Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.
Kategorie: Wszystkie | Kościół | Ludzie | Politycy | Polityka | Społeczeństwo | Wydarzenia | Świat
RSS

Społeczeństwo

wtorek, 22 listopada 2016

Padają zarzuty w kierunku Antoniego Macierewicza, że tworzy sobie prywatną armię mającą docelowo stanowić przygotowaną do zwalczania opozycji siłę paramilitarną. Taki sowiecki OMON na użytku Ministra Wojny. Przy całej mojej niechęci do tego obrzydliwego człowieka, który według mojej opinii jest jednym z największych szkodników w Polsce XX i XXI wieku, na takie dictum się zgodzić nie mogę. Obrona Terytorialna to z resztą nie jest pomysł pisowskiego Ministra Wojny tylko działacza AWS Romualda Szeremietiewa.Pomysł realizowany od 1999 roku z udziałem różnych Ministrów Obrony z lepszym lub gorszym skutkiem.

Plan powstania wojsk Obrony Terytorialnej zakładał szereg etapów, a cały proces miał trwać około 12 lat. Liczebność OT miała liczyć 10tys z możliwością rozszerzenia do ponad 100tys. gotowych do walki żołnierzy w czasie konfliktu.

Od samego początku popierałem ideę powstania drugiej obok zawodowej, armii mogącej bronić terytorium Polski. Byłem od zawsze przeciwnikiem likwidacji poboru i Służby Zasadniczej. Oparcie się jedynie na zawodowej armii jest błędem i dobrze, że pomysł OT znów się uaktywnił. Jednak obawiam się, że w rękach Antoniego Macierewicza OT stanowić będą tzw cannon fodder. Źle wyszkoloną, choć dobrze wyposażoną armię młodych ludzi mających za cel ginąć w piękny sposób ku chwale Ojczyzny i dla orderów generałów. Podobnie jak ginęli kolumbowie w czasach hitlerowskiej okupacji i Powstania Warszawskiego wysyłani przez nieodpowiedzialnych dowódców w bój bez przygotowania i jedynie z pieśnią patriotyczną na ustach.

Bacznie obserwuję działania Ministra Wojny PiS w tym temacie. Mam nadzieję, że większość pomysłów pana Szeremietiewa uda się zrealizować, a kolejna (miejmy nadzieję bardziej przewidywalna władza) tego nie zniszczy. Temat będzie kontynuowany, a błędy naprawione. Reasumując: nie obawiajmy się Obrony Terytorialnej bo to pomysł dobry i w dzisiejszych niepewnych czasach wręcz konieczny. Tak samo jak powrót przeszkolenia wojskowego do szkół lub intensywne ćwiczenia jeszcze dostępnej rezerwy. Ja ciągle czekam na wezwanie...

 

czwartek, 02 czerwca 2016

Neologizm, który jest wpisany w środowisko  wspierające  PiS, w ostatnim czasie nabrał szaleńczego wręcz rozmachu. Dawniej ktoś krytykujący środowiska skrajnie nacjonalistyczne musiał się nieco więcej napracować by trafić na tapetę szczujni. Dziś wystarczy nawet próba zwykłego rozliczenia władzy z obietnic by wściekłe hieny szczujni wyłaziły z mroku i pluły jadem. Obleśna szczujnia wylazła poza niszowe portale pełne brandzlujących się nawzajem nacjonalistycznych trolli. Szczujnia rozsiadła się wygodnie nawet w sejmowych fotelach komentując na poziomie ćwierćinteligenta z niezależnej.pl aktualne wydarzenia polityczne. Słynne wieszanie zdrajców, czy strzyżenie posłanki Pomaski to tylko przedsmak tego co w Polsce się rodzi przy cichym wsparciu partii rządzącej. Szczujnia trafiła też przed kamery publicznej telewizji gdzie za nasze pieniądze programy publicystyczne wypełniają się gośćmi, którzy do tej pory nie wyłazili po za swoje bagniste terytorium.

Najintensywniej szczujnia atakuje tych, którzy do tej pory intelektualnie wspierali nową władzę. Jakby instynktownie hieny na usługach szczujni wiedzą, że to najmocniej uderza w idee Nowej Wielkiej Polski wstającej z kolan. Profesor Staniszkis, pan Bugaj zostali za swoje nierozważne ale co tu dużo pisać uczciwe słowa sprowadzeni do parteru, a szczujnia od najmniejszych karaluchów po tłuste hieny ruszyła do ataku lustrując, oskarżając, obrażając. Do wymienionych osób choć można by wymienić dziesiątki innych dołączyła blogerka blox - Kataryna publikująca też na salon24. Jej wywiad w Polityce był jak petarda wrzucona do szkolnego sracza. Gówno jest wszędzie. Rozlało się po forach, wykopach i demotach.

Kaczyński świetnie zagospodarował najbrudniejsze zakamarki internetu. Intensywne wsparcie PiS dla zorganizowanych grup internetowych trolli przynosi mu wymierne korzyści. Sieć opanowana jest przez agresywne bydło rzucające się bez rozkazu na każdego kto śmie mieć inne zdanie od fanatycznych wielbicieli dobrej zmiany. PiS nie zdaje sobie sprawy jednak z jednego ważnego szczegółu. Uwolnionej szczujni nie da się ani opanować ani szybko zneutralizować. To typ ludzi, którzy nie potrafią inaczej. Jak już PiS swoją Polskę marzeń wprowadzi usuwając wszystkich wrogów i przeciwników, szczujnia rzuci się w swym szaleńczym widzie także na tych, którzy w tej chwili rzucają im ochłapy do misek.

 

 

 

czwartek, 26 maja 2016

W grudniu 2015 roku pisałem:

"Od kilku tygodni trwają intensywne prace nad jeszcze głębszym podziałem Polaków. Sieć zalewana jest goebbelsowskimi prowokacjami. Przemowy polityków na manifestacjach i w wywiadach dzielą Polaków na lepsze i gorsze sorty. Czyżby ktoś chciał podpalić Reichstag?" - nocri.blox.pl

Trwają intensywne prace nad wznieceniem wspomnianego pożaru. Propagandziści TVP pytają: "Motyw polityczny?". Pytanie dotyczy próby zamachu na policyjne radiowozy w Warszawie, których chcieli dokonać jacyś mniej lub bardziej tajemniczy anarchiści. Dziennikarze rządowej tuby propagandowej starają się naprowadzić widzów Wiadomości na jedynie słuszne wnioski: anarchiści=przeciwnicy rządu=opozycja=KOD. Zgrabna migawka w 34 sekundzie materiału  z marszu KOD z obraźliwym dla Kaczyńskiego hasłem. Wielce obiektywny dziennikarz Paweł Lisicki w komentarzu przypominającym głupie słowa Żakowskiego o Hamasie. Kolejna migawka z demonstracji. Słowa profesora Stępnia o lejącej się krwi i po raz tysięczny wałkowanie głupich słów fejsbukowych trolli po wypadku prezydenckiej limuzyny. Kolejna migawka z marszu KOD. Tradycyjna wrzutka o Cybie i ksiądz pouczający naród o grzechu nienawiści. "...bo polityka to przede wszystkim odpowiedzialność." ...kończy przejęty sytuacją "dziennikarz".

Materiał Wiadomości to szczyt manipulacji i hipokryzji za publiczne pieniądze. Nie było już czasu na pokazanie posłanki PiS piszącej o goleniu posłanki Pomaski. Nie znalazła się sekunda antenowego czasu na komentarz innej pani poseł o stryczku dla zdrajców lub słynnej wypowiedzi Ewy Stankiewicz o pełniących obowiązki Polaka. ...a gdzie screenshooty ze stron niezależna.pl lub innych wypełnionych po brzegi nienawiścią do KOD, Platformy czy Nowoczesnej  portali? Na to już "dziennikarze" TVPiS czasu nie znaleźli. KOD od miesięcy jest obiektem ataków środowisk związanych z PiS lub z obecną formą władzy. Od miesięcy próbuje się spokojne, pełne humoru, czasami głupich lub prowokacyjnych haseł marsze upodobnić do Święta Bydła organizowanego w czasach rządów Donalda Tuska przez szeroko pojętych narodowców. Spędów wszelakiej maści agresywnych chuliganów palących wozy transmisyjne TVNu, pełne zamaskowanych kominiarkami kiboli i przepełnione nienawistnymi hasłami na transparentach. Pokażcie mi choć jeden KODowski marsz, który zakończył się chryją podobną tym z marszów narodowców. By nie być gołosłownym przypomnę tylko ostatnią awanturę w Gdańsku gdzie policja musiała siłą interweniować na nienawistnej demonstracji w opozycji do marszu środowisk LGBT.  Co ciekawe policji oberwało się od jej szefa ministra Błaszczaka, który konieczną tam interwencję nazwał grubą przesadą i pewnie kilka głów w dowództwie gdańskiej prewencji niedługo poleci.

Rządowa propaganda pewnie niedługo także wrocławskiego bombera powiążę z Komitetem Obrony Demokracji. W ten prosty sposób usłużni dziennikarze tworzą grunt do powstawania coraz to bardziej skrajnych emocji w społeczeństwie. Goebbelsowska propaganda kiedyś podpaliła Reichstag, który stał się symbolem zmiany systemu w demokratycznych Niemiec w III Rzeszę. Strach i nienawiść po tamtym wydarzeniu dała paliwo nazistom do rozpętania piekła we własnym kraju, potem w sąsiednich by w końcu podpalić praktycznie cały świat. Przestrzegam wszystkich ludzi pióra i mikrofonu przed brnięciem w to samo bagno. Pamiętajcie, że odpalane bomby zabijają wszystkich. Bez wyjątków i bez podziałów politycznych wśród ofiar.  Natomiast na szubienicach  w krótkim czasie skrzypią liny pod trupami także tych co je stawiali. Politycy: skończcie to wariactwo i przywróćcie ład i porządek. Żadna władza, przywilej czy zwykła chciwość nie jest warta ceny radykalnego podziału narodu i rozpętania wojny domowej.


poniedziałek, 09 maja 2016

Historia lubi się powtarzać. Historia totalitaryzmów przede wszystkim. Od setek by nie napisać tysięcy lat siedzi w owczarni marzenie o stworzeniu sobie państwa idealnego. Państwa gwarantującego obywatelom równość, pokój i dobrobyt. Państwa gdzie każdy jest radosny i najedzony. Państwa gdzie jeden wódz i jeden naród. Mimo tysięcy przykładów w historii świata co jakiś czas ktoś opętany rządzą władzy próbuje ponownie przejść drogę tych co poświęcili życie lub zdrowie na budowie Szklanych Domów.

Tym razem Polska stanęła przed sporym wyzwaniem. To w Polsce pojawił się Dobroczyńca Owczarni chcący poprowadzić  stado ku prawdziwej wolności. Orwell w grobie się przekręca widząc po raz kolejny rodzący się totalizm budowany dokładnie tymi samymi metodami. Propaganda, populizm, demagogia, inwigilacja, głaskanie owiec przed strzyżeniem... drogi Eryku kolejny folwark zwierzęcy jest w trakcie budowy i nic na to zza grobu nie poradzisz. Możesz tylko trzymać kciuki za tych co na Twoich słowach się wychowali.

Jedno jest pewne. Każda rewolucja w ten sam sposób zaczyna i w ten sam sposób kończy. Niech to wezmą pod rozwagę piewcy kolejnej Wielkiej Sprawy, zwolennicy wymiany dekretem elit i zmian mających na celu stworzenie fundamentów pod kolejne szklane domy. Szubienice, które dziś tak ochoczo są stawiane prędzej czy później stać się mogą miejscem spoczynku tych co dziś beztrosko swoje ofiary na nie chcą prowadzić.

Po prostu to już było...

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Przekaz dnia wśród elity władzy: Kaczyński przemawiał do innych Polaków niż przemawiał Prezydent Duda. Pan Magierowski i inny związani z obozem władzy wmawiają nam po raz kolejny, że Polacy dzielą się na sorty. Trzy sorty Polaków widzę od dziś, a w zasadzie od wczoraj.

Do kogo przemawiał Prezydent Andrzej Duda? Na pewno nie do tych, którzy przestali go słuchać w momencie gdy naginając prawo do granic możliwości ułaskawił nieskazanego prawomocnym jeszcze wyrokiem kolegę z partii. Jak to ładnie wtedy ujął: uwalniając sąd od niewygodnej, politycznej decyzji. Na pewno nie do tych co przestali go słuchać z dniem, w którym złamał prawo i Konstytucję w nieuprawniony sposób wpływając na wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Na pewno nie tych, którzy przestali go słuchać w dniu gdy iście pisowskim stylu bredził o dojnej ojczyźnie w czasie gdy jego partyjni koledzy namiętnie obsadzają się nawzajem gdzie tylko można nie patrząc na kwalifikację lub choćby zwykłą przyzwoitość ludzi honoru. Andrzej Duda nie przemawiał do najgorszego sortu Polaków, który śmiał postawić się w opozycji do obecnej władzy. Prezydent RP przemawiał do lepszego sortu Polaków. Przemawiał do tych, którzy w dniu wyborów zaufali PiS, że przeprowadzi dobrą zmianą odsuwając PO od władzy. Andrzej Duda zwracał się do tych, którzy widząc co się dzieje tuż po wyborach mają moralnego kaca. Głosowali za dobrą zmianą, a dostali nepotyzm i kolesiostwo do potęgi, chaos, spadające rankingi, coraz gorszą opinię o swoim kraju za granicą. Jakieś komisje weneckie, wizyty amerykańskich senatorów, padające klacze, kolejną dysputę o aborcji i aparat państwowy dostający coraz to mocniejsze uprawnienia do ich osobistej kontroli. To do nich zwracał się Prezydent Andrzej Duda chcąc ich uspokoić i pokazać jednoznacznie, że dokonali dobrego dla Polski wyboru.

Do kogo przemawiał Kaczyński? Do najjaśniejszego z sortów Rzeczypospolitej. Do sortu zaślepionego złotem kleru. Sortu zaczadzanego każdej niedzieli kadzidłem. Do świętojebliwych którzy wezmą za dobrą monetę każde nawet największe kłamstwo byle podane w pseudopatriotycznym sosie i przy pseudoreligijnym uniesieniu. Do sortu, któremu bez trudu można wmówić z pomocą szemranych "naukowców", że samolot eksplodował w powietrzu na kilometr przed słynna brzozą. Mimo, że dziesiątki ekspertów, którzy zjedli zęby na katastrofach lotniczych udowodniło coś zupełnie innego. Do sortu, którzy widzą większe zagrożenie w działającym Trybunale Konstytucyjnym niż w antyobywatelskich ustawach przepychanych na siłę przez sejm z pogardą dla uczciwej legislacji. Ustaw dających nadwładzę prokuratorom i służbom specjalnym. Ustaw dzięki którym prywatną ziemią chłopa będzie handlował bezkarnie tylko wójt z plebanem. Ustaw pozbawiających nas fachowców w służbie cywilnej gdzie jedynym kryterium zatrudnienia będzie wierność partii. Prezes Kaczyński przemawiał do sortu Polaków utożsamiających się z kreaturami pseudodziennikarstwa typu Stankiewicz, żądającej kary śmierci dla Donalda Tuska za źle przygotowaną wycieczkę polityków do Smoleńska. Wizyty, której tak naprawdę jedynym celem było zastartowanie kampanii wyborczej w wymienianym już wyżej pseudopatriotycznym sosie. Wycieczki zorganizowanej bez jakiegokolwiek logicznego planu, bez koniecznych zabezpieczeń i zwykłego zdrowego rozsądku. Tragedii, za którą odpowiedzialność ponosi cała POPiSowa wojenka i brak koniecznego otrzeźwienia po katastrofie w Mirosławcu.

Już wiemy do kogo przemawiał jeden i drugi polityk. Ja osobiście cieszę się z tego, że nie przemawiali do mnie...

wtorek, 23 lutego 2016

Według Antoniego Macierewicza besztającego w TVP redaktora Ziemca, dwadzieścia kilka lat propagandy w mediach wytworzyło fałszywy obraz przemian, Solidarności i tego wszystkiego co przed 89 rokiem się w Polsce wydarzyło. Tak na marginesie jakoś mi się żal dziennikarza nie zrobiło. Swoimi ostatnimi występami przed kamerami TVP redaktor Ziemiec na to niestety zasłużył. Lech Wałęsa w 70 latach coś powiedział i coś podpisał ale był młody, niewykształcony, miał na karku kupę dzieciaków i rozhisteryzowaną po dziś dzień babę nierozumiejącą, że najpierw Bóg potem Ojczyzna, a na końcu zabawa w dom. Pan Ziemiec już pierwszej młodości nie jest ale wykształcony, dobrze usytuowany, z głodu mu rodzina przymierać nie będzie, a też się z reżymem dogadał i uskutecznia "gówno prawda" w telewizji publicznej partyjnego aparatczyka Kurskiego.

Bo prawdy są trzy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Ksiądz Tischner popełnił też inną cenniejszą dla tego wpisu myśl: "Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego, albo go za tę jego wolność znienawidzi, albo sam staje się wolny." Właśnie dziś spotyka się po raz kolejny Polska wolna z tą zniewoloną. Polska druga tak bardzo  pierwszej nienawidzi, że próbuje ją zniewolić na nowo mając z powodu historycznego przypadku/wypadku na tyle władzy by to niestety zrobić. Zmanipulowani eSBeckimi dokumentami i akcjami typu "Ambasador" współtwórcy Solidarności:  pan Gwiazda, śp. pani Walentynowicz czy pan Wyszkowski nienawidzili i nienawidzą Wałęsy. Druga Polska, której  nie udało się w 89 roku wyzwolić nienawidzi Polski pierwszej, wolnej, demokratycznej. Polski opartej na fundamentach prawa zawartych w Konstytucji, strzeżonej przez Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy. Konstytucji przyjętej większością Narodu. Nienawidzą nas ale to ich problem. Nienawiść wypala, zabija zdrową inicjatywę. Powoduje, że człowiek nie myśli logicznie i nie potrafi wyjść poza ramy swojej nieudolności. Błądzi. Szuka prawdy ale nie może jej znaleźć bo jest ślepy na argumenty. Prawdy nie widzi mimo, że ma ją przed samymi oczami. Czy nienawidzący  wolnych staną się wolnymi? Wątpię. Choroba nienawiści przeżarła ich członki na wskroś. Jątrzące się rany, które sami sobie zadali dopadła gangrena. Czyraki własnej naiwności pękają i zalewają oczy. Zniewolona Polska przez lata karmiona propagandą rydzyków, sakiewiczów, macierewiczów nie jest w stanie wybić się na niepodległość. Człowiekiem wolnym może być jedynie człowiek radosny. Oni tkwią od lat w smutku i zazdrości. Nie będą wolni. Nam nic do tego.

My nie możemy jedynie dopuścić by ich marne życie zatruło nasze. Lepsze.

poniedziałek, 07 grudnia 2015

Z Ministerstwa Sprawiedliwości wyciekły plany zmian w więziennictwie. Znikną tzw cele miłości gdzie za dobre sprawowanie skazany mógł się spotkać z żoną, dziewczyną lub konkubiną i zaspokoić swoje seksualne żądze. Koniec miłego spędzania czasu za kratami... zamiast seksu praca.

...o ile się mogę zgodzić na planowane zwiększenie* wykorzystania więźniów w pracy na rzecz samorządów o tyle likwidacja intymnych pokojów jest co najmniej głupia. Szybko wrócą czasy mydła na podłodze pod prysznicem. Skazanym na długoletnie więzienie lub totalnie zdeformowanym społecznie i psychicznie bandytom ta reforma nie zaszkodzi. Im wsio ryba kogo ukłują żądłem miłości. Konkubina czy kamrat z celi jakie to ma dla niego znaczenie? ...ale  alimenciarzy i młodych przystojnych złodziejaszków z marketów czekają ciężkie czasy przebieranek i seksu na żądanie pod celą.

...

* - specjalnie piszę zwiększenie bo informacje płynące z Ministerstwa tworzą wrażenie, że więźniowie w ogóle nie pracują. Pracują i to solidnie. Za 2014 rok wykonali za darmo pracę o wartości 3,6 miliona złotych. Praca nie jest karą w więzieniu. Praca to najczęściej nagroda i wielu więźniów chciałoby pracę podjąć. To właśnie dzięki pracy pobyt w więzieniu może być o wiele bardziej przyjemny niż bez niej. Niestety nie jest to łatwe, szczególnie gdy praca odbywać się ma po za  zakładem karnym. Należy spełnić sporo warunków, a z racji tego, że jest to towar deficytowy mieć też trochę "znajomości".

PiS mimo, że wybory za nami i daleko przed nami nadal wali w przedwyborczą strunę grającą fałszywe tony miłe dla ucha minionków. Patrzcie państwo ledwo przyszli do władzy i biorą się za pasożytów więzieniach! Aplauz! Aplauz!

 

...pozory, pozory...

 

 

 

piątek, 20 listopada 2015

Prawicowa strona polskiego internetu zarzuca publicystom III RP, że z każdym dniem mocniej atakują rząd, który na dobrą sprawę jeszcze nie zaczął nawet działać. Biedna pani Premier nie ma nawet chwili spokoju by chociaż spróbować zrealizować swoje obietnice. Większość mainstreamowych mediów jest na nie. Opozycja szczeka bez wytchnienia dzień i noc. Lewacki skowyt na PiS słychać nawet z krajów sąsiednich...

Czy mają rację? Może i mają ale historia pokazuje nam, że czasami warto  zdusić rodzący się totalitaryzm w zarodku. W tamtych czasach zabrakło zdecydowanej postawy wobec tworzącego się z pomocą demokracji państwa totalitarnego.

W latach 1919-1933 budowały się demokratyczne Niemcy co było trudne ponieważ Cesarstwo przez lata tłukło Niemcom do głów, że jedynie silna ręka władzy da im jeść, obroni przed wrogiem i wysłucha jak ojciec syna. Zakończenie I wojny światowej dało szansę Niemcom na zbudowanie demokracji,  jednak decyzje traktatu wersalskiego zrobiły wiele by Niemcom ten trudny proces wychodzenia z monarchii utrudnić. Zniszczona wojną gospodarka nie mogła się podnieść, a to z kolei powodowało nieufność, protesty i wzrost znaczenia sił skrajnie lewicowych i skrajnie prawicowych.

Początkowo zmiany nie dawały efektów ale w kolejnych latach zaczęły wychodzić wszystkim na dobre. W latach 1924-1929 Republika Weimarska kwitła, a przeprowadzane reformy ustabilizowały jej gospodarkę i co najważniejsze politykę. Niestety sielanka trwała tylko kilka lat bo światem wstrząsnął potężny kryzys. Klasa robotnicza zbuntowała się i poszła za silnym głosem nowego wodza...

Nie moi drodzy ... ja nie twierdzę, że PiS czy Jarosław Kaczyński dążą do ustanowienia państwa totalitarnego na wzór nazistowskich Niemiec. Na pewno nie teraz i na pewno nie oni. Jednak swoimi działaniami tworzą precedensy i podwaliny silnego scentralizowanego państwa kontrolującego każdy aspekt życia jego społeczeństwa. Rozpętanie wojny polsko-polskiej i tworzenie podziałów, często sztucznych to przykład doskonałej orki pod zasiew ziaren nacjonalizmu i narodowego socjalizmu.  Winę za taki stan rzeczy ponosi też druga prawicowa partia - PO. Jej działania pod koniec swoich rządów dały nowej władzy pretekst do usuwania struktur demokratycznej kontroli nad tym co się w państwie dzieje.

POPiSowa taktyka spalonej ziemi i naczelnej od lat zasady w polskiej polityce "Teraz kurwa my!" świetnie buduje fundamenty dla tych co w tegorocznych wyborach zdołali swoje nacjonalistyczne poglądy wprowadzić do Parlamentu. Oni będą wiedzieć jak swoją szansę wykorzystać i jak na tych doskonałych fundamentach zbudować swój wymarzony dom. Ich dom bo na pewno nie nasz.

wtorek, 20 października 2015

Dużo się pisze o projekcie Konstytucji jaki przygotowało w 2010 Prawo i Sprawiedliwość. Premier Kopacz dość celnie podczas debaty wytknęła Beacie Szydło to, że jeżeli ktoś chciałby sobie ów projekt przestudiować miałby kłopot bo stara strona PiS owego dokumentu już nie udostępnia. Link bowiem prowadzi do kodu 404.

Wychodząc na przeciw i pani Premier, i obywatelom pragnącym jednak ten dokument poznać nocri sobie z internetu ową Konstytucję wygrzebał.

"W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości..." - projekt Konstytucji RP PiS 2010 do pobrania w pdf

Każdy może sobie zapisy konstytucyjne przeanalizować i ocenić. 

pozdrawiam

 

 

czwartek, 20 sierpnia 2015

Ludzie mordują się na wszelkie sposoby od tysięcy lat. Historia gatunku ludzkiego zapisana jest krwią także niewinnych dzieci. ...każde takie zdarzenie budzi smutek, złość, przerażenie. Każde kończy się w ten sam sposób - wracamy do dalszego życia jakby  się nic nie stało. Śmierć nawet tragiczna jest bowiem wpisana w nasz kod genetyczny. Rodzimy się z nią, żyjemy i zasypiamy u jej boku. Mimo początkowych emocji z czasem zapominamy kto, kogo, czemu, za co i dlaczego...

...jednak od jakiegoś czasu śmierć stała się celebrytą. Każde jej pojawienie się na czerwonym od krwi dywanie rozświetlane jest tysiącem fleszy. Dziennikarze prześcigają się w pompatycznych przemowach ciętych bezlitośnie przez naczelnych redaktorów do prostych i budzących emocje skrótów myślowych. W erze  milionów megapikseli w zwykłych zegarkach, rola dziennikarza sprowadza się jedynie do wypłacenia honorarium jakiejś fotohienie. Zwiększenie saturacji i ostrości śmiertelnej fotki w programie do obróbki jotpega to już tylko formalność przed gorącą publikacją na okładce dziennika.

Śmierć triumfuje na ściankach, spotyka się ze znanymi blogerami, wali rubaszne żarty w promocji gorzały. Ubiera ją Versace i Prada, a Kuba Wojewódzki czeka w kolejce by  zaprosić kostuchę na wodę od cycatej Wodzianki...

...

To źle? Tak. ...ale nic z tym nie zrobimy. Takie jest zapotrzebowanie rynku. Śmierć znalazła swoją niszę na medialnym polu. Sieje, kosi i świetnie się bawi gdy obrońcy moralności rwą włosy z głowy do gołej czaszki. Przyzwyczaj się człowieku normalny. W kraju, w którym tysiące spoconych użytkowników przeszukiwało rosyjskie serwery by zerknąć na zmasakrowane zwłoki ofiar katastrofy w Smoleńsku zawsze będzie popyt na fotkę dziecka w agonii...

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16