Komentarze:
Świt
Tramwaj
Google

Reklama

Sekcja Informacyjna:

Rzeczpospolita Gazeta.pl GazetaPolska niezależna.pl Polityka Onet.pl Wprost Najwyższy Czas Wirtualna Polska.pl Newsweek Nasz Dziennik Salon24 Fronda Interia.pl Angora UważamRze Dziennik.pl Polska Times GazetaPolskaCodziennie.pl NaTemat
Sandra
Zielone mity

Świat polityki widziany przez brudne okno tramwaju.

Świat

czwartek, 30 czerwca 2016

W swoim stylu Jarosław Kaczyński skomentował to co wydarzyło się w Zjednoczonym Królestwie. Zawiodła Unia Europejska, zawiodły jej władze, a przede wszystkim zawiódł Donald Tusk. ...ależ Tusk siedzi w głowie Kaczyńskiego... co z reszta zauważył na twitterze sam zainteresowany. Kaczyński ma potężny kompleks  związany z byłym szefem Platformy Obywatelskiej ale nie o tym w dzisiejszym wpisie. Chciałbym odnieść się do samego poglądu jakoby winę za wyjście Anglii z Unii Europejskiej ponosił ktokolwiek inny niż sami Anglicy.

To wierutna bzdura. Niby co mogły więcej zrobić struktury unijne by zatrzymać marsz brytyjskich lemingów ku przepaści? Pozwolić silniej ograniczyć prawa mniejszości narodowych w tym przede wszystkim Polaków? Pozwolić Brytyjczykom na jeszcze więcej niż mogą mieszkańcy innych krajów członkowskich? Bądźmy szczerzy Wielka Brytania funkcjonowała w UE na specjalnych zasadach i nigdy nie była poddana takim ograniczeniom jak na przykład Polska czy Hiszpania. Jako piąta gospodarka świata z silnym lobby finansowym była ważnym członkiem unijnej społeczności i Unia musiała pójść na szerokie ustępstwa wobec tradycyjnie chłodnej w stosunku do kontynentu Wielkiej Brytanii. Donald Tusk twierdzi, że w negocjacjach z Cameronem Europa dotarła do granicy, której nie dało się już przekroczyć. Z resztą czego by premierowi Wielkiej Brytanii nie dano jako argumentu za pozostaniem w UE to i tak by to rozmienił w swoim kraju na drobne. Decyzję Brytyjczycy podjęli dużo wcześniej i praktycznie nic nie mogło już ich przekonać do jej zmiany. Można było tylko starać się uruchomić tych, którym się nie chciało obronić swojego kraju przed antyunijnym szaleństwem. ...i robiono to...

Przez 20 lat co najmniej tamtejsza #dobrazmiana obrzydzała Brytyjczykom europejską wspólnotę. To samo dzieje się i w innych krajach gdzie do głosu dochodzą szowiniści, skrajni nacjonaliści i eurosceptycy. Dodajmy, że często pompowani oszczędnościami Putina bo to przede wszystkim jemu zależy na rozbiciu jedności europejskiej. To Rosja ma największy problem ze Zjednoczoną Europą. Nikt inny... podział świata na USA i Rosję byłby dla Putina układem wygodnym. Powrót do zimnowojennej retoryki i kręcenie lodów z krajami nienawidzącymi jankesów. Podzielona Europa dbać będzie tylko i wyłącznie o swoje narodowe interesy. Europa zjednoczona zadba o interes całego kontynentu. Stąd intensywna wojna hybrydowa sponsorowana prosto z Moskwy. Stąd wsparcie oligarchów Putina dla skrajnie nacjonalistycznych i szowinistycznych ugrupowań w każdym praktycznie kraju UE. Dodajmy na marginesie, że Polska #dobrazmiana równie mocno wspiera politykę postsowieckiego dyktatora. Czy robi to z rozmysłem czy tylko z głupoty to już temat na inną rozmowę. Za dużo się wokół przedstawicieli pisowskiej dobrej zmiany  dzieje  rzeczy dziwnych by ich działania  antyeuropejskie, a tym samym antypolskie traktować tylko jako oznaki politycznego debilizmu.

Wróćmy do Brytyjczyków. Europa zrobiła co mogła by zagłuszyć antyeuropejską propagandę tabloidów, kabareciarza Nigela i innych antyeuropejskich środowisk na wyspach. Nawet Wiktor Orban, który nie raz nie dwa stawał z Europą do ringu wykazał się zrozumieniem i instynktem samozachowawczym. Mimo, że to nie jego krajanie stanowią największą grupę ekonomicznych emigrantów, potrafił w imieniu Węgier intensywnie wspierać ruchy prounijne na wyspach. Na tym tle polskie władze nie zrobiły kompletnie nic. To nie dziwi w końcu należą to tej samej politycznej hucpy co kabareciarz Nigel Farage i organizacje antyunijne wspierane przez ostatnie oszczędności Putina...

Reasumując Wielka Brytania opuściła Europejską Wspólnotę na własne życzenie omamiona propagandą wmawiającą jej, że 5% europejskiego budżetu wydawanych na unijną administrację to niewiarygodna rozrzutność. Jak lemingi Brytyjczycy dali sobie wmówić, że zaproszeni szybko przez Wielką Brytanię (Unia im tego nie narzuciła) pracownicy z Polski, Rumuni czy innych krajów Wspólnoty zabierają im pracę i benefity. Jak ostatnie głąby dali się przekonać, że w czasach globalizacji  Królestwo jest w stanie funkcjonować  poza Unią tak samo dobrze jak w niej uczestnicząc. Nawarzyli piwa i muszą je wypić sami...

...a polskim politykom płynącym w tym samym ścieku co antyunijne sponsorowane przez Putina organizacje zalecałbym wstrzemięźliwość w ocenach działań tak Unii jak i jej politycznych przedstawicieli. Macie niepowtarzalną szansę by w tym temacie milczeć. Każde Wasze słowo będzie na pewno użyte przeciwko Wam. Jak wczoraj mówił Radosław Sikorski w świetnym wywiadzie dla TVN24 wrogów Unii nikt w Unii słuchać nie będzie...

 

piątek, 24 czerwca 2016

Brytyjczycy napędzeni populizmami i demagogią części swoich polityków zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Największy orędownik tego rozwiązania kabareciarz Nigel Farage wieszczy upadek struktur europejskiej solidarności gospodarczej i politycznej. Obserwując reakcje członków Wielkiej Brytanii może się okazać, że pod zdecydowanym przywództwem Niemiec Europa świetnie sobie bez herbaty i flegmy poradzi, a kłopoty dotkną przede wszystkim Brytyjczyków. I to nie tych co głosowali przeciw wyjściu ale właśnie tych co tak tłumnie do lokali wyborczych się udali by zagłosować "Leave". 


Młodzi, wykształceni, z wielkich miast, czerpiący z życia garściami poradzą sobie bez jakichkolwiek problemów. Dla nich Unia oznaczała ułatwienia w kontaktach z Europą, prowadzeniem swoich biznesów ...i w zasadzie tylko tyle. Oni nie potrzebują wsparcia polityków, socjalnej opieki, na nich nie robią wrażenia spadki giełdowe, walut czy notowań. To ludzie otwarci i globalni. Jak nie w GB to gdzie indziej. Już po społecznościowych wall'ach moich znajomych młodych brytyjczyków widzę pierwsze pomysły  związane z ewentualną emigracją do Australli czy Południowej Afryki, że o Stanach nie wspomnę. Dla nich taka decyzja to nic szczególnego bo ich życie przeważnie toczy się na walizkach, zmianach otoczenia, zmianach pracy, czy podróżach po świecie w poszukiwaniu wygodnego do życia i zabawy miejsca.

Gospodarcze i polityczne zawirowania wokół Brexitu już tego w wymiarze realnym dotkną przede wszystkim mieszkańców mniejszych miast i wsi. Pracowników  małych lub średnich firm utrzymujących się  na rynku z powodu dostępności taniej siły roboczej. Zawirowania dotkną też mieszkańców wsi, którym nagle się mogą pojawić przed oczami cła i inne obostrzenia w handlu z resztą Europy. Paradoksalnie Brexit uderzy przede wszystkim w tych co do niego dążyli.

Kolejnym problemem którego komiczny przywódca antyeuropejskiej partii stara się nie zauważyć to rozpad Wielkiej Brytanii. Szkoci, Irlandczycy z Północy ani myślą rezygnować z profitów bycia w Unii Europejskiej. To tam spływały dziesiątki milionów funtów z europejskich funduszy. Londyn im tego w żaden sposób nie wynagrodzi. Szkoci już planują kolejne niepodległościowe referendum. Może też wrócić wytłumiony problem z IRA...

Anglia staje przed wielkim wyzwaniem utrzymania jedności Korony co w dzisiejszej globalnej wiosce jest arcytrudne. Jak tak sobie pomyślę, że na czele stanie niedługo komiczny Nigel to zastanawiam się czy właśnie na moich oczach nie rozgrywa się największy dramat brytyjskiego mocarstwa od czasów Bitwy o Anglię...

 

...

BTW miałem coś przy okazji brexitu napisać o naszych władcach rojących sobie gdzieś tam w głowach plany Europa Plus ale odpuszczam. Pozostawiam Was jedynie z takim oto demotem i refleksją, że żyję w kraju gdzie najpierw głos w ważnej sprawie także dla Polski zabiera prezes partii, zwykły poseł na sejm, a dopiero potem Premier mojego kraju. ...że o braku zdecydowanego głosu z Pałacu Prezydenckiego nie wspomnę.



 

środa, 11 maja 2016

Trwają analizy w Polsce wizyty Prezydenta Andrzeja Dudy wraz z małżonką w Kanadzie. Część mediów się śmieje, że pan Prezydent sam się zaprosił, część widzi w wizycie powrót hegemonii Polski w polityce międzynarodowej. ...a jak jest? Jest smutno. Wychodzi bowiem na to, że Andrzej Duda to człowiek znikąd.

Dlaczego tak twierdzę? Sprawa jest prosta dwa największe medialne ośrodki w Kanadzie nawet się nie zająknęły o wizycie Prezydenta Polski. Przeszukałem National Post i The Globe and Mail. Jeśli się pojawia cokolwiek na hasło Poland czy Duda to historyczne artykuły o obozach zagłady,  o Wałęsie, o śmierci klaczy żony muzyka The Rolling Stones lub cytaty z Donalda Tuska ws imigrantów. O wizycie lub o spotkaniu z Premierem ani słowa. Kancelaria Prezydenta tłumaczy zainteresowanym, że wizyta nie jest oficjalna. Dziwne jednak jest to, że choćby jeden dziennikarz z Kanady nie zainteresował się wizytą Pierwszego Obywatela ważnego kraju Unii Europejskiej.

Nie mam zamiaru na tej podstawie udowadniać, że prezydentura Andrzeja Dudy nie ma za granicą jakiegokolwiek znaczenia. Nie o to chodzi. Smutne jest po prostu to, że duży europejski kraj jak mój nie ma zagranicą jakiejkolwiek prasy. Kogo to wina? Ichnich dziennikarzy, że ważniejszy dla nich od wizyty Prezydenta Polski jest Marsz Żywych w Oświęcimiu lub news o koniach ze stadniny w Janowie? ...a może nasz korpus dyplomatyczny nie potrafi wypromować wizyty najważniejszego obywatela Polski?  ...a może Andrzej Duda to po prostu człowiek znikąd, a tylko My Polacy bezpodstawnie podniecamy się własną wartością w dzisiejszym świecie? Jaka by odpowiedź nie padła to każda pokazuje małość Polski w globalnej wiosce.

 

poniedziałek, 07 września 2015

Nie ustają debaty polityczne w Europie, a także w Polsce na temat fali emigrantów przetaczającej się przez  południową część naszego kontynentu. W weekend pstryczka w nos naszym rodzimym katonarodowcom wierzącym w inwazję islamu na Europę dał Papież Franciszek i polski Kościół, dając do zrozumienia wiernym, że należy bezwzględnie pomóc uchodźcom. Europa zachodnia psioczy na wschodnią za zbyt małe zaangażowanie, niemieckie landy psioczą na Berlin za zbyt duże. Ogólnie Europa jest w szoku i tak na prawdę nie ma pomysłu na poprawienie sytuacji krajów będących na szlaku marszu Syryjczyków do Niemiec i Skandynawii.

Wyjaśnić sobie trzeba kilka podstawowych rzeczy. Winę za to co mamy dziś ponosimy my sami. Wszyscy Ci, którzy w imię durnego pacyfizmu tak bardzo chcemy unikać zdecydowanych działań wojennych. Jak mówi się A trzeba powiedzieć B. Skoro uwolniliśmy świat od dyktatorów Iraku, Egiptu, Libanu powinniśmy w ten sam sposób  rozprawić się  z reżymem w Syrii. Potem należało wziąć odpowiedzialność za to co się będzie w tych krajach działo dalej.

Świat niczego nie nauczył się na wojnie w Iraku. Zostawiliśmy  kraj podzielony i źle zorganizowany w imię durnych pacyfistycznych ideałów, a także przez niezgodę na ponoszenie kosztów demokratyzacji. Europa zostawiła Amerykę podwijając ogon i zamykając się w swoich własnych ciepłych domach. Teraz Europa za to zapłaci i to podwójnie...

Gdzie byłaś Europo gdy na pograniczu niestabilnego Iraku, rozgrzanej do czerwoności wojną domową Syrii zaczęły się tworzyć podwaliny islamskiego radykalnego państwa? Europa przy zimnym lagerze i apetycznym grillu  syczała z niesmakiem na widok mordowanych gazem syryjskich dzieci, leżących z poderżniętymi gardłami zwłok turystów lub dziennikarzy. Puszczaliśmy sobie wstrząsające filmiki na portalach społecznościowych zamiast zdecydowanym głosem zmusić nasze władze do zduszenia stalą i ołowiem ognisk zapalnych radykalnej islamskiej epidemii. Teraz grille trzeba chować bo w naszym ogrodzie koczują Ci, którym wtedy nie chcieliśmy pomóc. Jednym podpisem społeczność międzynarodowa mogła wesprzeć Kurdów, wymusić na Turcji i Iraku  zgodę na utworzenie silnej autonomii Kurdystanu by potężny i odważny naród przepędził w diabły islamskich radykałów. Drugim podpisem mogliśmy wesprzeć syryjski demokratyczny ruch Nabila Feysala, który  Syrię zbliżyłby do zachodnich demokracji.   Nawet nie trzeba było własnych żołnierzy wysyłać na tą nie naszą wojnę... nie było by reżymu el-Asada, nie było by ISIS nie byłoby fali uchodźców.

Skoro  wielkie humanistyczne idee nie potrafią sobie poradzić z narastającym islamskim terroryzmem musimy teraz pomóc tym, którzy takiej pomocy od nas oczekują. Będziemy mieć nauczkę na przyszłość by nie bać się zdecydowanych, czasami wręcz agresywnych działań dla utrzymanie pokoju na świecie. ...a co do Polski i naszego zaangażowania w pomoc uchodźcom...nie mamy się czego obawiać. Polska to nie wymarzony przez Syryjczyków kraj do życia. Nawet jeśli chwilę u nas zostaną to tylko chwilę. Nie mamy się czego obawiać...niestety...

Tagi: Syria
23:12, nocri , Świat
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 lipca 2015

Prezes PiS ma od lat problem z Viktorem Orbanem. Co rusz przywódca Węgier robi naszemu domorosłemu Napoleonowi psikusa jakimś wywiadem czy polityczną decyzją. ...a to porówna partię Fidesz do Platformy Obywatelskiej, a to wymieni ciepłe słowa z Donaldem Tuskiem, a to na przekór wszystkim strzeli misia z Władimirem Putinem. Słynne pisowskie: "Zrobimy w Warszawie Budapeszt" oparte jest na wierze w to, że próba skopiowania polityki Viktora Orbana w Polsce uda się z pomocą skrótu ctrl+c, ctr;+v... innego pomysłu PiS nie ma...

Kaczyńskiemu od lat marzy się wariant węgierski gdzie po kompromitacji podsłuchanymi rozmowami polityków lewicy doszło do protestu społecznego i potężnych zmian na scenie politycznej. Tylko czy Polacy na prawdę chcą takiej zmiany?

Partia Fidesz i faszyści z Jobbik doprowadzili Węgry na skraj dyktatury. Społeczeństwu spodobał się silny przywódca walczący z zachodnim kapitałem i znienawidzonymi mniejszościami narodowymi. Jednak z dnia na dzień bardziej rezolutni Węgrzy zaczęli zauważać zaciskającą się wokół ich szyj pętlę . Skrajna prawica zgromadzona w Jobbik, wyniesiona do parlamentu dzięki wsparciu Orbana, postanowiła w końcu zjeść rękę pana, który ją wykarmił. Odświeżona i przypudrowana partia faszystów już odniosła pierwszy sukces w wyborach uzupełniających, a jej przywódcy otwarcie mówią, że przyszedł czas na zmianę rządu i władzy. Czyżby Orban  musiał skręcić ostro w lewo by uśmiechnąć się do lewicowego elektoratu, który w najbliższym czasie zyska na znaczeniu? Sukcesy skrajnej prawicy zawsze mobilizują i budzą z uśpienia ludzi o lewicowych poglądach. To naturalna reakcja organizmu jakim jest państwo. Wzrost znaczenia lewicy budzi prawackie potwory i odwrotnie - sukcesy współczesnych faszystów dają paliwo do działania ruchom lewackim.

Na razie Orban uśmiecha się do Polski wskazując ją jako jedyny kraj, który po 89 roku uniknął poważniejszych błędów:

"Polska powinna być liderem Środkowej Europy. Polska jest silna jak nigdy w historii. Polska popełniła najmniej błędów spośród państw Europy Środkowej. Tworzy się pole do znakomitej współpracy" - igorjanke.salon24.pl - "Cieszył się (Orban), że postkomuniści praktyczne nie odgrywają roli w polskiej polityce, a o władzę walczą dwie partie centroprawicowe.  Powiedział, że Polska umiała się podnieść po katastrofie smoleńskiej, gdzie zginął prezydent i duża część elit.  „Teraz polskie elity się odradzają. Polska przeżywa swój renesans"

Trochę ten obraz Polski nie pasuje do ruin i zgliszcz malowanych przez pisowskich propagandzistów. Przypuszczam jednak, że Internetowy Komitet Politycznych Trolli już przeprowadza burzę mózgów jak słowa Orbana w odpowiedni sposób przetłumaczyć dla prostaczków by stały się orężem w politycznej wojnie PiS z PO

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Niespełna rok temu pisałem:

"Turcja – potęga militarna NATO. Azjatycki i islamski kraj aspirujący do członkostwa w zjednoczonej i silnej gospodarczo Unii Europejskiej. Stoi i patrzy jak Kurdowie wykrwawiają się w ważnym dla bezpieczeństwa także Turków mieście. Ja też patrzę… i widzę powstańczą Warszawę dogorywającą w ogniu rozpętanym przez nazistowskich oprawców i stojącą na Pradze Armię Czerwoną…" - Kurdów walka o wolność

...od tamtych słów sporo się zmieniło. Kurdowie nie walczą już tylko z ISIS w rozpaczliwej walce o wolność. Zostali zaatakowani przez Turcję. O ataku na pozycje Kurdów w Iraku poinformował rzecznik Partii Pracujących Kurdystanu. Chwilę później dowiedziałem się, że atak na Kurdów nastąpił także na linii frontu w Syrii.  Oczywiście Ankara zaprzecza by Kurdowie byli celem ich ofensywy ale z dwóch narodów większe zaufanie mam do powstańców Kurdystanu. Nawet do tych z PKK, którzy politycznie Kurdom mimo wszystko nie pomagają.  Już nie raz nie dwa Turcja pokazała, że wojna islamistów z reżymem Syryjskim i destabilizacja polityczna na północy Iraku jest im na rękę. Zupełnie nie na rękę jest natomiast Turcji rosnące znaczenie polityczne i wojskowe Kurdów. Kurdowie to w tej chwili główny przeciwnik dżihadystów i żywa tarcza chroniąca przed falą islamskich bojowników państwa ISIS tereny Iraku oraz Syrii.

Obawiam się, że znów USA przehandlowała kurdyjską wolność i krew tureckim handlarzom. Zdaję sobie sprawę, że pozycja Turcji tak w NATO jak i w Europie znacznie wzrosła od czasu ofensywy rosyjskiej na Ukrainie i ofensywy dżihadystów w Iraku i Syrii. Bazy wojskowe na terenie państwa tureckiego są istotnym elementem układanki na mapie zbliżającego się światowego konfliktu. Po I wojnie światowej obiecaną w Sevres niepodległość zabrano Kurdom z powodu odkrytych złóż ropy. Przed wojną w Iraku pozwolono oprawcom Saddama Husajna stłumić kurdyjskie powstanie. Dziś kolejne szemrane interesy wielkich tego świata nie chcą dopuścić do tego co  się Kurdom prawnie i moralnie należy od lat.

Trzymam za Was kciuki...

czwartek, 02 lipca 2015

Na jednym z wystąpień pisowski kandydat na Premiera - Beata Szydło raczyła uszczypnąć urzędującą panią Premier słowami na temat złych diagnoz lekarskich, które często prowadzą do śmierci pacjenta. Ewa Kopacz miałaby być takim złym lekarzem, którego decyzje doprowadzą Polskę nad przepaść podobną tej, nad którą stanęli Grecy. Dziś z kolei od kandydatki PiS dowiedzieliśmy się, że winowajcą greckich kłopotów jest wspólna europejska waluta euro. W ślad za tą diagnozą poszło w świat żądanie by pani Premier wstrzymała Platformę w drodze do wspólnej europejskiej waluty.

Słuchałem słów Beaty Szydło z niedowierzaniem, a jej zapewnienia o tym, że zrobi wszystko by w Polsce euro nigdy się nie pojawiło wprawiło mnie w osłupienie. Czekam już tylko na deklarację wyjścia z Unii Europejskiej...

Napiszę tak. Jeżeli ktokolwiek spróbowałby wyleczyć Grecję z biegunki stosując się do diagnozy jej powodów zaprezentowaną przez doktor Szydło to Grecja z powodu sraczki by faktycznie nie umarła. Padła by dużo szybciej z powodu sepsy....

Tak na szybko kilka absurdalnych powodów dlaczego Grecja jest w miejscu jakim jest:

600 euro za brak spóźnień do pracy w państwowej firmie. 120 euro dla pracowników za korzystanie z (darmowej) stołówki. 870 euro dla urzędników za wysyłanie faksów. 69 euro dla kierowców za rozgrzewanie silników samochodów. 390 euro otrzymywał kierowca komunikacji publicznej za punktualne przyjeżdżanie na miejsce. Pracownicy żyjący z turystyki musieli pracować jedynie w sezonie, a na resztę roku dostawali wysokie zasiłki. Na emeryturę można było pójść nawet mając 53 lata.

"Pomysłowości nie można odmówić Grekom przede wszystkim w kwestii wynagrodzeń i benefitów. Tamtejszy rząd notorycznie przekraczał limity wydatków, a ich ogromna część była przeznaczona na transfery socjalne i wynagrodzenia w sektorze publicznym." - wynagrodzenia.pl

Tu jest diabeł, który siedząc wygodnie na Olimpie zanosi się śmiechem nad greckim losem. Eldorado za unijne pieniądze. Szklane domy zbudowane przez greckich populistów sypią się jakby były z kart.

Śmiałbym się wspólnie z diabłem trzymając w ręku bicz, którym można okładać naszych rodzimych demagogów i populistów. Jednak nie jest mi do śmiechu. W wyborach na Prezydenta Andrzej Duda obiecał tyle, że już nie da się chyba w jednej kampanii obiecać więcej. Beata Szydło i PiS próbują ten rekord  pobić. Polakom najwyraźniej grecki kryzys oczu otworzyć nie chce i radują się z darmowego sznura na którym się potem będą mogli wieszać.

 

czwartek, 02 kwietnia 2015

Rosyjska ofensywa wojskowa na Ukrainie i ofensywa propagandowa w krajach bałtyckich oraz w Polsce, to tak na prawdę reakcja zaszczutego w kącie piwnicy szczura. The Times ujawnił materiał ze spotkania we wschodnich Niemczech, na którym to emerytowani rosyjscy generałowie wojskowi i służb specjalnych spotkali się ze swoimi amerykańskim odpowiednikami. Stowarzyszenie powstało tuż po II wojnie nazwane Elbe Group i za zadanie ma wspierać rządy swoich krajów kontaktując się między sobą i przekazując to czego oficjalnie nikt otwarcie nie powie.

"Partnerzy rosyjscy stwierdzili, że w takim razie Rosja jest nie tylko uprawniona, ale i gotowa do użycia broni nuklearnej we własnej obronie. Ten punkt widzenia jest odbiciem poglądów Władimira Putina słabości Rosji w razie ataku. " - polskatimes.pl

W zasadzie jestem w stanie zrozumieć filozofię, na której Putin oparł politykę ostatnich miesięcy, a w sumie lat. Po uwolnieniu się Polski, po odzyskaniu niepodległości przez inne kraje bloku wschodniego, po rozpadzie Związku Radzieckiego i odbudowy suwerenności państw nadbałtyckich, Rosja stanęła w obliczu zagrożenia. Piszę to oczywiście z punktu widzenia Rosjanina, dla którego NATO jest wrogiem jego Ojczyzny. Tam mało kto rozumie, że organizacja wojskowa armii amerykańskiej i krajów zachodniej Europy po zakończeniu Zimnej Wojny przestała być dla Rosji realnym zagrożeniem. NATO jest bowiem w Europie organizacją defensywną, a nie ofensywną.

Zmiany na Ukrainie i potencjalne wciągnięcie jej do struktur NATO dla Rosjan już do przełknięcia nie były. NATO usadowione na miękkim podbrzuszu rosyjskiego imperium to rzecz nie do przyjęcia. I napisze szczerze - jakoś mnie to nie dziwi...

...czy Rosja mogłaby użyć broni nuklearnej dla obrony status quo na Krymie? Wątpię. Tym bardziej, że nie będzie musiała bo społeczność międzynarodowa już na tym półwyspie postawiła krzyżyk. Zachód prawdopodobnie zgodzi się nawet na całkowite odcięcie Ukrainy od morza Czarnego. Wcale bym się nie zdziwił jakby za cenę pokoju światowego pozwolono Putinowi na doprowadzenie do sytuacji gdzie z wolnej Ukrainy pozostanie jedynie jej zachodnia część. Rosja potrzebuje strefy buforowej od NATOwskich wojsk stacjonujących w Polsce, Słowacji, Rumunii i na Węgrzech. Tak samo jak potrzebuje mieć pod kontrolą płn. brzeg morza Czarnego gdy jego południe zagospodarował Zachód z pomocą Turcji.

 

Spojrzenie na mapę NATO pokazuje dlaczego Ukraina nie może stać się wolnym i samodzielnym państwem w strukturach wojskowych i gospodarczych Europy. Strach Rosjan przed NATO i wolną zachodnią Europę jest zbyt wielki. Zbyt długo i zbyt silnie społeczeństwo rosyjskie było/jest karmione propagandą strachu przed faszystowską Europą. Tam na prawdę ludzie się boją kolejnej wojny z jakimś nowym europejskim Hitlerem wyhodowanym przez amerykańskie tajne laboratoria. Niestety zamykanie się Rosji na świat nie sprzyja odczarowywaniu mitów, którymi władza ich karmi. Władza natomiast zrobi wszystko by z pomocą resztek demokracji u steru nie stanął ktoś kto pomoże Rosjanom zrozumieć, że podążają w kiepskim dla nich samych kierunku. Zamknięcie się za Żelazną Kurtyną po II wojnie Rosji nie pomogło. Nie pomoże też i kolejna próba odizolowania się od zachodniej cywilizacji.Tylko kto im to wytłumaczy...



 

Tagi: Rosja
19:53, nocri , Świat
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 października 2014

Turcja - potęga militarna NATO. Azjatycki i islamski kraj aspirujący do członkostwa w zjednoczonej i silnej gospodarczo Unii Europejskiej. Stoi i patrzy jak Kurdowie wykrwawiają się w ważnym dla bezpieczeństwa także Turków mieście. Ja też patrzę... i widzę powstańczą Warszawę dogorywającą w ogniu rozpętanym przez nazistowskich oprawców i stojącą na Pradze Armię Czerwoną...

..aż tak spytacie? ...aż tak. Tam i tu polityka gra swoje pierwsze skrzypce. Turcja od lat ma problem z mniejszością, (choć w przypadku Kurdów trudno to nazwać mniejszość) która od lat stara się uzyskać prawo do własnego kraju. Zawierucha wojenna z islamskimi fanatykami na pograniczu Turcji, Syrii i Iraku daje Kurdom niepowtarzalną okazję ową wolność wywalczyć własną krwią. To się już Turkom nie podoba.

Odważni Kurdowie. To jest Wasz czas i nie dziwię się, że tak desperacko bronicie swojej ziemi z nadzieją na lepszą przyszłość swojego narodu. Popieram Was w całej rozciągłości już od czasów wojny w Iraku gdzie polityka spowodowała, że tamta militarna operacja nie pomogła Wam w ustanowieniu wolnego Kurdystanu. Jednak to był tylko pierwszy krok do Waszej wolności. Pora na drugi. Prawie 40 milionów obywateli ma prawo do własnego kraju! Nie do upokarzającej autonomii... do własnego kraju.

Mam nadzieję, że wspólnota międzynarodowa nie przymknie oczu na potrzebę wolności Kurdów. Mam też nadzieję, że aspirująca do cywilizacji zachodu Turcja nie będzie trwać na wzgórzach jak stalinowska Rosja pozwalająca wykrwawić się warszawskim powstańcom.

piątek, 07 marca 2014

"Estoński minister spraw zagranicznych Urmas Paet bardzo ubolewa, że rozmowa z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton wyciekła, ale potwierdzamy jej autentyczność - oświadczyła rzeczniczka resortu Minna-Liina Lind. Zdecydowanie zaprzeczyła twierdzeniom, według których Paet oceniał udział opozycji w aktach przemocy. Według estońskiego ministra, celem rozmowy z Ashton było przekazanie emocji, nastroju i wydarzeń, z którymi zetknął się w czasie wizyty w Kijowie . Podkreślił, że doniesienia o snajperach w Kijowie muszą być zweryfikowane w toku rzetelnego i niezależnego śledztwa."

Mam taka nadzieję bo poniższa analiza nie wygląda na fake. Tym bardziej, że ja też zwróciłem uwagę na kilka szczegółów w niej pokazanych już w dniu kiedy na gorąco śledziłem masakrę na Majdanie.

 
1 , 2 , 3 , 4