Minister Waszczykowski brnie w coraz większe opary absurdu. Gdy był jeszcze w opozycji miałem do niego jako do polityka sporo szacunku. Po nominacji na szefa MSZ odetchnąłem z ulgą, że Polski nie będzie kompromitować na tym stanowisku pewna pani, której z szacunku do płci przeciwnej z imienia i nazwiska nie wymienię. Uważałem ministra Waszczykowskiego za jedyną po przywracaniu pamięci Żołnierzom Wyklętym dobrą zmianę w autorytarnym tworze zafundowanym nam po wyborach. Do dzisiaj.

Minister Waszczykowski twierdzi, że popełnił błąd zwracając się do Komisji weneckiej z prośbą o ocenę ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Oczywiście do takich wniosków doszedł po wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego, który jasno dał do zrozumienia, że uruchomienie Komisji było błędem. Taki przekaz dnia wypełznął z Nowogrodzkiej tuż po tym jak na stole uczestników sporu ws TK pojawił się wstępny raport Komisji nazwany przez Prezydenta Dudę bezsensownie "wyciekiem". Wstępny raport to bowiem oficjalny dokument pozwalający stronom sporu przygotować się na ostateczną opinię i ewentualnie  spróbować przekonać Komisję wenecką do innych wniosków.

Minister Waszczykowski błąd popełnił ale gdzie indziej. Uruchomienie Komisji weneckiej było nieuchronne bo zbyt dużo działo się złego wokół Polski by ów organ Komisji europejskiej nie został przez nią użyty. Prośba rządu polskiego była jedynie trickiem mającym dać Premier Beacie Szydło argument do ręki na pierwszą debatę o Polsce na forum parlamentu europejskiego. Pani Premier oczywiście tego argumentu użyła co łatwo można sprawdzić w jej przemowie na wspomnianej debacie. Błędem ministra Waszczykowskiego była próba oszukania Komisji weneckiej. Wysłano bowiem do niej projekt ustawy o TK niezawierający istotnych poprawek posłanki Pawłowicz i prokuratora stanu wojennego Piotrowicza. Poprawki te powodowały, że ustawa cynicznie nazwana naprawcza miała za zadanie jedynie zamrozić Trybunał Konstytucyjny - jedyny w polskim systemie organ mogący obronić obywateli przed złamaniem fundamentu państwa prawa - Konstytucji.

Dzisiejszy list ministra Waszczykowskiego do Rady Europy uwłacza już nie tylko godności ministra czy polityka ale uwłacza Polsce. To zapewne kara jaka za samowolę (chociaż ja nie wierzę by o uruchomieniu komisji Kaczyński nie wiedział) spada właśnie teraz na ministra Waszczykowskiego. Ostatecznie go skompromitować by z czystym sumieniem odsunąć od urzędu i w ramach dobrej zmiany wstawić tam kogoś innego. Dla kogoś kto obserwuje działania Jarosława Kaczyńskiego na wewnętrznej scenie politycznej taki scenariusz to oczywista oczywistość. Takie publiczne samozaoranie na arenie międzynarodowej jest złośliwym topieniem ministra Waszczykowskiego w kanale weneckim. Tyle tylko, że w świat pójdzie wiadomość, że demokratycznie wybrany polski rząd działający wbrew własnemu narodowi próbuje jeszcze pouczać międzynarodowe gremia wybitnych prawników w temacie prawa i zarzucać im sprzyjanie opozycji. List ministra Waszczykowskiego bez ogródek oskarża organ Unii Europejskiej o próbę nieuprawnionego wpływania na demokratycznie wybrany rząd i wsparcie dla jego przeciwników.

Przysłowie mówi: Jak jeden ci mówi, że jesteś pijany, to możesz mieć wątpliwości. A jak ci mówi to pięciu, to się połóż. O problemach jakie wynikają z prób złamania istniejącego w Polsce porządku prawnego reprezentowanego przez Konstytucję i jej straż Trybunał Konstytucyjny członkom partii PiS mówi wielu. Freedom House, agencja ratingowe, Amnesty International, Fundacja Helsińska, Fundacja Batorego, Sąd Najwyższy, Rada adwokacka, Rzecznik Praw Obywatelskich, opozycja a nawet ludzie często z PiS związani jak prof. Staniszkis czy Zbigniew Bujak i wielu, wielu innych. Jednak PiS usilnie próbuje swojemu elektoratowi wmówić, że wszystko jest w porządku, że problem stworzyła PO z PSL, a oni to jedynie naprawiają. Zapominają o jednym. Przed zakusami PO Konstytucja się obroniła. Trybunał zadziałał jak zadziałać powinien nie dopuszczając do wyboru dwójki sędziów niezgodnie z prawem. PiS natomiast próbuje przeforsować zmiany mające na celu ostatnią redutę obywatelskiej obrony przed zakusami polityków zniszczyć.

Trwająca walka z legendarnym układem jest już wojną nie tylko domową ale światową. Układ jest bowiem tak silny, że używa do walki z PiS wszystkich ciemnych mocy. Lewackich polityków europejskich zmierzających do zniewolenia ideologią gender katolickich bezbronnych owieczek. Żydowskich środowisk finansowych zgromadzonych w agencjach ratingowych czujących zagrożenie swoich bankowych interesów . Cyklistów, wegetarian, że o potomkach gestapo i całym gorszym sorcie esbeckich sprzedawczyków nie wspomnę.

Hermann Göring podczas procesu norymberskiego powiedział:

"Oczywiście, zwykli ludzie nie chcą wojny, (…) ale w końcu to przywódcy kraju określają politykę i zawsze łatwo jest pociągnąć za sobą ludzi, niezależnie, czy jest to demokracja, faszystowska dyktatura, parlament czy dyktatura komunistyczna. (…) Mając głos czy go nie mając, ludzie zawsze mogą być podporządkowani przywódcom. To łatwe. Jedyne, co trzeba zrobić, to powtarzać ludziom w kółko, że są atakowani, oraz potępić pacyfistów za brak patriotyzmu i narażanie kraju na niebezpieczeństwo. To działa w każdym kraju. "

...niestety w naszym kraju to również działa.