciężką pracą zaoszczędzić. Zamiast otwierać Polskę na świat zamykamy ją ponownie w ciemnogrodzkim wyobrażeniu państwa narodowego skupionego wokół ołtarza i złotego cielca. Państwa zarządzanego jednoosobowo przy pomocy bezwolnych partyjnych dygnitarzy ze szczątkową inteligencją lub pozbawionych poczucia własnej wartości. Państwa przeżartego w niedługim czasie korupcją polityczną gdzie każdą jedną sprawę załatwiać się będzie z pomocą regionalnego sekretarza lub miejscowego proboszcza. PRL II tak samo jak poprzedni obrzydliwy tylko oparty na innych "wartościach".

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20